Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(119)
Komentarze użytkownika: zak1953
  • 2012-02-29 20:54 | zak1953

    Re:Po co nam reforma emerytalna? Mówi minister pracy

    „Polska to dziwny kraj” – mówił Zulu Gula. I mimo zmiany ustroju państwa polskiego, to powiedzenie zachowało aktualność. Również w kwestii emerytur. A budzą one wielkie namiętności i spory. Mamy liczne grupy zawodowe, odziedziczone po PRL-u, którym państwo polskie zachowało przywileje zawodowe. Wymienianie ich nie ma sensu. W przypadku służb mundurowych, organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości państwo nie odprowadza należnych składek na ubezpieczenie społeczne, czym w sztuczny sposób zaniża koszty działalności państwa. Dzięki temu budżet dysponuje większą kwotą pieniędzy, którą może wydać na rozwiniętą ponad miarę administrację państwową i publiczną. To jest wprost nie do pojęcia, że w czasach PRL, trzykrotnie mniej liczna administracja rządziła całym państwem, bo prawie wszystko było w Polsce było państwowe. A dzisiaj – państwowego co kot napłakał, a biurokratów kilka razy więcej. I to lepiej opłacanych, aniżeli w czasach minionych. A przecież biurokrata nie wytwarza niczego poza kosztami. Na ich pensje, a potem emerytury pracują ci, którzy coś wytwarzają lub świadczą konkretne usługi. Ogólne podniesienie wieku emerytalnego z zachowaniem realnej aktywności zawodowej, rzeczywiście przyczyni się po podniesienia kwoty otrzymanej emerytury. Zostanie to osiągnięte poprzez opóźnienie czasu wypłaty świadczenia emerytalnego, jak również poprzez zmniejszenie liczby osób dożywających wieku emerytalnego, dzięki procesowi umierania (czego na razie żadne nasze czary mary nie zmienią – statystyka jest nieubłagana), o czym dobrze wie minister finansów. Tę statystykę zgonów poprawiają działania Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia – część chorych nie doczekuje skutecznej pomocy służby zdrowia, wspomagając przy okazji nasz Kościół katolicki, dzięki oddaniu większości cmentarzy w zarząd miejscowych parafii oraz przyparafialnych zakładów pogrzebowych. Wydaje się, ze zamiast zwiększania wieku emerytalnego, wystarczyłoby zlikwidować przywileje emerytalne lub proporcjonalnie zwiększyć składkę na ubezpieczenia społeczne płacone dla zawodów uprzywilejowanych. Niestety, nikt tego do końca nie policzył. Natomiast mamy głośne protesty zagrożonych profesji. A przecież wystarczy przypomnieć np. górnikom, iż to nie kto inny, jak tak przez nich nie lubiany generał Jaruzelski doprowadził do wprowadzenia emerytur górniczych po 25-ciu latach pracy na dole. Czas wreszcie na płacę za pracę i emeryturę za okres rzeczywiście przepracowany. Inaczej, zawsze będziemy dziadami Europy i krajem wiecznych emigrantów zarobkowych.""
  • 2012-03-03 18:49 | zak1953

    zaczynaliśmy od zera...

    Pomyśleć, że w 1989 r. wchodziliśmy w ustrój kapitalistyczny z ustawą Rakowskiego i Wilczka gwarantującą swobodę gospodarczą, która faktycznie określała, że co nie zabronione, to dozwolone. Obecnie jesteśmy najbardziej ograniczonym i restrykcyjnym zawodowo krajem Europy. Biurokraci narzucają potencjalnym pracownikom księżycowe wymagania „po uważaniu” poszczególnego urzędnika. Paradoksalnie, nie doszliśmy jeszcze do określenia wymagań niezbędnych dla uzyskania licencji pracownika administracji państwowej i samorządowej wraz z rygorystycznymi badaniami lekarsko-psychiatrycznymi. Być może gdybyśmy zaczęli regulacje rynku pracy od takiego wymagania, nie musielibyśmy dzisiaj odkręcać bzdurnych i niepotrzebnych wymagań. Tyle, że w tzw. międzyczasie niektórzy zarobili spore pieniądze na organizacji systemu szkoleń i egzaminów, niezbędnych do otrzymania papierka uprawniającego do pilnowania parkingu albo konserwowania wielkoformatowych powierzchni płaskich. Żeby było śmieszniej, to bardzo często urzędnicy wymagający od nas określonych dodatkowych uprawnień, sami nie posiadają żadnych ekstra kwalifikacji. Ale to oni są urzędnikami od koncesji, a nie my.""
  • 2012-03-07 21:11 | zak1953

    "Związkowcy" na państwowym

    Większość tzw. związków zawodowych pasożytuje na firmach państwowych, bo tak trzeba nazwać to co się dzieje w branży związkowej. W firmach prywatnych związki zawodowe są rzadkością. A to prywatne firmy dominują dzisiaj na rynku produkcji i usług. I to w tych gałęziach wytwarza się produkt narodowy. Administracja państwowa czy samorządowa, nie tworzy produktu - wyłącznie koszty. A tam i w nielicznych panstwowych przedsiębiorstwach tworzących jakiś produkt - obrodziło w rozmaite związki zawodowe. Nie ma ich tam, gdzie byliby najbardziej potrzebni. Natomiast biją pianę i pokazują swą moc nie dając niczego większości pracujących. Tak jest i z Solidarnością pana Dudy. Jego związek przyzwyczaił się do prowadzenia rozmów w różnymi rządami, z prywatnymi przedsiębiorcami tego nie potrafią i w zasadzie nie robią. Walka o urzędowe podniesienie płacy minimalnej, to walka wyłącznie o własny elektorat zatrudniomy na państwowym. W prywatnym biznesie, wielu przedsiębiorców już dawno poszło po rozum do głowy i potworzyli po kilka uzupełniających się wzajemnie firm, gdzie zatrudniony z jednej otrzymuje urzędowe minimalne wynagrodzenie, a z drugiej dostaje wyrównanie do stawki netto. Oczywiście, w tym systemie nie ma nadgodzin, nawet przy pracy po 300 godzin w miesiącu. Podniesienie urzędowej płacy minimalnej, skutkuje wyższą wypłatą z pierwszej firmy oraz adekwatnym obniżeniem wypłaty z drugiej. Na rękę pracownik otrzyma to samo wynagrodzenie. Oczywiście w firmach państwowych takie numery nie przechodzą i tam pracownik realnie zarabia więcej. I rośnie prestiż związku walczącego o pracownika. Pan Duda ze swym związkiem wpisał się dokładnie w ten mechanizm. Nie walczy z przywilejami zawodowymi, nie szuka sposobu na rozwiązanie problemu - to w końcu nie jego zadanie. On wali ręką w stół i żąda. A jak nie, to grozi postawieniem rządu pod ścianą. A przecież, to nie rząd, a pracodawcy winni być adrestami jego postulatów - tego pan Duda z Solidarnością już nie potrafią. A może zwyczajnie nie chcą? Bo to wymaga kwalifikacji, a nie populizmu.
  • 2012-03-20 12:31 | zak1953

    Odwracanie uwagi, czyli polski kłopot z emeryturami...

    Przeciętny polski emeryt marzy, aby móc skorzystać z niemieckiej emerytury. Szczególnie emeryci, którzy utracili swoich życiowych partnerów. W Polsce oznacza to automatyczne zdołowanie pozostałego przy życiu. Zostanie sam ze swoją emeryturą lub może ją zmienić na 85% świadczenia partnera. Jak by nie patrzeć nędza. Tym bardziej, że system domów spokojnej starości w Polsce dopiero raczkuje. I tak naprawdę ze spokojną starością nie ma wiele wspólnego, co czasami pokazują polskie telewizje. A przecież korzystaliśmy z tego samego wzorca. I tutaj widać, że Polska potrafi - sknocić każdy dobry wzorzec. Bez likwidacji przywilejów zawodowych, żadna zmiana systemu emerytalnego nic nie da. No, chyba że NFZ postara się jeszcze lepiej zmodyfikować system opieki zdrowotnej i więcej Polaków zejdzie z tego świata nie doczekawszy się pomocy lekarskiej i emerytury.
  • 2012-04-02 22:59 | zak1953

    Re:Polskie przeprawy promowe

    Przez prawie 70 lat po II wojnie Polska nie zdołała połączyć wszystkich ziem w jedną całość. I do tego jeszcze gospodarnie zarządzać. Może czas sobie odpuścić dalsze fastrygowanie i zarządzać tylko tym, czym się naprawdę potrafi. Tzw. ziemie odzyskane, to absolutna fikcja polskiego zarządzania i gospodarności.
  • 2012-04-12 23:53 | zak1953

    Re:Więzienia CIA w Polsce – czy państwo może łamać prawa człowieka

    Co to są zachodnie standardy obrony praw człowieka? I jak one mają się do spraw związanych z bezpieczeństwem państwa? Założę się, że przeciętny człowiek ma bardzo mgliste pojęcie o powyższych sprawach. Większość ludzi do takich tematów podchodzi bardziej intuicyjnie, niż w sposób wynikający z przemyśleń lub osobistych doświadczeń. Bo cóż my wiemy o istocie bezpieczeństwa państwa, o zasadach nadawania klauzuli tajności i jej przyczynach. Dla wielu osób, za tajemnicami państwowymi, kryją zwyczajne brudy i niegodziwości struktury zwanej państwem. Brudy, które za wszelką cenę należy ukryć, zachować w sekrecie przed ogółem obywateli. Zapewne, dla części obywateli tajemnice państwowe, to zestaw informacji bardzo przydatnych w procesie podejmowania decyzji o biznesie lub o konkretnych pieniądzach do szybkiego i bezkarnego wzięcia. I obie grupy będą miały rację. Bo, państwo, a w zasadzie biurokracja państwowa posiada wiele tego typu informacji. Czy państwo może łamać prawa człowieka? Może. I w zasadzie cały czas je łamie, ukrywając ten proceder za tajemnicą państwową. Czy w tzw. demokratycznej Polsce łamie się prawa człowieka? Tak. Czy mamy w Polsce do czynienia z torturami? Oczywiście! To między innymi bicie podejrzanych przez przesłuchujących ich policjantów - rzekomo w interesie społecznym, jakim jest walka z przestępczością. W demokratycznej Polsce, komendant komisariatu zastrzelił przez przypadek zatrzymanego młodego człowieka, grożąc mu użyciem broni, jeśli się nie przyzna. Był po wódce i nie zauważył, że zarepetował broń i jej nie zabezpieczył. Czy to tylko wypadek? Czy może przykład stosowania tortury? Tortury, to nie tylko bicie, ale również groźba jego zastosowania wobec delikwenta lub jego bliskich. A ostatnia wpadka antyterrorystów w Katowicach? To tylko jednorazowy błąd, czy raczej rutynowe postępowanie demokratycznej policji, tym razem chybione? Z czasów PRL-owskich, do takich faktów zaliczam przypadek śmierci Grzegorza Przemyka, któremu pewni swej bezkarności milicjanci zbytnio złoili skórę. I jestem pewien, że większość z nich nie wiedziała, kim jest matka ofiary. A jacyś koledz, czy szefowie sprawców, tradycyjnie chcieli sprawie ukręcić łeb. A potem nie potrafili się do tego przyznać. Mieli pecha, bo z przekroczenia uprawnień zrobiła się sprawa polityczna. Czy służby mogą planować zabójstwa? Mogą. Kilka lat temu, byli funkcjonariusze CIA, przyznali się do planowania i realizacji politycznych zabójstw niewygodnych USA obcych polityków. Oczywiście, nigdy nie wyszło im z Fidelem Castro. Ale kilku innych polityków, w tym prezydenta środkowo-amerykańskiego państwa, a i owszem – skutecznie wycofali z polityki kilkoma gramami ołowiu. Funkcjonariusze państwa północnoamerykańskiego mają spore doświadczenie w tego typu działaniach. Najczęściej uchodzi im na sucho, bo jak w przypadku Kiejkut, tych naruszeń dopuszczają się poza terytorium USA. O dziwo, Ameryka utrzymująca dziesiątki lat embargo na wszystko, co kubańskie, na terenie swojej kubańskiej bazy wojskowej - Guantanamo – zrobili miejsce internowania zatrzymanych islamistów. A w czasie okupacji Iraku, dopuszczali się „niecnych” zachowań w więzieniu Abu Ghraib. Ponieważ mleko się wylało, skazali kilka osób na więzienie. Tyle, że w USA. A czy ci ludzie naprawdę siedzą? Jeden Bóg raczy to wiedzieć. Bo, to ich amerykańscy sprawcy, działający w interesie bezpieczeństwa ich amerykańskiego państwa. A jak my reagujemy na takie sprawy? Zazwyczaj, w imię wyższej sprawy, jaką jest ogólnie rozumiane bezpieczeństwo, akceptujemy łamanie prawa. Oczywiście, dopóki nie dotyka to bezpośrednio nas i naszych bliskich. Wobec obcych – można, a nawet trzeba działać z całą surowością prawa (a nawet bezprawia).
  • 2012-04-16 01:20 | zak1953

    Od praw ludzkich terrorysty ważniejsze są prawa ludzkie ofiar terroryzmu...

    A jeśli terrorysta najpierw jest ofiarą terroryzmu, a potem nie mogąc otrzymać żadnego zadośćuczynienia, wybiera terroryzm, jako formę swego protestu? Jeżeli sprawdzimy statystyki, to okaże się, że niektórzy fanatycy wykorzystują jako wykonawców ataków, właśnie ofiary wcześniejszych działań - państw, organizacji lub jednostek. Czy to oznacza, że profilaktycznie winniśmy zlikwidować także rodziny ofiar? Włoska mafia tak postępowała, aby ustrzeć się odwetu ze strony poszkodowanej familii. To znana od dawna vendetta. W dzisiejszych warunkach możemy ją nazwać terroryzmem.
  • 2012-06-27 14:25 | zak1953

    Toefl, czyli mentalne pasożytnictwo

    Drogi "Toeflu". Moi dziadkowie ponad 90 lat temu wierzyli, że Polacy potrafią tworzyć coś dobrego i rzetelnie pracować. Wierzyli, bo znali Polaków z Wielkopolski, którzy dosyć licznie przyjeżdżali w czasach państwa pruskiego do pracy na Śląsku. Adalbert (Wojciech) Korfanty jako poseł do parlamentu pruskiego współpracował z Wielkopolanami w licznych sprawach. I także miał prawo oczekiwać, że reszta Polaków posiada te same walory. Niestety, było inaczej. Polacy - poddani króla polskiego i cara wszechrusi - okazali się ludźmi pracowitymi i gospodarnymi inaczej. Do tego jednostronnie złamali obietnice, jakie Sejm polski złożył w sierpniu 1920 r. Ślązakom w uchwale sejmowej dotyczącej autonomii. Dzisiejsza RP kontynuuje zakłamaną politykę władz przedwojennych. Gdyby nie miliardy euro pompowane przez Unię w rozmaite projekty w Polsce, pewno bylibyśmy już po kolejnej rewolucji, która radykalnie zmieniłaby kształt (w tym granice) tworu znanego jako Rzeczpospolita Polska. Bo to co uprawiają politycy wolnej RP to nieprofesjonalizm, dziadostwo i sobiepaństwo w większości zagadnień prowadzonych przez państwo (służba zdrowia, prawodawstwo, infrastruktura itp.). Przypomnę Tobie - dzisiejszy kształt Polski to decyzja Józefa Stalina i dziedzictwo PRL-u, z którymi to atrybutami "wolni Polacy" walczyli. Może czas wrócić tam, skąd przyszliście, bo to wy rzuciliście ziemię skąd Wasz ród - Kresy Wschodnie. I nie będę miał pretensji do jaśnie panów, jeśli swoje tradycje wielkopaństwa będą kultywować tam. Co najwyżej Łukaszenka będzie się wkurzał z Janukowyczem pospołu. Ale to podobny typ mentalności, więc szybko się dogadacie.
  • 2012-08-14 01:19 | zak1953

    Sport czy państwo do reformy?

    Wyniki sportowe reprezentacji niepodległej RP oddają w pełni stan usportowienia społeczeństwa polskiego. Taki stan jest jednak efektem przyjętych przez naszych polityków pryncypiów, w których nie ma miejsca dla powszechnego sportu i masowej aktywności Polaków. Po czerwcu 1989 roku dokonaliśmy zmian ustrojowych bez całościowej dyskusji o planowanym kształcie państwa polskiego. Zrobiliśmy sobie państwo "kombatantów" i przekręciarzy. Jedni i drudzy widzą wyłącznie koniec swego nosa oraz kasę na koncie osobistym.
  • 2012-08-27 20:34 | zak1953

    Dyscyplinarka dla państwa polskiego

    Od 23 lat żyjemy podobno w swoim wolnym państwie. Istnieje ono dłużej aniżeli II RP. A nie zrealizowała prawie nic z postulatów dawnej opozycji, poza absolutną bezsilnością, ignorancją i nieodpowiedzialnością administracji państwowej każdego szczebla, rozdmuchanych do poziomu nieznanego w PRL-u. Urzędnicy państwowi tolerują łamanie wszelkich praw, z wyjątkiem swoich pracowniczych. Ciekawe tylko z czego będą żyć biurokraci, kiedy ci co na nich pracują przestaną to robić. To państwo nadaje się tylko do dyscyplinarki. Marzą mi się zachodnie i północne granice Polski z 1920 roku. Wtedy nie musiałbym się denerwować bezkarnością zdeprawowanej biurokracji polskiej, tolerującej oszustów i złodziei.
  • 2012-09-20 16:25 | zak1953

    Re:Jak naprawiać państwo

    Inicjatywa premiera Tuska jest spóźniona o 23 lata. To dłużej, aniżeli historia II Rzeczypospolitej. To czas wyrywania sobie władzy i różnych politycznych wolt, których celem było jedynie zdobywanie głosów elektorskich i osobiste ustawianie się poszczególnych kombatantów walki z "komuną". W realu otrzymaliśmy parapaństwo paraprawa, w którym dobrze żyją parapolitycy oraz różnej maści cwaniacy i oszuści smarujący tryby i trybiki biurokracji pilnującej podporządkowane ponad przyzwoitą miarę społeczeństwo. Gdyby nie unijne pieniądze ratujące gospodarkę i infrastrukturę, to poza masową emigracją mielibyśmy pewnie jeszcze masowe i krwawe protesty społeczne. A podwyżki cen artykułów spożywczych przed nami - 42 lata temu, to było źródło dzisiejszych "elit politycznych". Operowali wziętymi hasłami, a wyszło im chyba tylko państwo pobożnych życzeń.
  • 2012-11-21 21:47 | zak1953

    Re:Czego nie wiemy w sprawie Brunona K.

    Podejrzewam, że nie było żadnego realnego zagrożenia dla władz państwa polskiego. Ani dla Zgromadzenia Narodowego, ani prezydenta, ani premiera. ABW nie udaremniła zamachu, bo rzekomy terrorysta nie był zwyczajnie gotowy do tego, co planował. Ponadto był pod stałym nadzorem operacyjnym ABW, co powodowało, iż w każdej chwili mógł być zatrzymany pod zarzutem produkcji i przechowywania materiałów wybuchowych. Podejrzewam, iż od czasów młodości, kiedy w chałupniczy sposób zaczął produkować materiały wybuchowe i z nimi eksperymentować (co w przeszłości zaowocowało domową eksplozją i urwaniem mu końcówek palców), figuruje w ewidencjach policyjnych i służb specjalnych jako wielbiciel materiałów rozrywkowych. A z policyjnych kartotek nie wychodzi się do końca życia. Ponadto ten "samotny wilk" wył na forach internetowych do osobników o podobnych zainteresowaniach i doświadczeniach, tak iż trudno było nie zwrócić na siebie uwagi zainteresowanych takimi typami służb. A służb specjalnych mamy w Polsce obfitość. Do tego korzystają ponad wszelką przyzwoitość ze swoich uprawnień i możliwości. A przecież podstawowym zadaniem takich służb jest wiedzieć i po cichu likwidować zagrożenia. Tymczasem my jesteśmy zasypywani informacjami o udaremnieniu zamachu. A przecież gość w wyraźny sposób nie wyszedł poza sferę planowania i przygotowań. Nie miał gotowych 4 ton materiałów wybuchowych, nie dysponował odpowiednim środkiem transportu (przeciętny samochód dostawczy nie jest w stanie zabrać takiego ładunku, nawet ciężarówki o dmc 7 ton, przy takim ładunku są przeciążone, co wyraźnie widać na drodze). Czego nie wiemy w sprawie Brunona K.? Z jakiego powodu nadano tej sprawie taki rozgłos medialny? Może chodzi o wprowadzenie ograniczeń praw obywatelskich albo dołożenie uprawnień kontrolnych służbom specjalnym państwa. Po których niczego nie zrobimy bez odczuwania na karku oddechu tajnego agenta.
  • 2012-11-21 22:12 | zak1953

    Re:Gdyby wybuchło, powstałby krater o obwodzie kilkudziesięciu metrów - ekspert dla POLITYKA.PL

    Przecież mamy wybuch! Wybuch medialny o przygotowaniach do zamachu (pod nadzorem agentów ABW). Cóż by to były za służby specjalne, które wiedząc, dopuściłyby do zdarzenia? Pytanie, po co tak głośna akcja medialna? Dobre służby, to takie które zagrożenia likwidują w zarodku finalizując je sądownie i nie rozgłaszają tego publicznie, pusząc się jakie to są dobre. PS. Szanowny Lukald-zie! Afgańscy bojownicy w swoich działaniach korzystają z wojskowych materiałów wybuchowych, których mają pod ręką do woli, a nie z samoróbek produkowanych na bazie nawozów sztucznych. Do tego mają prawie 40-letnie doświadczenia wojenne w wojnie partyzanckiej. Wystarczy zapytać ministra Sikorskiego. Towarzyszył im kiedyś w akcjach.
  • 2012-12-04 15:07 | zak1953

    Re:Robert Winnicki - lider Wszechpolaków

    Mogę tylko współczuć temu liderowi. Być potomkiem kresowiaków, którzy opuścili swoje domy i przenieśli się na Śląsk i Pomorze (które w Polsce znalazły się dopiero w XX wieku), to spory problem z własną tożsamością. Prawdziwych Polaków wujek Józio Stalin wysyłał na wschód; do stanów i na Syberię. Na zachódzie pozostawił liczne bazy Armii Czerwonej, wokół których osiedli ludzie przychylni radzieckiej władzy (ba, niektórzy osadnicy znaleźli się tam służbowo, jako zaufani NKWD). I patrzcie jakie kwiatki! Nagle to ostoja najprawdziwszej, bezkompromisowej prawicy polskiej. Widać oficerom prowadzącym z Łubianki coś się pomieszało. I źle zadaniowali swoją agenturę. Białorusi i Ukrainy w ten sposób się nie odzyska dla rządu w Moskwie. No, chyba że prawicowcy zgłoszą teraz roszczenia terytorialne i majątkowe wobec Mińska i Kijowa. I tamtejsze władze czym prędzej zwasalizują się wobec Kremla. W końcu polska prawica narodowa nieobliczalna jest. Może ruszyć z krucjatą na wschód - po polski Lwów, Mińsk i pozostawione tam latyfundia.
  • 2013-03-04 23:23 | zak1953

    Powaga państwa?

    To państwo nie ma już czego tracić. Prawie 24 lata po zmianach ustrojowych, Rzeczpospolita pozostaje państwem pobożnych życzeń, zamiast państwem prawa. Mamy przerośniętą biurokrację o nieograniczonej nieodpowiedzialności i pazerności. To państwo nie gwarantuje obywatelom niczego, poza rosnącą pazernością fiskusa i wspierających biurokrację państwa i partii politycznych wszelkiej maści (w wyjątkiem palikociarzy)duchownych kk. To, że Gowin skończył na obietnicach zmian nie dziwi. Podobnie czyniła większość dotychczasowych polityków „wolnej Polski”. Przemowy, obietnice, pożądanie naszych głosów i budżetowych pieniędzy, wypłacanych sobie hojnie w postaci pensji, diet i nagród za „dobrą robotę”. Oraz duma z wyciągnięcia z Unii ekstra pieniędzy, w dużej mierze marnotrawionych i sprytnie „skręcanych” w ramach różnej maści projektów. Niestety Tusk z Gowinem kontynuują politykę „Dziadostwa Narodowego”, realizowaną wcześniej przez patriotyczną prawicę prawdziwych Polaków. Efekty widać. Państwowego majątku, co kot napłakał. Miliony wyjechały za chlebem. Ci, co zostali, a nie pracują na państwowym, w rzeczywistości nie są chronieni prawem tego kraju. I żyją coraz nędzniej. A państwo z jego procedurami, co i rusz się pruje, czego efektem sypiąca się służba zdrowia, spadek urodzin i dramatyczne przypadki niepotrzebnych śmierci. A pan Żakowski martwi się spadkiem powagi państwa! CZEGO ???
  • 2013-03-04 23:55 | zak1953

    Poglądy pana prezydenta ???

    Tak, prezydent Komorowski ma poglądy, jak guma w moich bokserkach – dostosowuje się do każdego rozmiaru. I nie sprawia „bulu”, nie ściskając za bardzo w pasie. W ten sposób nie mam powodu do skarżenia się na niego. Jest tak empatyczny jak kleik z grysiku dla bezzębnego staruszka. Nie ma kłopotu z gryzieniem i połykaniem. Pan prezydent Komorowski robi wszystko, aby być akceptowany i kochany przez wszystkich obywateli. Przez to jest zwyczajnie nijaki. Najlepiej wychodzi mu uśmiechanie się i dbanie o budżet swej kancelarii oraz rzetelne wydawanie każdej złotówki na swoją szacowną osobę i dwór. I pomyśleć, że Stalin wcale nie musiał wypuszczać jego przodków na ziemie pozyskane. Dla opornych miał przecież białe niedźwiedzie. A jednak swoich wrogów wypuścił ze swych rąk. Niezbadane są wyroki boskie.
  • 2013-03-19 10:06 | zak1953

    A za błędy nikt i tak nie odpowie...

    bo jakie możliwości wyegzekwowania kary od winnych strat ma przeciętny obywatel, płatnik podatków na zabawy dużych chłopców w wojenki i nie tylko. Obecna Polska przypomina tę z końca lat trzydziestych ubiegłego wieku. Także potrafią się tylko nadymać i stwarzać pozory normalnego państwa.
  • 2013-03-26 23:45 | zak1953

    Re:Co wynika z protestu na Śląsku - NIC

    Towarzysz redaktor Dziadul zaliczył kolejną wierszówkę. Diagnoza społeczna jak na doświadczonego dziennikarza „Trybuny Robotniczej” marna. Niestety, mamy do czynienia z protestem o niejasnym i do końca niewyjaśnionym podłożu. Dla większości mieszkańców Górnego Śląska było to działanie złośliwie utrudniające życie. Najbardziej dotknęło ludzi, którzy i tak nie są w stanie skorzystać na ewentualnych sukcesach strony związkowej. Dla mnie osobiście, to spór jednostronny, bo po obu stronach stoją ludzie wywodzący się z opozycji, która w 1989 roku przejęła władzę. Tyle, że nie potrafią się ze sobą dogadać, bo ich drogi częściowo się rozeszły. Jedni weszli do polityki i twardo bronią zdobyte pozycje partyjne i rządowo-samorządowe. Drudzy pozostali w strukturach związków zawodowych w firmach państwowych i budżetowych, pilnując zdobyczy socjalnych z czasów PRL-u. Niektórzy brali nawet podwójnie pieniądze za pracę związkową – od pracodawcy oraz ze związków. Zarówno państwo z całą armią biurokratów jak i aktyw związkowy - mają gdzieś przeciętnego pracownika. Szczególnie pracownika w małych i średnich firmach prywatnych. Tam już dawno zapomniano o prawie pracy i przywilejach pracowniczych i zawodowych. Zapomniano także i instytucjach, które teoretycznie, mają za zadanie pomagać pracownikom. Bo one istnieją wyłącznie dla siebie, tworząc alibi dla państwa z jego organami, że nie bierze pieniędzy podatników za nic. Różne Inspekcje Pracy i inne inspekcje tworzą kamuflaż pokazujący Polskę, jako państwo prawa, którym faktycznie nie jest. Czy Duda ze swym związkiem jest w stanie obalić rząd? Tak. Tyle, że nie jest w stanie stworzyć nic racjonalnego w zamian. Bo przecież prezes Jarosław przebierający nogami do władzy, takim racjonalnym rozwiązaniem nie jest. Jego rządy tylko przyśpieszyłyby wybuch społeczny w tym kraju, rządzonym przez ludzi bez wizji i kwalifikacji do rządzenia. Niestety, spełnia się przepowiednia byłego wicepremiera: „nieważne, czy Polska będzie bogata, czy biedna, ważne aby była katolicka”. Będzie można sobie stanąć pod kościołem z wyciągniętą ręką po datek. Albowiem tak się skończą polskie rządy na Śląsku.
  • 2013-04-10 11:14 | zak1953

    Jakoś nie było ...

    Gdyby Polska stała się normalnym państwem prawa, w którym każdy zna swoje miejsce i prawa, przestrzega praw innych i stosuje do obowiązujących reguł, tej katastrofy by nie było. Lech Kaczyński byłby byłym prezydentem RP, Bronisław Komorowski być może nie wygrałby wyborów prezydenckich (bo lepsi kandydaci zginęli w Smoleńsku). I nie byłoby tej całej kampanii zamachów i niekompetencji. Polska funkcjonowałaby lepiej, bo mniej kolesiów, a więcej fachowców prowadziłoby sprawy państwa. Ale to tylko gdybanie. Bo polska tradycja, to działania w myśl hasła: "Jakoś to będzie". I na ogół jakoś jest. Tylko, czy jest dobrze???
  • 2013-04-18 12:38 | zak1953

    Z życia sfer

    Wina Rosjan jest bezsprzeczna. Odpowiadają za wszystko, co się w Polsce stało, dzieje i jeszcze się przydarzy. Niestety Rosjanie nie zauważyli, że od czasu, gdy polska magnateria sprzedała się pod carską opiekę, co nieco się zdarzyło. Ba, można odnieść wrażenie, iż nie zauważyli rozpadu ZSRR, który przydzielił Polsce obecne państwowe oraz tego, że w 1993 roku ostatni rosyjski żołnierz opuścił teren RP. Ponieważ nie wycofali całej swojej agentury, którą wepchnęli z masą Kresowiaków na ziemie obecnie polskie, można podejrzewać, iż wszelkie rozmowy, które prowadzą w władzami polskimi, prowadzą ze swymi agentami (wybudzonymi z długiego snu) i stąd mają wrażenie, iż to nadal ich wewnętrzna polityka gospodarcza. A tymczasem Polska prężąca antyrosyjsko muskuły, próbuje uzmysłowić im, że jest coś między Polską, a Rosją. Białoruś i Ukraina, które nieopatrznie wyrwały się na samodzielność. Kraje, do których i Polacy i Rosjanie roszczą sobie prawa. Tylko polskim panom jakoś trudno wrócić do swych domów.
  • 2013-04-22 19:24 | zak1953

    Re:Dlaczego PiS wygrało w Rybniku

    Już dawno winna być zmieniona ordynacja wyborcza do Senatu RP. Bo urządzanie wyborów uzupełniających, to marnotrawstwo naszych podatkowych pieniędzy. Albo należy przyjąć rozwiązanie stosowane w razie zwolnienia mandatu poselskiego, albo zwyczajnie wygasić dany mandat i nie obsadzać go do końca kadencji. Tyle, że nasi przywódcy, żyjący z naszych podatków nie widzą potrzeby w oszczędzaniu i liczeniu się z wydatkami. PiS wygrał w Rybniku? Co? Ten jeden mandat senatorski ma wartość niesprzątniętej psiej kupki na chodniku. I tyle wygrał PiS. A przegrało społeczeństwo, bo wydało niepotrzebnie pieniądze.
  • 2013-04-22 19:33 | zak1953

    Re:Czy Platformie jeszcze się chce?

    Platformie wyraźnie się nie chce. A powinno się chcieć zmienić ordynację wyborczą do Senatu, by nie marnować społecznych pieniędzy na wybory uzupełniające. Nic by się nie stało, gdyby zwolniony fotel obsadził ktoś na zasadach poselskich lub pozostałby wolny do końca kadencji Senatu. Z drugiej strony - co nam daje Senat? I to Senat tak liczny jak w 250-milionowych Stanach Zjednoczonych? Na pewno jedno - spore wydatki na utrzymanie. I obrastającego w sadło Marszałka Senatu - rodaka Mickiewicza.
  • 2013-04-27 23:16 | zak1953

    Smycz dla społeczeństwa

    Pan Bartłomiej Sienkiewicz ma szansę zostać największym cynikiem w Polsce. Już dawno temu stracił złudzenia, bo zajmując się służbami, państwem i jego tajemnicami, odkrył, że nie można działać impulsywnie i widowiskowo. Zyskał też świadomość fałszywości wielu działań, których jego środowisko dopuściło się wobec ludzi poprzedniego systemu. I wie, że jeszcze długo jego resort nie będzie mógł liczyć na pełne wsparcie obywateli tego kraju. Dlatego wybawieniem jest możliwość korzystania z rewolucji technologicznej, która weszła do Polski po 1990 roku. To prawdziwy cud dla firmy pana Sienkiewicza. Rozwój telefonii komórkowej i Internetu, z jednej strony utrudniły działania jego ludziom. Z drugiej strony dały potężne narzędzie techniczne, zastępujące niedostatki pracy operacyjnej funkcjonariuszy. Agenturę osobową zastąpiły podsłuchy, kontrola rozmów telefonicznych oraz baz danych w Internecie. To dlatego Polska jest europejskim liderem w podsłuchach. Pracę wykrywczą policji i informacje agenturalne zastąpiły dane telemetryczne z logowania się telefonów, o czym doskonale wiedzą zorganizowane grupy przestępcze. I w tej grupie sukcesów pan Sienkiewicz notuje najmniej. Stąd biorą się próby pozyskania sobie opinii młodych Polaków i urobienia ich przychylności dla służb. Stworzenia nowej atmosfery dla specyficznie pojmowanego patriotyzmu, akceptującego współpracę z państwem. Współpracę do niedawna tak potępianą, bez względu na jej charakter i motywy. Odnoszę jednak wrażenie, że to syzyfowa praca. Dotychczasowe działania tzw. opozycji demokratycznej, zaowocowały absolutną niewiarą w państwo polskie i jego organa. Ponadto bardzo wyraźnie widoczna nieudolność i częsty brak merytorycznych kwalifikacji i umiejętności tych ludzi, przejawiające się w sytuacji gospodarczej kraju, nie rokują pozytywnych zmian. Demokratyczna Polska, a konkretnie jej ludzie władzy, boją się swego społeczeństwa. Stąd takie rozmnożenie różnego rodzaju służb mundurowych, typowe dla społeczeństw totalitarnych. Bo Polska jest na najlepszej drodze do nowego totalitaryzmu, wprowadzanego w imię bezpieczeństwa społeczeństwa i trwałości bytu państwowego. Na nieszczęście rządzących, obywatele przestali się bać ludzi władzy i często głosują nogami, wybierając emigrację zamiast utrzymywania nowych cwaniaków. Do tego tajemnice państwa i jego służb nie są już tak chronione, jak by sobie tego życzono. Telekomunikacją rządzą prywatne firmy, w dużej mierze należące do kapitału obcego, potrafiącego liczyć pieniądze, jakie muszą wydać na spełnianie zachcianek resortu pana Sienkiewicza. Mają także wiedzę o zakresie i tematyce tych zainteresowań. Do tego państwowe bazy danych są narażone na ataki różnej maści hakerów i innych ciekawskich miłośników elektroniki i komputerów, którzy dzielą się swą wiedzą z innymi. Ludzie chcą wiedzieć, co „władza” wie o nich bez ich wiedzy i akceptacji. Pan Sienkiewicz mówi o równowadze między bazami danych prywatnych konsorcjów informatycznych oraz służb porządku. Cynicznie nie mówi jednak o tym, że jego resort zbiera te informacje bez naszej wiedzy i zgody. Dla pana Bartłomieja Sienkiewicza humanisty z wykształceniem filozoficzno-historycznym, świat wielkiego brata w stylu Orwella zdaje się nabierać nowego znaczenia. I staje się coraz bardziej potrzebny. Więc może zwykły obywatel może już tylko rozebrać się na mrozie. Krócej będzie znosił rządy „nowych demokratów”, czy jak tam będą się chcieli nazywać. Pan Bartłomiej Sienkiewicz nie jest idiotą. Dlatego czarno widzę Polskę. Niestety!
  • 2013-05-14 23:39 | zak1953

    Milionowi Polaków grozi alzheimer

    dzięki alzheimerowi miałbym szansę zapomnieć, że urodziłem się w PRL-u, a teraz mieszkam w Polsce, kraju pobożnych życzeń. Jestem za! Byle szybciej, bo ten kraj staje się coraz bardziej nieprzyjemny do życia. Inaczej musiałbym zostać rewolucjonistą, który obali to państwo i wystrzela oszustów, którzy 24 lata temu dorwali się do władzy i robią wałek za wałkiem. A wydawało się, że wrócą tam skąd przyszli - na Kresy Wschodnie. Tymczasem tam powstały odrębne państwa, a ci oszuści zostali.
  • 2013-05-14 23:39 | zak1953

    cudowna alternatywa

    dzięki alzheimerowi miałbym szansę zapomnieć, że urodziłem się w PRL-u, a teraz mieszkam w Polsce, kraju pobożnych życzeń. Jestem za! Byle szybciej, bo ten kraj staje się coraz bardziej nieprzyjemny do życia. Inaczej musiałbym zostać rewolucjonistą, który obali to państwo i wystrzela oszustów, którzy 24 lata temu dorwali się do władzy i robią wałek za wałkiem. A wydawało się, że wrócą tam skąd przyszli - na Kresy Wschodnie. Tymczasem tam powstały odrębne państwa, a ci oszuści zostali.
  • 2013-05-14 23:52 | zak1953

    Z życia sfer

    jest zazwyczaj katolik, czyli tzw. chrześcijanin rzymsko-katolicki, uznający papieża za ojca, na dodatek świętego, choć większość z nich nigdy nie była ojcami, a już świętymi w jeszcze mniejszym stopniu. Tyle, że z wiekiem ponoć ten rodzaj krytycyzmu w Polakach maleje i tuż przed odejściem zostają dewotami. W przeciwieństwie do księży, którzy wraz z latami w kapłaństwie stają coraz bardziej niewierzący. To znaczy, wierzą - w kasę, jaką mogą zebrać jako kapłani.
  • 2013-05-14 23:52 | zak1953

    W Polaku nie ma człowieka...

    jest zazwyczaj katolik, czyli tzw. chrześcijanin rzymsko-katolicki, uznający papieża za ojca, na dodatek świętego, choć większość z nich nigdy nie była ojcami, a już świętymi w jeszcze mniejszym stopniu. Tyle, że z wiekiem ponoć ten rodzaj krytycyzmu w Polakach maleje i tuż przed odejściem zostają dewotami. W przeciwieństwie do księży, którzy wraz z latami w kapłaństwie stają coraz bardziej niewierzący. To znaczy, wierzą - w kasę, jaką mogą zebrać jako kapłani.
  • 2013-05-21 09:35 | zak1953

    Wałęsa się nie obroni...

    potrzebuje do tego grupy wsparcia. Kiedyś pilnowali tego doradcy. Czas na wsparcie psychologa lub psychiatry. Bo zmiany będą postępować. I z czasem wszyscy będziemy winni, tylko nie Lech Wałęsa, bo on już tego nie będzie dostrzegał, pogrążony w swoim świecie.
  • 2013-05-26 11:33 | zak1953

    Matka Polska

    jest typową świekrą dla Matek Polek i jednocześnie macochą dla wielu obywateli. A święto Matki? Póki była, była czczona codziennie. Tak, jak codziennie służyła pomocą i cierpliwym, bezinteresownym wsparciem. Ale to już są intymne wspomnienia starego maminsynka.
  • 2013-06-04 23:49 | zak1953

    Czego bym chciał

    Szanowny Panie Stanisławie! Każdy człowiek (nawet ten najmniejszy i najniegodniejszy) ma swoje wielkie marzenia. A także takie mniejsze, i całkiem małe, o które prosi Pana na wysokościach. Tyle, że te wysokości muszą ogromne i te prośby, zwyczajnie nie są w stanie na te wysokości się dostać. Dlatego z dużą pokorą myślę o czasach, gdy witałbym byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę w apartamencie w Katowicach przy ulicy Mikołowskiej (pomiędzy Andrzeja i Kopernika), gdzie miałby czas i warunki na ugruntowanie swego programu politycznego o credo na dalsze życie. Oczywiście miałby zapewnioną równie odpowiednią świtę, wspomagającą jego myślenie o społeczeństwie. Co do naszych purpuratów - przyznam się – jestem w kropce. Osobiście, nieba bym im przychylił. I prosił Pana na wysokościach, aby ich jak najszybciej i godnie przyjął w swoim królestwie. Ale tam, to oni mają chody i jakoś dziwnie nie spieszą się do Domu Ojca. Widać lubią pobrykać poza domem i poza Ojca kuratelą. I wiedzą czym skończyłoby się, gdyby u niego pozwalali sobie, tak jak w oddanych pod ich dozór kuriach. A pani Beata Kempa? Przyznam się, że czuję ulgę, iż obraca się ona w innych niż moje, kręgach. Najchętniej czytałbym o niej, jako obywatelce obcego państwa, rozpościerającego się na wschód od granicznej rzeki Brynicy. O co gorąco proszę Pana na wysokościach. Panie Stanisławie. Tego, najzwyczajniej bym chciał.
  • 2013-06-05 11:49 | zak1953

    i po co mi czytanie?

    Szanowny Panie Stanisławie! Każdy człowiek (nawet ten najmniejszy i najniegodniejszy) ma swoje wielkie marzenia. A także takie mniejsze, i całkiem małe, o które prosi Pana na wysokościach. Tyle, że te wysokości muszą ogromne być, i te prośby, zwyczajnie nie są w stanie na te wysokości się dostać. Dlatego z dużą pokorą myślę o czasach, gdy witałbym byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę w apartamencie w Katowicach przy ulicy Mikołowskiej (pomiędzy Andrzeja i Kopernika), gdzie miałby czas i warunki na ugruntowanie swego programu politycznego o credo na dalsze życie. Oczywiście miałby zapewnioną równie odpowiednią świtę, wspomagającą jego myślenie o społeczeństwie. Co do naszych purpuratów - przyznam się – jestem w kropce. Osobiście, nieba bym im przychylił. I prosił Pana na wysokościach, aby ich jak najszybciej i godnie przyjął w swoim królestwie. Ale tam, to oni mają chody i jakoś dziwnie nie spieszą się do Domu Ojca. Widać lubią pobrykać poza domem i poza Ojca kuratelą. I wiedzą, czym skończyłoby się, gdyby u niego pozwalali sobie, tak jak w oddanych pod ich dozór kuriach. A pani Beata Kempa? Przyznam się, że czuję ulgę, iż obraca się ona w innych niż moje, kręgach. Najchętniej czytałbym o niej, jako obywatelce obcego państwa, rozpościerającego się na wschód od granicznej rzeki Brynicy. O co gorąco proszę Pana na wysokościach. Panie Stanisławie. Tego, najzwyczajniej bym chciał. No, bo po nam to całe czytanie? Aby potem gryźć się myślami?
  • 2013-06-25 22:30 | zak1953

    Pies czyli kot

    Szanowny Panie Stanisławie! Obecny minister finansów przez lata mieszkał w Afryce. A przecież niedługo przybywa do Polski ugandyjski misjonarz-cudotwórca John Baptist Bashobora. Teoretycznie na zaproszenie Kościoła. Kościoła, który dzięki przychylności władzy siedzi na kasie podatników. Może to zakamuflowana akcja ministra Rostowskiego? Nie wiadomo kogo nam cudotwórca wskrzesi. A potem jeszcze wpłynie na naszą psychikę. I będziemy płacić, wdzięczni, że Jack Vincent chce brać. Niezbadane są ... .
  • 2013-06-25 22:30 | zak1953

    niezbadane są ścieżki JVR.

    Szanowny Panie Stanisławie! Obecny minister finansów przez lata mieszkał w Afryce. A przecież niedługo przybywa do Polski ugandyjski misjonarz-cudotwórca John Baptist Bashobora. Teoretycznie na zaproszenie Kościoła. Kościoła, który dzięki przychylności władzy siedzi na kasie podatników. Może to zakamuflowana akcja ministra Rostowskiego? Nie wiadomo kogo nam cudotwórca wskrzesi. A potem jeszcze wpłynie na naszą psychikę. I będziemy płacić, wdzięczni, że Jack Vincent chce brać. Niezbadane są ... .
  • 2013-07-09 22:31 | zak1953

    Przemyk Kaczyńskiego i Ziobry...

    Skazany - porucznik Grzegorz S. okazał się osiołkiem ofiarnym śmierci pani Barbary Blidy. Bo jako oficer ABW okazał się patentowanym osłem, którego to, otrzymane zadanie wyraźnie przerosło. Wydany wyrok wcale sprawy śmierci nie wyjaśnia. Zainteresowana prokuratura wyraźnie zamiotła rzecz pod dywan. Znaleźli osiołka i mu dołożyli. Łagodnie zresztą, aby nie zaczął głośno ryczeć. Bo mógłby ukazać kulisy tej bulwersującej sprawy, gdzie „samobójczyni” wyczyściła broń oraz usunęła wszelkie ślady umożliwiające dojście do prawdy obiektywnej. Trochę, tak jak w sprawie Przemyka. Tam, także najpierw winni byli pielęgniarze, a nie milicjanci z komisariatu. Trzeba mieć nadzieję, że z czasem solidarność sprawców się załamie i prawda wyjdzie na jaw.
  • 2013-07-18 00:17 | zak1953

    Życie utracone...

    Panie Stanisławie! Ukraiński posłaniec z jajem i tak został w polskiej prasie przedstawiony, jako potomek wołyńskich morderców, a nie nosiciel dobrej wiadomości. W końcu zabił. I jeszcze włączył do tego aktu zbrodni potomka polskiej arystokracji, robiącego u nas za prezydenta państwa. Rozbijając jajo o pana-prezydentową marynarkę zabił życie w owym jaju, przerywając ciąg życia kolejnych pokoleń kur i kogutków, które mogły przyjść na świat, gdyby nie ów zbrodniczy – według naszych mediów - czyn. Niestety, ani polska, ani ukraińska ochrona nie wykazały się refleksem, aby obronić życie nienarodzonej kurki lub kogutka. Widać ochrona życia nie jest ich priorytetem, czym pewno podpadną kościołom zainteresowanych krajów.
  • 2013-07-23 22:00 | zak1953

    Pies czyli kot

    Wielce Szanowny Panie Felietonisto! Panie Stanisławie! Minister Rostowski jest zwyczajnym, bardzo kreatywnym księgowym zatrudnionym na stanowisku głównego księgowego średniej wielkości państwa w środkowej Europie. Swojemu szefowi ksywka „Premier” obiecał wyniki finansowe, zgodne z jego oczekiwaniami. I takie te wyniki były. Niestety, pan księgowy nie jest cudotwórcą. Ponadto, za dodruk makulatury zwanej pieniądzem odpowiada inny człowiek, na dodatek z innej opcji politycznej, czy też szkoły ekonomicznej. A to wyklucza szybkie uzupełnienie papierowym pieniądzem braków w zarządzanej kasie. Stąd i konieczność wyznania nieprzyjemnej prawdy – kreatywności nie starczyło. Bo, o pomyłce mowy być nie może. Minister potrafi pilnować swoich prywatnych interesów. A że tutaj nie wyszło? Maktub – jak mówią Arabowie. Co do sportu, okazuje się jestem lepszy od pana. Już dawno straciłem wiarę w wysoko-wyczynowy sport. Piłka nożna, kolarstwo, lekka atletyka i wiele innych – uprawiane dla pieniędzy, to pic i fotomontaż. Im wyższe budżety, tym kant większy. Dlatego nie pasjonuję się nim. Podziwiam, co najwyżej wysokość oficjalnych zarobków tamtejszych „sportowców”. I zastanawiam się, nad źródłem podniety, jaką okazują fanatyczni obserwatorzy, zwani kibicami. Choć, zazwyczaj to są biedne ofiary oszustwa prestidigitatorów, zwanych wyczynowcami. Co do PiS-u. Muszę Waści przyznać rację absolutną. PiS ma obecnie super-parcie na szkło. Tyle, że ja wiarę straciłem jeszcze za PRL-u. I, jak ten niewierny Tomasz przyglądam się wnikliwie wszystkiemu, co mi się oferuje (to znaczy wciska za moje ciężko zarabiane pieniądze). A tutaj prezes Jarosław wypada merytorycznie bardzo blado. Co z tego, że ma gadane, jak na realnych umiejętnościach i kompetencjach – bardzo cieniutko. Podziwiam go, że tak bardzo chce. W zasadzie, też bym chciał, aby społeczeństwo bardzo dobrze płaciło mi za gadanie i przedstawianie pięknych wizji przyszłości. Niestety, jestem brutalnym realistą (choć nie pozbawionym pięknych marzeń w mikroskali) i źle się czuję wciskając komuś kit absolutny. A to robi pan prezes Jarosław „Polskę zbaw”. A stuzłotówki wartości grosza przeżyliśmy nie tak dawno. Jedną dorosłość temu, po denominacji złotówki. I tak utrwala nam się kreatywne poznawanie świata.
  • 2013-07-23 22:00 | zak1953

    Kreatywność poznawania...

    Wielce Szanowny Panie Felietonisto! Panie Stanisławie! Minister Rostowski jest zwyczajnym, bardzo kreatywnym księgowym zatrudnionym na stanowisku głównego księgowego średniej wielkości państwa w środkowej Europie. Swojemu szefowi ksywka „Premier” obiecał wyniki finansowe, zgodne z jego oczekiwaniami. I takie te wyniki były. Niestety, pan księgowy nie jest cudotwórcą. Ponadto, za dodruk makulatury zwanej pieniądzem odpowiada inny człowiek, na dodatek z innej opcji politycznej, czy też szkoły ekonomicznej. A to wyklucza szybkie uzupełnienie papierowym pieniądzem braków w zarządzanej kasie. Stąd i konieczność wyznania nieprzyjemnej prawdy – kreatywności nie starczyło. Bo, o pomyłce mowy być nie może. Minister potrafi pilnować swoich prywatnych interesów. A że tutaj nie wyszło? Maktub – jak mówią Arabowie. Co do sportu, okazuje się jestem lepszy od pana. Już dawno straciłem wiarę w wysoko-wyczynowy sport. Piłka nożna, kolarstwo, lekka atletyka i wiele innych – uprawiane dla pieniędzy, to pic i fotomontaż. Im wyższe budżety, tym kant większy. Dlatego nie pasjonuję się nim. Podziwiam, co najwyżej wysokość oficjalnych zarobków tamtejszych „sportowców”. I zastanawiam się, nad źródłem podniety, jaką okazują fanatyczni obserwatorzy, zwani kibicami. Choć, zazwyczaj to są biedne ofiary oszustwa prestidigitatorów, zwanych wyczynowcami. Co do PiS-u. Muszę Waści przyznać rację absolutną. PiS ma obecnie super-parcie na szkło. Tyle, że ja wiarę straciłem jeszcze za PRL-u. I, jak ten niewierny Tomasz przyglądam się wnikliwie wszystkiemu, co mi się oferuje (to znaczy wciska za moje ciężko zarabiane pieniądze). A tutaj prezes Jarosław wypada merytorycznie bardzo blado. Co z tego, że ma gadane, jak na realnych umiejętnościach i kompetencjach – bardzo cieniutko. Podziwiam go, że tak bardzo chce. W zasadzie, też bym chciał, aby społeczeństwo bardzo dobrze płaciło mi za gadanie i przedstawianie pięknych wizji przyszłości. Niestety, jestem brutalnym realistą (choć nie pozbawionym pięknych marzeń w mikroskali) i źle się czuję wciskając komuś kit absolutny. A to robi pan prezes Jarosław „Polskę zbaw”. A stuzłotówki wartości grosza przeżyliśmy nie tak dawno. Jedną dorosłość temu, po denominacji złotówki. I tak utrwala nam się kreatywne poznawanie świata.
  • 2013-07-30 21:45 | zak1953

    Dlaczego uczciwość szkodzi?

    Niestety, nie mam raka, więc będę musiał spłacić bankowi ewentualny kredyt. A banki i instytucje para-bankowe tylko namawiają – weź. 90% maili, to spam finansowy. O ile kredyt indywidualny z banku, ma jakieś dające szansę na spłatę oprocentowanie, to cała reszta oferuje koszty kredytu na poziomie kosmicznym. Pułapka kredytowa, to określenie zaprawdę bardzo łagodne. To podpisanie umowy niewolniczej, która rzeczywiście pozwoli niektórym pławić się w luksusie i zwiększać konsumpcję – kosztem niefrasobliwych. Konsumpcja na kredyt, to może i dobry sposób. Dla osobników planujących przekręt życia, za który zapłacą inni. Podobnie jak bezprzykładny rozwój biurokracji, nie tworzącej żadnej wartości dodanej. Chyba, że wartości dodanej do naszych rachunków za życie w świecie certyfikatów, koncesji i zezwoleń na każdą formę aktywności zawodowej i hobbystycznej. Osobiście uważam pana Flassbecka za osobnika superkreatywnego. Coś tak na wzór szefa Amber Gold. Ciekaw jestem, jak pan profesor określa stopień wzrostu swej kreatywności i wydajności w pracy. Pewno, określoną kwotą euro na koncie. Tylko, za co? Ale przynajmniej wiem dlaczego uczciwość i pracowitość szkodzą. Bo, są w opozycji do kreatywności profesora.
  • 2013-07-30 22:27 | zak1953

    Pies czyli kot

    Panie Stanisławie! Tym nowym felietonem ogolił pan moje nie najlepsze ostatnio samopoczucie. I to bez mydła. Za to brzytwą. Na dodatek patrzał pan tak tym swoim wzrokiem. Że nie czuję się już zdolny goWIN, a raczej WINny. Winny bezczynności. Szczególnie tego, ze kiedy była okazja nie wywiałem z tego kraju nad Odrą, gdzie wschodnia mowa kresowa przypomina mi o obowiązku miłości Macierzy, która powróciła na Śląsk. I otacza mnie swoją polską miłością, że aż czuję jakąś dupowatość w odmawianiu jej tej miłości. I czekam na niespełnialne, jak na Godota. Już raz było blisko, ale spadło jeszcze bardziej na wschód. Widać tam bardziej sobie zasłużyli. I tylko astronomowie nadal przypominają: patrz w nocne niebo, upstrzone spadającym rojem. Następna szansa ponoć w listopadzie. A politycy dalej harcują, przychylając sobie nieba. Skąd oni na to biorą? No tak, minister Rostowski rozbroił progi. Ponoć ostrożnościowe. I już będzie można pójść po bandzie, żeby nam zrobić dobrze.
  • 2013-07-30 22:27 | zak1953

    Skąd oni na to biorą?

    Panie Stanisławie! Tym nowym felietonem ogolił pan moje nie najlepsze ostatnio samopoczucie. I to bez mydła. Za to brzytwą. Na dodatek patrzał pan tak tym swoim wzrokiem. Że nie czuję się już zdolny goWIN, a raczej WINny. Winny bezczynności. Szczególnie tego, ze kiedy była okazja nie wywiałem z tego kraju nad Odrą, gdzie wschodnia mowa kresowa przypomina mi o obowiązku miłości Macierzy, która powróciła na Śląsk. I otacza mnie swoją polską miłością, że aż czuję jakąś dupowatość w odmawianiu jej tej miłości. I czekam na niespełnialne, jak na Godota. Już raz było blisko, ale spadło jeszcze bardziej na wschód. Widać tam bardziej sobie zasłużyli. I tylko astronomowie nadal przypominają: patrz w nocne niebo, upstrzone spadającym rojem. Następna szansa ponoć w listopadzie. A politycy dalej harcują, przychylając sobie nieba. Skąd oni na to biorą? No tak, minister Rostowski rozbroił progi. Ponoć ostrożnościowe. I już będzie można pójść po bandzie, żeby nam zrobić dobrze.
  • 2013-08-08 00:19 | zak1953

    Pytia suwalska?

    Bo ten sen jakiś taki niejasno proroczy. Czyli jednak ujrzałeś Pan to wyniesienie Kaczyńskiego do władzy przez Gowina. I oczywisty upadek (czytaj: usunięcie) tegoż ostatniego, jako zbyt inteligentnego i niebezpiecznego konkurenta do władzy wieczystej pana prezesa. No, to premier Tusk ma problem. A i Gowin temat do przemyślenia. Panie Stanisławie szanowny! Tymi szkołami to bym się tak nie przejmował. W każdym społeczeństwie, a już w brytyjskim w szczególności, funkcjonują takie szkółki, wyrastające ze środowiskowych snobizmów. Gdybyśmy tak przepatrzeli szkolnictwo na ziemiach polskich, to i tutaj znaleźlibyśmy podobne instytucje. Pensje dla panien i chłopców z dobrych domów, to chyba taki pierwowzór współczesnych szkół dla dzieci z rodzin pełnych i przyzwoitych. A jaka treść wypełnia te hasła, jeden diabeł wie. Będzie ze sto lat, jak pisarka w dramacie napisała: „brudy w domu trzeba prać”. Czyli daleko nie odeszliśmy mentalnie. A o konieczności usuwania zepsutego jabłka z koszyka, także chyba nie zapomnieliśmy. Dzisiaj, to się nazywa profilaktyka społeczna o charakterze chrześcijańskim. Bo wszyscy zainteresowani tylko miłość powszechną i społeczną mają na myśli. Także przywołani przez pana hierarchowie. W końcu większość z nich została powołana na swe funkcje przez największy autorytet, jaki polska ziemia wydała: papieża z Wadowic. A poza tym. Robisz się pan czepialski. Ksiądz M.Gancarczyk pisząc, że papież Franciszek nie będzie najważniejszy na krakowskim zlocie – kreślił te słowa z myślą o młodzieży. To ona jest gwiazdą i przyszłością kościoła. A nie wiekowy już papa Francesco. Przynajmniej, dla naczelnego „GN”. A to jeszcze młody ksiądz jest. I swoje plany ma. Na cały kościół, a nie na pojedynczego wiernego. Jakieś straty trzeba zawsze brać pod uwagę. Kłaniam się nisko i o coś weselszego następnym razem proszę, bo takie golenie bez mydła i brzytwą, do przyjemności nie należy.
  • 2013-08-21 01:17 | zak1953

    I po szkodzie głupi...

    Gospodarzu łaskawy! Panie Stanisławie! TYM razem to pan ostro się w Kasandrę bawisz. Zdrady partyjne, policja a’la mafia czy inne CIA, rozboje, bójki, kibole, Kaczyński i spółka w ataku. Wszędzie! Co to będzie? A właśnie podano informację, że dymisji kreatywnego wicepremiera i ministra finansów Jacka Vincenta R. premier Tusk nie przyjął. I słusznie. W końcu, kto by mu pozostał na zapowiadaną warszawską wizytę związkowców? A zapowiada się jak tamta z końca 1981 roku. A może i poważniej. Tyle, że teraz Wielki Brat ze wschodu nie wejdzie. Bo wyszedł 20 lat temu. I nawet granice zostawił bez zmian. Tyle, że na obecnym wschodzie wielkiej przyjaźni prawie nie widać. Litwini parskają i się obrażają. Łukaszenka grozi, a Ukraińcy także z miłością do Polski i Polaków niewyrywni. I trudno im się dziwić. Bo polscy panowie przypomnieli znów o sobie. Choć drugiego Żeligowskiego nie widać, to Wilno dmucha na zimne. A Ukraińcy nie chcą się kajać za UPA i Wołyń. Bo im Stalin już rachunki w przeszłości wystawił. Zresztą mają teraz swoje problemy z Putinem. Któż ich nie ma? Nawet nasi kierowcy TIR-ów narzekają, bo Rosjanie konwencję TIR podważają, co może klepnąć polskich transportowców dodatkowo po kieszeni. I wojna z Rosją gotowa. Tyle, że ekonomiczna na razie. Ale ruskie tym razem też nie wejdą. I premier Tusk zostanie sam. Bez dylematu – wejdą nie wejdą. Za to z hordami związkowców buszujących po Warszawie. I z pytaniem – prać, czy nie prać związkową swołocz, hałasującą i palącą opony, a może i coś więcej? Dla Tuska historia zatacza koło. Dzisiaj on jest tam, gdzie w 1981 roku był generał Jaruzelski. A związkowe masy znowu na ulicach stolicy i całego kraju. Z Dudą w nowowałęsowskiej roli. I prezesem Jarosławem szykującym swoje listy zdrajców. Na czasy, gdy znów weźmie władzę. I wprowadzi tym razem V Rzeczpospolitą. Piątą - dla odmiany od tej, którą kiedyś już poznaliśmy. Prezes też się rozwija. Tylko my pozostaniemy w rozkroku między starym, a nowym starym. I tylko starą przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.
  • 2013-08-21 09:26 | zak1953

    I po szkodzie głupi...

    Gospodarzu łaskawy! Panie Stanisławie! TYM razem to pan ostro się w Kasandrę bawisz. Zdrady partyjne, policja a’la mafia czy inne CIA, rozboje, bójki, kibole, Kaczyński i spółka w ataku. Wszędzie! Co to będzie? A właśnie podano informację, że dymisji kreatywnego wicepremiera i ministra finansów Jacka Vincenta R. premier Tusk nie przyjął. I słusznie. W końcu, kto by mu pozostał na zapowiadaną warszawską wizytę związkowców? A zapowiada się jak tamta z końca 1981 roku. A może i poważniej. Tyle, że teraz Wielki Brat ze wschodu nie wejdzie. Bo wyszedł 20 lat temu. I nawet granice zostawił bez zmian. Tyle, że na obecnym wschodzie wielkiej przyjaźni prawie nie widać. Litwini parskają i się obrażają. Łukaszenka grozi, a Ukraińcy także z miłością do Polski i Polaków niewyrywni. I trudno im się dziwić. Bo polscy panowie przypomnieli znów o sobie. Choć drugiego Żeligowskiego nie widać, to Wilno dmucha na zimne. A Ukraińcy nie chcą się kajać za UPA i Wołyń. Bo im Stalin już rachunki w przeszłości wystawił. Zresztą mają teraz swoje problemy z Putinem. Któż ich nie ma? Nawet nasi kierowcy TIR-ów narzekają, bo Rosjanie konwencję TIR podważają, co może klepnąć polskich transportowców dodatkowo po kieszeni. I wojna z Rosją gotowa. Tyle, że ekonomiczna na razie. Ale ruskie tym razem też nie wejdą. I premier Tusk zostanie sam. Bez dylematu – wejdą nie wejdą. Za to z hordami związkowców buszujących po Warszawie. I z pytaniem – prać, czy nie prać związkową swołocz, hałasującą i palącą opony, a może i coś więcej? Dla Tuska historia zatacza koło. Dzisiaj on jest tam, gdzie w 1981 roku był generał Jaruzelski. A związkowe masy znowu na ulicach stolicy i całego kraju. Z Dudą w nowowałęsowskiej roli. I prezesem Jarosławem szykującym swoje listy zdrajców. Na czasy, gdy znów weźmie władzę. I wprowadzi tym razem V Rzeczpospolitą. Piątą - dla odmiany od tej, którą kiedyś już poznaliśmy. Prezes też się rozwija. Tylko my pozostaniemy w rozkroku między starym, a nowym starym. I tylko starą przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.
  • 2013-08-28 00:14 | zak1953

    PACYFISTA z Ruchu Wolność i Pokój...

    tytan pracy służb specjalnych. To się chyba nazywa schizofrenia? Bo co w Konstantym Miodowiczu było prawdą - był.
  • 2013-08-29 22:06 | zak1953

    kreatywność finanzministra, czyli jak się szyje budżet...

    JV Rostowski to super kreatywny księgowy szyjący Polakom królewskie szaty. Urodę tych szat może dostrzec tylko prawdziwie mądry człowiek. Koniec będzie taki u Andersena. Goli będą prawie wszyscy. I będą jeść z ręki finansowych macherów, którzy każą nam zaspokajać swoje potrzeby i kaprysy za michę i dobre słowo. Bo w Polsce sami najmądrzejsi ludzie mieszkają, tylko czasami jakiś Amber Gold im wyskoczy na d...e.
  • 2013-08-30 22:29 | zak1953

    amerykańskie dowody...

    są nic niewarte. Już w przypadku Iraku rząd USA oszukał społeczność międzynarodową i teraz oświadczenia amerykańskich polityków, w tym prezydenta są warte funta kłaków. Dopiero potwierdzenie pochodzące z innych, niezależnych od USA źródeł mogą być podstawą podejmowania konkretnych kroków. Amerykanie mają na swych rękach zbyt wiele krwi niewinnych ofiar, aby im wierzyć bez zastrzeżeń.
  • 2013-09-03 17:06 | zak1953

    Ze świecą szukać...

    Panie Stanisławie! Wielce mądry ten pana znajomy - pan Józef. Człowiek pracy własnych rąk, z dużym doświadczeniem życiowym. I bez jakichś tam ekstra ambicji, przekraczających jego możliwości. Dobrze mieć takich znajomych, bo normalność wcale już nie jest u nas normą. Bywa, że takiego człowieka trzeba ze świecą szukać. W pas się kłaniam i zdrowia życzę.
  • 2013-09-26 20:55 | zak1953

    Gładź, czyli ślisko ...

    Szanowny Panie Stanisławie! Za czasów minionej „komuny” o Polsce mówiono, że to najweselszy barak w obozie krajów demokracji ludowej. A potem w czerwcu 1989 roku zmieniło się. Obóz się skutecznie rozwiązał. Barak został. Tyle, że nie jest już nawet wesoły. Co najwyżej pozostał pobożny. A najbardziej pobożne pozostają w nim życzenia. A tych pobożnych życzeń starczyłoby może i na całą zjednoczoną Europę. I jakaś ich część realizuje się za otrzymywane euro. A potem wypiszemy się z Europy. Bo niektórzy wymodlą sobie (co ja piszę?) - wybiorą znaczy – niskiego prezesa na premiera. I on już nas wyślizga. Na tej gładzi, o której Pan piszesz. Bo takie będzie państwo prawa niewysokiego premiera.
  • 2013-10-10 12:26 | zak1953

    Re:Komornik się pomylił ?

    Komornik się nie pomylił. Komornik poszedł na łatwiznę. Podobnie jak sąd zajmujący się sprawą. Niestety, Polska jest państwem pobożnych życzeń, a nie państwem prawa. Transakcja sprzedaży ziemi obarczona błędem z mocy prawa winna być uznana za nie obowiązującą. A pani komornik powinna zapłacić odsetki od kwoty sprzedaży nabywcy, który t ziemię kiedyś kupił. Cóż, z prostej formalnie sprawy nasi "prawnicy" potrafią zrobić potężny problem i zaabsorbować nim wiele innych osób z polskiej Temidy. Kosztami niedoróbki powinni się podzielić komornik i sędzia zajmujący się sprawą odzyskania sprzedanej ziemi.
  • 2013-10-22 21:24 | zak1953

    Eminencja Tusk...

    @pietras Dear Mr Pietras! Czytałeś Waść kiedyś Urbana, Rema, Kibica? Tuskowi nikt nigdy nie zakazywał pisania. A Urban był dziennikarskim kombatantem w czasach, gdy młody Donald ssał dopiero cyca mamy. Niestety, obecny premier rzetelnie zapracowuje sobie na wszystko co go spotyka. I o dziwo na zbrodniarza i mordercę prezydenta nie reaguje. Dotyka go dopiero możliwość posługiwania się łaciną nieklasyczną w relacjach kumpelskich. A kumple potwierdzają, że potrafi zakląć. Co, głowa Tuskowi nawala? To do domu, a nie do polityki. Zresztą, jak Kaczor wygra, to Donek z prokuratury nie będzie wychodził, bo tyle mu nawrzucają - choćby tylko dla zasady.
  • 2013-11-27 20:29 | zak1953

    ach, dwie lewe ręce mieć...

    Panie Stanisławie szanowny! A co będzie, jak się okaże, że ten dwu-leworęki jest mańkutem. I, to nam w efekcie nie pomoże unijne 100 mld euro, bo ów leworęki skręci nam tę kasę. Ot, choćby tak jak narodowo-stadionowy zarządca, który zgarnął premię zapisaną w kontrakcie przez ministerstwo sportu, chociaż z niego się nie wywiązał. Trafił jednak na dobrego sędziego, który stwierdził, że umów trzeba dotrzymywać, nawet jednostronnie. To znaczy – państwo płaci, skoro obiecało koledze królika. Nie pierwsze pieniądze w ten sposób nasi polityczni dysponenci przedymali. I pewno nie ostatnie. Panie Stanisławie! A po co auto ma reflektory? By sobie poświecić! A na nieużywanym odcinku (jeszcze w budowie), cieciu musi widzieć, czy ktoś niepowołany się nie kręci i nie rozbiera niegotowego. Jak będzie komisyjnie przez miasto odebrane, to można zacząć oszczędzać na oświetleniu. Bo to już wtedy społeczne pieniądze się najwyżej zmarnują. Paserzy także z czegoś muszą żyć. Och, że też się mańkutem nie urodziłem… . Pewno by mi wszystko co się w Polsce dzieje - dyndało.
  • 2013-12-27 23:08 | zak1953

    Taki gender...

    Szanowny Gospodarzu! Czasami w trzeba mieć odrobinę szczęścia w nieszczęściu. I doczekamy cudu potrzebnej operacji. Inaczej, nasi obecni wszędzie pasterze powiedzą swoje; „Bóg tak chciał’” i skasują za ceremonię chrześcijańskiego pogrzebania ciała. A nam pozostanie smętne pokiwanie głową i zaduma nad człowieczym losem. Szczególnie wtedy, kiedy nie wcisnęliśmy się do wąskiego grona najważniejszych w państwie. Panie Stanisławie. Bycie ważnym i wysokim kiedyś sędzią, nie gwarantuje zawsze rozsądku i wypowiedzi rozumnych. Szczególnie, kiedy jest się w stanie spoczynku, bo różnie się wtedy z rozumem dzieje. I czasami poważne oblicze, zaczyna skrywać umysł dziecięcia. Smutne ale życiowe. Zresztą, panie Stanisławie, co do środowiska prawniczego wszystko jest możliwe. Swego czasu jeden prezydencki profesor, tak namieszał całej rzeszy prawników w polskim parlamencie, że gotowi byli przyjąć każdą głupotę. Bo przecież profesor prawa kitu nie wciska! A Lech Falandysz im pokazał, że łykną wszystko. I zostali sfalandyzowani aż miło. Polscy pasterze także falandyzują jak mogą. Tyle, że te swoje działania ukrywają za mglistym prawem natury i równie dziwnym dla świeckiego prawem kanonicznym. Cóż, wola boska. I księżowski gender pod duchowną sukienką. Panie Stanisławie. Widzi pan, nawet ich to dotknęło. Taki gender!
  • 2013-12-31 14:24 | zak1953

    Usłyszał i zrozumiał Śląsk

    Odszedł człowiek wrażliwy i delikatny, nade wszystko ciekawy. Znalazł na Śląsku swoje miejsce, tak jakby był tutaj od urodzenia, od zawsze. I pozostanie na zawsze. Przede wszystkim w naszych śląskich sercach, które zrozumiał jak mało kto stamtąd.
  • 2014-01-08 23:35 | zak1953

    Czyżby nowe Dziady?

    Panie Stanisławie. Tym, coś pan napisał zadziwiłeś mnie okrutnie. Dziady zostały napisane już dawno, a pan tutaj piszesz ich nowy wariant. Takie „Dziady Nowopolskie na wiek dwudziesty i pierwszy”. No tak, od czasów oryginału cosik się zmieniło. Litwa już nie polska, ale i za pisania Mickiewicza takoż polską nie była - przyjaciele Moskale tam siedzieli. Moskale, którzy już nie przyjaciele dla części Polaków. I teraz tylko z Królewca na Litwę spozierają, a na święta i po zakupy do Gdańska jeżdżą. Polskiego Gdańska, dzięki satrapie Gruzinowi z moskiewskiego Kremla. A duch Stalina miesza w głowach części polskich polityków, jak kiedyś księżniczka pomorska w sercu ostatniego polskiego króla, którego nim uczyniła. Dzisiejszy car moskiewski jako i Stalin z gminu pochodzi, ale podobnoż właśnie dlatego dla Polaków srogi i coraz to nowe nieszczęścia patriotom polskim sprawia, a następne zaraz gotuje. A przecież narodowym Polakom Moskal nie straszny, ani do niczego nie potrzebny. Sami sobie i pozostałym obywatelom przygotują takie atrakcje, o których za IV RP nikt nie pomyślał. Trochę kasandryczny tekst panie Stanisławie. Ale zarys scenariusza przedni. Pozostaję z wyrazami szacunku.
  • 2014-02-01 18:06 | zak1953

    Cudu nie będzie...

    Antoni Macierewicz umorzony przez prokuratora, skąpał tegoż ostatniego w prawdzie (za S.Tym), oświadczając publicznie, iż w momencie opracowywania i publikacji materiałów o WSI był funkcjonariuszem państwowym, a materiał ten jest dokumentem urzędowym, a nie fikcją literacką o szpiegach. Niestety wykształcenie literackie prokuratorów okazuje się niewystarczające do rozpoznania charakteru treści pisanych. Stąd decyzja jak na wstępie. Z żalem należy stwierdzić, iż funkcjonariusze państwa polskiego stracili prawie ćwierć wieku w dochodzeniu do standardów państwa prawa. I jak na razie nie doszli. Doszli do etapu pobożności. I wyraźnie na tym się zatrzymali. Życie pokazuje, że większość decyzji dot. A. Macierewicza mieści się w kategorii pobożnych życzeń. Tyle, że w kategorii skutków, kosztami odszkodowań obarczani są wszyscy podatnicy, bo nie sprawca. Nie ponoszą odpowiedzialności także badacze pisma i sprawy, jako całości. I to może z powodu ogólnej kumulacji przyczyn pomieszczonych w ostatnim zdaniu felietonu, czy też opinii. Osobiście uważam, że prokuratura jest niekompetentnie nieodpowiedzialna i do tego obciążona złą wolą, bo doprowadzenie do uczciwego rozstrzygnięcia, może spowodować narażenie się najkrzykliwszej stronie polskiej sceny politycznej. A w warunkach państwa nie-prawa, wszystko może się zdarzyć. Ciemny lud, zdegustowany marnymi rządami PO, może sobie zafundować powtórkę z rozrywki tj. z IV RP. A tych panów nie martwi fakt, iż nikt rozumny na świecie nie zechce z nimi współpracować. I tak, bez problemu znajdą sobie wielu wrogów do obróbki na rynku wewnętrznym. Nie będzie w Polsce chleba, ale igrzyska będą, że hej! Obcym służbom to nie będzie przeszkadzać. Ich agentura nie musi obawiać się dekonspiracji. Nie ma tego kto zrobić, ani za co. Cudu nie będzie. O państwie prawa można tylko pobożnie pomarzyć.
  • 2014-02-10 22:46 | zak1953

    I tak decydują biurokraci...

    Szanowny Gospodarzu. Maria Skłodowska-Curie tak właściwie, to nie jest nasza. Realnie jest francuska. U nas także by nic nie zrobiła. Ona doszła do wyników za francuskie pieniądze, chociaż dzięki swojej inteligencji i pracowitości, czym zszokowała nawet Francuzów. A my obecnie jesteśmy przeregulowani szczegółowymi przepisami i procedurami, których niestety samo państwo nie przestrzega. Dlatego nasze myślenie znajdzie odzwierciedlenie co najwyżej w takim, jak to pisaniu. Decyzje i tak podejmą za nas biurokraci. Zanim pomyślą.
  • 2014-02-12 20:14 | zak1953

    I gorąco stosów i chłód odrzucenia...

    Panie Gospodarzu. Jak się mieszka na polskim biegunie zimna, to wiadomo. Jest się narażonym na chłody. Z drugiej strony, lata także nieubłaganie lecą. A starszemu coraz to chłodniej. I nie wiadomo, co w tym układzie jaki nadchodzi, będzie szybsze. Głodowa śmierć twórcy niepolecanego czy zimno wszechogarniające, aż do całkowitego zmrożenia? No, chyba że nasi politycy rozpalą wielki społeczny ogień niezadowolenia, coś na kształt majdanu, który nowym chętnym pozwoli upiec swoją pieczeń, a dotychczasowym politykom spali ich szanse. W przenośni i dosłownie. A czytając niektóre komentarze, odczuwam na przemian fale gorąca z rozpalanych stosów i mrożące odrzucenie obcego, którym może być każdy z nas.
  • 2014-02-13 16:31 | zak1953

    Nie mogły być Czechy - Polacy mają inny charakter

    Do: Andrzej Falicz 2014.02.13-11:26 Już komentarz „Leny” zwrócił uwagę na pańską „niekonsekwencję” historyczną. Miller nie podpisał konkordatu. Zrobiła to pani premier Suchocka (późniejsza wieloletnia ambasador RP w Watykanie), a prezydent Kwaśniewski ratyfikował, zgodnie zresztą z żądaniami prawicy. A generał GC był agentem cywilnego wywiadu MSW, a nie wojskowego. Dwie wpadki, jak na krótki komentarz, to chyba dużo? Do tego zapomniał pan o prymacie Polski we wprowadzaniu zmian w obozie KDL. Z pewnością mogło być inaczej, gdyby nie stan wojenny. Mogło być niezłe przeżycie, albo i nie przeżycie. Armia Czerwona siedziała na zachodzie PRL-u, NRD-owcy przebierali nogami do interwencji, Czesi także mieli stare porachunki za 1968 rok. A może nic by nie było? Okrągłego stołu także mogło nie być. Rakowski zainicjowałby chiński wariant socjalizmu z kapitalistyczną twarzą (coś na kształt NEP-u) w Polsce. A może by jednak i tak oddali władzę, nie mając nic innego do zaoferowania społeczeństwu. I w ramach dekomunizacji odebrano by majątki wszystkim komuchom. W sumie niezły scenariusz na thriller polityczny. I niezłą jatkę, po której Polska na pewno byłaby inna, niż jest.
  • 2015-01-10 16:44 | zak1953

    W tym kraju wielu ludziom zmarnowano szmat życia...

    i nikt ich za to nie przeprasza. Szczególnie "politycy" żyjący na koszt całego społeczeństwa. Widać światła jupiterów skierowanych na "nasze elity" oślepiają ich na to co w smudze społecznego cienia. Cóż, polityka, to sztuka osiągania celów (swoich), a nie przyzwoitości życiowej.
  • 2015-04-06 09:22 | zak1953

    Re:Czy SB także błędnie pisała imiona księży?

    Historycy winni przestrzegać pewnych zasad. A jedną z nich jest prawidłowa pisownia imion opisywanych ludzi. Ordynariusz diecezji katowickiej bp Bednorz miał na imię Herbert, a nie Hubert. I jak myślę imię Herbert także stało w dokumentach SB, z których korzystali autorzy. Przerabianie Ślązakom imion i nazwisk było niechlubnym obyczajem polskiej administracji po objęciu przez Polskę rządów na Śląsku. Konsekwencje do dzisiaj odbijają się czkawką polskim urzędnikom korzystającym z wcześniejszych dokumentów urzędowych.
  • 2015-10-16 14:06 | zak1953

    Kiedy się było w poprzednim wcieleniu faraonem Ramzesem...

    to trudno nie uznać Łukaszewicza i Barcisia za podejrzanych osobników. Jeden zakochany w niemieckiej sanitariuszce "powstaniec śląski" i strajkujący górnik, drugi człowiek podziemnej roboty, czyli kanalarz, co to każdego może wpuścić w kanał. Ohyda, proszę narodowego państwa.
  • 2015-11-29 12:59 | zak1953

    Sport to trening dla zdrowia...

    Uprawianie "sportu" wyłącznie dla pieniędzy jest jego wypaczeniem. To nie sport, tylko pogoń za pieniądzem przy pomocy elementów sportu. Prawdziwy sport ma służyć utrzymaniu organizmu w dobrej kondycji i zdrowiu, a nie niebezpiecznemu jego forsowaniu dla wyniku, który ociera się o wyniszczenie i często kończy się kalectwem "sportowca".
  • 2015-12-09 11:19 | zak1953

    Kontynuator planu Rapackiego i planu Gomułki...

    Paląc inicjatywę sprowadzenia broni atomowej do Polski, Macierewicz i spółka wpisują się w rosyjskie plany strefy buforowej między Rosją, a Europą zachodnią. Do tego stają się kontynuatorami idei strefy bezatomowej w Europie Środkowej, które przed laty bezskutecznie propagowali Gomułka i Rapacki. W czasach Układu Warszawskiego Polska była na celownikach bombowców B-52 oraz rakiet z głowicami jądrowymi NATO. Obecnie grożą nam głowice rakiet rosyjskich, co w wypadku obecności NATO-wskiej broni jądrowej trzeba by przyjąć za pewnik. A tak, Rosjanie najwyżej rozjadą Polskę przy pomocy broni pancernej. A to jednak spora różnica. Jąderko albo gąsienice.
  • 2016-02-11 12:46 | zak1953

    Kiedy się myśli o awansach...

    trzeba mieć grubą skórę, gotową na razy zazdrośników. I być odpornym (jeśli się jest rzeczywiście czystym) na ataki zawiedzionych. Komendant Maj nie okazał się wcale twardzielem, jakiego z siebie robił. Z drugiej strony trzeba się liczyć, że awans może być pocałunkiem śmierci. Można sobie zadać pytanie po co go wypchnięto w światła jupiterów?
  • 2016-03-01 15:26 | zak1953

    Re:W poszukiwaniu straconych teczek

    Tak - przyszłość teczek służb specjalnych. Przecież służby cały czas coś robią, zbierają i magazynują. A tych służb jest zdecydowanie więcej, aniżeli wczasach PRL-u. Czyli i teczek będzie więcej.
  • 2016-03-04 12:42 | zak1953

    Re: Sam Macierewicz wystarczy. Po co nam generałowie?

    Kiedy minister Macierewicz stanie na czele wojsk przed wrogiem, ten pierzchnie w popłochu na sam widok oblicza ministra. Sam jestem skonsternowany, gdy tylko widzę jego fotografię w prasie. Cóż musi czynić jego widok na żywo?
  • 2016-03-07 14:05 | zak1953

    Re: Czy Anders stchórzył?

    @axiom1, Myślę, że jednak źle oceniasz motywy Andersa odmowy udziału w bitwie stalingradzkiej. Po pierwsze, ci żołnierze nie byli jeszcze w pełni sił i gotowości do walki po przejściach zsyłki. Fakt, czas naglił, bo Armia Czerwona do tego czasu non-stop się cofała, tracąc przy tym ogromne ilości żołnierzy i sprzętu. Po drugie, radziecka strategia i taktyka wojenna były obce polskim żołnierzom armii wrześniowej, a bez jej znajomości mieliby problemy ze współpracą z sąsiadami. Po trzecie, ta polska armia mogła nie przetrwać swojej pierwszej bitwy. Zauważ, że dywizja kościuszkowska w swojej pierwszej bitwie pod Lenino straciła około 3,5 tysiąca żołnierzy. Pod Stalingradem Stalin stracił około 500 tysięcy żołnierzy – w jednej bitwie. A Anders chciał, aby oni doszli do Polski, a nie zginęli jeszcze na stepach Rosji, o co wcale nie byłoby trudno. Tym niemniej, jego trudna decyzja jest do dzisiaj komentowana i w zasadzie nie mamy jednoznacznej opinii. Trzeba też pamiętać, iż Anders był na miejscu w ZSRR i sam był w stanie ocenić bieżącą sytuację swych ludzi, gdzie brakło tysięcy oficerów rozstrzelanych przez NKWD w 1940 roku.
  • 2016-03-25 17:30 | zak1953

    Jest teledysk promujący obchody rocznicy chrztu Polski. Wyszło niezbyt fortunnie

    Jego wysokość książę Mieszko przyjął religię żony, chrześcijanki z Czech. Potem ochrzczono wojów i pan nakazał poddanym również przyjąć nowe zasady. A z tym przyjmowaniem chrześcijaństwa to różnie na ziemi Polan było. Jeszcze trzy wieki później spotykano wyznawców starej religii. Do tego mieszkańcy ziem śląskich byli chrześcijanami zanim uczynił to Mieszko i zanim znaleźli się pod jego panowaniem. Wolę więc mówić o chrzcie Mieszka i jego plemienia Polan. Bo do Polski to była jeszcze długa, długa droga. A że obecnym tak pasuje, tworzyć niby historię, to ich sprawa. Sprawa nie do końca prawdziwa.
  • 2016-03-25 17:30 | zak1953

    Każdemu wolno wierzyć...

    Jego wysokość książę Mieszko przyjął religię żony, chrześcijanki z Czech. Potem ochrzczono wojów i pan nakazał poddanym również przyjąć nowe zasady. A z tym przyjmowaniem chrześcijaństwa to różnie na ziemi Polan było. Jeszcze trzy wieki później spotykano wyznawców starej religii. Do tego mieszkańcy ziem śląskich byli chrześcijanami zanim uczynił to Mieszko i zanim znaleźli się pod jego panowaniem. Wolę więc mówić o chrzcie Mieszka i jego plemienia Polan. Bo do Polski to była jeszcze długa, długa droga. A że obecnym tak pasuje, tworzyć niby historię, to ich sprawa. Sprawa nie do końca prawdziwa.
  • 2016-05-13 16:31 | zak1953

    Zajrzała na drugą stronę...

    a tam rzeczywiście nie ma już nic. Ani studenckich obozów w Nieporęcie. Ani jednej Studenckiej Rozgłośni Radiowej, gdzie młodzi adepci radia z wypiekami na twarzy chłonęli atmosferę radiowej Trójki, którą młoda jeszcze Marysia przekazywała dalej. Ale bywało wspaniale. Żegnaj przewodniczko młodych lat.
  • 2016-06-21 23:19 | zak1953

    Były wiceszef BOR skazany za zaniedbania w sprawie Smoleńska. Spełnia się marzenie Kaczyńskiego

    Przyjdzie czas, że marzenie Jarosława Kaczyńskiego się spełni. Żyjący - pośrednio winni za katastrofę - odpowiedzą za swe działania. I Jarosław zostanie osądzony. Bo jestem przekonany, że to on sam ponosi największą winę za cały splot okoliczności, których efektem była śmierć Lecha Kaczyńskiego oraz prawie setki innych osób. Lech Kaczyński stał się ofiarą przerośniętego ego brata Jarosława oraz własnej buty wobec personelu. Bracia Kaczyńscy nie poradzili sobie z mitem prezydentury stworzonej przez Lecha Wałęsę, który chociaż edukację zakończył na przyzakładowej szkole zawodowej, potrafił trząść wolną Polską i rządzić kilkoma podporządkowanymi sobie resortami. Wałęsa wraz ze swych prawnikiem falandyzował prawo, a żaden z posłów, w tym bracia bliźniacy z doktoratami z prawa, nie zdobyli się na powiedzenie, że król Wałęsa jest nagi. Że blaguje i ordynarnie łamie zasady prawa. A tak przecież było. Lech Wałęsa tę bezczelną polityczną hucpę przypłacił utratą fotela prezydenckiego. Ambicją Jarosława stało się przebicie znienawidzonego już wtedy parweniusza, za jakiego uważał elektryka z Gdańska. I prawie odniósł sukces. Utracił jednak dystans do rzeczywistości, czego widoczne przejawy mogliśmy jako obywatele zobaczyć. Czy gen. Bielawny nie dopilnował procedur? Może. Tyle, że nie leżą one u bezpośrednich przyczyn smoleńskiej tragedii. Także dobra wola ówczesnego premiera Putina na wykorzystanie byłego lotniska wojskowego w Smoleńsku do obsługi uroczystości rocznicowych w kwietniu 2010, dzisiaj jest wykorzystywana przez Jarosława, do obciążania Rosjan winą za zdarzenie i wypieranie z siebie odpowiedzialności. A przecież Putin nie jest samobójcą, on także korzystał z feralnego lotniska, które w normalnych warunkach meteorologicznych wystarczało do lądowania rządowych samolotów. Ale tylko w normalnych warunkach. Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego nie zostawiła sobie rezerwy czasowej na wypadek braku możliwości lądowania w Smoleńsku. I stało się, jak się stało. A dzisiaj całe społeczeństwo musi ponosić koszty rozbuchanego ego brata-prezesa, któremu prezydent-elekt meldował wykonanie zadania. A teraz Jarosław Kaczyński bredzi o wypełnianiu testamentu swego brata. Testamentu, którego sam jest autorem. Gdyby Lech nie ulegał pomysłom Jarosława, żyłby jeszcze. I pobierał emeryturę jako były prezydent RP, po jednej kadencji. Bo nie mam wątpliwości, że Lech Kaczyński nie miał szansy na drugą kadencję. Do czego w dużym stopniu przyłożył się brat bliźniak. I nie pomoże teraz ubieranie się w szaty ofiary – prezes K. jest nagi.
  • 2016-06-21 23:19 | zak1953

    gdy się ma przerost ambicji...

    Przyjdzie czas, że marzenie Jarosława Kaczyńskiego się spełni. Żyjący - pośrednio winni za katastrofę - odpowiedzą za swe działania. I Jarosław zostanie osądzony. Bo jestem przekonany, że to on sam ponosi największą winę za cały splot okoliczności, których efektem była śmierć Lecha Kaczyńskiego oraz prawie setki innych osób. Lech Kaczyński stał się ofiarą przerośniętego ego brata Jarosława oraz własnej buty wobec personelu. Bracia Kaczyńscy nie poradzili sobie z mitem prezydentury stworzonej przez Lecha Wałęsę, który chociaż edukację zakończył na przyzakładowej szkole zawodowej, potrafił trząść wolną Polską i rządzić kilkoma podporządkowanymi sobie resortami. Wałęsa wraz ze swych prawnikiem falandyzował prawo, a żaden z posłów, w tym bracia bliźniacy z doktoratami z prawa, nie zdobyli się na powiedzenie, że król Wałęsa jest nagi. Że blaguje i ordynarnie łamie zasady prawa. A tak przecież było. Lech Wałęsa tę bezczelną polityczną hucpę przypłacił utratą fotela prezydenckiego. Ambicją Jarosława stało się przebicie znienawidzonego już wtedy parweniusza, za jakiego uważał elektryka z Gdańska. I prawie odniósł sukces. Utracił jednak dystans do rzeczywistości, czego widoczne przejawy mogliśmy jako obywatele zobaczyć. Czy gen. Bielawny nie dopilnował procedur? Może. Tyle, że nie leżą one u bezpośrednich przyczyn smoleńskiej tragedii. Także dobra wola ówczesnego premiera Putina na wykorzystanie byłego lotniska wojskowego w Smoleńsku do obsługi uroczystości rocznicowych w kwietniu 2010, dzisiaj jest wykorzystywana przez Jarosława, do obciążania Rosjan winą za zdarzenie i wypieranie z siebie odpowiedzialności. A przecież Putin nie jest samobójcą, on także korzystał z feralnego lotniska, które w normalnych warunkach meteorologicznych wystarczało do lądowania rządowych samolotów. Ale tylko w normalnych warunkach. Kancelaria prezydenta Kaczyńskiego nie zostawiła sobie rezerwy czasowej na wypadek braku możliwości lądowania w Smoleńsku. I stało się, jak się stało. A dzisiaj całe społeczeństwo musi ponosić koszty rozbuchanego ego brata-prezesa, któremu prezydent-elekt meldował wykonanie zadania. A teraz Jarosław Kaczyński bredzi o wypełnianiu testamentu swego brata. Testamentu, którego sam jest autorem. Gdyby Lech nie ulegał pomysłom Jarosława, żyłby jeszcze. I pobierał emeryturę jako były prezydent RP, po jednej kadencji. Bo nie mam wątpliwości, że Lech Kaczyński nie miał szansy na drugą kadencję. Do czego w dużym stopniu przyłożył się brat bliźniak. I nie pomoże teraz ubieranie się w szaty ofiary – prezes K. jest nagi.
  • 2016-07-14 19:15 | zak1953

    Górnoślązak

    @jakowalski - całościowo. Rzadko spotykam tak „wszechstronnych” komentatorów. Do tego przemądrzałych, upierdliwych i czepialskich, co zdążyłem wyrazić kilka miesięcy temu, gdy postanowiłeś przekonać mnie, iż lepiej znasz moje doświadczenia życiowe oraz wielu innych osób, których wpisy komentujesz na swój sposób. Twoja sprawa. Osobiście współczuję Tobie. Bo nie znalazłeś w swym życiu ani spełnienia, ani spokoju. A to na starość boli. Szczególnie, gdy ludzie starają się unikać z Tobą kontaktu z powodu natarczywego pouczania i mentorstwa. Niestety, wiedza nie zawsze przynosi szczęście. I Ty jesteś tego przykładem. Teraz czepiłeś się Ernesta Wilimowskiego. Ślązaka, a dokładniej jeszcze Górnoślązaka (co na Śląsku zawsze miało znaczenie). Autor artykułu wyraźnie przywołał słowa Wilimowskiego „jestem Górnoślązakiem”. Wilimowski sprechał, godoł i mówił, jak większość górnośląskich mieszkańców. Urodził się w Niemczech w 1916 roku. I nie zmieniając miejsca pobytu stał się Polakiem, a potem znowu Niemcem – z obywatelstwa. Z urodzenia był Górnoślązakiem i takim pozostał do śmierci w Niemczech, które nie bawiły się w takie rozważania, jak w powyższych komentarzach. Wilimowski był urodzonym piłkarzem. I chyba pingpongistą, o czym wspomniał autor artykułu. Wyraźnie był uzdolniony ruchowo. Nie dziwota, że fussbal stał się jego wyborem. I gdyby nie pech z miejscem i czasem urodzin, nikt nie powątpiewałby w jego wielkość. Gdyby Polska nie zapragnęła bogactw ziemi śląskiej i nie przejęła w 1922 roku części Górnego Śląska, Wilimowski byłby wyłącznie uznanym niemieckim piłkarzem i reprezentantem. Ale urodził się na niemieckim Śląsku (i to nie w zaborze pruskim), co zdążyłeś napisać w jednym z komentarzy. Kiedy druga wojna przyszła na Śląsk, Wilimowski stanął przed tymi samymi dylematami co reszta mieszkańców tej ziemi. III Rzesza – podobnie jak wcześniej i później Polska – nie bawiła się w żadne sentymenty wobec Ślązaków. Narzuciła swoje prawa i skutecznie je egzekwowała. Zarzuty przyjęcia volkslisty, gdy namawiał do tego rząd polski na uchodźctwie, katolicka hierarchia kościelna na Śląsku, a także osobiście trener polskiej reprezentacji w piłce kopanej, są co najmniej nieprzyzwoite. III Rzesza czasu wojny potrzebowała sprawnej gospodarki, pracowników i żołnierzy. Wilimowski był w wieku poborowym i poza kopaniem piłki w zasadzie nie miał przydatnego w przemyśle zawodu. Ponieważ piłkę kopał w sposób mistrzowski, to kontynuacja gry, była jego sposobem na przeżycie. Ówcześnie nie było formalnego zawodowstwa. Aby nie pójść do Wehrmachtu, ubrał mundur policjanta, a po służbie grał w piłkę. Ponieważ był niemieckim obywatelem (volkslista, data i miejsce urodzenia w Niemczech), nie odmówił trenerowi niemieckiej reprezentacji. Jak piszesz Kusociński – polski olimpijczyk - dał się rozstrzelać w Palmirach. Kusociński nie był Ślązakiem, ani nie urodził się w Niemczech jak Wilimowski. Tutaj akurat Ernest miał szczęście. Porównanie tych losów wydaje mi się nietrafione. Wilimowski po wojnie nie wrócił na Śląsk, bo do czego miałby wracać? Starając się przeżyć wojnę, dla nowej polskiej władzy stał się zdrajcą. Podobnie jak wielu innych Górnoślązaków, więzionych przez nową władzę w licznych obozach czy wywożonych przez sowietów do ZSRR. My, Górnoślązacy do dzisiaj jesteśmy podejrzanym elementem w Polsce. Polsce trwającej w kształcie skrojonym przez Stalina i sprzedajnych polityków zachodnich. Zastanawiam się skąd u Ciebie tak radykalne i jednoznaczne określenia Wilimowskiego? Czyżbyś kompensował sobie własne kompleksy? Wilimowski był Górnoślązakiem. Nie zmieniając miejsca był mieszkańcem Niemiec, Polski i znowu Niemiec. Ty jesteś polskim obywatelem z miejsca i daty urodzenia. Dla obecnej władzy jesteś śmieciem i znalazłeś sobie gorszego od siebie Można odnieść wrażenie, że masz kompleks lombrozjańskiego monakijczyka. Czyli sam nie jesteś „czystym Polakiem” co odbija się w twych komentarzach. Szukasz uznania i jeśli „dobra zmiana” dostrzeże twą gotowość, to oddasz się jej za odpowiedni fotel, apanaże, uznanie i dobre słowo. „Jakowalski”. Jesteś trochę jak Wilimowski. . Wiernie służyłeś poprzedniej „sprzedajnej i niepolskiej” formacji ustrojowej, chociaż formalnie nie dopuściłeś się żadnej zdrady. Ja to rozumiem. Urodziłeś się w złym czasie i miejscu. Jak większość ludzi między Odrą i Bugiem. Co do Jerzego Urbana. Urban do majątku doszedł w czasach, gdy był już nikim w wolnej Polsce. Ale potrafił sprzedać to, co wcześniej oddawał za grosze – talent pisarski. Bo pisać zawsze umiał. Cóż! Ernest Wilimowski był wielkim i super utalentowanym piłkarzem. Gdyby urodził się 70-75 lat później, byłby noszony na rękach przez fanatycznych kibiców. I z pewnością byłby jednym z najdroższych footbolistów w Europie i na świecie. Ale nie miał wpływu na czas i miejsce urodzenia. Ani na wydarzenia, które zdeterminowały jego życie. Życie zdrajcy?
  • 2016-07-20 09:29 | zak1953

    Re:Jarosław Szarek kandydatem na prezesa IPN. Czego się po nim spodziewać?

    Zawartość większości książek tegoż autora wskazuje, że nastąpi wzmocnienie i utrwalenie polityki historycznej zgodnej z racją stanu prezesa Kaczyńskiego. A w IPN-nie nic się nie zmieni. Będzie jeszcze bardziej pańsko narodowy. W stylu początków II RP.
  • 2016-07-26 11:42 | zak1953

    Żyjąc z obsesjami...

    Pamiętam. Antoni Macierewicz na wieść o katastrofie rządowego samolotu TU-154 w pośpiechu wywiał z Katynia, zostawiając Lecha Kaczyńskiego i resztę delegacji w błocie smoleńskiego lotniska. Stchórzył. A teraz próbuje odwracać kota ogonem. Ja to rozumiem. W jego życiowym interesie jest udowodnić, że prezydent zginął w zamachu, a on sam cudem wymknął się z obławy siepaczy, dybiących na jego życie. Na razie niczego jeszcze nie udowodnił, więc stara się wynieść brata prezesa na ołtarze, jako najlepszego i największego Polaka. W tym celu forsuje swoje teorie i organizuje apele poległych, gdzie osoba Lecha Kaczyńskiego jest równana z poległymi dla Polski z bronią w ręku. Ma przy tym świadomość, że prezes K. jest człowiekiem pamiętliwym. A ucieczka z Katynia, to ogromna plama na honorze. Antoni nie pospieszył wszak odważnie do Smoleńska, aby trwać u boku „poległego” prezydenta, generałów, biskupów, parlamentarzystów i rodzin smoleńskich. Nawet nie spróbował sprawdzić co się tam stało. Apelami poległych tego nie zatrze w naszej pamięci. Będę natomiast pamiętał sprofanowane przez niego inne uroczystości rocznicowe. Bo w końcu co ma wiatrak do kożucha?
  • 2016-08-14 14:31 | zak1953

    Boję się Donalda Trumpa. Jest jak czarny charakter z filmów klasy B

    Szanowny Gospodarzu. Nie godzę się na porównywanie orangutanów, nawet chorych na schizofrenię z Donaldem Trumpem. Agresja Trumpa bardziej odpowiada cechom pawianów, małp nieobliczalnych, agresywnych i niebezpiecznych dla człowieka.
  • 2016-08-14 14:31 | zak1953

    nie ta małpa!

    Szanowny Gospodarzu. Nie godzę się na porównywanie orangutanów, nawet chorych na schizofrenię z Donaldem Trumpem. Agresja Trumpa bardziej odpowiada cechom pawianów, małp nieobliczalnych, agresywnych i niebezpiecznych dla człowieka.
  • 2016-09-08 00:08 | zak1953

    Re:Pierwszej Damy nie było na premierze „Smoleńska”. Wybrała Woody’ego Allena

    I dlatego ma u mnie plus. I to ogromny. Współczuję jej takiego męża, ponoć prezydenta RP(?). Niby chłop, a marionetka w rękach Kaczyńskiego (Jarosława Polskę zbawa).
  • 2016-09-21 01:30 | zak1953

    PiS a'la Front Jedności Narodu

    Dawno nasz blogowy gospodarz nie napisał tak długiego tekstu. Tyle, że niczego nowego redaktor w nim nie umieścił. Choć przypadkowy czytelnik mógłby odczuć przyspieszone bicie serca. Bo to prawie sensacyjno-szpiegowska fabuła. I prawie powrót do tematyki przećwiczonej przez Ślązaków w latach 1919-1939. Bo to i posądzenia o agenturalną działalność na rzecz sąsiedniego mocarstwa, i groźba prewencyjnego osadzenia w obozie typu Bereza Kartuska. A także zapowiedź ewentualnego użycia licznych miejscowych jednostek specjalnych oraz najliczniejszych w Polsce sił policyjnych, aby wybić autochtonicznym marzycielom i innym zakochanym w Śląsku podejrzanym osobnikom marzenia o innej Polsce, aniżeli scentralizowany narodowy beton w stylu FJN. Redaktor Dziadul zna takie klimaty, bo był w nich mocno zanurzony po przybyciu do Polski ze Związku Radzieckiego, gdzie przyszedł na świat. W przeciwieństwie do niego, ci o których pisze urodzili się w granicach Polski. Ale to właśnie autochtoniczni Ślązacy są podejrzani, a nie ludzie posadowieni po II wojnie wokół licznych radzieckich baz wojskowych na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Wyraźnie widać, iż wschodnia podejrzliwość utrwaliła się przez półtora wieku panowania na ziemiach polskich Cara Wszechrusi i Króla Polskiego. Nie da się ukryć, iż śląska historia dopiero w ostatnim stuleciu została wkręcona w tryby polskiej polityki. A to za sprawą przemysłu, rozwijanego na Górnym Śląsku od końca XVIII wieku, o którym zamarzyło się politykom odrodzonej po I wojnie Rzeczypospolitej. Biorąc przykład z redaktora winniśmy chyba zażądać przeprosin od Francji, która skutecznie zagrała na rzecz Polski, pomagając oderwać wbrew woli większości Ślązaków (wyrażonej w plebiscycie 1921 roku) najbogatszą część Górnego Śląska od reszty ziem śląskich. Tyle, że zamieszana w kolonialną politykę Francja, ponosi obecnie koszty dawniejszej działalności. I chyba nie wspiera już tak chętnie dawnych sojuszników, z którymi rozbijała się po całej Europie w ramach napoleońskich podbojów i grabieży innych krajów. Cóż, śląskie autonomiczne perspektywy są marne. Tyle, że polskie władze niewiele obecnie zrobią w sprawie grupki regionalistów, postulujących decentralizację państwa nad Wisłą. Ostatnie wypowiedzi rządzących, wyraźnie pokazują, iż nie wykroczą poza wdrukowany im za PRL-u scentralizowany system zarządzania. Rzecz w tym, że po 1989 roku, Polska wyprzedała rodowe srebra, w tym także te zawłaszczone na Śląsku. Rachunek ekonomiczny nieubłaganie pokazuje, że gospodarka kraju nie uniesie kosztów części pomysłów prezesa i jego marionetek. Tylko unijne miliardy, z których wykorzystywaniem premiera Szydło ma obecnie spore problemy, mogą utrzymać spokój społeczny w Polsce. Odwracanie uwagi społeczeństwa i wskazywanie na kilkusettysięczną grupę autochtonicznych Ślązaków jako sprawców polskich kłopotów, raczej się nie uda. A drastyczne działania rządu skończą się wstrzymaniem strumyczka pieniędzy z unijnej kasy. I zwiększeniem aktywności dawnego Wielkiego Brata, którego to wolą był obecny kształt Polski. Mocno antykomunistycznej władzy PiS, zdegustowani Rosjanie mogą przypomnieć, iż na ziemiach zachodnich Polska kontynuuje stalinowską zbrodnię komunistyczną, której efektem są jej granice na Odrze i Nysie Łużyckiej. A przecież już mieszają z Ukrainą. I padały już jakieś dziwne deklaracje. Redaktorze Dziadul. Obecna Polska nie jest takim monolitem jakby się wydawało. Zbyt wielu prawdziwych, młodych Polaków widziałem już na Zachodzie. I spora ich część nie ma zamiaru wracać do kraju. Nawet, jeśli pan im po sarmacku zagwarantuje, że nie będzie autonomii na Śląsku. Bo to nie o autonomię, a o normalne państwo do życia chodzi. Kraj o przewidywalnych perspektywach, ze stabilną gospodarką. A tego, niestety, tutaj obecnie nie ma. A odwracanie uwagi od realnych problemów, jest skuteczne tylko do pewnego czasu. Nie wystarczy tupać i krzyczeć: nie pozwalam. Czasy liberum veto skończyły się dla I RP smutno. A i z pana żaden szlachetka.
  • 2016-09-21 13:12 | zak1953

    Zachęty polskie...

    Po szerokim rozbiorze tekstu redaktora Dziadula przez „Małego pluszowego misia” i jego krytycznej ocenie, dopisywanie nowych uwag wydaje się niepotrzebne. A jednak warto przypomnieć, jeden skrzętnie pomijany fakt. Sejm RP swoją uchwałę w sprawie Statutu Organicznego Województwa Śląskiego przyjął 15 lipca 1920 roku. W tym czasie Górny Śląsk był integralną częścią Niemiec, państwa przegranej I wojny, od którego wcześniej urwali się mieszkańcy Wielkopolski, po zwycięskim powstaniu wielkopolskim. Polscy politycy wyraźnie dostrzegli, że niemieckie drzewo jest pochyłe. I postanowili, że warto na to drzewo wskoczyć, bo mieli silne wsparcie Francji dążącej do maksymalnego osłabienia swego wschodniego sąsiada. Stąd intensywny napływ na Śląsk „zielonych ludzików” z centralnej i wschodniej Polski (wystarczy zajrzeć do biogramów zamieszczonych w Encyklopedii Powstań Śląskich) oraz organizowanie od początku 1919 roku POW dla Śląska. Uchwalenie Statutu Organicznego przez Sejm RP było wezwaniem do wystąpienia śląskiej ludności przeciwko własnemu państwu. Zachętą była szeroka autonomia administracyjna i gospodarcza. Niestety, wyniki marcowego plebiscytu 1921 roku, były niekorzystne dla polskich planów. Śląska większość wolała pozostać w strukturze państwa niemieckiego. Stąd majowe wystąpienie zbrojne, zwane III powstaniem śląskim, w którym uczestniczyło kilka tysięcy (minimum 6 tyś.) Polaków wysłanych nieoficjalnie do walki z siłami niemieckimi. Kilka lat temu, odpowiadając na podobny felieton redaktora Dziadula, zaproponowałem zastosowanie metody „na autonomię” w stosunku do zachodniej Ukrainy, która do 1945 roku formalnie była częścią II RP, a niektórzy jej mieszkańcy znaleźli miejsce w przywołanej wcześniej Encyklopedii Powstań Śl. Szeroka autonomia w zamian za formalne odłączenie się od państwa ukraińskiego. Działanie byłoby prawie takie samo, a zasadność zdecydowanie większa, aniżeli w przypadku Śląska, który już za czasów Władysława Łokietka znajdował się poza strefą polskich wpływów. Jak wyglądała wschodnia granica II RP? Łatwo sprawdzić. I jeszcze jedna wrzutka do redaktorskiego ogródka. Może warto zastosować wariant autonomiczny wobec obecnej Litwy – miejsca redaktorowych narodzin? W końcu już raz Polska zastosowała skutecznie metodę zbrojnych odwiedzin w wykonaniu gen. Żeligowskiego, aby Wileńszczyzna była polska. Ostatnie wypowiedzi pewnego polskiego polityka, o znanym z „Iliady” nazwisku, pokazują, że coś może być na rzeczy i w głowach rządzących. Tyle, że Polska jagiellońska była strukturą federacyjną, w absolutnej przeciwstawności do II RP, której wzorce przyświecają wyraźnie redaktorowi.
  • 2016-09-29 14:10 | zak1953

    Re:Literacki pazur pana cenzora

    Kiedy współczesny badacz cofa się tylko do czasów PRL, popada w obłęd i pisze groteskowe teksty. Władcy PRL-u nie byli odkrywczy w stosowaniu polityki. Nie wymyślali niczego nowego. Korzystali z instytucji, które wcześniej skutecznie krępowały ich działania. Skorzystali z instytucji funkcjonujących na długo przed tym, niż władza w państwie wpadła w ich ręce. Jedną z takich instytucji była cenzura. Ta forma kontroli społeczeństwa okazała się bardzo przydatna w ograniczaniu rozpowszechniania treści z jakichś powodów niewygodnych aktualnej władzy. II RP z instytucji cenzury korzystała ponad wszelką miarę. Podobnie czynił panujący w II RP Kościół katolicki. Upadek PRL-u formalnie zakończył urzędową cezurę państwową. Nie zakończył jednak cenzury Kościoła katolickiego w Polsce. Bez urzędowego „imprimatur” urzędującego biskupa, żadna publikacja drukowana przez kościelne drukarnie nie ma prawa obecnie ujrzeć światła dziennego. PRL-wscy towarzysze nie wykazali się żadną innowacyjnością w praktyce życia politycznego. To, co było dla nich niewygodne starali się usuwać bądź ograniczać w publicznym dostępie przy pomocy instytucji starej jak Kościół katolicki – cenzury. Niestety, mieli świadomość, że cenzura wypowiedzi mija się z głoszonymi przez nich ideałami wolności słowa. Dlatego zaadaptowana przez nich instytucja, musiała czasami wspinać się ponad zwyczajne wpisywanie zakazu publikacji. Znam PRL-owskich cenzorów, którzy w swoich interwencjach osiągnęli poziom sztuki wyższej. Aby tylko uniknąć podejrzenia o sprzyjanie wrogom ustroju, potrafili inspirować autorów i twórców do takich zmian oryginalnych tekstów, w których ich idee nadal brzmiały, ale nie mówiły o problemie wprost, a sposób wysoce zakamuflowany. I dostępny ludziom o pewnym, wyższym od normy poziomie intelektualnym. Fakt, urzędnicy cenzury zmienili treść wielu dzieł literackich. Ale nie da się ukryć, iż wielokrotnie zmusili autorów do wycyzelowania swoich dzieł, tak że są one nadal aktualne w swoich treściach. III RP, która formalnie zniosła urzędową cenzurę, nadal jest państwem cenzorskim. Tyle, że rządzący nie angażują się w żadne ceregiele. Kiedy jest taka potrzeba, stosują wszystkie dostępne środki (nawet bezprawne), aby tylko wątpliwy tekst nie ujrzał światła dziennego. I nikt nie mówi o cenzurze. Cenzurę, autorzy maja w swoich głowach. I to się nazywa autocenzura. Formalna cenzura nadal funkcjonuje w wydawnictwach rządzącego Polsce Kościoła katolickiego. Ale tam już cenzor nie musi pokazać swego literackiego pazura. To odeszło wraz z PRL-em.
  • 2016-10-28 14:14 | zak1953

    Re:Pierwszymi ekshumowanymi będą Lech i Maria Kaczyńscy. Pozostaje zadać jedno pytanie...

    Zadam drugie pytanie. Skoro Jarosław decyduje się ekshumować brata i szwagierkę, to może warto skorzystać z okazji i nie dokonywać powtórnego pochówku na Wawelu? Prezydent Lech Kaczyński nie był władcą Polski,a jedynie najważniejszym naszym urzędnikiem, państwa będącego od 1918 roku republiką. Stolicą jest Warszawa i tam winno być ewentualne miejsce honorowych, państwowych pochówków najwyższych urzędników. A żadne prywatne czy rodzinne koneksje nie uprawniały do pochowania L.Kaczyńskiego w nekropolii pierwszych królów Polski. Zawsze uważałem, że Wawel nie powinien być miejscem spoczynku pary prezydenckiej. Bo inaczej powstaje problem. Co na przyszłość z innymi prezydentami, którzy prędzej czy później zejdą z tego świata?
  • 2016-10-30 10:22 | zak1953

    Re: Smoleńskie fantazje

    @jakowalski - 2016-10-28 g.22:27 Każdy uważny widz zauważył, że ciała Lecha Kaczyńskiego i małżonki zostały w Warszawie wystawione w innych trumnach, aniżeli tych jakie opuściły moskiewskie lotnisko, a następnie pokazane po przybyciu na Okęcie. Ciała były już w Polsce co najmniej oglądane, a następnie przekładane do trumien końcowych. Nie ma możliwości, aby spoczywały tam inne osoby. Nie można za to wykluczyć, iż ktoś wpadł na pomysł, że pasażerowie Tupolewa nie żyli już przed katastrofą. Warianty zdarzeń można mnożyć, wystarczy trochę wyobraźni. I odwagi na publikację nawet największych niedorzeczności.
  • 2016-11-07 19:48 | zak1953

    Re:Trudno obrażać się na historię...

    Zarówno Dmowski jak i Piłsudski zapisali się w procesie odzyskania niepodległości przez państwo polskie po I wojnie. I chociaż wielu osobom trudno się zgodzić z poglądami i działaniami obu polityków, to trzeba pogodzić się z ich obecnością w historii tamtych dni. Można pomyśleć o rozszerzeniu grona bohaterów tamtych czasów o regionalnych aktywistów działań niepodległościowych, którzy przygotowali podstawy pod zjednoczenie ziem polskich z różnych zaborów. Ponieważ PiS stawia wyraźnie na Piłsudskiego, to trudno się dziwić przywołaniu jego wroga i konkurenta. Historia Polski jest jedna. I pełna zaskoczeń i nie zawsze wygodnych postaci.
  • 2017-02-06 17:49 | zak1953

    Re:Macierewicz broni Misiewicza. Czy to dowód rozłamu w PiS?

    W 1835 roku Alfred de Musset napisał sztukę "Świecznik", wystawioną wiele lat temu w TVP. Tytułowy "świecznik" miał za zadanie robić szum i zwracać na siebie uwagę, odwracając ją głównego machera sztuki. Wyskoki Bartłomieja M. skutecznie odwracają społeczną uwagę od jego ministerialnego pryncypała czyli ministra ON, który ma w miarę święty spokój i robi na wojskowym podwórku rzeczy nie przystające poważnemu politykowi. A jest tego sporo; rok bezowocnej aktywności tzw. komisji smoleńskiej, rugi generalskie i oficerskie, dziwne ruchy w sferze zamówień zbrojeniowych itp. itd. W normalnym kraju za część swoich dotychczasowych działań taki minister trafiłby do Trybunału Stanu, a potem przed sąd karny. W Polsce "świecznik" skutecznie odwraca od niego uwagę, tych którzy byliby w stanie zakończyć haniebną aktywność A.M.
  • 2017-02-22 12:50 | zak1953

    Re:Wątpliwości w sprawie ekspertyzy pisma Wałęsy.

    Według "ekspertyzy" dokumenty zostały napisane jedną ręką. Czy rzeczywiście była to ręką Wałęsy? Jak pewno niektórzy pamiętają, władze MSW z czasów PRL podjęły działania, których celem miało być opluskwienie Wałęsy przed Komitetem Noblowskim, aby nie otrzymał Nagrody Nobla. Do tego były potrzebne takie "kompromaty". Ponieważ Wałęsa nagrodę dostał, materiały musiały zniknąć. I teraz znalazły się u Kiszczaka, niewątpliwego nadzorcę wszelkich takich działań. Przy czym nie było ich chyba w dokumentacji oferowanej przez wdowę po Kiszczaku, a w papierach przejętych po przeszukaniu domu. Kiszczak nie był idiotą i wiedział, że gdyby to było coś warte, to Wałęsa zapłaciłby wdowie zdecydowanie większe pieniądze za materiały naprawdę go kompromitujące. IPN wziął wszystko za frico.
  • 2017-02-25 22:34 | zak1953

    Re: A może wreszcie samorządność regionów?

    Mały pluszowy miś Dzięki za tak obszerny rozbiór felietonu pana Jana Dziadula, bo takie chyba jest aktualne nazewnictwo wpływowych państwa w Polsce. Trudno do niego coś dodać. Redaktor Dziadul ma specyficzny sposób reprezentowania śląskich interesów. I to od dawna. Aż dziwne, że nie doszedł do tego, iż wystarczyłoby, aby III PR stała się realnym państwem prawa, a nie nadwiślańską krainą pobożnych życzeń. A przecież latami pracując dla „Trybuny Robotniczej” miał dostęp do wielu regionalnych spraw i materiałów nieosiągalnych dla przeciętnych zjadaczy chleba. I tak dla jaśniepaństwa z centrali wyrósł na „eksperta spraw śląskich”. Pozostał nim pomimo formalnej zmiany ustrojowych detali rządzącego Śląskiem kraju, bez względu na kolory przynależności partyjnej. Czy wykorzystuje swą wiedzę z korzyścią dla regionu w którym mieszka? To pozostawię bez odpowiedzi. Szkoda tylko, iż powyższy materiał poszedł poza blogiem red. Dziadula. Skutek? Już w zasadzie znikł w „nawale innych tekstów” redakcyjnych. @parabellum Zgodnie z obecną antykomunistyczną retoryką, trzeba by przypomnieć, iż reszta Śląska została po 1945 roku przyłączona do Polski w efekcie zbrodni komunistycznej. A jej skutki trwają nadal. I to pomimo uprawianych przez władze RP pseudo-prawnych porachunków z obywatelami, utrzymującymi zbrojnie tę ziemię z przydatkami w postaci Pomorza i Prus Wschodnich w ramach PRL. W sprawach ziemi władze polskie ograniczają się do dekomunizacji nazw i imion własnych. Ale co z usunięciem zasadniczych skutków tej zbrodni. Redaktor Dziadul z wyraźną chęcią powróciłby do pieleszy i Macierzy II RP.
  • 2017-03-10 09:14 | zak1953

    Re:Krakowskie Przedmieście zagrodzone.

    Krakowskie Przedmieście to miejsce publiczne, nie przeznaczone do modłów, jakie odprawiają tam ludzie prezesa. Dla mnie ważne jest pytanie - kto płaci za regularne zajmowanie, a w zasadzie blokowanie tego miejsca na potrzeby smoleńskiej fikcji? To chyba nie są małe pieniądze. Jeśli PiS płaci za swoje ekscesy, jego problem. Jeśli płacimy z podatkowej kasy to wg mnie jest problem.
  • 2017-03-29 21:22 | zak1953

    Kolejna kolizja z udziałem rządowego samochodu. Z tych kraks są jednak pewne korzyści

    w uprzywilejowanych kolumnach czy pojazdach. Takie prawo winno przysługiwać wyłącznie prezydentowi i premierowi. Być może można by jeszcze uwzględnić marszałków Sejmu i Senatu (chociaż nie bardzo widzę ku temu powody). Ministrowie mogliby być wożeni pojazdami służbowymi ale wyłącznie na ogólnych zasadach, jak każdy obywatel RP, bez prawa posługiwania się sygnałami uprzywilejowania. Nie robią niczego co wymagałoby takich procedur.
  • 2017-03-29 21:22 | zak1953

    Skończmy z wożeniem urzędniczych tyłków ministrów...

    w uprzywilejowanych kolumnach czy pojazdach. Takie prawo winno przysługiwać wyłącznie prezydentowi i premierowi. Być może można by jeszcze uwzględnić marszałków Sejmu i Senatu (chociaż nie bardzo widzę ku temu powody). Ministrowie mogliby być wożeni pojazdami służbowymi ale wyłącznie na ogólnych zasadach, jak każdy obywatel RP, bez prawa posługiwania się sygnałami uprzywilejowania. Nie robią niczego co wymagałoby takich procedur.
  • 2017-03-30 20:04 | zak1953

    Re:Nacjonaliści o przyszłości Górnego Śląska

    Żenujący tekst "specjalisty od Śląska". Towarzysz redaktor Dziadul wraz z innymi zatroskanymi towarzyszami, znajdą z pewnością nowego generała Żeligowskiego i zadbają o to, aby Śląsk pozostał Polski, podobnie jak przed laty została jego rodzinna Wileńszczyzna. W końcu towarzysz redaktor ma na to certyfikat z podpisem samego towarzysza Stalina i kilku pomniejszych polityków patrzących wyłącznie interesów swoich krajów.A woli Śląsk, bo na Wileńszczyźnie na takich jak on, wilkiem patrzą.
  • 2017-05-24 14:20 | zak1953

    Dollar first

    "Pecunia non olet" twierdzili władcy Rzymu. I Donald Trump zawsze sumiennie realizował swoje działania biznesowe w tym duchu. Jako prezydent pierwszego deprawatora świata, także stosuje się do tej reguły. Pytanie, czy rzeczywiście liczy na to, iż handlem bronią na ogromną skalę przyczyni się do stabilizacji Bliskiego Wschodu?
  • 2017-07-31 22:20 | zak1953

    Pałac Potockich w Liwadii

    gdzie odbyła się Konferencja Jałtańska tworząca aktualne granice Rzeczypospolitej byłby niezłym symbolem łączącym dawną tradycji polskich rodów magnackich z obecnym państwem polskim.
  • 2017-08-02 21:19 | zak1953

    PiS chce reparacji wojennych od Niemiec. Co stoi za tym żądaniem?

    Wolne państwo polskie jeszcze nie stworzyło sobie prawnych reguł swego egzystowania, a już dokonało agresji na swego zachodniego sąsiada. I nie chodzi wcale o Wielkopolskę, a o majątek wybudowany przez państwo pruskie na Śląsku. Przejęcie przez prawie 60% przemysłu górnośląskiego w 1922 roku odbyło się z pogwałceniem woli miejscowej ludności wyrażonej w plebiscycie 1921 roku. Można sobie zadać pytanie - na ile to wydarzenie przyczyniło się do wygranej partii faszystowskiej w Niemczech i późniejszych zdarzeń? Pan prezes PiS zdaje się całkowicie zapominać, iż napaść Niemiec odbyła się wspólnie i w porozumieniu ze Związkiem Radzieckim. Może w takim razie należy wystąpić o odszkodowania do Rosji, jako prawnego następcy ZSRR o wypłatę należnych, a z pewnością niebagatelnych kwot?
  • 2017-08-02 21:15 | zak1953

    Bolszewickie bajania pana prezesa Jarosława Rajmundowicza...

    Wolne państwo polskie jeszcze nie stworzyło sobie prawnych reguł swego egzystowania, a już dokonało agresji na swego zachodniego sąsiada. I nie chodzi wcale o Wielkopolskę, a o majątek wybudowany przez państwo pruskie na Śląsku. Przejęcie przez prawie 60% przemysłu górnośląskiego w 1922 roku odbyło się z pogwałceniem woli miejscowej ludności wyrażonej w plebiscycie 1921 roku. Można sobie zadać pytanie - na ile to wydarzenie przyczyniło się do wygranej partii faszystowskiej w Niemczech i późniejszych zdarzeń? Pan prezes PiS zdaje się całkowicie zapominać, iż napaść Niemiec odbyła się wspólnie i w porozumieniu ze Związkiem Radzieckim. Może w takim razie należy wystąpić o odszkodowania do Rosji, jako prawnego następcy ZSRR o wypłatę należnych, a z pewnością niebagatelnych kwot?
  • 2017-08-04 16:19 | zak1953

    kolejny oszust?

    Myślę, że pan Żakowicz nie posiada zgody Matki Boskiej Kodeńskiej na wykorzystanie jej wizerunku przez jego fundację. Ponadto nie słyszałem, aby tenże osobnik poprosił obywateli o zgodę na reprezentowanie ich w imieniu narodu polskiego. Dla mnie to kolejny szemrany interes pana Żakowicza. Chce zarobić na patriotycznym uniesieniu niektórych obywateli kraju nad Wisłą.
  • 2017-08-11 15:13 | zak1953

    Re:Policja nagina prawo. Do czasu...

    Państwo polskie otwarło drogę do łamania praw pracowniczych policjantów. I tego zdają się nie dostrzegać obecni funkcjonariusze. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przyszłości pozbawić policjantów pracy i uprawnień do policyjnej emerytury z powodu naruszenia konstytucyjnych praw obywateli. W końcu mamy spory zasób dowodów na łamanie prawa przez policję w stosunku do obywateli. I wcale nie muszą wszyscy brać w tym udziału. Polska słynie ze stosowania odpowiedzialności zbiorowej. I policjanci obecnej władzy kiedyś przekonają się na własnej skórze, że nie było warto...
  • 2017-08-23 11:43 | zak1953

    Re:Lektury szkolne jedno, rodzice drugie..

    To rodzice tak naprawdę kształtują postawy dzieci i ich zainteresowania. Rodzice nie czytający, nie nauczą dziecka niczego. Ci, którzy czytają, zainteresują dziecko lekturą niezależną od poglądów PiS i jego prezesa.
  • 2017-11-09 19:56 | zak1953

    Re:Trybunalska głębia logiczna

    Po co doszukiwać się jakiejś głębi w działaniach Trybunału. Nie liczy się merytoryczna wartość orzeczeń, a sam fakt ich wydania. Chodzi o to, aby Trybunał robił cokolwiek, co uzasadnia wydawanie pieniędzy na tę instytucję. Dla PiS-u i jego ludu, wystarczy sam fakt istnienia tej przykrywki demokracji, a nie słuszność i prawda. To, że powstają ślady aktywności jest dla nich wystarczającym dowodem demokratycznego ładu, opartego na 18-tu procentach głosów, jakie dały im wygraną w parlamencie. W historii Europy już przerabiano podobne schematy. Niestety, z marnym skutkiem dla Europy i świata.
  • 2017-11-09 19:57 | zak1953

    Re:Trybunalska głębia logiczna

    Po co doszukiwać się jakiejś głębi w działaniach Trybunału. Nie liczy się merytoryczna wartość orzeczeń, a sam fakt ich wydania. Chodzi o to, aby Trybunał robił cokolwiek, co uzasadnia wydawanie pieniędzy na tę instytucję. Dla PiS-u i jego ludu, wystarczy sam fakt istnienia tej przykrywki demokracji, a nie słuszność i prawda. To, że powstają ślady aktywności jest dla nich wystarczającym dowodem demokratycznego ładu, opartego na 18-tu procentach głosów, jakie dały im wygraną w parlamencie. W historii Europy już przerabiano podobne schematy. Niestety, z marnym skutkiem dla Europy i świata.