Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(8)
Komentarze użytkownika: Lewy
  • 2013-12-15 20:25 | Lewy

    Re:Agnieszka Sowa odpowiada na zarzuty Polskiego Związku Łowieckiego

    Biorąc pod uwagę osobę Autorki oraz linię programową redakcji domyślam się, że artykuł służy przygotowaniu PT publiki do szykowanych przez panujących zmian w prawie łowieckim. Zmian, które, śmiem przypuszczać, będą, jak to często z prawem u nas stanowionym bywa, na rękę partyjnym i ich klientom. Stąd przedstawienie rzekomych nadużyć, np. odstrzału poza planem, rzekomo na dużą skalę. Natomiast komentarze idą w stronę domniemanego okrucieństwa i bezsensu polowania. Ja widzę to całkiem inaczej. Ważnym powodem, dla którego poluję, jest to, że w ten sposób nie biorę przysparzam zwierzętom cierpień i nie wspieram przemysłu, który to cierpienie powoduje na każdym etapie produkcji mięsa - w czasie chowu, transportu i uboju. Moje mięso pochodzi od zwierząt żyjących wolno w warunkach o niebo lepszych, niż warunki stworzone bydłu, trzodzie czy drobiowi. Moja metoda uboju - pocisk trafiający niespodziewanie - jest daleko bardziej humanitarna niż uśmiercanie w ubojni po transporcie i czekaniu w kolejce na śmierć. Poza tym polowanie pozbawione jest zakłamania. Jem mięso zwierzęcia, które sam zabiłem. Nie udaję, że skoro zabił kto inny, to akt zabicia nie miał miejsca lub mnie nie dotyczy, ponieważ tylko kupiłem fragment podzielonej tuszy. W ten sposób otrzymuję rzeczywiście, a nie tylko z nazwy handlowej, ekologiczną żywność. Walory smakowe szkoda opisywać, zjadacze chemicznych kurcząt nie zrozumieją. Sprawa gospodarowania odnawialnym zasobem w postaci dzikich zwierząt to inna para kaloszy, chociaż już dawno się zgubiłem - raz nas oskarżają o to, że wymordowaliśmy wszystko co się ruszało, a raz, że dokarmiamy i jest za dużo.
  • 2013-12-16 07:46 | Lewy

    Re:Agnieszka Sowa odpowiada na zarzuty Polskiego Związku Łowieckiego

    Żadna tam obłuda. Nie jestem radykałem, u ludzi czy w knajpie jem co dają. Ale w domu jest dziczyzna.
  • 2013-12-17 19:05 | Lewy

    Re:Agnieszka Sowa odpowiada na zarzuty Polskiego Związku Łowieckiego

    Widzisz b., przeciwnicy polowań są konsekwentni w swoim sprzeciwie, w argumentacji już nie. Oni są przeciw i już. Też ciekawym, jaka to różnica dla zwierzęcia, czy zabił je hobbysta z domniemaną "przyjemnością" czy profesjonał z obojętnością, przykrością czy czymkolwiek innym. Prawdę mówiąc ja przyjemności z zabijania nie odczuwam, po prawdzie przykrości też nie. Przykrość odczułbym, gdybym zranił i spowodował cierpienie. Masz rację, ich argumenty pozbawione są często krzty pomyślunku i elementarnej empatii. Na ten przykład prawie zawsze w tego rodzaju pyskówkach sieciowych pojawia się fraza w rodzaju "tacy jesteście odważni ze swoim karabinem z lunetą - to idźcie na na dzika z dzidą/rohatyną/nożem/młotkiem i zobaczymy". Głupie to. To nie jest sprawa odwagi. Ja tam mogę i z widelcem, poradzę sobie. Tylko nie widzę sensu powolnego piłowania na żywca, skoro można zastrzelić czysto i bezboleśnie. Bezmyślność przepisywanych po kroćset pseudozdań pseudoprzyrodników przyprawia mnie o sam już nie wiem co. Tak jak ta powtarzana w kółko brednia o eksplozji populacji chyba dzików (nie wiem, czy wiedzą, że chodzi o dziki), którą miało spowodować dokarmianie przez myśliwych. Chyba arytmetyki w szkole nie mieli - może teraz już nie uczą. Nie mam ochoty tłumaczyć co, po co, kiedy i gdzie się dokarmia. Podam liczby. Moje koło zużywa na ogólnie pojęte dokarmianie do sześciu ton kukurydzy rocznie. W tym czasie na polach rolników stoi sobie kilkaset hektarów kukurydzy. Każdy hektar to ostrożnie licząc dziesięć ton ziarna. Sto hektarów to kilotona. Kukurydza jest do tego fantastyczną ostoją. Polować się w niej nie da. To jest właściwa odpowiedź na pytanie, kto tak upasł dzikie wieprze, że mnożą się szybciej, niż w czasach, kiedy kukurydzy się u nas w zasadzie nie siało. Zrobiła to niejaka ekonomia ze swoim partnerem postępem w botanice. Nauka w służbie świni. I tak można bez końca, ale do tych, którzy i tak swoje wiedzą to nie trafi. Ot, taka nowoczesna wersja dyktatury ciemniaków infoery. Jednak milczeć też nie należy. Pisanina pisaniną. Szczęśliwie jest pełnia. Wczorajszy nocny warchlak dostał za ucho i został tam gdzie stał. Nie było żadnych rozdzierających scen. Pójdzie na świąteczny stół, w końcu nie samą sarną człowiek żyje.
  • 2015-06-18 14:54 | Lewy

    Czy będziemy jeździć bryczkami zaprzężonymi w czcicieli zwierząt?

    Niedługo i tego psa do sztuczek na domowym dywaniku nie będzie można układać. Bo przecież pies może nie chcieć robić "siad". Jak można cokolwiek narzucać, ach, czującej, ach, istocie coś, na co ona w danej chwili może nie mieć nastroju. Nie mówiąc o psach użytkowych czy koniach do sportu. WKKW? Jak tak można! Nie wiem, czy masz rację z tymi samiczkami, bo egzaltowani chłopaczkowie też się ostatnio mnożą. Wegetatywnie, czy jak? A co do samego Biedronia - nic mi nie wiadomo, czy wykonał cokolwiek, co mieści się w jego zakresie obowiązków. Ciągle jakieś michałki - a to rowerem jeździ, a to jakieś nowalijki uprawia, a to cyrku nie wpuszcza. Trochę mało na dychę pensji. Finansowo zaś podobno miastu się pogarsza. I to jest cyrk. Ale to problem tambylców.
  • 2015-06-19 09:49 | Lewy

    Re:Robert Biedroń nie wpuścił Cyrku Arena. I słusznie

    gramin, ja zjadam zwierzęta, ale tylko te, które mi smakują. To przedmiotowe traktowanie jest czy wybiórcza moralność? Do cyrku nie chadzam, ale problem wpuszczania lub nie cyrku do jakiejś miejscowości nie jest doniosłym zagadnieniem w skali kraju. Czy pracownikom wodociągów w Słupsku należą się premie, czy się nie należą, ewentualnie w jakiej wysokości, nie mnie oceniać. Nie widuję jednak w mediach informacji o tym, czy wójt, burmistrz lub prezydent dowolnej innej osady ludzkiej jechał do pracy na rowerze, na hulajnodze czy szedł pieszo. Czy wypowiadał się o prawach ptaków, ssaków bądź stawonogów. Czy sadził marchewkę lub miał ją kazać posadzić. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś jeździł do pracy rowerem. Nie jest to po prostu żadna istotna informacja. Od zarządcy miejscowości oczekuje się na ogół sprawnego zarządzania, bez względu na to, czy robi to na wrotkach, łyżworolkach, w czapce. Jeżeli ktoś robi dobrze swoją robotę, to może jeździć i czarną wołgą. A to, co tu czytamy, to jest zwykła propaganda w starym, dobrym stylu.
  • 2015-06-20 11:21 | Lewy

    Re:Robert Biedroń nie wpuścił Cyrku Arena. I słusznie

    Cieszę się gramin, że ujawniłeś swoje projekcje, ale nie współczuję. Otóż sprawy homoseksualizmu Biedronia nie podnosiłem w ogóle, ponieważ jakikolwiek "seksualizm" osób prywatnych oraz publicznych mnie nie interesuje. Dobry wójt jest dobry, bez względu na to co robi w czasie wolnym, czym jeździ i co je, o ile jest to zgodne z prawem. Przypisujesz jakimś "nam" rzeczy niestworzone, nienawiść do różnych grup ludzi (z których najbardziej ubawiła mnie rzekoma moja, starego ateisty, nienawiść do ateistów), sam dysząc nienawiścią do tych wyimaginowanych "nas", o których nie masz bladego pojęcia, używając niezwykle silnie nacechowanych emocjonalnie sformułowań. To właśnie jest projekcja. Napisałbym: zastanów się nad sobą, ale nauczony jestem nie stawiać ludziom niewykonalnych zadań. Oczywiście, są grupy ludzi, których nie szanuję. W pierwszej kolejności: nie szanuję durniów. Co do samego Słupska: kłopoty finansowe miasta wynikają z działania czy zaniechania władców słupskich poprzednich kadencji. Człowiek obejmujący urząd prezydenta powinien o nich wiedzieć od początku. Teraz jednak wygląda na zdziwionego. A nie powinien. Można sobie jednak wyobrazić podłoże takiej sytuacji. Otóż najbardziej zdziwieni sytuacją bywają desantowcy z klucza partyjnego, jak się kiedyś mówiło: przywiezieni w teczce, traktujący zarządzanie miastem jako szczebel w karierze, niezainteresowani losem lokalsów i bez rozeznania. Bo właśnie partyjniactwo jest zjawiskiem niezwykle szkodliwym. Czy o to chodzi w tym przypadku - nie wiem. Ale niusy cyrkowe wyglądają na odwracanie kotka. Zauważyłem, że bardzo się emocjonujesz, więc racjonalne argumenty raczej nie są dla ciebie (mała litera zamierzona), ale inni też to czytają.
  • 2015-06-20 13:26 | Lewy

    Re:Robert Biedroń nie wpuścił Cyrku Arena. I słusznie

    Jeszcze drobiazg. Może Autorka lub kto inny orientuje się w kwestiach następujących: Czy 26 kwietnia roku bieżącego dwa tysiące piętnastego nie występował czasem w Słupsku inny cyrk? Też ze zwierzętami? Co zmieniło się przez te kilka tygodni? Bardzom ciekaw.
  • 2015-06-30 11:09 | Lewy

    Re:Jak tłumaczą się ludzie, którzy odrzucają wegetarianizm? Na 4 sposoby

    Detal: dzik nie jest roślinożercą. Dzik jest wszystkożercą, tak jak człowiek. Zjada padlinę oraz wszystkie zwierzęta, które uda mu się złapać, od larw mrówek po koźlęta saren. Zresztą budowa ludzkiego i świńskiego przewodu pokarmowego jest bardzo podobna. Zaś tłumaczenie się z jedzenia mięsa to obłęd. Zwierzę jest po to, żeby człowiek je zjadł.