Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(46)
Komentarze użytkownika: echidna
  • 2013-07-31 09:12 | echidna

    Re:Dziewczyny sobie szyją

    Drobna uwaga: w PRL-u panie w średnim wieku z lokami na głowie, maszyny, parawaniki, pokoje gościnne (swoją drogą kto je posiadał?), krawcowe nie dbające o jakość, kolor czy fakturę materiału - to brzmi jak fragment scenopisu filmowgo w stylu Stanisława Barei. Maszyny do szycia w sklepach były, w szkołach podstawowych program zajęć praktycznych obejmował naukę szycia, w kioskach Ruch można było kupić Burdę (miesięcznik z wykrojami), sklepy z materiałami oferowały niezły asortyment. Przy odrobinie fantazji i pomocy mam, babć, ciotek i oczywiście dobrych chęciach można było wyczarować cudeńka. Sama szyłam, moje koleżanki również. Na marginesie - szyję do tej pory. I z łezką w oku wspominam tweed, bawełnę i jedwab jakie można było nabyć w sklepach w okresie panującego systemu, który bezmyślnie wielu nazywa komuną. A krawcowe dzielą się na dobre i złe. I nie zależy to do okresu historycznego czy systemu politycznego. Wspaniale, że młode dziewczyny i kobiety odkrywają piękno czy korzyści płynące z kolorowego rękodzieła. Ma to plus dodatkowy. W przypadku ciuszków - ulica przestaje być jednostajną, a panie prezentują się lepiej; w przypadku zabawek - dzieci mają szansę poznać coś innego niźli stereotypowe Barbie lub całą rzeszę potworków. Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/reportaze/1544315,1,dziewczyny-sobie-szyja.read#ixzz2abRlJgs8
  • 2014-05-28 11:27 | echidna

    Re:IPN kontra Jaruzelski – wojna pośmiertna

    tylko kompletny i nie wyksztalcony duren nie znajacy praw historii pochowalby Jaruzelskiego w okolicach Kremla.
  • 2014-06-20 10:36 | echidna

    Re:Afera wokół spektaklu „Golgota Picnic” w Poznaniu: prawica protestuje, prezydent umywa ręce

    Wiele lat temu Telewizja Polska - ta co to miała tylko 2 programy, późną porą emitowała film Bernardo Bertolucciego "Ostatnie Tango w Paryżu". Rozmowa podsłuchana następnego dnia: - Widziała pani ten film? -Widziałam. -To niesłychane aby takie świństwa pokazywać w telewizii! - A oglądała pani do końca? - Oczywiście -Po co? Skoro bulwersował panią film trzeba było wyłączyć telewizor. - Jak pani śmie!!! Morał? Prosty - nikt nikogo nie zmusza (ad - ciekawy) do oglądania sztuk teatralnych, widowisk, filmów, książek i magazynów porno itd itp. Oczywiści można doznać nieprzyjemnego rozczarownia wybrawszy się do teatru czy kina na nieznany spektakl lub film. Wówczas recepta jest prosta - nie podoba się, uwłacza przekonaniom, moralności, religii? - wstać i wyjść. Znając choćby ze słyszenia formę i treść też można omijać niemiłą z powyższych powodów działalność artystyczną. Trzeba tylko spełnić kilka warunków kryjących się pod ogólnie chyba (?) znanymi słowy: logika, zdrowy rozsądek, tolerancja. A o to jak liczne przykłady wskazują. niełatwo.
  • 2014-07-07 17:39 | echidna

    Re:Awantura o niedźwiedzia i byka i inne pogańskie bałwany

    Spalamy się na elaboratech religijno-pseudo politycznych. A może spojrzeć na problem z innej perspektywy: czy rzeczywiście na Placu Trzech Krzyży MUSI być ustawiony jakikolwiek pomnik? Czy pobliskie sąsiedztwo palmowego paskudztwa nie wystarczy? Tu palemka, tam tęcza, brak jeszcze domku Baby Jagi na kurzej stopce. Coś ta nasza stolica coraz bardziej przypomina przysłowiowy misz-masz zatracając swój charakter. Odnośnie pomników, Mistrz Ildefons ładnie to ujął: "W mieście *** (prawda w oczy kole pomnik studenta stoi na cokole,,,, ...A my, Polacy, my lubim pomniki." (zainteresowanych odsyłam do wiersza "Pomnik studenta"
  • 2014-11-06 04:12 | echidna

    Re:Ciąże 50+

    zet - 20 lat to juz nie dziecko lecz samodzielnie myslacy mlody czlowiek. A przynajmniej takim powinien/powinna byc. Latwo jest krytykowac, trudniej ustawic siebie w podobnej sytuacji. Autorki artykulu pisza:..." ich najbliższe otoczenie, do tej pory lekceważące albo współczujące, zaczęło je traktować z szacunkiem. Bo wreszcie przestały się uchylać od rodzicielstwa, może i późno, ale jednak weszły na właściwą ścieżkę". Co to znaczy wlasciwa sciezka? Kto sie uchyla od rodzicielstwa? Czy takie sformulowania nie sa lekcewazeniem? Niewatpliwie temat poruszony w artykule wzbudzic moze emocje I pytania lecz nie nalezy jednoglosnie I stanowczo oceniac kobiety jakie zdecydowaly sie na ciaze w wieku45+. Kazdy przypadek jest inny,z moralnego I etycznego wzgledu nie powinnismy odsadzac od czci I rozsadku bohaterek artykulu (jak I innych niewiast w podobnej zyciowej sytuacji).
  • 2014-12-27 14:09 | echidna

    „The Economist”: Polacy podbijają Brukselę

    grunt to samozadowolenie
  • 2014-12-27 14:09 | echidna

    „The Economist”: Polacy podbijają Brukselę

    grunt to samozadowolenie
  • 2015-01-02 22:42 | echidna

    Re:Wódka: polski produkt eksportowy

    Intrygujące zagadnienie: polska ta wódka czy nie? Co bardziej zastanawia - czy Polska jest polska czy już nie?Ile procent zawartości Polski jest w Polsce i co polacy z tego mają.
  • 2015-04-12 10:23 | echidna

    Mężczyzna honorowy: kim jest? gdzie go szukać?

    Czy jeszcze istnieją? Niewątpliwie tak. Podobnie jak damy. Pragnę zwrócić uwagę na "pozorną" drobnostkę: mass media wywierają niebagatelny wpływ na sposób bycia społeczeństwa. Z przykrością muszę stwierdzić negatywny. Mężczyzna rozmawiający z inną osobą, a szczególnie z kobietą, nie powinien trzymać ręki w kieszeni - jakże częsty obrazek w TV; niechlujstwo wyrażania swych myśli przy jednoczesnym niechlujstwie postawy wobec rozmówcy nie jest domeną dżentelmena/damy lecz brakiem szacunku dla interlokutora oraz widowni. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Niestety. Tylko kto wyciąga wnioski?
  • 2015-04-12 10:23 | echidna

    Dżentelmen 2.0

    Czy jeszcze istnieją? Niewątpliwie tak. Podobnie jak damy. Pragnę zwrócić uwagę na "pozorną" drobnostkę: mass media wywierają niebagatelny wpływ na sposób bycia społeczeństwa. Z przykrością muszę stwierdzić negatywny. Mężczyzna rozmawiający z inną osobą, a szczególnie z kobietą, nie powinien trzymać ręki w kieszeni - jakże częsty obrazek w TV; niechlujstwo wyrażania swych myśli przy jednoczesnym niechlujstwie postawy wobec rozmówcy nie jest domeną dżentelmena/damy lecz brakiem szacunku dla interlokutora oraz widowni. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Niestety. Tylko kto wyciąga wnioski?
  • 2015-04-12 15:43 | echidna

    Re:Spór o papierosy trwa od lat

    Max - palacze płacą za "leczenie szpitalne" - jak to ładnie ująłeś - za siebie i Ciebie i jeszcze innych. Produkcja jednej paczki papierosów wielokrotnie przewyższa cenę detaliczną. I tak jest na prawie całym świecie. Politycy twierdzą, że tak wysokie opodatkowanie podyktowane jest troską o zdrowie społeczeństwa. Wyższe ceny - mniej palących. Kto chce niech wierzy, kto nie... Niepokojące jest jedno - wkraczenie tzw czynników w życie osobiste obywatela. Jak raz się uda... Orwell to chyba był prorok, albo co...
  • 2015-04-12 15:50 | echidna

    Re:Spór o papierosy trwa od lat

    KOREKTA - powinno być CENA DETALICZNA paczki itd - jak niżej Max - palacze płacą za "leczenie szpitalne" - jak to ładnie ująłeś - za siebie i Ciebie i jeszcze innych. CENA DETALICZNA jednej paczki papierosów wielokrotnie przewyższa koszt produkcji. I tak jest na prawie całym świecie. Politycy twierdzą, że tak wysokie opodatkowanie podyktowane jest troską o zdrowie społeczeństwa. Wyższe ceny - mniej palących. Kto chce niech wierzy, kto nie... Niepokojące jest jedno - wkraczenie tzw czynników w życie osobiste obywatela. Jak raz się uda... Orwell to chyba był prorok, albo co...
  • 2015-04-14 03:50 | echidna

    Re:Starość: bez bliskich, bez pieniędzy, bez sensu

    Czytam Wasze komentarze i widzę jakim ogromnym problemem jest poruszony przez autorkę problem. citizen - tematem artykułu są ludzie starzy i samotni, z różnych powodów. Zatem nie jest to, jak nazwałeś, jednostronny artykuł. ewa - nikt nie zakłada, że będzie, według Twoich słów: "takim srajacym pod siebie, sparalizowanym, nikomu niepotrzebnym staruszkiem". I w większości przypadków, że nadal zacytuję Twoje słowa, nie jest prawdą,że "starzy ludzie maja taki los na jaki pracowali cale zycie". Jakże często dawali z siebie wszystko by zapewnić dzieciom lepsze życie niźli mieli oni. A z chwilą gdy nie są zdolni do jakiejkolwiek pomocy świadczonej dorosłym już dzieciom i ich potomstwu, znajdują się na marginesie życia rodziny. Lub zostają z niej wykluczeni całkowicie. Odrzuceni, osamotnieni, niepotrzebni, często pozbawieni oszczędności przekazanych wcześniej dzieciom i wnukom, zostają sami. I wierz mi, nadal są skłonni wybaczyć dzieciom i wnukom za jeden telefon, jedną wizytę (nawet 5cio minutową), nadal wyskrobią ostatnie grosze z pustawej portmonetki by coś jeszcze dać. By zaznaczyć swą obecność. Tomasz1091 ładnie podsumował wydźwięk i przesłanie artykułu. Niestety pomysł ze sprzedażą mieszkań w zamian za: "rodzaju pokoju w domu spokojnej starości, być może z prawem do własności. Mieliby tam zapewnioną opiekę oraz towarzystwo, którego tak bardzo im brakuje. Pozostałe pieniądze mogliby wydawać do końca życia" wspaniały lecz nierealny. Jak na razie. Zbyt wielu chętnych na skubnięcie czegoś dla siebie. Poza tym koszty wzrastałyby geometrycznie. Opieka, wyżywienie, lekarze, obsługa, rachunki itp, itd. A co gdy skończą się fundusze? Istnieje coś takiego jak miejsce w domu pomocy społecznej (DPS) i opieka lekarska w zamian za majątek (np mieszkanie, ziemię). Teoretycznie doskonałe rozwiązanie gdyby nie... By nie przedłużać odsyłam do odnośnej tematyki na forum internetowym. Nie wspominając o rodzinach patalogicznych, problem niechcianych starej Matki czy Ojca to problem ogólnoświatowy. A że nieczęsto poruszany, teoretycznie nikt o tym nie wie lub wiedzieć nie chce. Ogólny upadek systemów wartości też nie sprzyja zrozumieniu ww tematyki. Niezależnie od klasy społecznej.
  • 2015-04-15 02:22 | echidna

    Re:O rodaku, który zbudował pałac w Londynie

    Bohater artykułu ma tytuł rodowy. Czy to powód do wstydu? To tak na marginesie wielu szukających po herbarzach swego rzekomego szlacheckiego pochodzenia. Wspaniale gdy człowiek może swe zamiary zrealizować. A gdy jeszcze dochodzi do tego własną pracą, pomysłowością i hartem tym bardziej godne podziwu. Podziwu - nie zawiści. A budynek imponujący http://visitinghousesandgardens.com/2013/11/16/the-white-house-ealing/ I nie stoi sobie ot tak sobie. Zarabia na siebie. Bo nie zapominacie, że wybudowanie to jedno, a stała konserwacja to drugie. Szczególnie, że przewija się przezeń mnóstwo ludzi, w tym ekipy filmowe.
  • 2015-04-24 01:04 | echidna

    Jak PRL dopłaciła do reparacji wojennych

    Historia niczego nie nauczyła. Nadal rząd Polski lubi płacić. Wiadomo, kosztem własnego społeczeństwa.
  • 2015-04-24 01:04 | echidna

    Siekierka na kijek

    Historia niczego nie nauczyła. Nadal rząd Polski lubi płacić. Wiadomo, kosztem własnego społeczeństwa.
  • 2015-05-01 14:03 | echidna

    Re:Indonezja karze śmiercią za przemyt narkotyków i... zaprasza turystów

    Przemycali? Przemycali. Znali konsekwencje? Znali. Takie jest prawo w Indonezji. Dla społeczeństwa i gości. Można dyskutować na temat słuszności takiego prawa lecz zmienić go nie zmienimy. Jadąc do obcego kraju należy nie tylko zapoznać się i respektować zwyczaje, kulturę i religię lecz przede wszystkim prawo*. Przekroczenie granicy każdego z ww może skończyć się nieprzyjemnie lub tragicznie. Jak w przypadku Andrew Chan'a i Myuran'a Sukumaran'a. Ironia wykonania wyroku - zwykłe płotki. Rekiny jak zwykle poza zasięgiem prawa. Hipokryzja 1 - odnośne władze australijskie same podały namiary na nich. Hipokryzja 2 - mass media stworzyły obraz poszkodowanych australijczyków - niemalże męczenników. Niezależnie jakie okoliczności zadecydowały o przemycie (w większości przypadków chęć zysku)**, przekraczając wymogi prawa australijskiego i indonezyjskiego poszerzyli szeregi przestępców. * W roku 2014 Brunei wprowadziło jako pierwsze Islamskie prawo Sharia (chłosta za picie alkoholu, odcięcie ręki za kradzież, ukamieniowanie za cudzołóstwo),ciekawostka - prawo nie obejmujące rodziny królewskiej. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości stosowane będzie również w stosunku do turystów ** Kurierzy narażają swe życie i wolność za kilka tysięcy, inni robią miliony. Na temat podłoża negatywnej decyzji Joko Widodo nie będę się wypowiadać, zbyt obszerny problem.
  • 2015-12-15 13:50 | echidna

    Re:Jestem Polakiem najgorszego sortu. Czyli kim?

    Teoretyzować i dyskutować można długo. Spierać się kto ma rację, a kto nie. Wytykać cudze błędy własnych nie widząc bądź "tolerancyjnie" przymykać na nie oko. To choroba ludzkości - niestety. Lecz dzielić naród na lepszych i gorszych polaków... nie chcę być fałszywym prorokiem....
  • 2016-01-08 04:07 | echidna

    Re:Kurski prezesem TVP

    witajcie w nowej bajce słoń zagra na fujarce wybrany nam zaśpiewa zapłaczą rzewnie drzewa tu wszystko jest możliwe składa się nieszczęśliwie
  • 2016-02-04 08:10 | echidna

    Katastrofę smoleńską wyjaśni specjalna podkomisja. W jej składzie eksperci Macierewicza

    Ciekawe czy podadzą również kosztorys i skąd nań wpłynąć mają pieniądze. Farsa? Raczej kolejny dramat. Polski i Polaków.
  • 2016-02-04 08:10 | echidna

    Katastrofę smoleńską wyjaśni specjalna podkomisja.

    Ciekawe czy podadzą również kosztorys i skąd nań wpłynąć mają pieniądze. Farsa? Raczej kolejny dramat. Polski i Polaków.
  • 2016-02-26 13:02 | echidna

    Re:Więcej niż „Lubię to” – oto nowe przyciski na Facebooku

    a MNIE nie
  • 2016-03-02 22:22 | echidna

    Skok na stadniny koni arabskich

    Dlaczego od początku "arabskiej awantury" odnoszę wrażenie, że nie o typowe zmiany personalne chodzi? No, dlaczego? Podobne "tasowanie kart" odbywa się wszędzie. Specjaliści, rzetelni i sprawdzeni na swoich stanowiskach, z dnia na dzień, bez podania miarodajnej przyczyny otrzymują wymówienia. Ich miejsca zajmują osoby niekompetentne lecz... Nie będę kontynuować myśli bowiem wiadomo o co chodzi. Przykre, bolesne i na konsekwencje takiej rabunkowej działalności personalnej czekać długo nie będziemy. Jako państwo. Jako społeczeństwo. Jako jednostki. PS - Koń wcale nie ma ochoty do śmiechu. Rży z rozpaczy.
  • 2016-03-02 22:22 | echidna

    Koń by się uśmiał

    Dlaczego od początku "arabskiej awantury" odnoszę wrażenie, że nie o typowe zmiany personalne chodzi? No, dlaczego? Podobne "tasowanie kart" odbywa się wszędzie. Specjaliści, rzetelni i sprawdzeni na swoich stanowiskach, z dnia na dzień, bez podania miarodajnej przyczyny otrzymują wymówienia. Ich miejsca zajmują osoby niekompetentne lecz... Nie będę kontynuować myśli bowiem wiadomo o co chodzi. Przykre, bolesne i na konsekwencje takiej rabunkowej działalności personalnej czekać długo nie będziemy. Jako państwo. Jako społeczeństwo. Jako jednostki. PS - Koń wcale nie ma ochoty do śmiechu. Rży z rozpaczy.
  • 2016-04-06 01:11 | echidna

    Re:Tak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę

    Dlaczego? Ano głupota nie zna granic. O podczepianiu się do pędzącego "dyliżansu" nie wspomnę.
  • 2016-04-30 12:10 | echidna

    Re:Polityka symboliczna PiS na całego. Na Krakowskim Przedmieściu staną aż dwa pomniki smoleńskie

    A co na to główny architekt Warszawy? To pierwsze pytanie jakie nasunęło się po przeczytaniu artykułu. Wziąwszy pod uwagę szczególny charakter Starego Miasta, Zamku Królewskiego, Placu Zamkowego jak i Traktu Królewskiego, pomysł stawiania w w/w miejscu jakiegokolwiek pomnika jest pomysłem poronionym. Pycha pomysłodawcy przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku, logiki i realiów. Przeraża megalomania stosowana, nie tylko urojona.
  • 2016-04-30 12:21 | echidna

    Re:Jak jadali i nocowali starożytni mieszkańcy Rzymu

    Mam wrażenie, że już czytałam ten sam artykuł kilkanaście tygodni temu. Nie pamiętam jednak gdzie. W "Polityce"?
  • 2016-05-02 05:34 | echidna

    Re:Jak przygotować idealne przyjęcie? 8 rad specjalistki królowej Elżbiety II

    Lady Elizabeth Anson i promująca jej rady Redakcja zapomnieli o jednym podstawowym warunku: najpierw trzeba być królową. A poważniej - wszystko zależy od rodzaju i miejscu przyjęcia. Jeśli w restauracji, to problem prawie że odpada - to zadanie restauracji. My jedynie wybieramy lokal odpowiadający naszym gustom i możliwościom finansowym, przygotowujemy zaproszenia (tu zawsze radzę skorzystać z pomocy zawodowców) i listę zaproszonych gości. Jeśli przyjęcie duże - współpracując z obsługą lokalu planujemy kogo gdzie posadzić, bacznie zwracając uwagę, by ciocia Jadzia nie siedziała w pobliżu wujenki Magdy, bo znowu dojdzie do awantury i nie daj Panie B. do rękoczynów. W większości domów problemu idealnego przyjęcia, o jakim wspomina w swych poradach Lady Elizabeth Anson, nie ma. Metraż nie pozwala. A okrągły stół pachnie niezrealizowanymi planami z przeszłości. Drobiazg jak dobór gości brzmi jak czarna komedia - każdy gospodarz wie kto z kim nie wytrzyma pod jednym dachem pięciu minut i nie dopuszcza do konfliktowych sytuacji zapraszając jednocześnie tych osób. Na marginesie - okrągły stół może i ma swoje zalety lecz wygoda do nich nie należy. Zabiera zbyt dużo miejsca w pokoju, niezbyt wygodny i mało nań miejsca. Generalnie przy standardowym rozkładzie mieszkania, utrudniający życie mieszkańców grat. Droga Redakcjo, Gorąco zachęcam do kolejnego felietonu: 8 rad jak dobrać odpowiedni stój na przyjęcie. Poleca prywatna projektantka królowej Elżbiety II, Ms Angela Kelly.
  • 2016-05-10 09:19 | echidna

    Re:Uzależnienie od telefonu? Żeby zerwać z nałogiem, wystarczy zrobić jedną rzecz

    Nosić można, bo czasami jest potrzebna lecz wystarczy wyłączyć i droga do wolności stoi otworem.
  • 2016-06-16 03:52 | echidna

    Re:Przy-PISy Redaktora Naczelnego

    Małą dygresja - czy rzeczywiście musicie Państwo wprowadzać słownictwo obce? Na marginesie: Spotlight to całkiem spora sieć sklepów z materiałami, przyborami do szycia itp - to Australia. Nic wspólnego z kroniką śledczą. Albo Dział „fact-checkingu”? Wspominam o tym "na marginesie" bowiem niefortunna (czytaj: znana w innym kontekście) nazwa może kojarzyć się różnie w różnych państwach. A język polski jest tak piękny. Miejcie też i OKO na tak drobny (niby) fakt. I dbajcie chociaż WY o NASZ język. Rozpoczynając działalność macie Państwo szerokie pole do popisu na niwie językowej. Jako pierwsi i może JEDYNI.
  • 2016-07-07 06:22 | echidna

    Re:Prywatna wendeta ministra Ziobry

    maciej - jak na specjalistę-internistę praktykującego aż lat 30 w Kaladzie - rozumiem, że masz na myśli Kanadę - za dużo w swojej wypowiedzi poświęcasz miejsca na opis i konieczność odszkodowania, zaś bezspornie i gołosłownie orzekasz winę lekarzy prowadzących. Swoją drogą ciekawe zjawisko: opinia dziennikarzy i "prasówka" jako podstawa orzeczenia lekarskiego? Wybacz lecz jeśli rzeczywiście jesteś lekarzem (mam co do tego olbrzymie wątpliwości) to po prostu ośmieszasz się. Gdy zgon chorego następuje w szpitalu, rodzina i najbliżsi z reguły obwiniają lekarzy. I z ludzkiego punktu widzenia, taka pierwsza reakcja jest zrozumiała. Szukanie winnych i pytania retoryczne co by było gdyby... Jako lekarz powinieneś był spotkać się z taką reakcją nie raz i znać jej psychologiczne podłoże. Jako lekarz dobrze powinieneś wiedzieć, że pierwszą i zasadniczą sprawą w tym zawodzie jest niesienie pomocy. Jako lekarz nie powinieneś bezwarunkowo wygłaszać opinii na temat jakiegokolwiek przypadku chorobotwórczego czy choroby jedynie w oparciu o doniesienia prasowe. Jako internista-specjalista powinieneś wiedzieć, że wiedza kardiologa (jak i lekarza każdej innej specjalności) poparta wieloletnią praktyką, jest szersza od Twojej. Bardzo mnie dziwi Twoje beztroskie rzucanie słów w wirtualną przestrzeń polski specjalisto-internisto.
  • 2016-07-16 19:42 | echidna

    Re:Jak Australijczycy radzą sobie z problemem migracji

    jakowalski - coż Ty człowieku piszesz? Getta? Slumsy? Stęchlizna z powodu marnie ogrzewanych mieszkań? Sklepy ze starzyzną? Mr. Abbott otrzymał wotum nieufności i w konsekwencji został zmuszony do opuszczenia stanowisk lidera partii i PM niekoniecznie z powodu jaki podajesz. Nie wiem kiedy ostatni raz gościłeś w tej części świata lecz mogę Cię zapewnić, że obraz jaki roztaczasz przed innymi blogowiczami nie ma pokrycia z prawdą. Co do brudu, to spotkasz go w każdym zakątku globu; slumsy i getta to wynik Twojej wybujałej wyobraźni*; sklepy z odzieżą używaną znajdziesz w niejednym mieście Polski; ogrzewanie mieszkań zależy od ich właścicieli lub podjemców bowiem każdy dom ma odzielne ogrzewanie (nie wliczam bloków mieszkalnych bo tam problemu ogrzewczego nie ma); wypłata zasiłków dla bezrobotnych to odrębna sprawa (bezterminowe, to na wyrost powiedziane, trochę to inaczej wygląda w rzeczywistości); i nie mieszaj do tego Aborygenów i ich miejsc zamieszkania - to zbyt szeroki i skomplikowany temat by go jednym zdaniem zaszufladkować. Twoja wypowiedź jest bardzo tendencyjna. Niestety. *W różnych dzielnicach są skupiska krajan lecz i to powoli zanika
  • 2016-07-18 16:06 | echidna

    Re:Jak Australijczycy radzą sobie z problemem migracji

    jakowalski tak się śmiesznie składa, że wiem więcej niż trochę. Po prostu mieszkam to ponad połowę mego doczesnego żywota. A jest tego lat niemało. Slumsy - dzielnica biedoty w wielkim mieście* getto - część miasta zamieszkana przez mniejszość narodową, rasową lub religijną* *Słownik języka polskiego pod red. Doroszewskigo Według powyższych definicji dzielnice które wymieniłeś to skupisko biedoty i emigrantów z, jak to określiłeś, Trzeciego Świata. A nie jest to prawdą. Fakt - Springvale czy Noble Park zamieszkuje duża grupa wietnamczyków, ale również australijczycy jak i polacy oraz inne grupy tzw mniejszości narodowych. I jak w każdej dzielnicy są domy (jednorodzinne) stare i nowe. Tych ostatnich coraz więcej. Burzone są stare budynki, a na ich miejscu powstają nowe. Na niezabudowanych placach - a tych jest coraz mniej - wyrastają osiedla złożone, z coraz popularniejszych ze względu na szczupłość miejsca, town houses (najodpowiedniejsza polska nazwa to chyba jednopiętrowe bliźniaki). Podobnie, jeśli o rozbudowę Melbourne chodzi, przedstawia się sytuacja w innych dzielnicach. Tam gdzie były pola i nieużytki, np Point Cook, Caroline Springs, Werribee, Cranbourne East i South itd, wyrosły (i nadal rosną) jak grzyby po deszczu nowe osiedla i towarzyszące im tereny rekreacyjno-wypoczynkowe. Co prawda wiele do życzenia przedstawia sytuacja transportu, ale i to powoli się zmienia. Polacy, przed laty, zamieszkiwali głównie dzielnice Sunshine i Altonę. Wielu nadal tam mieszka lecz w tym i w innych przypadkach, klasyfikowanie tych dzielnic jako getta bądź slumsu danej grupy narodowościowej to zwykły fałsz i wprowadzanie w błąd. Odwołujesz się do warszawskiego Bródna - no cóż - pamiętam z czasów mego dzieciństwa rudery, pola i pustkowia tej dzielnicy. Powoli Bródno zmieniało swoje oblicze i teraz (z wyjątkiem terenów zakładowych) to w miarę nowoczesne miasto w mieście (dlaczego według Ciebie biedna dzielnica?). Choć i tu można jeszcze dojrzeć pozostałości "niechlubnej" architektonicznie przeszłości. Podobnie jak na Pradze czy Bemowie, które zmieniły i nadal zmieniają swoje oblicze. Powracając do wątku zasadniczego: zupełnie nie rozumiem dlaczego przyrównujesz domy w Australii do barków. Czy z powodu materiałów budowlanych? Tzw weatherboard houses jakich elewację stanowią nałożone na siebie drewniane panele, nie zasługują na to miano. Tym bardziej brick veneer (drewniany szkielet domu obudowany pojedyńczą cegłą). Zabudowa miast australijskich odbiega zdecydowanie od europejskiej. Wieżowce to centrum czyli City oraz jego obrzeża, w dzielnicach przewaga domków jednorodzinnych i niewielkich bloków mieszkalnych do góra czterech pięter. I tu dochodzimy do ogrzewania i problemu stęchlizny. W starych domach (jednorodzinnych i blokach) przeważa ogrzewanie piecykami gazowymi lub elektrycznymi jakie doskonale mogą ogrzać wnętrze choć przeważnie umiejscowione są w jednym pomieszczeniu - głównie saloniku. Nowe budownictwo jednorodzinne stosuje system: ducted natural gas heating (w kórym ciepłe powietrze nawiewane jest z centralnego systemu od góry lub od dołu poprzez specjalne rury) oraz ogrzewanie elektryczne (różne typy). Coraz częściej zarówno system gazowy jak i elektryczny wspomagany jest poprzez panele słoneczne usytuowane na dachu budynków. Zaniedbanie domu wynikające z mylnie pojętej oszczędności i nie włączania ogrzewania, prowadzi do powolnej ruiny budynku, a w konsekwencji dużo większych kosztów związanych z późniejszym remontem. Który właściciel może sobie na to pozwolić? Oczywiści są wyjątki - tak jak wszędzie - spowodowane brakiem funduszy, sytuacją osobistą, patalogicznymi przypadkami lub niechlujstwem mieszkańców. Ale te nie mogą stanowić podstawy do ogólnego wizerunku miasta. Op-shops czyli sklepy z używanymi**: odzieżą, książkami, meblami itp nie mogą śmierdzieć, bo nikt by w nich nie kupował. Dla kontrastu - na ulicy Płockiej (Warszawa), duży sklep z odzieżą na kilogramy posiada specyficzny smrodek przepoconych ciuchów, smrodek jaki ulatnia się przez otwarte latem drzwi. Ale kilka ulic dalej, podobny sklep wygląda schludnie i nie posiada atrakcji zapachowych jak wyżej. Na marginesie - sklepy zajmujące się sprzedażą rzeczy starych zawsze posiadają woń lat przeszłych. Wszelkie antykwariaty, sklepy z antykami, polska Desa, czy wspomniane wyżej Op-Shops. I jeszcze jedno: niezależnie od kraju, rasy i narodowości, fakt jak prezentuje się sklep zależy tylko i wyłącznie od właściciela, ajenta lub osoby prowadzącej. **odzież jest prana i prasowana, podlega selekcji, niejednokrotnie ludzie oddają rzeczy nowe i nieużywane Moja wypowiedź, to nie tylko odpowiedź Tobie. Chcę przedstawić wizerunek miast australijskich widzianych oczyma osoby NIE zaślepionej urazami do innych nacji i Australii generalnie. O polityce i strukturach społeczno-ekonomicznych nie będę nadmieniać. Polemizować z opinią dziennikarzy "Time" i "The Economist" mogę na forum publikacji.
  • 2016-08-19 09:35 | echidna

    Re:Czy zgwałcona kobieta ma prawo do aborcji? Niedorzeczna dyskusja w publicznej rozgłośni radiowej

    Od lat zastanawiam się nad karaniem gwałcicieli. Tych złapanych, bo niestety częste są przypadki gdy gwałciciel po prostu rozpływa się we mgle. Grożenie paluszkiem nie pomoże, areszt - śmiechu warte, sprawy karne gdzie pokrzywdzona kobieta z ofiary przemieniana jest w prowokatora do rzadkich nie należą. A może by tak kastrować? Wtedy panowie mieliby o czym rozmawiać, dokumentując słowa i swoje pozycje wobec zagadnienia z męskiego punktu widzenia. Bo z kobiecym mają niewiele wspólnego.
  • 2016-09-16 03:13 | echidna

    Pablopavo śpiewa o śmierci Jolanty Brzeskiej

    Czego nie rozumiałam, nie rozumiem i zapewnie nigdy nie zrozumiem to, że do reprywatyzacji w ogóle doszło. Fakt ten nie ma, moim zdaniem, logicznego i realnego uzasadnienia. Kamienice, domy, budynki jakie wybudowano, odbudowano, przywrócono do stanu używalności po wojnie, powstały dzięki społeczeństwu i państwu (niezależnie co kto myśli o PRL, żyliśmy w tym ustroju). Mieszkańcy wnosili opłaty za użytkowanie lokalów, spółdzielnie ponosiły koszty remontów. To tak w olbrzymim skrócie. I nagle trzeba oddać, wynosić się bo znaleźli się spadkobiercy właścicieli placów, domów. Jeśli politycy są tak łaskawi i sprawiedliwi i w imię tejże sprawiedliwości chcą zrekompensować straty tych ostatnich, efekty były, są i niestety śmiem przypuszczać, będą tragiczne. Jeśli już oddawać - dobrze, ale inaczej. Przez 50+ lat ktoś utrzymywał budynki. Mieszkańcy dokonywali przeróbek, unowocześnień. A to niebagatelne pieniądze. Jeśli ktoś twierdzi, że to spadek po rodzinie i jest jego własnością, sposób na przywrócenie własności prosty - niechaj wypłaci ekwiwalent poniesionych przez wszystkie lata kosztów. Podejrzewam, że suma spokojnie wystarczyłaby na nowe mieszkania dla wyrzucanych lokatorów. I jeszcze by zostało. Wnoszący o zwrot dostałby swoje, mieszkańcy nie straciliby dachu nad głową, a budżet miasta wzbogaciłby się. Naiwność? Oczywiście, ale niewielu przychodzi do głowy, że to całe społeczeństwo przez lata ustroju w jakim żyliśmy po II WŚ, płaciło. Mieszkania kwaterunkowe, muzea, teatry, renowacja, odbudowa utrzymanie obiektów pałacowych... Lista olbrzymia. Forma reprywatyzacji to nie sprawiedliwość, to ROZBÓJ. Usankcjonowany przez państwo. I należy położyć temu kres.
  • 2016-09-16 03:13 | echidna

    Pablopavo śpiewa o śmierci Jolanty Brzeskiej

    Czego nie rozumiałam, nie rozumiem i zapewnie nigdy nie zrozumiem to, że do reprywatyzacji w ogóle doszło. Fakt ten nie ma, moim zdaniem, logicznego i realnego uzasadnienia. Kamienice, domy, budynki jakie wybudowano, odbudowano, przywrócono do stanu używalności po wojnie, powstały dzięki społeczeństwu i państwu (niezależnie co kto myśli o PRL, żyliśmy w tym ustroju). Mieszkańcy wnosili opłaty za użytkowanie lokalów, spółdzielnie ponosiły koszty remontów. To tak w olbrzymim skrócie. I nagle trzeba oddać, wynosić się bo znaleźli się spadkobiercy właścicieli placów, domów. Jeśli politycy są tak łaskawi i sprawiedliwi i w imię tejże sprawiedliwości chcą zrekompensować straty tych ostatnich, efekty były, są i niestety śmiem przypuszczać, będą tragiczne. Jeśli już oddawać - dobrze, ale inaczej. Przez 50+ lat ktoś utrzymywał budynki. Mieszkańcy dokonywali przeróbek, unowocześnień. A to niebagatelne pieniądze. Jeśli ktoś twierdzi, że to spadek po rodzinie i jest jego własnością, sposób na przywrócenie własności prosty - niechaj wypłaci ekwiwalent poniesionych przez wszystkie lata kosztów. Podejrzewam, że suma spokojnie wystarczyłaby na nowe mieszkania dla wyrzucanych lokatorów. I jeszcze by zostało. Wnoszący o zwrot dostałby swoje, mieszkańcy nie straciliby dachu nad głową, a budżet miasta wzbogaciłby się. Naiwność? Oczywiście, ale niewielu przychodzi do głowy, że to całe społeczeństwo przez lata ustroju w jakim żyliśmy po II WŚ, płaciło. Mieszkania kwaterunkowe, muzea, teatry, renowacja, odbudowa utrzymanie obiektów pałacowych... Lista olbrzymia. Forma reprywatyzacji to nie sprawiedliwość, to ROZBÓJ. Usankcjonowany przez państwo. I należy położyć temu kres.
  • 2016-09-23 11:20 | echidna

    Perfekcyjna Lady, czyli elegancja wraca do łask

    Rady dam czy damy radę? Damą można być w skromnej bawełnianej sukience. To nie szata zdobi kobietę lecz jej zachowanie i kultura osobista. I nie odnosi się to wyłącznie do Polski. Kaszmirowe sweterki przyjemnie i miło posiadać, powłóczyste suknie wieczorowe też, jako i pantofelki frymuśne na wysokich obcasach. Czy posiadanie tego typu garderoby czyni damę? Oj, raczej nie. Nie pomoże wystrzałowa kreacja gdy z buzi padają słowa wulgarne, a zachowanie dzielnie potokowi słów sekunduje. Pozostając w tematyce ubioru - jakoś mało w środkach masowego przekazu jakże ważnego szczegółu: ubranie powinno tuszować niedoskonałości budowy i uwypuklać jego zalety. Dyktatorzy mody mogą jedynie stanowić wzorzec nowego stylu lecz każda kobieta do budowy własnego ciała powinna dopasować stroje. Przy wadze osiemdziesięciu kilogramów i wzroście metr pięćdziesiąt osiem wbijanie się w obcisłe legginsy to, delikatnie mówiąc, olbrzymie nieporozumienie. Bezmyślne powielanie lansowanej mody bardziej szkodzi niż upiększa, papugowanie "strojów" gwiazd muzyki i ekranu też nie prowadzi do dobrego. Propagowanie zalet dobrego wysławiania, umiejętność doboru słów, zainteresowanie pięknem ojczystego języka i jego wachlarzem słownictwa - to sztuka jaka tworzy damę. Lecz kto ma tego uczyć gdy wulgarny bełkot niestety zaczyna przenikać do prasy, radia, telewizji. Programu nie oglądałam ani w Polsce ani w Australii lecz po lekturze artykułu mam niejakie pojęcie o jego przesłaniu. Głównie - zdobycie jak największej liczby widzów. Płaska wersja "Pigmaliona". Na koniec drobna dygresja: w latach gdy szczytem szczęścia było "zdobycie" ciuszków z kolekcji Barbary Hoff, kobiety i młode dziewczęta potrafiły wyczarować coś z niczego. Teraz w sklepach na brak towaru nie można narzekać (na ceny niewątpliwie tak) lecz brak garderoby dla osób o nietypowych wymiarach. I tak naprawdę trudno coś dla siebie dopasować. Na dodatek zapanowała moda na niechlujstwo zarówno w ubiorze jak i zachowaniu, a to zabija jakiekolwiek zadatki na damę.
  • 2016-09-23 11:20 | echidna

    Rady dam

    Rady dam czy damy radę? Damą można być w skromnej bawełnianej sukience. To nie szata zdobi kobietę lecz jej zachowanie i kultura osobista. I nie odnosi się to wyłącznie do Polski. Kaszmirowe sweterki przyjemnie i miło posiadać, powłóczyste suknie wieczorowe też, jako i pantofelki frymuśne na wysokich obcasach. Czy posiadanie tego typu garderoby czyni damę? Oj, raczej nie. Nie pomoże wystrzałowa kreacja gdy z buzi padają słowa wulgarne, a zachowanie dzielnie potokowi słów sekunduje. Pozostając w tematyce ubioru - jakoś mało w środkach masowego przekazu jakże ważnego szczegółu: ubranie powinno tuszować niedoskonałości budowy i uwypuklać jego zalety. Dyktatorzy mody mogą jedynie stanowić wzorzec nowego stylu lecz każda kobieta do budowy własnego ciała powinna dopasować stroje. Przy wadze osiemdziesięciu kilogramów i wzroście metr pięćdziesiąt osiem wbijanie się w obcisłe legginsy to, delikatnie mówiąc, olbrzymie nieporozumienie. Bezmyślne powielanie lansowanej mody bardziej szkodzi niż upiększa, papugowanie "strojów" gwiazd muzyki i ekranu też nie prowadzi do dobrego. Propagowanie zalet dobrego wysławiania, umiejętność doboru słów, zainteresowanie pięknem ojczystego języka i jego wachlarzem słownictwa - to sztuka jaka tworzy damę. Lecz kto ma tego uczyć gdy wulgarny bełkot niestety zaczyna przenikać do prasy, radia, telewizji. Programu nie oglądałam ani w Polsce ani w Australii lecz po lekturze artykułu mam niejakie pojęcie o jego przesłaniu. Głównie - zdobycie jak największej liczby widzów. Płaska wersja "Pigmaliona". Na koniec drobna dygresja: w latach gdy szczytem szczęścia było "zdobycie" ciuszków z kolekcji Barbary Hoff, kobiety i młode dziewczęta potrafiły wyczarować coś z niczego. Teraz w sklepach na brak towaru nie można narzekać (na ceny niewątpliwie tak) lecz brak garderoby dla osób o nietypowych wymiarach. I tak naprawdę trudno coś dla siebie dopasować. Na dodatek zapanowała moda na niechlujstwo zarówno w ubiorze jak i zachowaniu, a to zabija jakiekolwiek zadatki na damę.
  • 2016-09-28 09:13 | echidna

    Re:Dobry klimat dla Ubera

    BaronieH - czy aby na pewno? UBER robi pieniądze na kierowcach pobierając niezłe procenty od zarobków. I tu kończy się "działalność" względem zatrudnionych. A teraz proszę sobie policzyć: od zarobionej sumy X (wpisz dowolną sumę) odejmij 20-25% jakie pobiera UBER, następnie odejmij: kosz paliwa, ubezpieczenia samochodu, serwisu, części, amortyzacji pojazdu. Dopiero po zrobieniu takiego rachunku wynikiem będzie realny zarobek kierowcy. Zapewniam - niewielki. Do tego dochodzi ubezpieczenie pasażera. Kto płaci odszkodowanie w razie poważnej utraty zdrowia?UBER? Myślę, że wątpię. Słowa to jedno, realność to drugie. Rzeczywiście, dobry klimat dla UBER'a. I "podwieszaczy" (mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć kim są) którym coś tam przy okazji skapnie. Troska o pasażerów i poprawę transportu to zwykłe mydlenie oczu. Że o stratach z powodu opłat* do Skarbu Państwa nie wspomnę. *opłat jakie muszą wnosić taksówkarze by otrzymać licencję, plus podatki PS - nie odnośmy się lekceważąco do zawodu taksówkarza, to ciężka praca. Podobnie jak sprzątaczek, salowych, czyścicieli ulic itp
  • 2016-09-30 10:06 | echidna

    Re:Dobry klimat dla Ubera

    zly - czy umiesz czytać i myśleć? Jako pasażer komunikacji miejskiej, kolejowej, autobusów dalekobieżnych jesteś ubezpieczony. Podobnie jako pasażer taksówki. Wybierając opcję UBER ponosisz ryzyko. W przypadku jakiejkolwiek, nawet najmniejszej stłuczki podczas której poniesiesz uszczerbek, nic i nikt Cię nie chroni (cytat jak wyżej): "Do tego dochodzi ubezpieczenie pasażera. Kto płaci odszkodowanie w razie poważnej utraty zdrowia?UBER? Myślę, że wątpię." To jedno. Wg statusu UBER nie potrzebujesz żadnych kwalifikacji by zostać ich kierowcą. Wystarczy Smartfon i odpowiednia aplikacja. Kierowców UBER nic nie ochrania. Z czego wielu nie zdaje sobie sprawy. I najważniejsze - jest to bezprawna konkurencja usankcjonowana przez polityków. Twórca systemu wymyślił wspaniałą dla siebie (finansowo) firmę. A bezrobocie i rzekoma łatwość zawodu ułatwia nabór kierowców, jacy nie zdają sobie sprawy z relacji: koszty własne i realny zarobek. Przy okazji - niewielu, naprawdę NIEWIELU kierowców UBER zna swoje miasto. Jakie są skutki tej niewiedzy nie muszę chyba tłumaczyć. Magnesem przyciągającym obie strony są: 1 - kierowcy - "łatwy" zawód bez wymagania czegokolwiek 2 - pasażerowie – tani transport. Ładnie wygląda na papierze i to by było na tyle. Mam nadzieję, że choć częściowo udało mi się przybliżyć Tobie do punktu zrozumienia moją poprzednią wypowiedź. Na marginesie: czy bezkrytycznie i z okrutną radością poddałbyś się zabiegowi np pobrania krwi przez przedstawiciela/kę firmy NURSE*, bo nie tylko że przyjadą do domu, wykonają ww zabieg za niewielką, konkurencyjną do istniejących firm medycznych opłatą, to na koniec się uśmiechną. A że nie są zawodowymi pielęgniarzami? To chyba nie problem. W każdej aptece czy sklepie medycznym można dostać strzykawki i igły, a do potencjalnych klientów dojechać z kierowcą systemu UBER. *NURSE - wyimaginowana firma "powołana" jedynie do powyższego przykładu.
  • 2017-01-20 13:44 | echidna

    Re:Owsiak ostro do Kurskiego: Olał Pan miliony Polaków

    Panie Andrzeju Falicz, mam propozycję: może by Pan założył podobną do WOŚP organizację, zabiegał, szukał sponsorów, zachęcał, ukazywał konieczność swej działalności, rozpalił w ludziach na nowo zwykłe człowieczeństwo i troskę o bliźnich (proszę nie mylić z wartościami katolickimi), przez lata wzbogacał szpitalnictwo polskie o jakże brakujący nowoczesny sprzęt medyczny…etc, etc… i dopiero potem pouczał, moralizował, moralnie kompromitował innych i oskarżał o kradzież. Bo właściwie do tego jednego - kradzieży - ogranicza się Pańska wypowiedź. Z czego? NIenawiści? Zazdrości? Zawiści, czy innych grzechów nękających wielu polaków, co to gotowi w przysłowiowej łyżce wody…
  • 2017-03-03 05:41 | echidna

    Konflikt izraelsko-palestyński: zagadkowa strategia prezydenta USA

    Nawet nie rozpoczęłam artykułu, gdy "deal" zwalił się na mnie. Czy doprawdy dziennikarze Polityki nie znają języka polskiego? Krzewienie naszej mowy, wbrew panującej modzie na angielszczyznę to zaszczytna rola. Chciało by się by pracownicy i współpracownicy szanownej Jubilatki wkroczyli dumnie na tę drogę. Czego serdecznie życzę. PS O "pakowaniu się" Trump'a w niewiadome doczytam gdy zgrzyt wizualno-językowy przejdzie.
  • 2017-03-03 05:41 | echidna

    dealu

    Nawet nie rozpoczęłam artykułu, gdy "deal" zwalił się na mnie. Czy doprawdy dziennikarze Polityki nie znają języka polskiego? Krzewienie naszej mowy, wbrew panującej modzie na angielszczyznę to zaszczytna rola. Chciało by się by pracownicy i współpracownicy szanownej Jubilatki wkroczyli dumnie na tę drogę. Czego serdecznie życzę. PS O "pakowaniu się" Trump'a w niewiadome doczytam gdy zgrzyt wizualno-językowy przejdzie.
  • 2017-06-10 02:19 | echidna

    Re:Dlaczego rządzący uderzają właśnie w Woodstock? Ze strachu

    Co mi to przypomina? No co? Problem - nie każdy odpowie na pytanie. Potrzebna jest znajomość historii i spokojny umysł, nie zmącony irracjonalną nienawiścią do wszystkich i wszystkiego. Rośnie tylko ból i bezsilność.
  • 2017-10-05 23:43 | echidna

    Jak wyrwać dzieci z sieci

    Naukowe podejście do problemu to jedno. Odrobina rosądku ze strony rodziców to druga i raczej podstawowa sprawa. Niejednokrotnie obserwujemy kochającą mamę i opiekuńczego tatę jak beztrosko dają do zabawy smartfony lub tablety dwu i trzylatkom. Do zabawy, bo wpatrzone w ekranik dziecko nie sprawia kłopotu zajęte oglądaniem bajeczki. To że odległośc pomiędzy oczkami, a ekranem jest niewielka jakoś nie przeszkadza i nie zostaje (chyba) traktowana poważnie. Wiadomo - czym skorupka za młodu… i tak dalej. Wyrwać dzieci i nastolatki (o dorosłych nie wspominam) z sieci jest zadaniem niewykonalnym. Moim skromnym zdaniem. Rozwiązania, nawet jeśli ma być jedynie częściowe, trzeba szukać u źródeł. Czyli od przysłowiowych czterech ścian rodzinnych. Co w wielu wypadkach równe jest wychowaniu rodziców. Jak jednak tego dokonać, gdy coraz częściej spotykamy się z poglądami: szkoła ma nauczyć, a państwo wychować? Rola podstawowej komórki społecznej, rodziny, rozmywa się we mgle. Całę szczęście, że nie wszystkich epidemia dopadła i rozsądek oraz logika zwyciężają.
  • 2017-10-05 23:43 | echidna

    Jak wyrwać dzieci z sieci Niebieskie światło

    Naukowe podejście do problemu to jedno. Odrobina rosądku ze strony rodziców to druga i raczej podstawowa sprawa. Niejednokrotnie obserwujemy kochającą mamę i opiekuńczego tatę jak beztrosko dają do zabawy smartfony lub tablety dwu i trzylatkom. Do zabawy, bo wpatrzone w ekranik dziecko nie sprawia kłopotu zajęte oglądaniem bajeczki. To że odległośc pomiędzy oczkami, a ekranem jest niewielka jakoś nie przeszkadza i nie zostaje (chyba) traktowana poważnie. Wiadomo - czym skorupka za młodu… i tak dalej. Wyrwać dzieci i nastolatki (o dorosłych nie wspominam) z sieci jest zadaniem niewykonalnym. Moim skromnym zdaniem. Rozwiązania, nawet jeśli ma być jedynie częściowe, trzeba szukać u źródeł. Czyli od przysłowiowych czterech ścian rodzinnych. Co w wielu wypadkach równe jest wychowaniu rodziców. Jak jednak tego dokonać, gdy coraz częściej spotykamy się z poglądami: szkoła ma nauczyć, a państwo wychować? Rola podstawowej komórki społecznej, rodziny, rozmywa się we mgle. Całę szczęście, że nie wszystkich epidemia dopadła i rozsądek oraz logika zwyciężają.