Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(212)
Komentarze użytkownika: victorast
  • 2014-10-25 17:51 | victorast

    Re:Czyhanie na Szatana

    Choć zgadzam się z panem Pasentem w aspekcie (wg. mnie wręcz zacietrzewionego) "czyhania na szatana" nie uważam jednak, że ks. Oko nigdy nie ma racji. Ks. Oko nie ma wg. mnie racji, że to zło, o którym mówi, jest wynikem ateizmu, ma jednak dużo racji, że opętanie seksem i wszyskimi tego konsekwencjami jest złe. w Wielkiej Brytanii robione sa badania na temat wpływu pornografii i unzależnienia od niej na rozwój młodego (i nie tylko młodego pokolenia). Jestem ateistą i nie widzę nic złego w wielu wartościach, które KK uważa za wartości chrześcijańskie. Wiele z nich to po prostu wartości ludzi porządnych, moralnych i niekoniecznie religijnych. Prawdą niestety jest jednak, że to własnie uważający się za ateistów przyczyniają się do tej rozwiązłości a nie kościoły (w kazdym razie oficjalne ich stanowisko). Napisałem "uważający sie za ateistów" mając konkretny cel: dzisiaj całe zło PRLu widzi się w "komunistach". Ja (urodzony w 1945 roku), syn komunisty (bez cudzysłowia), jakoś nie mogłem i do dziś nie jestem w stanie wskazać żadnego prawdziwego komunisty urodzonego po II wojnie światowej we władzach PRLu. Czy był nim Kwaśniewski? czy był nil Miller? czy byli to SBecy? To samo można by powiedzieć o dzisiejszym klerze. Idąc tym tokien rozumowania, można by zadać sobie pytanie, czy Kler to faktycznier ludzie reprezentujący Boga? pewnie są i tacy, którzy wierzą, że są, tak jak i pewnie było w PZPR kilku komunistów.
  • 2014-11-02 00:48 | victorast

    Zróbmy sobie polski

    Szanowny Panie Hartman, tytuł Pańskiego felietonu był bardzo zachęcający. W miarę czytania odnosiłem stale wrażenie, że nie tego oczekiwałem. Mniej więcej w połowie miałem nawet ochotę dać sobie z tym spokój. Postanawiając jednak Pański felieton skomentować zmusiłem się aby przetrwać do końca. No i dobrze się stało. Ale po kolei. Na temat poruszonych przykładów dotyczących formy zwraczania się do pielegniarek, policjantów, doktorów, magistrów, czy też zastanawianie się, czy człowieka czyniącego zło należy nazwać łobuzem, draniem, czy chuliganem można by sobie porozmawiać przy kielichu ale problem straszliwej dzisiaj polszczyzny jest jednak dużo głębszy. I tego oczekiwałem widząc tytuł Pańskiego felietonu, którego ostatnia część bardzo krótko jakby zauważyła problem. Szkoda własnie, że krótko, bo to własnie jest jednym z wiekszych problemów upadku kultury naszego języka. Mieszkam od 36 lat w Niemczech nigdy nie słyszałem, żeby o gospodarce mówiono business a o przedsiębiorcy businessman a w Posce nawet w tak poważnym tygodniku, jakim jest "polityka" rozmowie pana Jacka Żakowskiego z byłym ministrem federalnym Toepferem tłumaczy się słowa tegoż, iż "rząd musi wspierać biznes". Jestem przekonany, że pan Toepfer mówił o gospodace (Wirtschaft). W Polsce i przedsiębiorca i inżynier pracujący we własnej pracowni i handlowiec i bankier i właściciel sklepu i własciciel zakładu fryzjerskiego i samodzielnie pracujący krawiec i spekulant giełdowy.... to biznesmeni. Dlaczego? Jakież to interesy prowadzi inżynier projektujacy mosty czy krawiec szyjący garnitury? W "polityce" pisze się "szwarzarbeit" choć można napisać praca na czarno. W "polityce" przeczytałem, jaka część biznesu Coca Coli przypada na USA. I jak należy to rozumieć: czy chodzi o produkcję czy o sprzedaż a może o ilość zatrudnionych? W "polityce" pisze się "nołnejm" chociaż można napisać, że produkt nie jest firmowy. W "polityce" czytam czasem "aj fon" albo, że tworzy się "lajf stajl". W "polityce" mogłem przczytać, że większa równość w dochodach jest dobra dla biznesu. A dlaczego nie dla gospodarki? A to wszystko można napisać przecież używając polskich słów. Polski jeszyk jest o wiele bogatszy od niemieckiego i angielskiego razem wziętych (znam oba biegle) A już zupełnie śmiesznym dla mnie było (tez w "polityce"), kiedy przeczytałem (chodziło o kierowanie czymś tam) użycie słowa "lejtować" zamiast przewodzić czy kierować. A rozśmieszyła mnie fonetyka. Autor znał widocznie słowo niemieckie "leiten" (kierować... przewodzić...) no i zrobił z tego "lejten". Nie wiedział widać, że po niemiecku brzmi to fonetycznie "lajten" a nie "lejten". przkładów jest tak dużo, że nie będę już Pana tym zanudzał. A i niekonsekwencja jest też zauważalna bo dla przykładu w "polityce" przeczytałem, że ktoś "tweetował". koskekwenniej byłoby "tłitował". Nie uczepiłem się "polityki" ale oprócz niej nie czytam innych polskich pism, w których jest pewnie już katastrofalnie. Na zakończenie pozwolę sobie na żart, którego nie chciałbym nigdy przeczytać naprawdę w żadnym polskim piśmie (a już z całą pewnością nie w "polityce"): ".... po oficjalnym spotkaniu lejterzy wszyskich najważniejszych biznesów naszego kantry rozpartywali meglichkajt powołania office do walki ze szwarcarbajt. w pewnym momencie zadzwonił ajfon od organizatora, który zaprosił ich na dalszy tajl mittingu i lancz...." . I to by byłao na tyle. Pozdrawiam Pana serdecznie Victor Ast.
  • 2014-11-02 00:48 | victorast

    zróbmy sobie polski

    Szanowny Panie Hartman, tytuł Pańskiego felietonu był bardzo zachęcający. W miarę czytania odnosiłem stale wrażenie, że nie tego oczekiwałem. Mniej więcej w połowie miałem nawet ochotę dać sobie z tym spokój. Postanawiając jednak Pański felieton skomentować zmusiłem się aby przetrwać do końca. No i dobrze się stało. Ale po kolei. Na temat poruszonych przykładów dotyczących formy zwraczania się do pielegniarek, policjantów, doktorów, magistrów, czy też zastanawianie się, czy człowieka czyniącego zło należy nazwać łobuzem, draniem, czy chuliganem można by sobie porozmawiać przy kielichu ale problem straszliwej dzisiaj polszczyzny jest jednak dużo głębszy. I tego oczekiwałem widząc tytuł Pańskiego felietonu, którego ostatnia część bardzo krótko jakby zauważyła problem. Szkoda własnie, że krótko, bo to własnie jest jednym z wiekszych problemów upadku kultury naszego języka. Mieszkam od 36 lat w Niemczech nigdy nie słyszałem, żeby o gospodarce mówiono business a o przedsiębiorcy businessman a w Posce nawet w tak poważnym tygodniku, jakim jest "polityka" rozmowie pana Jacka Żakowskiego z byłym ministrem federalnym Toepferem tłumaczy się słowa tegoż, iż "rząd musi wspierać biznes". Jestem przekonany, że pan Toepfer mówił o gospodace (Wirtschaft). W Polsce i przedsiębiorca i inżynier pracujący we własnej pracowni i handlowiec i bankier i właściciel sklepu i własciciel zakładu fryzjerskiego i samodzielnie pracujący krawiec i spekulant giełdowy.... to biznesmeni. Dlaczego? Jakież to interesy prowadzi inżynier projektujacy mosty czy krawiec szyjący garnitury? W "polityce" pisze się "szwarzarbeit" choć można napisać praca na czarno. W "polityce" przeczytałem, jaka część biznesu Coca Coli przypada na USA. I jak należy to rozumieć: czy chodzi o produkcję czy o sprzedaż a może o ilość zatrudnionych? W "polityce" pisze się "nołnejm" chociaż można napisać, że produkt nie jest firmowy. W "polityce" czytam czasem "aj fon" albo, że tworzy się "lajf stajl". W "polityce" mogłem przczytać, że większa równość w dochodach jest dobra dla biznesu. A dlaczego nie dla gospodarki? A to wszystko można napisać przecież używając polskich słów. Polski jeszyk jest o wiele bogatszy od niemieckiego i angielskiego razem wziętych (znam oba biegle) A już zupełnie śmiesznym dla mnie było (tez w "polityce"), kiedy przeczytałem (chodziło o kierowanie czymś tam) użycie słowa "lejtować" zamiast przewodzić czy kierować. A rozśmieszyła mnie fonetyka. Autor znał widocznie słowo niemieckie "leiten" (kierować... przewodzić...) no i zrobił z tego "lejten". Nie wiedział widać, że po niemiecku brzmi to fonetycznie "lajten" a nie "lejten". przkładów jest tak dużo, że nie będę już Pana tym zanudzał. A i niekonsekwencja jest też zauważalna bo dla przykładu w "polityce" przeczytałem, że ktoś "tweetował". koskekwenniej byłoby "tłitował". Nie uczepiłem się "polityki" ale oprócz niej nie czytam innych polskich pism, w których jest pewnie już katastrofalnie. Na zakończenie pozwolę sobie na żart, którego nie chciałbym nigdy przeczytać naprawdę w żadnym polskim piśmie (a już z całą pewnością nie w "polityce"): ".... po oficjalnym spotkaniu lejterzy wszyskich najważniejszych biznesów naszego kantry rozpartywali meglichkajt powołania office do walki ze szwarcarbajt. w pewnym momencie zadzwonił ajfon od organizatora, który zaprosił ich na dalszy tajl mittingu i lancz...." . I to by byłao na tyle. Pozdrawiam Pana serdecznie Victor Ast.
  • 2014-11-02 00:52 | victorast

    Zróbmy sobie polski

    nie wiem dlavczeho nie pojawił sie mój komentarz
  • 2014-11-07 19:12 | victorast

    Niemieckie spojrzenie na Europę Środkowo-Wschodnią

    Męczyłem się aby dotrwać do końca. a to tylko dlatego, że chciałem to skomentować. Artykuł żałosny. Bo ci, którzy obserwują rozwój wydarzeń nie dowiedzieli się NIC nowego a ci nie wiedzący nic na ten temat i tak niczego nie zrozumieli. Szkoda było Pańskiego czasu. Mimo wszystko pozdrawiam
  • 2014-11-07 19:12 | victorast

    Tańce na murze

    Męczyłem się aby dotrwać do końca. a to tylko dlatego, że chciałem to skomentować. Artykuł żałosny. Bo ci, którzy obserwują rozwój wydarzeń nie dowiedzieli się NIC nowego a ci nie wiedzący nic na ten temat i tak niczego nie zrozumieli. Szkoda było Pańskiego czasu. Mimo wszystko pozdrawiam
  • 2014-11-13 14:44 | victorast

    Ten szczęsny czas

    szanowny Panie Hartman. Przeczytałem i brakuje mi tylko, choćby krótkiego, komentarza. Pańskiego komentarza wyjaśniającego, o co Panu w tym felietonie właściwie chodzi?
  • 2014-11-13 14:44 | victorast

    ten szczęsny czas

    szanowny Panie Hartman. Przeczytałem i brakuje mi tylko, choćby krótkiego, komentarza. Pańskiego komentarza wyjaśniającego, o co Panu w tym felietonie właściwie chodzi?
  • 2014-11-13 15:01 | victorast

    Portret Fallaci

    Czytałem dwa razy i niebawem przeczytam jeszcze raz..., a może dwa. Szkoda tylko, że ci różniący się od pani Fallaci tego albo nie czytali albo nie zrozumieli. pozdrawiam
  • 2014-11-13 15:01 | victorast

    Portret Fallaci

    Czytałem dwa razy i niebawem przeczytam jeszcze raz..., a może dwa. Szkoda tylko, że ci różniący się od pani Fallaci tego albo nie czytali albo nie zrozumieli. pozdrawiam
  • 2014-11-14 17:57 | victorast

    Re:Sprawa Hofmana i spółki

    IQ to jednak trochę za mało aby piastować jakiekolwiek stanowisko państwowe.
  • 2014-11-14 18:05 | victorast

    Re:Sprawa Hofmana i spółki

    demokracja jest sama w sobie patologiczna. wybierają ludzie o niskiej świadomości między dżumą a cholerą. a dyktatura? nikt jej nie chce, ponieważ kojarzy się z tym, co o dyktaturach wiemy... ale ona i tak jest: żyjemy w dyktaturze kapitału. w UE działa 30000 (30 tysięcy) lobbystów, którzy dyktują wybranym demoktarycznie reprezentanom niedojrzałych wyborców, co maja robić. a więc, jeśli już i tak musimy żyć w dyktaturze, to dobrze było by aby była to dyktatura prawdziwej elity... ale skąd ją wziąć?
  • 2014-11-14 18:07 | victorast

    Re:Sprawa Hofmana i spółki

    myślę, że nie zrozumiał Pan tego, co napisał pan Żakowski
  • 2014-11-14 18:08 | victorast

    Re:Sprawa Hofmana i spółki

    myślę, że nie zrozumiał Pan tego, co napisał pan Żakowski
  • 2014-11-15 15:23 | victorast

    Stolica Niemiec: miasto nie dla Szwabów

    z dużym zainteresowaniem przeczytałemten artykuł, jednak w jednym miejscu trochę mnie "zamurowało". nie wiem skąd autor dowiedział się o przeciętnych zarobkach berlińczyków (3.000 Euro miesiecznie), więc dlatego nie potrafie się do tego odnieść. ale pisać, że jest to poniżej średniej w Niemczech to już absolutna nieprawda!!! w Niemczech NIE MA statystyki średniego wynagrodzenia dotyczącej wszystkich pracobiorców. są statystyki zarobków w niektórych branżach (banki, ubezpieczenia, koncerny zamochodowe...). kilka lat temu dane z kas chorych w Hamburgu określiły w przubliżeniu, że jeste to niewiele ponad 2.000 Euro/miesięcznie a Hamburg to miasto należące do tych o dobrych zarobkach. mieszkam w RFN od 35 lat i śledzę ten proces. takie przekłamywanie danych to niestety "zła krew" działwjąca na "biednych" Polaków, którzy zbyt często zazdroszczą (również często niepotrzebnie) "bogatym" Niemcom!!! cieczył by mnie artykuł o około 7 milionach bezrobotnych i w tym częściowo bezrobotnych Niemcach!!! tak, to prawda!!! bo oficjalnych bezrobotnych jest faktycznie około 3 milionów (procentowo najmniej w Europie) ale danę są absolutnym ogłupianiem ludzi. w niemieckich mediach jest czasem nawet temat nr.1 nie wzięci są tu bowiem pod uwagę biorący pomoc socjalną. nie wzięci tu są pod uwagę absolwenci szkół czy uniwersytetów, bo "bezrobotny w myśl ustawy" to osoba, która utraciła pracę i pracy szuka!!! ci, którzy po ukończeniu edukacji szukają pracy ale jej nie stracili (no bo jak, skoro się uczyli) nie są bezrobotnymi "w myśl ustawy". jest w tych około 7 milionów także znaczna grupa (około 2,5 miliona) tych zarabiających na "umowach śmieciowych" nawet poniżej minimum socjalnego (często poniże 800 Euto) i "socjal" im to wyrównuje w zalezności od stanu rodzinnego!!! Niemcy to naprawdę dla wielu jej mieszkańców nie stanowią żadnego raju na ziemi. reasumując: o średnich zarobkach w Berlinie nic nie mogę napisać, natomiast średnią w niemczech powyżej tej kwoty, proszę schować raczej między bajki
  • 2014-11-15 15:23 | victorast

    berlińskie słoiki

    z dużym zainteresowaniem przeczytałemten artykuł, jednak w jednym miejscu trochę mnie "zamurowało". nie wiem skąd autor dowiedział się o przeciętnych zarobkach berlińczyków (3.000 Euro miesiecznie), więc dlatego nie potrafie się do tego odnieść. ale pisać, że jest to poniżej średniej w Niemczech to już absolutna nieprawda!!! w Niemczech NIE MA statystyki średniego wynagrodzenia dotyczącej wszystkich pracobiorców. są statystyki zarobków w niektórych branżach (banki, ubezpieczenia, koncerny zamochodowe...). kilka lat temu dane z kas chorych w Hamburgu określiły w przubliżeniu, że jeste to niewiele ponad 2.000 Euro/miesięcznie a Hamburg to miasto należące do tych o dobrych zarobkach. mieszkam w RFN od 35 lat i śledzę ten proces. takie przekłamywanie danych to niestety "zła krew" działwjąca na "biednych" Polaków, którzy zbyt często zazdroszczą (również często niepotrzebnie) "bogatym" Niemcom!!! cieczył by mnie artykuł o około 7 milionach bezrobotnych i w tym częściowo bezrobotnych Niemcach!!! tak, to prawda!!! bo oficjalnych bezrobotnych jest faktycznie około 3 milionów (procentowo najmniej w Europie) ale danę są absolutnym ogłupianiem ludzi. w niemieckich mediach jest czasem nawet temat nr.1 nie wzięci są tu bowiem pod uwagę biorący pomoc socjalną. nie wzięci tu są pod uwagę absolwenci szkół czy uniwersytetów, bo "bezrobotny w myśl ustawy" to osoba, która utraciła pracę i pracy szuka!!! ci, którzy po ukończeniu edukacji szukają pracy ale jej nie stracili (no bo jak, skoro się uczyli) nie są bezrobotnymi "w myśl ustawy". jest w tych około 7 milionów także znaczna grupa (około 2,5 miliona) tych zarabiających na "umowach śmieciowych" nawet poniżej minimum socjalnego (często poniże 800 Euto) i "socjal" im to wyrównuje w zalezności od stanu rodzinnego!!! Niemcy to naprawdę dla wielu jej mieszkańców nie stanowią żadnego raju na ziemi. reasumując: o średnich zarobkach w Berlinie nic nie mogę napisać, natomiast średnią w niemczech powyżej tej kwoty, proszę schować raczej między bajki
  • 2014-11-22 18:03 | victorast

    O szoku ów!

    Szanowny Panie Passent, od zawsze podziwiałem Pańskie felietony i uważałem Pana za dziennikarza należącego do czołówki. Podziwiałem i podziwiam zawsze pana styl i jego mistrzostwo. Przeszkadza mi jednak Pańskie przystosowywanie się do kierunku wiejacego wiatru wydażeń. Potrafił Pan zawsze pisać tak aby być poprawnym politycznie. Ten własnie felieton jest najlepszym tego dowodem. Nie czytałem ksiązki, o której pan w nim pisze, jednak te fragmenty, które Pan tak krytykuje nie są zawsze takie beznadziejne. Odniosłem w kazym razie wrażenie, że chce się Pan komuś podlizać. Komu? Sam Pan przeciez wie. Bo jakby nie zauważał Pan, że przemiany w Polsce to nie tylko sukces. Pan zdaje się udawać Greka, nie widząc tej czarnej strony tych przemian. Pan, kiedyś lewicowo myślący, nie zauważa grozy drapieżniego kapitalizmu, który jak zaraza opanował Polskę. Podoba sie Panu, że poziom wykształcenia zrównał się a nawet już przegonił poziom wykształcenia w zachodniej Europie, jednak spadając po równi pochyłej niestety w dół? Podoba się Panu, że brak prawdziwej i mądrej cenzury doprowadza do upadku kultury młodych ludzi a często nawet dzieci mających dostęp do najobrzydliwszej pornografii? Młodzież ta uzaleznia się od niej i są już przypadki ekstremalnej formy tej zalezności? Mieszkam od 35 lat w Niemczech i serce mi pęka widząc ten upadek w Polsce. Czy musi Pan udawać, że eszystko to sukces? czy naprawdę uważa Pan, że to, co pan ostatnoi dość często pisze. jest faktycznie poprawne? Nie wierzę! Jest Pan zbyt inteligentny. Czy boi siwrócił Pan napisać to, co Pan naprawde uważa za słuszne? Kogo? Pzdrawiam.
  • 2014-11-22 18:03 | victorast

    o szoku ów

    Szanowny Panie Passent, od zawsze podziwiałem Pańskie felietony i uważałem Pana za dziennikarza należącego do czołówki. Podziwiałem i podziwiam zawsze pana styl i jego mistrzostwo. Przeszkadza mi jednak Pańskie przystosowywanie się do kierunku wiejacego wiatru wydażeń. Potrafił Pan zawsze pisać tak aby być poprawnym politycznie. Ten własnie felieton jest najlepszym tego dowodem. Nie czytałem ksiązki, o której pan w nim pisze, jednak te fragmenty, które Pan tak krytykuje nie są zawsze takie beznadziejne. Odniosłem w kazym razie wrażenie, że chce się Pan komuś podlizać. Komu? Sam Pan przeciez wie. Bo jakby nie zauważał Pan, że przemiany w Polsce to nie tylko sukces. Pan zdaje się udawać Greka, nie widząc tej czarnej strony tych przemian. Pan, kiedyś lewicowo myślący, nie zauważa grozy drapieżniego kapitalizmu, który jak zaraza opanował Polskę. Podoba sie Panu, że poziom wykształcenia zrównał się a nawet już przegonił poziom wykształcenia w zachodniej Europie, jednak spadając po równi pochyłej niestety w dół? Podoba się Panu, że brak prawdziwej i mądrej cenzury doprowadza do upadku kultury młodych ludzi a często nawet dzieci mających dostęp do najobrzydliwszej pornografii? Młodzież ta uzaleznia się od niej i są już przypadki ekstremalnej formy tej zalezności? Mieszkam od 35 lat w Niemczech i serce mi pęka widząc ten upadek w Polsce. Czy musi Pan udawać, że eszystko to sukces? czy naprawdę uważa Pan, że to, co pan ostatnoi dość często pisze. jest faktycznie poprawne? Nie wierzę! Jest Pan zbyt inteligentny. Czy boi siwrócił Pan napisać to, co Pan naprawde uważa za słuszne? Kogo? Pzdrawiam.
  • 2014-11-22 18:15 | victorast

    Marsz Niepodległości

    Szanowny Panie Stomma, jedno tylko nie podoba mi się w felietonach i artykułach (nie tylko Pańskich). A mianowicie nazywanie systemu PRL systemem komunistycznym. Bo ten z komunizmem miała jedynie to wspólnego, że środki produkcji byly własnościa społeczną. wszystko inne miało z komunizmem tyle wspónego co ojciec Rydzyk z Bogiem. Ale przecież własnie Pan wie to doskonale. Takie określenie PRL-u to woda na młyn młodych ludzi, przeciwników komunizmu, krórzy nawet nie wiedzą, co to słowo znaczy. Pozdrawiam i jeśli Pan może proszę pozdrowić Marynę O. poznałem ja kiedyś bardzo dawno temu, jeszcze przed śmiercią Wiki. Jestem kuzynem Wiki. Jeszcze raz pozdrawiam
  • 2014-11-22 18:15 | victorast

    Marsz Niepodległości

    Szanowny Panie Stomma, jedno tylko nie podoba mi się w felietonach i artykułach (nie tylko Pańskich). A mianowicie nazywanie systemu PRL systemem komunistycznym. Bo ten z komunizmem miała jedynie to wspólnego, że środki produkcji byly własnościa społeczną. wszystko inne miało z komunizmem tyle wspónego co ojciec Rydzyk z Bogiem. Ale przecież własnie Pan wie to doskonale. Takie określenie PRL-u to woda na młyn młodych ludzi, przeciwników komunizmu, krórzy nawet nie wiedzą, co to słowo znaczy. Pozdrawiam i jeśli Pan może proszę pozdrowić Marynę O. poznałem ja kiedyś bardzo dawno temu, jeszcze przed śmiercią Wiki. Jestem kuzynem Wiki. Jeszcze raz pozdrawiam
  • 2014-11-22 18:15 | victorast

    Marsz Niepodległości

    Szanowny Panie Stomma, jedno tylko nie podoba mi się w felietonach i artykułach (nie tylko Pańskich). A mianowicie nazywanie systemu PRL systemem komunistycznym. Bo ten z komunizmem miała jedynie to wspólnego, że środki produkcji byly własnościa społeczną. wszystko inne miało z komunizmem tyle wspónego co ojciec Rydzyk z Bogiem. Ale przecież własnie Pan wie to doskonale. Takie określenie PRL-u to woda na młyn młodych ludzi, przeciwników komunizmu, krórzy nawet nie wiedzą, co to słowo znaczy. Pozdrawiam i jeśli Pan może proszę pozdrowić Marynę O. poznałem ja kiedyś bardzo dawno temu, jeszcze przed śmiercią Wiki. Jestem kuzynem Wiki. Jeszcze raz pozdrawiam
  • 2014-11-23 16:23 | victorast

    Kontrowersyjny biznesmen Henryk Stokłosa powraca

    Szanowny autorze atrtykułu, jakim Pan jest człowiekiem mogąc nazwać miłym człowiekiem kogoś, kto dla przyjemności zabija słonie i uważa to za trofea? To przcież świństwo najwyższego stopnia. Takim człowiekiem mozna tylko gardzić. Taki człowiek budzi obrzydzenie. I o takim człowieku pisze "Polityka"?? fuj
  • 2014-11-23 16:23 | victorast

    Ogólnie miły człowiek

    Szanowny autorze atrtykułu, jakim Pan jest człowiekiem mogąc nazwać miłym człowiekiem kogoś, kto dla przyjemności zabija słonie i uważa to za trofea? To przcież świństwo najwyższego stopnia. Takim człowiekiem mozna tylko gardzić. Taki człowiek budzi obrzydzenie. I o takim człowieku pisze "Polityka"?? fuj
  • 2014-11-23 17:00 | victorast

    Re:Jonathan Haidt o lewicy, prawicy i wyludnionym centrum

    Wywiad ciekawy, jednak nie wiele z niego wynika. W kazdym razie nie wiel więcej niż z wywiadu o pracy "naukowej" pana Izdebskiego z jej autorem), z którego dowiedziałem się o różnicy długości penisa wśród wyborców róznych partii. Jedyne, co z tych informacji wyniosłem to potwierdzenie tego, co wiem od bardzo dawna: partie walczą o głosy aby mieć władzę i dlatego polaryzowanie społeczeństwa to walka o to, czym bardziej podzielić (ogłupić) to społeczeństwo. W PRLu mieliśmy bardzo wysoki poziom wykształcenia (nie mam ty na myśli elementów propagandy) i co z tego wyszło? Swiadomi obywatele (nie mam tu na myśli tych wałęsopodobnych, bo nie oni byli przwdziwym motorem buntu; oni byli narzędziem)) chcieli coś zmienić. Nie przewidzieli jednak szybkiej reakcji Zachodu mającego nagle szanse wejść do Polski z zarazą dzisiejszego kapitalizmu. I tak zaczęła się polska edukacja staczać po równi pochyłej osiagając już poziom Zachodu. No i mamy nieświadomego (spolaryzowanego) obywatela, który kupuje to, czego nie potrzebuje, za pieniądze, których często nie ma (banki mu "pomogą" i nawet jesli obywatel nie będzie miał z czego spłacić kredytu, to one i tak na tym zarobią) a kupuje najczęsciej to tylko po to, aby zaimponować tych (albo ich zdenerwować), których nie lubi. Dlatego należę do tych niespolaryzowanych i postanowiłem przed ponad 25 laty nie uczestniczyć w wyborach. Przestałem miec ochotę na wybór miedzy dżumą a cholerą. Dodam jeszcze, że w Polsce nie mieszkam od ponad 34 lat i własnie tu w Niemczech do tego dojrzałem. Pozdrawiam
  • 2014-11-24 12:22 | victorast

    Z życia sfer

    Hallo, jasne, że krytykuje to, co się nie podoba. Zrozumiałe, że nie ma powszechnej zgody na korzystanie wybranej grupy z przywilejów (czasem wręcz z nieprawnopodobną przesadą). Chiałbym jednak tych wielu tym oburzonych zapytać, czy wiedzą dlaczego pies liże sobie miejsca intymne? Odpowiedź jest dość jasna i przekonywująca: Mo może!!! Pozdrawiam PS. Ja też jestem tym, któremu się to nie podoba.
  • 2014-11-24 12:22 | victorast

    rozmnażanie posłów

    Hallo, jasne, że krytykuje to, co się nie podoba. Zrozumiałe, że nie ma powszechnej zgody na korzystanie wybranej grupy z przywilejów (czasem wręcz z nieprawnopodobną przesadą). Chiałbym jednak tych wielu tym oburzonych zapytać, czy wiedzą dlaczego pies liże sobie miejsca intymne? Odpowiedź jest dość jasna i przekonywująca: Mo może!!! Pozdrawiam PS. Ja też jestem tym, któremu się to nie podoba.
  • 2014-11-24 12:22 | victorast

    rozmnażanie posłów

    Hallo, jasne, że krytykuje to, co się nie podoba. Zrozumiałe, że nie ma powszechnej zgody na korzystanie wybranej grupy z przywilejów (czasem wręcz z nieprawnopodobną przesadą). Chiałbym jednak tych wielu tym oburzonych zapytać, czy wiedzą dlaczego pies liże sobie miejsca intymne? Odpowiedź jest dość jasna i przekonywująca: Mo może!!! Pozdrawiam PS. Ja też jestem tym, któremu się to nie podoba.
  • 2014-11-25 17:28 | victorast

    Barbarzyńca w laboratorium

    Chciałbym coś jeszcze dopisać, jeszcze jakoś mocniej skomentować, ale brakuje mi słów. Napiszę tylko: DZIĘKUJĘ i BRAWO!!!! PS. Tragicznum jest dla mnie jednak też fakt , że w poprzednim numerze "Polityki" w artukule o panu Stokłosie nazwano go miłym człowiekiem. Człowieka, który zabił dla przyjemności pięć słoni (płakać mi sie chciało wyobrażając sobie to polowanie) a jednego z tych słoni nawet spreparował. Pieniedzmi, które na to wydał, można byłoby pomóc wielu chorym. Taki człowiek jak on nie powinien pojawiać się w mediach, a już z całą pewnością nie w "Polityce". Takich ludzi jak pan Stokłosa należy omijać..., albo opluwać. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2014-11-25 17:28 | victorast

    Barbarzyńca w laboratorium

    Chciałbym coś jeszcze dopisać, jeszcze jakoś mocniej skomentować, ale brakuje mi słów. Napiszę tylko: DZIĘKUJĘ i BRAWO!!!! PS. Tragicznum jest dla mnie jednak też fakt , że w poprzednim numerze "Polityki" w artukule o panu Stokłosie nazwano go miłym człowiekiem. Człowieka, który zabił dla przyjemności pięć słoni (płakać mi sie chciało wyobrażając sobie to polowanie) a jednego z tych słoni nawet spreparował. Pieniedzmi, które na to wydał, można byłoby pomóc wielu chorym. Taki człowiek jak on nie powinien pojawiać się w mediach, a już z całą pewnością nie w "Polityce". Takich ludzi jak pan Stokłosa należy omijać..., albo opluwać. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2014-11-26 14:33 | victorast

    Re:Czy Platforma Obywatelska się obudzi

    Analiza wyników wyborów, prognozy na przyszłość... a co to właściwie daje. Od dawna dla polityki i partii politycznych istotnej roli nie gra jakakolwiek ideologia ani jakikolwiek program. To wszystko nie różni się właściwie niczym od walki dwóch osłów na ringu, których menadżerowie pozyskują kibiców. I tak jak gawiedź płacze z radości, że ich idol wygrał albo ze smutku, że przegrał, tak samo tłuszcza wyborcza robi to samo. Bokserzy kasują miliony, politycy stołki a kibice i wyborcy dalej klepią biedę. Dziwi mnie czasem, że nie udało mi się przeczytać gdziekolwiek, że demokracja w dzisiejszym wydaniu to farsa, że władza to kukiełki lobbystów, których jest np. w Brukseli około 30.000 (tak!!! trzydzieści tysięcy!!) plus lobbyści, w Berlinie, Londynie... i wszystkich innych stolicach państw UE i nie tylko. Bo jakoś nie wierzę, że dziennikarze (w każdym razie ci z pierwszej ligi) nie zdawali sobie z tego sprawy. Kiedyś w latach 80 tych tamtego stulecia można było w RFN (mieszkam tu od 1979 roku) często spotkać się z hasłami: "stell dir vor, es gibt den Krieg und keiner geht hin" (a po polsku: "wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie idzie"). Zmodernizowałem to tak: wyobraź sobie, że są wybory i nikt w nich nie uczestniczy. Ja to hasło stosuję do swojej osoby i nie chodzę wybierać. Między dżumą a cholerą. Pozdrawiam
  • 2014-11-26 16:32 | victorast

    Re:Współczesne wieczory panieńskie

    A, przepraszam, co miała dać czytelnikowi ten artykuł? bo mnie uświadomił on tylko, ze faktem się stał upadek polskiej (i nie tylko polskiej) nauki. Poprzednio dowiedziałem się już, że inny "naukowiec", pan Izdebski ustalił różnice w długości penisów wyborców różnych partii a także ich aktywność seksualną. czyli blablabla dochodzące już do poziomu brukowców tego wspaniałego zachodu. Smutne to raczej, pozdrawiam
  • 2014-11-26 18:24 | victorast

    Kapitalizm według Jánosa Kornai’a

    to już i "polityka" uprawia lobby?
  • 2014-11-26 18:24 | victorast

    od niedoboru do nadmiaru

    to już i "polityka" uprawia lobby?
  • 2014-11-27 11:06 | victorast

    Re:Współczesne wieczory panieńskie

    Czytanie ze zrozumieniem przydaje się zawsze a nie tylko niekiedy. A pan Izdebski jednak to ustalił. A krytyka, nawet ta najboleśniejsza dla krytykowanego, jest zawsze słuszna, bo zwraca uwagę na ewenrualne jego błędy. Złosliwość jest jednak jedną z najpaskudniejszych cech charakteru człowieka. Złośliwość świadzczy raczej o słabości, bo wynika z konieczności udowodnienia czegoś sobie samemu. Do teraz myślałem, że wszyscy czytelnicy "polityki" różnią się od internautów piszących swe komentarze na różnych stronach internetu. A jednak są wyjatki. Szkoda. Pozdrawiam, Victor Ast. PS. polecam przeczytanie mojej powieści (jedynej zresztą przetłumaczonej na język polski) i liczę na to, że przeczyta ję Pan/Pani ze zrozumienie. Tytułu nie podaję bo to forum nie jest miejscem na reklamę ale znajdzie ją pan w internecie (np. google,pl)
  • 2014-11-27 13:17 | victorast

    Re:Współczesne wieczory panieńskie

    I jeszcze jedno. Moje hasło to moje umię i nazwisko. Nie mam powodu aby byc anonimowym. Pozdrawiam.
  • 2014-12-02 19:08 | victorast

    W odmętach szaleństwa

    super felieton. brakuje mi jednak jednej ważnej informacji: że zasądzoną karę musi się płacić z własnej kieszeni!!! płacąc bowiem za kogoś ma prawo tylko najbliższa rodzina. wszyscy inni podlegają karze (tak mówi prawo). tak więc ci "wybitni" dziennikarze nawołują do łamania prawa. pozdrawiam va
  • 2014-12-02 19:08 | victorast

    w odmętach szaleństwa

    super felieton. brakuje mi jednak jednej ważnej informacji: że zasądzoną karę musi się płacić z własnej kieszeni!!! płacąc bowiem za kogoś ma prawo tylko najbliższa rodzina. wszyscy inni podlegają karze (tak mówi prawo). tak więc ci "wybitni" dziennikarze nawołują do łamania prawa. pozdrawiam va
  • 2014-12-03 18:43 | victorast

    Re:Wypadek z zamiarem ewentualnym

    Skąd Pan/Pani wie jak jest na całym świecie? Mieszkam w Niemczech od ponad 35 lat i tu także jeżdżą te pojazdy. Nigdy jednak nie wiedziałem aby się na drogach wydziczali. Nigdy też nie widziałem aby prowadziły je dzieciaki, co w Polsce jest niestety bardzo częste. Nie widziałem tego ani w Szwecji ani w Holandii ani w Danii czy Francji. Inaczej widzimy najwyraźniej "cały świat". A już pisać aby nie dramatyzować naprawdę dramatu (zginęła kobieta!!!) wydaje mi się co najmniej niezbyt na miejscu, żeby nie powiedzieć... niech chcę jednak Pana/Pani obrażać. Chciałem napisać "pozdrawiam" ale jakoś nie mogę. Zakończę raczej radą: proszę wybrać się z bliską Panu/Pani osobą (np.: dzieckiem) na taką drogę, po której popisują się bezmózgowcy i proszę przy najbliższej okazji napisać mi, jak się Pan/Pani wtedy czuł/czuła... i jednak nie życzę aby doszło do kraksy, której nie trzeba będzie później "nie dramatyzować"!!! Mój adres mailowy (naprawdę prawdziwy): victorast@arcor.de
  • 2014-12-04 11:03 | victorast

    Re:Wypadek z zamiarem ewentualnym

    Jeśli nawet nie skojarzyłem od razu, że Pana/Pani "niedramatyzowanie" dotyczyło bezprawia a nie samego wypadku, to nie uważam, żeby Pana/Pani rady dotyczące napicia się melisy... miały jakikolwiek sens. Złośliwość to bardzo paskudna cecha wynikająca prawdopodobnie z naszego polskiego kompleksu. My musimy stale udowadniać swoja przewagę aby jakoś ten kompleks złagodzić. Musimy się w końcu czymś dowartościować. Ja się już z tego wyleczyłem.
  • 2014-12-12 15:49 | victorast

    Gorączka przedświątecznych zakupów

    Szanowna Pani Solska, coraz bardziej cierpię widząc regularny spadek poziomu najlepszego (to moja ocena) polskiego tygodnika. Dużo jest pisane właściwie o niczym.., w każdym razie godnym takiego tytułu, jakim jest "polityka". Bo co chciała Pani właściwie napisać? Że kapitalizm polega na zarabianiu pieniędzy, które podstępnie wyłudzane są od ludzi mało świadomych? Ludzi, którzy kupują w dużej mierze coś, czego w zasadzie tak naprawdę nie potrzebują? Z pieniądze, których nie mają (kredytodawcy zawsze "pomogą") i których często brakuje do zapewnienia godnego życia? A kupują bardzo często tylko po to aby zaimponować komuś, kogo tak naprawdę nie lubią? To przecież dla człowieka światłego jest jasne. Ale skoro już widziała Pani potrzebę napisania tego artykułu, to niestety nie bardzo starała się Pani dotrzeć do odpowiednich informacji a to z kolei utwierdza przeciętnego Polaka w jego kompleksie w stosunku do obywateli krajów wysoko rozwiniętych Pani nazywa te kraje "Zachodem", choć nie bardzo jest to słuszne... Portugalia jest bowiem najbardziej na zachodzie leżącym krajem europejskim a trudno byłoby ją uznać za kraj dobrobytu. Gdzieś na początku pisze Pani: "... ci. których akurat stać na rozrzutność, czyli Niemcy." Dobrze byłoby gdyby zainteresowała się Pani dokładnie prawdziwą sytuacja materialną w Niemczech, gdzie mieszkam od 36 lat i gdzie z roku na rok jest gorzej... W Niemczech jest oficjalnie najmniej bezrobotnych (chodzi o kraje UE) bo tylko niepełne 3 miliony. Przemilcza się fakt, że za bezrobotnego według ustawy uważa się osobę, która straciła pracę i która szuka pracy. Czyli wszyscy ci, którzy jeszcze nie pracowali a tylko szukają pracy dostają co prawda zasiłek (Harz IV wynoszący około 380 €), nie są jednak według ustawy podawani w statystykach jako bezrobotni. Najwyraźniej nie wie Pani (albo jest to przemilczane), że około 2 miliony Niemców pracuje za mniej niż 5 €/godz. i w zależności od wielkości rodziny też są po części na garnuszku państwa. Najwyraźniej nie jest Pani wiadome, że w Niemczech co czwarte dziecko idzie głodne do szkoły (i to ze względów właśnie finansowych). Krytyczni ekonomiści oceniają, że tak naprawdę żyje w Niemczech około 6 milionów ludzi, których rodziny mimo, iż mają pracę, żyją tak, jakby jej nie mieli. Reasumując: Niemcy nie są rozrzutni wyłącznie dlatego, że wielu z nich nie ma z czego... no i widząc negatywny rozwój poziomu życia, myślą o przyszłości... często widzianej bardzo czarno. Uważam, że takie informacje działały by budująco na Polaków i nie wpędzały by ich w pogłębiający się kompleks Polaka. I jeszcze jedno: pisze Pani: "... na Zachodzie to sklepy dla biednych..." Ani Lidl (ani nie wymieniona przez Panią sieć Aldi) nie są na Zachodzie sklepami dla biednych. Biedni kupują tu co prawda ze względu na swoje skromne możliwości a inni (w tym ja!!!), ze względu na wysoką a często najwyższą jakość produktów w tych właśnie sieciach oferowanych. Właśnie Lidl i Aldi wygrywają wszelkie testy jakości!!!! Nie wierzy Pani? Proszę się tym po prosu zainteresować. I jeszcze jedno (jednak dotyczy to nie tylko Pani artykułu, to jest jakas mania w Polsce): uzywanie słowa "Zachód" jako symbol dobrobytu. Między krajami Europy zachodnie jest tyle różnic (na poziomie życia począwszy a na mentalności i temperamencie skończywszy), że dziwnym wydaje mi się słowo "Zachód" tak bardzo utożsamiać z jednością. Pozdrawiam victor ast
  • 2014-12-12 15:49 | victorast

    Wyścigi Mikołajów

    Szanowna Pani Solska, coraz bardziej cierpię widząc regularny spadek poziomu najlepszego (to moja ocena) polskiego tygodnika. Dużo jest pisane właściwie o niczym.., w każdym razie godnym takiego tytułu, jakim jest "polityka". Bo co chciała Pani właściwie napisać? Że kapitalizm polega na zarabianiu pieniędzy, które podstępnie wyłudzane są od ludzi mało świadomych? Ludzi, którzy kupują w dużej mierze coś, czego w zasadzie tak naprawdę nie potrzebują? Z pieniądze, których nie mają (kredytodawcy zawsze "pomogą") i których często brakuje do zapewnienia godnego życia? A kupują bardzo często tylko po to aby zaimponować komuś, kogo tak naprawdę nie lubią? To przecież dla człowieka światłego jest jasne. Ale skoro już widziała Pani potrzebę napisania tego artykułu, to niestety nie bardzo starała się Pani dotrzeć do odpowiednich informacji a to z kolei utwierdza przeciętnego Polaka w jego kompleksie w stosunku do obywateli krajów wysoko rozwiniętych Pani nazywa te kraje "Zachodem", choć nie bardzo jest to słuszne... Portugalia jest bowiem najbardziej na zachodzie leżącym krajem europejskim a trudno byłoby ją uznać za kraj dobrobytu. Gdzieś na początku pisze Pani: "... ci. których akurat stać na rozrzutność, czyli Niemcy." Dobrze byłoby gdyby zainteresowała się Pani dokładnie prawdziwą sytuacja materialną w Niemczech, gdzie mieszkam od 36 lat i gdzie z roku na rok jest gorzej... W Niemczech jest oficjalnie najmniej bezrobotnych (chodzi o kraje UE) bo tylko niepełne 3 miliony. Przemilcza się fakt, że za bezrobotnego według ustawy uważa się osobę, która straciła pracę i która szuka pracy. Czyli wszyscy ci, którzy jeszcze nie pracowali a tylko szukają pracy dostają co prawda zasiłek (Harz IV wynoszący około 380 €), nie są jednak według ustawy podawani w statystykach jako bezrobotni. Najwyraźniej nie wie Pani (albo jest to przemilczane), że około 2 miliony Niemców pracuje za mniej niż 5 €/godz. i w zależności od wielkości rodziny też są po części na garnuszku państwa. Najwyraźniej nie jest Pani wiadome, że w Niemczech co czwarte dziecko idzie głodne do szkoły (i to ze względów właśnie finansowych). Krytyczni ekonomiści oceniają, że tak naprawdę żyje w Niemczech około 6 milionów ludzi, których rodziny mimo, iż mają pracę, żyją tak, jakby jej nie mieli. Reasumując: Niemcy nie są rozrzutni wyłącznie dlatego, że wielu z nich nie ma z czego... no i widząc negatywny rozwój poziomu życia, myślą o przyszłości... często widzianej bardzo czarno. Uważam, że takie informacje działały by budująco na Polaków i nie wpędzały by ich w pogłębiający się kompleks Polaka. I jeszcze jedno: pisze Pani: "... na Zachodzie to sklepy dla biednych..." Ani Lidl (ani nie wymieniona przez Panią sieć Aldi) nie są na Zachodzie sklepami dla biednych. Biedni kupują tu co prawda ze względu na swoje skromne możliwości a inni (w tym ja!!!), ze względu na wysoką a często najwyższą jakość produktów w tych właśnie sieciach oferowanych. Właśnie Lidl i Aldi wygrywają wszelkie testy jakości!!!! Nie wierzy Pani? Proszę się tym po prosu zainteresować. I jeszcze jedno (jednak dotyczy to nie tylko Pani artykułu, to jest jakas mania w Polsce): uzywanie słowa "Zachód" jako symbol dobrobytu. Między krajami Europy zachodnie jest tyle różnic (na poziomie życia począwszy a na mentalności i temperamencie skończywszy), że dziwnym wydaje mi się słowo "Zachód" tak bardzo utożsamiać z jednością. Pozdrawiam victor ast
  • 2014-12-12 18:15 | victorast

    Re:Gorączka przedświątecznych zakupów

    nie znam polskiego lidla. napisałem, że autorka nie ma racji pisząc, że w lidlu kupują biedni. pozdrawiam
  • 2014-12-12 18:49 | victorast

    Re:Finanse Polaków: jak (nie)oszczędzamy

    PRL owska szkoła dawała ta wiedzę
  • 2014-12-13 11:15 | victorast

    Jak w szwedzkim parlamencie...

    Takie informacyjne artykuły powinny wpłynąć na inteligentnego czytelnika tak, aby ten zrozumiał wreszcie, że demokracja powszechna zaczyna tracić sens. Demokracja powszechna to prawo nieświadomego społeczeństwa do wyboru między dżumą a cholerą..., bo jak inaczej nazwać ludzi pchających się do władzy w jedynym celu, którym jest polepszenie bytu.... sobie i swoim bliskim. Czy jestem przeciwnikiem demokracji? Prawdziwej i mądrej, oczywiście nie. Powszechnej, tak. Czy jestem zwolennikiem dyktatury? Totalitarnej, tak. Logicznej i służącej dobru powszechnemu, nie. Dodam jeszcze, że dzisiejsza demokracja (mam tu na myśli całą Unię Europejską) to tak naprawdę dyktatura kapitału, o której ludzie mało wiedzą. W Brukseli działa około 30 tysięcy lobbystów i to oni rządzą a nie politycy. W Berlinie (mieszkam w Niemczech od ponad 35 lat) jest ich około 5 tysięcy. I jeśli ktoś myśli, że to nie oni o wszystkim decydują, ten jest albo głupi albo nie zdaje sobie z tego sprawy. pozdrawiam, victor ast
  • 2014-12-13 11:15 | victorast

    Jak w szwedzkim parlamencie

    Takie informacyjne artykuły powinny wpłynąć na inteligentnego czytelnika tak, aby ten zrozumiał wreszcie, że demokracja powszechna zaczyna tracić sens. Demokracja powszechna to prawo nieświadomego społeczeństwa do wyboru między dżumą a cholerą..., bo jak inaczej nazwać ludzi pchających się do władzy w jedynym celu, którym jest polepszenie bytu.... sobie i swoim bliskim. Czy jestem przeciwnikiem demokracji? Prawdziwej i mądrej, oczywiście nie. Powszechnej, tak. Czy jestem zwolennikiem dyktatury? Totalitarnej, tak. Logicznej i służącej dobru powszechnemu, nie. Dodam jeszcze, że dzisiejsza demokracja (mam tu na myśli całą Unię Europejską) to tak naprawdę dyktatura kapitału, o której ludzie mało wiedzą. W Brukseli działa około 30 tysięcy lobbystów i to oni rządzą a nie politycy. W Berlinie (mieszkam w Niemczech od ponad 35 lat) jest ich około 5 tysięcy. I jeśli ktoś myśli, że to nie oni o wszystkim decydują, ten jest albo głupi albo nie zdaje sobie z tego sprawy. pozdrawiam, victor ast
  • 2014-12-13 11:20 | victorast

    Jak w szwedzkim parlamencie

    przepraszam ale pomyliłem się pisząc o tym czy jestem zwolennikiem dyktatury. prostuję: jestem PRZECIWNIKIEM dyktatury totalitarnej. nie jestem PRZECIWNIKIEM dyktatury mądrej służącej dobru społecznemu. jeszcze raz przepraszam za przypadkowe użycie nieprawidłowych słów w moim komentarzu. victor ast
  • 2014-12-14 00:33 | victorast

    Re:Gorączka przedświątecznych zakupów

    to przecież własnie napisałem. czy Pana/Pani komentarz mam rozumieć jako potwierdzenie tego? Dodam jeszcze, że poziom życia spada w całej zachodniej Europie. Nie ma juz przecież przeciwników, więc nie trzeba się już starać.
  • 2014-12-15 00:04 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    czy popisując się znajomościa ang. chce Pan/Pani sie jakoś dowartościować? ja bym sie jednak trochę wstydził.
  • 2014-12-15 00:04 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    czy popisując się znajomościa ang. chce Pan/Pani sie jakoś dowartościować? ja bym sie jednak trochę wstydził.
  • 2014-12-15 15:13 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    Polityka jest polskojęzyczna i przeznaczona dla ludzi posługujących się JĘZYKIEM POLSKIM. I pisanie tu po angielsku jest, ostroznie rzecz ujmując, arogancją. A już nieznajomośc angielskiego uważać za cos wstydliwego to już nie arogancja..., to wręcz brak elementarnej kultury...., no i raczej jeden z objawó kompleksu polaka, plegający na jaknajczęstszym popisywaniu się swoją "zachodniością". Proszę mi już nie odpowiadać, bo przecież już nic madrzejszego Pan/Pani (nie jesteśmy "na ty") nie wymyśli. Mój nick "victorst" to akurat moje prawdziwe imię i nazwisko (victor ast) i jeśli chciałby/chciałaby Pan/Pani upewnić co do mojej znajomości języków to znaleźć mnie można też w google.pl (a tak nawiasem pisząc to pisze się google a nie gugle, sznowny/szanowna Panie/Pani popisujący się znajomością angielskiego). Dodam jeszcze, że skromność jest raczej cnotą, októrej zdaje się Pan/Pani jakby trochę zapomnieć. Bo brak skromności łatwo może przejść w pychę a ta z kolei zwiastuje często upadek.
  • 2014-12-15 15:36 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    Szanowny Panie Krzemiński. Powołuje się Pan na wypowiedź Angeli Merkel. Szkoda, że nie pisze Pan przy tej okazji o jej kłamastwach. Czytając niemiecką prasę pewnie miał Pan okazję przeczytać, że "Mekel spricht viel, sagt aber nichts" (Merkel mówiąc dużo, ale nie powie niczego). Pani Merkel w kampanii wyborczej powiedziała miedzy innymi: "... mit mir wird es kaeine maut geben..." (ze mną nie będzie żadnego mauty), i co maut będzie. To tylko jeden z niewielu przykładów. Tak więc jeśli właśnie pani Merkel krytykuje kłamstwo to tak jakby niewidomy śmiał się z łysego. I na koniec: politycy kłamią i w zależności po której stronie się stoi, krytykuje się tą inną stronę. A myslę, że i Pan wybiera sobie zawsze tą odpowiednią stronę. Pewnie podczes studiów w NRD a konkretnie w Lipsku bił Pan brawo tym, których jest Pan teraz wielkom przeciwnikiem. No cóż, samo życie
  • 2014-12-15 15:38 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    przepraszam za błędy w pisowni. To było wynikiem pośpiechu
  • 2014-12-15 15:44 | victorast

    Re:Gorączka przedświątecznych zakupów

    Bardzo się cieszę, że nie jestem osamotniony w moich obserwacjach i poglądach. Martwi mnie jednak, że z upadkiem poziomu szkół upada też świadomość. Ale coż, musimy z tym żyć.
  • 2014-12-16 10:44 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    niepotrzebna fatyga Panie/Pani badnick. złośliwośc jest racej nieuleczalna a naszym narodzie. a na polemike z Panem/Panię szkoda mi czasu.
  • 2014-12-16 10:52 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    i jeszcze jedno mnie "nie zwą" victorast. ja się tak nazywam: victor ast. nie mam powodu aby ukrywać się pod nickiem (np. badnick) aby korzystać z "przywileju" anonimowości. mam też adres mailowy: victorast@arcor.de i można mnie też znaleźć np. w google.pl (można mnie tam wygooglować (nie wyguglować).
  • 2014-12-16 10:56 | victorast

    Re:Putin tłumaczy świat

    no niestety muszę jeszcze coś dodać. o bezrobociu piszę w komentarzu do artykułu pani Solskiej oświętych mikołajach. Może Pan/Pani to przeczytać. i na tym zakończył bym "polemikę". najwyraźniej nie gramy w tej samej lidze.
  • 2014-12-16 13:04 | victorast

    Re:Jak zapełnić Pendolino?

    Halo, czy (jesli jest to Pańskie prawdziwe nazwisko) mieszkał Pan czy nawet moźe jeszcze mieszka w Szczecinie na Pomoryanach (ulicy nie podam, bo przecież może Pan sobie tego nie życzy) na 4 pietrze? ja mieszkałem w takim samym mieszkaniu na drugim piętrze. Teraz mieszkam, jak Pan zapewne wie, w Niemczech. Jeśli tak, to proszę o kontakt. Mój adres mailowy: victorast@arcor.de pozdrawiam
  • 2014-12-17 15:25 | victorast

    Słownik wyrazów odrzuconych

    Szanowna autorko tego artykułu, przeczytałem go w całości ale jednak z wielkim pświęceniem. No bo o co Pani własciwie chodzi. Pisze Pani o tym jak utytułowane osoby wypowiadają się na temat jakichś tam słów, ale co chciała Pani właściwie przekazać. Dla mnie było to takie blablabla, z którego właściwie nic nie wynika. pozdrawiam
  • 2014-12-17 15:25 | victorast

    pogubione słowa

    Szanowna autorko tego artykułu, przeczytałem go w całości ale jednak z wielkim pświęceniem. No bo o co Pani własciwie chodzi. Pisze Pani o tym jak utytułowane osoby wypowiadają się na temat jakichś tam słów, ale co chciała Pani właściwie przekazać. Dla mnie było to takie blablabla, z którego właściwie nic nie wynika. pozdrawiam
  • 2014-12-17 18:30 | victorast

    Makaryna Mieczysławska – oszustka w habicie

    wszystko fajnie ale w jakim celu pisze Pan to wszystko? Jeśli kogoś ten temat interesuje, to sam sobie znajdzie odpowiednie matriały. Albo może chce sie Pan popisywać wiedzą? Po co?
  • 2014-12-17 18:30 | victorast

    strach,strach, jaka to mniszka, strach

    wszystko fajnie ale w jakim celu pisze Pan to wszystko? Jeśli kogoś ten temat interesuje, to sam sobie znajdzie odpowiednie matriały. Albo może chce sie Pan popisywać wiedzą? Po co?
  • 2014-12-22 17:37 | victorast

    Pałace dla władców za miliony

    Artukuł, a konkretnie opisanie w nim pałace to własciwie tragedia społeczna. Jednak tragiczniejszym wydaje mi się, że to się zauważa i się o tym pisze!!!! Oni przecież własnie po to to budują aby zwróciło to uwagę. Jest to przecież jedyne, czym się mogą popisać. Kiedyś w Niemczech (mieszkam tu od 36 lat), na początku lat osiemdziesiatych widać było na wielu samochodach nalepki: "Stell dir vor, es gibt den Krieg und keiner geht hin" (wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nia nie idzie). Ja swego czasu, jako zdecydowany przeciwnik demokracji powszechnej (jeden z wybitniejszych polityków niemieckich, Helmut Schmidt, wyraził ostatnio też takie przekonanie) uznałem, że można to zmodernizować i pisać: "Wyobraź sobie, że są wybory i nikt na nie nie idzie", bo w jakim celu tracić czas aby wybierać między dźumą a cholerą. I teraz widzę, że można to jeszcze bardziej rozszerzyć i pisać: "Wyobraź sobie, że ktoś się czymś popisuje a nikt tego nie zauważa". No to to tyle. Pozdrawiam
  • 2014-12-22 17:37 | victorast

    pompa z kolumnami

    Artukuł, a konkretnie opisanie w nim pałace to własciwie tragedia społeczna. Jednak tragiczniejszym wydaje mi się, że to się zauważa i się o tym pisze!!!! Oni przecież własnie po to to budują aby zwróciło to uwagę. Jest to przecież jedyne, czym się mogą popisać. Kiedyś w Niemczech (mieszkam tu od 36 lat), na początku lat osiemdziesiatych widać było na wielu samochodach nalepki: "Stell dir vor, es gibt den Krieg und keiner geht hin" (wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nia nie idzie). Ja swego czasu, jako zdecydowany przeciwnik demokracji powszechnej (jeden z wybitniejszych polityków niemieckich, Helmut Schmidt, wyraził ostatnio też takie przekonanie) uznałem, że można to zmodernizować i pisać: "Wyobraź sobie, że są wybory i nikt na nie nie idzie", bo w jakim celu tracić czas aby wybierać między dźumą a cholerą. I teraz widzę, że można to jeszcze bardziej rozszerzyć i pisać: "Wyobraź sobie, że ktoś się czymś popisuje a nikt tego nie zauważa". No to to tyle. Pozdrawiam
  • 2014-12-22 18:48 | victorast

    Mirosława Marody o tym, jak funkcjonuje społeczeństwo

    W zasadzie niczego tak bardzo nowego się nie dowiedziałem, jednak brakowało mi prawdziwego podsumowania. Bo przecież to wszystko o czym mówi pani socjolożka z czegoś wynika, tyle, że poprawnośc polityczna nie pozwala to coś nazwać po imieniu. Polityka zależna w niemal 100 procentach od kapitału i jego lobbystów staje sie coraz bardziej zakłamana, coraz bardziej okrutna. Pod pozorem "wolności" uprawia się najordynarniejszą dyktaturę. Dyktature piniądza (też tego wirtualnego, którego wartość przekracza już kilkudziesięciokrotnie prawdziwą wartość istniejącego na świecie zasobu wszystkiego możliwego) Nie ma już żadnych innych wartości, nie ma już żadnej ideologii a jedynym celem jest kapitał i władza dająca możliwość zaspokojenia własnych potrzeb. A opozycja mimo, iż zdaje sobie sprawę, że władza inaczej nie może (przecież to te około 30 tysięcy lobbystów w Brukseli i po kilka tysięcy w każdej europejskiej stolicy ma prawdziwą władzę), krytykuje tą władzę z wielu powodów: opozycji też ma sie dobrze a jest szansa, że będzie się miała jeszcze lepiej przejmując władzę.... I tak powstają media po każdej stronie i robia wszystko aby udowodnić przywiązanie do którejś ze stron; zawsze sie o przeciez opłaci a statystyczny i nieświadomy niczego obywatel szuka jakiejś grupy, w której się mniej lub bardziej spełni. I tak doszło (niestety świdomie) do absolutnego upadku kultury. I tak doszło do zupełnego zaniżenia poziomu wykształcenia, No bo przecież tylko nieświdomy obywatel jest potrzebny. Bo nieświdomy obywatel kupi coś czego nie potrzebuje, za pieniądze, których nie ma (banki "pomogą") i to tylko po to aby potwiedzić się w tej swojej grupie, często imponując tym, których tak naprawde nie lubi i często tylko po to, aby im zazdraościli. A kto na tym korzysta? Jasne: ci dla których roluje pieniądz!!! Nieświdomy obywatel to przecież wygrana dla kapitału i zaprzedanej kapitałowi polityki (nie mam tu na myśli tej "polityki", którą czytam). Ten cały podział społeczeństwa na te grupy to przeciez wygrana dla systemu, bo zamiast zastanawiać się nad czymś naprawde ważnym, społeczeństwo skacze sobie do oczu aby udowodnić "zamach" smoleński..., pozostane tylko przy tym przykładzie. Pozdrawiam
  • 2014-12-22 18:48 | victorast

    zawsze ktoś za nami stoi

    W zasadzie niczego tak bardzo nowego się nie dowiedziałem, jednak brakowało mi prawdziwego podsumowania. Bo przecież to wszystko o czym mówi pani socjolożka z czegoś wynika, tyle, że poprawnośc polityczna nie pozwala to coś nazwać po imieniu. Polityka zależna w niemal 100 procentach od kapitału i jego lobbystów staje sie coraz bardziej zakłamana, coraz bardziej okrutna. Pod pozorem "wolności" uprawia się najordynarniejszą dyktaturę. Dyktature piniądza (też tego wirtualnego, którego wartość przekracza już kilkudziesięciokrotnie prawdziwą wartość istniejącego na świecie zasobu wszystkiego możliwego) Nie ma już żadnych innych wartości, nie ma już żadnej ideologii a jedynym celem jest kapitał i władza dająca możliwość zaspokojenia własnych potrzeb. A opozycja mimo, iż zdaje sobie sprawę, że władza inaczej nie może (przecież to te około 30 tysięcy lobbystów w Brukseli i po kilka tysięcy w każdej europejskiej stolicy ma prawdziwą władzę), krytykuje tą władzę z wielu powodów: opozycji też ma sie dobrze a jest szansa, że będzie się miała jeszcze lepiej przejmując władzę.... I tak powstają media po każdej stronie i robia wszystko aby udowodnić przywiązanie do którejś ze stron; zawsze sie o przeciez opłaci a statystyczny i nieświadomy niczego obywatel szuka jakiejś grupy, w której się mniej lub bardziej spełni. I tak doszło (niestety świdomie) do absolutnego upadku kultury. I tak doszło do zupełnego zaniżenia poziomu wykształcenia, No bo przecież tylko nieświdomy obywatel jest potrzebny. Bo nieświdomy obywatel kupi coś czego nie potrzebuje, za pieniądze, których nie ma (banki "pomogą") i to tylko po to aby potwiedzić się w tej swojej grupie, często imponując tym, których tak naprawde nie lubi i często tylko po to, aby im zazdraościli. A kto na tym korzysta? Jasne: ci dla których roluje pieniądz!!! Nieświdomy obywatel to przecież wygrana dla kapitału i zaprzedanej kapitałowi polityki (nie mam tu na myśli tej "polityki", którą czytam). Ten cały podział społeczeństwa na te grupy to przeciez wygrana dla systemu, bo zamiast zastanawiać się nad czymś naprawde ważnym, społeczeństwo skacze sobie do oczu aby udowodnić "zamach" smoleński..., pozostane tylko przy tym przykładzie. Pozdrawiam
  • 2014-12-22 18:48 | victorast

    zawsze ktoś za nami stoi

    W zasadzie niczego tak bardzo nowego się nie dowiedziałem, jednak brakowało mi prawdziwego podsumowania. Bo przecież to wszystko o czym mówi pani socjolożka z czegoś wynika, tyle, że poprawnośc polityczna nie pozwala to coś nazwać po imieniu. Polityka zależna w niemal 100 procentach od kapitału i jego lobbystów staje sie coraz bardziej zakłamana, coraz bardziej okrutna. Pod pozorem "wolności" uprawia się najordynarniejszą dyktaturę. Dyktature piniądza (też tego wirtualnego, którego wartość przekracza już kilkudziesięciokrotnie prawdziwą wartość istniejącego na świecie zasobu wszystkiego możliwego) Nie ma już żadnych innych wartości, nie ma już żadnej ideologii a jedynym celem jest kapitał i władza dająca możliwość zaspokojenia własnych potrzeb. A opozycja mimo, iż zdaje sobie sprawę, że władza inaczej nie może (przecież to te około 30 tysięcy lobbystów w Brukseli i po kilka tysięcy w każdej europejskiej stolicy ma prawdziwą władzę), krytykuje tą władzę z wielu powodów: opozycji też ma sie dobrze a jest szansa, że będzie się miała jeszcze lepiej przejmując władzę.... I tak powstają media po każdej stronie i robia wszystko aby udowodnić przywiązanie do którejś ze stron; zawsze sie o przeciez opłaci a statystyczny i nieświadomy niczego obywatel szuka jakiejś grupy, w której się mniej lub bardziej spełni. I tak doszło (niestety świdomie) do absolutnego upadku kultury. I tak doszło do zupełnego zaniżenia poziomu wykształcenia, No bo przecież tylko nieświdomy obywatel jest potrzebny. Bo nieświdomy obywatel kupi coś czego nie potrzebuje, za pieniądze, których nie ma (banki "pomogą") i to tylko po to aby potwiedzić się w tej swojej grupie, często imponując tym, których tak naprawde nie lubi i często tylko po to, aby im zazdraościli. A kto na tym korzysta? Jasne: ci dla których roluje pieniądz!!! Nieświdomy obywatel to przecież wygrana dla kapitału i zaprzedanej kapitałowi polityki (nie mam tu na myśli tej "polityki", którą czytam). Ten cały podział społeczeństwa na te grupy to przeciez wygrana dla systemu, bo zamiast zastanawiać się nad czymś naprawde ważnym, społeczeństwo skacze sobie do oczu aby udowodnić "zamach" smoleński..., pozostane tylko przy tym przykładzie. Pozdrawiam
  • 2015-01-20 18:50 | victorast

    Polacy na stos!

    Weszliśmy w epokę konsumpcji bo tylko tępa konsumpcja pomaga "rozwojowi" turbo kapitalizmu. a tępa konsumpcja jest tylko wtedy możliwa, kiedy konsumentem jest nieświadomy obywatel cieszący się w dodatku, że żyjąc w demokracji może wybierać władze a nie zdaje sobie sprawy, że wybiera miedzy dżuma a cholerą. I o to troszczy się każda władza, którą kierują lobbyści. Dlatego upadek prawdziwej edukacji jest czymś absolutnie konsekwentnym i idącym po myśli władz świata zachodniego. Np. moja wiedza z polskiej literatury, historii czy geografii (nie jestem ani polonistą ani historykiem ani geografem, jestem technokratą, który ukończył w PRL-u politechnikę) wyniesiona z PRL- owskiej szkoły przewyższa wiedzę z tych przedmiotów nauczycieli w niemieckim gimnazjum, w którym mój już w Niemczech urodzony syn (mieszkam w Niemczech od 36 lat) zdawał przed 14 laty maturę. I boli mnie serce widząc, że polska edukacja już tą "zachodnią" dogania. Ale musi doganiać, bo Polska weszła do systemu. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2015-01-20 18:50 | victorast

    Polacy na stos

    Weszliśmy w epokę konsumpcji bo tylko tępa konsumpcja pomaga "rozwojowi" turbo kapitalizmu. a tępa konsumpcja jest tylko wtedy możliwa, kiedy konsumentem jest nieświadomy obywatel cieszący się w dodatku, że żyjąc w demokracji może wybierać władze a nie zdaje sobie sprawy, że wybiera miedzy dżuma a cholerą. I o to troszczy się każda władza, którą kierują lobbyści. Dlatego upadek prawdziwej edukacji jest czymś absolutnie konsekwentnym i idącym po myśli władz świata zachodniego. Np. moja wiedza z polskiej literatury, historii czy geografii (nie jestem ani polonistą ani historykiem ani geografem, jestem technokratą, który ukończył w PRL-u politechnikę) wyniesiona z PRL- owskiej szkoły przewyższa wiedzę z tych przedmiotów nauczycieli w niemieckim gimnazjum, w którym mój już w Niemczech urodzony syn (mieszkam w Niemczech od 36 lat) zdawał przed 14 laty maturę. I boli mnie serce widząc, że polska edukacja już tą "zachodnią" dogania. Ale musi doganiać, bo Polska weszła do systemu. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2015-01-21 18:30 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    "34 % muzułmańskich nastolatków zdaje w Niemczech odpowiednik polskiej matury" tak Pan mnie więcej napisał. Może to rozśmieszyć każdego, kto wie jak jest naprawdę. Mieszkam w Niemczech od 36 lat i wiem tak, jak każdy tu mieszkający i interesujący się tym problemem. Wyssał Pan to z palca albo pańskie źródło podpuściło Pana niebywale. około 30 % urodzonych tu muzułmanów nie potrafi poprawnie mówić po niemiecku, nie wspomnę już o pisaniu po niemiecku. Ponad 50 % urodzonych tu muzułmanów nie jest w stanie ukończyć tu odpowiednika polskiej podstawówki... na dalsze pisanie szkoda mi czasu. Dodam tylko, że w Niemczech mniej niż te 34 % całości nastolatków nie dochodzi do matury, czyli według Pańskich wywodów młodzież muzułmańska wychodziłaby powyżej średniej krajowej. w tym momencie przestałem czytać ten artykuł..., pozdrawiam
  • 2015-01-21 18:30 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    "34 % muzułmańskich nastolatków zdaje w Niemczech odpowiednik polskiej matury" tak Pan mnie więcej napisał. Może to rozśmieszyć każdego, kto wie jak jest naprawdę. Mieszkam w Niemczech od 36 lat i wiem tak, jak każdy tu mieszkający i interesujący się tym problemem. Wyssał Pan to z palca albo pańskie źródło podpuściło Pana niebywale. około 30 % urodzonych tu muzułmanów nie potrafi poprawnie mówić po niemiecku, nie wspomnę już o pisaniu po niemiecku. Ponad 50 % urodzonych tu muzułmanów nie jest w stanie ukończyć tu odpowiednika polskiej podstawówki... na dalsze pisanie szkoda mi czasu. Dodam tylko, że w Niemczech mniej niż te 34 % całości nastolatków nie dochodzi do matury, czyli według Pańskich wywodów młodzież muzułmańska wychodziłaby powyżej średniej krajowej. w tym momencie przestałem czytać ten artykuł..., pozdrawiam
  • 2015-01-21 18:36 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    jednak przeczytałem do końca .... i żałuję. Niech Pan (mam tu na myśli autora artykułu) jednak poogląda trochę niemieckiej telewizji (ale nie tej komercyjnej). przyda się to Panu z pewnością bo może przestanie Pan pisać takie brednie (że 90 % muzułmanów bierze udział,... )
  • 2015-01-21 18:53 | victorast

    Re:Tydzień w polityce według Paradowskiej

    Każda władza jest słaba, tyle, że jedna potrafi to ukryć a inna nie. Tylko naiwni i głupi nie wiedzą, że włada jest w rękach lobbystów. W Brukseli jest ich około 30 tysięcy, w Berlinie około 5 tysięcy... itd. Jedynym prawdziwym wyjściem z sytuacji jest nieuczestniczenie w wyborach. Bo po co wybierać między dżumą a cholerą? Kiedyś w latach 80 tych można było w Niemczech, gdzie mieszkam od 36 lat, spotkać takie nalepki na samochodach: "stell dir vor, es gibt den Krieg und keiner geht hin" (wyobraź sobie, że jest wojna i nikt na nią nie idzie). Można by to uaktualnić i napisać: wyobraź sobie, że są wybory i nikt nie idzie wybierać. to tyle. pozdrawiam
  • 2015-01-22 17:04 | victorast

    Re:Jak pracownicy okradają własne firmy?

    To jakaś ogólnopolska tragedia, że nawet w "polityce" pojawiają się coraz częściej makaronizmy językowe. Bo jakiemu celowi służyć ma napisanie w nawiasie po słowie "sygnaliści" po angielsku "whistleblowers"?? A może jeszcze w kilku innych językach?? Tylko po co? Mikołaj Rej z Nagłowic pisał już kilkaset lat temu, iż "Polacy nie gęsi i swój język mają". Czy to ciągłe wtrącanie słów w innym języku to kompleks Polaka? Mieszkam w Niemczech od 36 lat i tutaj nie spotykam się z tym tak nagminnie i dlatego boli mnie serce, że Polacy muszą się ciągle "powoływać" na obcość. Pozdrawiam
  • 2015-01-24 11:10 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    A co w tym dziwnego? Nie wiem jak jest w USA ale za to wiem jak to wygląda w Niemczech.
  • 2015-01-24 11:13 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    Komentator "bever" ma jednak problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu..., albo może natręctwo (jest taka dolegliwość) konieczności pisania czegokolwiek i to niezależnie od tego, czy ma to jakikolwiek sens czy nie.
  • 2015-01-24 11:14 | victorast

    Re:Muzułmanie w Europie: razem czy osobno

    Komentator "bever" ma jednak problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu..., albo może natręctwo (jest taka dolegliwość) konieczności pisania czegokolwiek i to niezależnie od tego, czy ma to jakikolwiek sens czy nie.
  • 2015-01-25 19:10 | victorast

    Legenda kubańskiego Don Kichota

    Od dawna nie czytałem tak wspaniałego artykułu. Szkoda tylko, ze ogłupianie ludzi i upadek oświaty powoduje, że coraz mnie ludzi jest go w stanie zrozumieć. No cóż, kiedyś po śmierci jednego z czołowych dziennikarzy polskich inny powiedział: "pozostało już nas niewielu inteligentów z peerelelu". Mieszkam na tym "wspaniałym Zachodzie" od 36 lat i widzę naprawdę upadek tego zachodniego świata, tyle, że ślepota wynikająca z tego, ze każdego stać na coca colę i auto wynikjaąca z absolutnie upadającej oświaty i reklamy tępej konsumpcji nie jest w stanie tego zauważyć. Słowo "komunizm" stało się "be" i winna jest między innymi niemoc komunistów w ustanowieniu i oswieceniu ludzi wobec brutalnej reklamie "dobrobytu" świata zachodzniego. O tym, że ten dobrobyt upada widzi nie wielu a ci,którzy to widzą nie wiążą tego z systemem. Sprawiedliwośc społeczna pewnie bedzię kiedyś wywalczona, jednak jednym z podstawowych warunków, które bedą musiały być spełnione, jest świadomość. A ta z kolei jest coraz mniejsza. Szkoły są coraz gorsze. W Niemczech, gdzie mieszkam jest około 7,5 miliona analfabetów (nie uwzględnia się tu pierwszego pokolenia cudzoziemców) i dla nich ważniejszym jest dobrze działająca sieć burdeli, filmy pornograficzne i to, że są jak na razie syci. Tyle, że syci sa w kilku krajach wysoko rozwinietych ale i też już nie za długo. W Niemczech jest oficjalnie około 3 milionów bezrobotnych ale tak narawdę jest ich około 10 do 13 milionów (nie będę tu tego rozszerzał, to można znaleźć choćby w internecie). Drugim warunkiem obudzenia się społeczeństwa jest wymyslenie nowej nazwy sprawiedliwego systemu społecznego, bo komunizm wiąze się niestety z jego niechlubnej historii. Nie tyle historii samego komunizmu lecz historii systemów udających komunizm. Choćby "komunizm" w Korei Północnej, który ma z komunizmem tyle wspólnego co ojciec Rydzyk z Bogiem. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2015-01-25 19:10 | victorast

    Fidel Castro, ostatni komunista

    Od dawna nie czytałem tak wspaniałego artykułu. Szkoda tylko, ze ogłupianie ludzi i upadek oświaty powoduje, że coraz mnie ludzi jest go w stanie zrozumieć. No cóż, kiedyś po śmierci jednego z czołowych dziennikarzy polskich inny powiedział: "pozostało już nas niewielu inteligentów z peerelelu". Mieszkam na tym "wspaniałym Zachodzie" od 36 lat i widzę naprawdę upadek tego zachodniego świata, tyle, że ślepota wynikająca z tego, ze każdego stać na coca colę i auto wynikjaąca z absolutnie upadającej oświaty i reklamy tępej konsumpcji nie jest w stanie tego zauważyć. Słowo "komunizm" stało się "be" i winna jest między innymi niemoc komunistów w ustanowieniu i oswieceniu ludzi wobec brutalnej reklamie "dobrobytu" świata zachodzniego. O tym, że ten dobrobyt upada widzi nie wielu a ci,którzy to widzą nie wiążą tego z systemem. Sprawiedliwośc społeczna pewnie bedzię kiedyś wywalczona, jednak jednym z podstawowych warunków, które bedą musiały być spełnione, jest świadomość. A ta z kolei jest coraz mniejsza. Szkoły są coraz gorsze. W Niemczech, gdzie mieszkam jest około 7,5 miliona analfabetów (nie uwzględnia się tu pierwszego pokolenia cudzoziemców) i dla nich ważniejszym jest dobrze działająca sieć burdeli, filmy pornograficzne i to, że są jak na razie syci. Tyle, że syci sa w kilku krajach wysoko rozwinietych ale i też już nie za długo. W Niemczech jest oficjalnie około 3 milionów bezrobotnych ale tak narawdę jest ich około 10 do 13 milionów (nie będę tu tego rozszerzał, to można znaleźć choćby w internecie). Drugim warunkiem obudzenia się społeczeństwa jest wymyslenie nowej nazwy sprawiedliwego systemu społecznego, bo komunizm wiąze się niestety z jego niechlubnej historii. Nie tyle historii samego komunizmu lecz historii systemów udających komunizm. Choćby "komunizm" w Korei Północnej, który ma z komunizmem tyle wspólnego co ojciec Rydzyk z Bogiem. Pozdrawiam, Victor Ast
  • 2015-01-25 19:14 | victorast

    Re:Legenda kubańskiego Don Kichota

    Za nieliczne błedywynikające z pośpiechu w pisaniu przepraszam. Victor Ast
  • 2015-01-29 14:42 | victorast

    Re:Kariera Magdaleny Ogórek: Stażystka u prezydenta i premiera, researcherka w NBP

    Według zasady Newtona (akcja równa sie reakcji) powinnem Pana/Panią też obrazić. Nie zrobię tego jednak. I to nie dlatego, że nie chcę. Nie zrobie tego bo nie jestem pewny, czy Pan/Pani to zrozumie. Dodam tylko, że pan/Pani krytykuje "opluwanie" a co Pan/Pani robi? Opluwa.., i to nie tylko tych ewentualnych kandydatów. Pan/Pani oluwa teą mnie. Dlaczego? Przeciez nie jestem analfabetą. Agresja to także bardzo nieładna, ba, wręcz obrzydliwa cecha. Pozdrawiam całą resztę "analfabetów" victor ast
  • 2015-01-29 14:51 | victorast

    Re:Kariera Magdaleny Ogórek: Stażystka u prezydenta i premiera, researcherka w NBP

    Myślę, że Pan (mam tu na myśli pana Marcina) powinien zamiast "polityki" czytać nowości w np. wp.pl i tam komentować. Bo nazwać kogoś (jak widać wykształconego) człowieka "kolesiem" i walic mu "na ty" to właśnie poziom komentarzy na temat artykułów z portali internetowych zatytułowanuch mnieej więcej tak: "Mucha urodziła". albo "Popławska ma nowego, co na to mąż".... Ale to, co pan pisze skłania mnie także do tego, że Pańskie miejsce to raczej nie tu
  • 2015-02-03 19:18 | victorast

    O wolność słowa

    Szanowny Panie Hartman, czytając Pańskie felietony mam bardzo mieszne uczucia. Bo jako filozof posiada Pan pewnie olbrzymia wiedzę ale... Aby jednak uzasadnić to "ale" opiszę Panu pewną sytuację: Na ruchliwej ulicy idzie sobie dziadek z 5 letnim wnuczkiem. Podchodzi do nich młodzieniec z plecakiem, najwyraźniej turysta, i pyta "do you speak english?" dziadek kreći głową, że nie. Turysta pyta: "sprechen Sie deutsch?". dziadek znowu kręci głową. że nie. turysta pyta jeszcze po włosku, hiszpańsku.. i ciagle to samo: dziadek nie rozumie. Turysta zrezygnowany odchodzi. Wnuczek z zachwytem mówi do dziadka: "dziadku, od znał cztery języki", a dziadek na to: " i dało mu to coś?" No własnie. Czy Pańska, pewnie ogromna wiedza przydaje sie Panu na połaczeniu kilku faktów i nie miesznia pojęć? Bo oczywiście, że wolność poglądów powinna byc nienaruszalna. A wolnośc ich wypowiadania? Juz nie do końca. Bo wolnośc mojej pięści powinna sie jednak kończyć kilka milimetrów przed czyimś nosem. Bo wolność, jaka by ona nie była, powinna być jednak połączona z odpowiedzialnością!!!. Tak, Panie Hartman, unzelnia jest instytucją publiczną i jej pracowinicy maja prawo do swoich poglądów, do swojej seksualności, do swoich zainteresowań..., ale... No właśnie, to "ale". A więc pomijając to, że różen instytucje maja tez prawo miecć konkretne wymogi w stosunku do swoich pracowników, to właśnie instytucja społeczna, jaka jest wyższa uczelnia ma również obowiązek wychowawczy wobec studentów i nie może jednak tolerować ani chamstwa wychowawców młodzieży ani manipulowania nią. Bo ta pięść, o której pisałem poprzednio nie może jednak dojść do tego przykładowego nosa. A już sformułowanie Pana Pazia: "banderowskie ścierwa" to juz nie tylko chamstwo ale i prostactwo połaczone z zacietrzewieniem. Pańskie porównania są często jednak na poziomie innego "opowiadania". Kiedys tam w PRL u propagandzista PZPR u przekonywał robotników rolnych jakiegoś tam PGR u o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. Na zakończenie swojej mowy powiedział: "...widzicie więc moi drodzy jaki to był ten kapitalizm. Tu w tej sali dawnego pałacu kcięcia... jest teraz dyrekcja waszego PGR u. I tu, gdzie teraz my jesteśmy właścicielami tego juz wspólnego dobra, książe potrafił przegrywać w pokera ogromne sumy..." na to jeden z robotników rolnych chcą się przypodobać mówcy uśmięchnął się i powiedział: "Pewnie mu karta nie szła" No to tyle co do Pańskiego rozumienia wolności. Pozdrawiam
  • 2015-02-03 19:18 | victorast

    O wolnośc słowa

    Szanowny Panie Hartman, czytając Pańskie felietony mam bardzo mieszne uczucia. Bo jako filozof posiada Pan pewnie olbrzymia wiedzę ale... Aby jednak uzasadnić to "ale" opiszę Panu pewną sytuację: Na ruchliwej ulicy idzie sobie dziadek z 5 letnim wnuczkiem. Podchodzi do nich młodzieniec z plecakiem, najwyraźniej turysta, i pyta "do you speak english?" dziadek kreći głową, że nie. Turysta pyta: "sprechen Sie deutsch?". dziadek znowu kręci głową. że nie. turysta pyta jeszcze po włosku, hiszpańsku.. i ciagle to samo: dziadek nie rozumie. Turysta zrezygnowany odchodzi. Wnuczek z zachwytem mówi do dziadka: "dziadku, od znał cztery języki", a dziadek na to: " i dało mu to coś?" No własnie. Czy Pańska, pewnie ogromna wiedza przydaje sie Panu na połaczeniu kilku faktów i nie miesznia pojęć? Bo oczywiście, że wolność poglądów powinna byc nienaruszalna. A wolnośc ich wypowiadania? Juz nie do końca. Bo wolnośc mojej pięści powinna sie jednak kończyć kilka milimetrów przed czyimś nosem. Bo wolność, jaka by ona nie była, powinna być jednak połączona z odpowiedzialnością!!!. Tak, Panie Hartman, unzelnia jest instytucją publiczną i jej pracowinicy maja prawo do swoich poglądów, do swojej seksualności, do swoich zainteresowań..., ale... No właśnie, to "ale". A więc pomijając to, że różen instytucje maja tez prawo miecć konkretne wymogi w stosunku do swoich pracowników, to właśnie instytucja społeczna, jaka jest wyższa uczelnia ma również obowiązek wychowawczy wobec studentów i nie może jednak tolerować ani chamstwa wychowawców młodzieży ani manipulowania nią. Bo ta pięść, o której pisałem poprzednio nie może jednak dojść do tego przykładowego nosa. A już sformułowanie Pana Pazia: "banderowskie ścierwa" to juz nie tylko chamstwo ale i prostactwo połaczone z zacietrzewieniem. Pańskie porównania są często jednak na poziomie innego "opowiadania". Kiedys tam w PRL u propagandzista PZPR u przekonywał robotników rolnych jakiegoś tam PGR u o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem. Na zakończenie swojej mowy powiedział: "...widzicie więc moi drodzy jaki to był ten kapitalizm. Tu w tej sali dawnego pałacu kcięcia... jest teraz dyrekcja waszego PGR u. I tu, gdzie teraz my jesteśmy właścicielami tego juz wspólnego dobra, książe potrafił przegrywać w pokera ogromne sumy..." na to jeden z robotników rolnych chcą się przypodobać mówcy uśmięchnął się i powiedział: "Pewnie mu karta nie szła" No to tyle co do Pańskiego rozumienia wolności. Pozdrawiam
  • 2015-02-04 11:25 | victorast

    Re:O wolność słowa

    Myślę, że nie zrozumiał Pan tego, co napisałem. Krótko wytłumaczę ale nie podejme już dalszej dyskusji. Otóż Panu wolno o mnie mysleć używając formy "na ty". Wolno Panu także uważać mnie za osła. Jednak to, co uważam za odpowiedzialność w korzystaniu z tej wolności jest zachowanie tego dla siebie lub dzielenia się tym z kim Pan chce, jednak nie wolno Panu przekraczać pewnej granicy, o której nie mam sensu dajej pisać bo ją reguluje wiele czynników. Ja jednak piszę do ludzi, których nie znam, w tym i do Pana używając jednak formy "na Pan". Dlatego pisząc do Pana używam tej własnie formy zwracania się do nieznajomych a nie tej jaką chciałbym użyć. Dodam, że wcale nie czuję się tym urażony. Pan dał mi tym tylko możliwość wytłumaczenia Panu tego, czego Pan niestety nie zrozumiał.
  • 2015-02-07 12:32 | victorast

    Re:O wolność słowa

    Jednak zareaguję. Nie rozumie Pan faktycznie pojęcia wolności słowa. Są nawet słowa wręcz zakazane w kodeksie karnym. Nie wolno np. publicznie nazwać kogoś złodziejem, chamem... za to jest kara. Pan należy najwyraźniej do tych, którzy słowo wolnośc pojmują trochę inaczej. Ni chodzi tylko o wolnośc słowa. Nikomu normalnemu nie wpadnie nawet do głowy, mówić o tym, że np. kodeks drogowy ogranicza mu wolność jazdy jak chce, np.: "pod prąd". Ale myślę, że jednak szkoda mi czasu na dalsze przykłady, bo gramy w nieco innej lidze. Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i jednak nie przecjodzę z Panem "na ty"
  • 2015-02-16 15:35 | victorast

    10 maja pójdziemy do urn: faworyt jest jeden

    a jaki cel przyświecał autorom pisząc ten artykuł?
  • 2015-02-16 15:35 | victorast

    Małe wybory

    a jaki cel przyświecał autorom pisząc ten artykuł?
  • 2015-02-16 16:36 | victorast

    Re:Autorzy „Resortowych dzieci” przepraszają Pytlakowskiego

    Myślę, że aż się prosi napisanie nowej książki o tym samym tytule ("resortowe dzieci"). urodziłem się w 1945 roku i jednym z najbliższych członków mojej rodziny był w czasach PRL ministrem. Dwójce moich kuzynów (jego dzieci) nawet nie śnił się luksus, w jakim żyją dzisiejsze "dzieci resortowe". Szynka czy pomarańcze były w ich domu z całą pewnością o wiele rzadziej niż w domach włascicieli małych prywatnych sklepików czy zakładów krawieckich. W małyn sklepiku mieszczącemu się w budynku (dzisiejsza Aleja Szucha 16), w którym mieszkali (dostępnym zresztą dla wszystkich) nie było więcej towarów niż w innych sklepach. W sklepiku tym spotkać było można też jakiegoś mieszkającego w tym domu generała czy ministra kupującego świeże bułki czy masło. W książkach telefonicznych były ich (wcale nie zastrzeżone) numety telefonów i adresy. Moi kuzyni zdawali egzaminy wstępne na studia i nie mieli dodatkowych punktów za pochodzenie (chłopskie czy robotnicze bo punktów za bycie dzieckiem ministra nie było). A najzamożniejszymi chyba mieszkańcami tego domu byli znany dyrygent i znany z duetu z Markiem nieżyjący już niestety pianista... Wacek (wystepowali dużo za granicą). A i te "luksusowe" mieszkania nie należą już do klasy mieszkań godnych zamieszkania przez disiejsze resortowe dzieci.
  • 2015-02-17 19:05 | victorast

    Polska jak Pendolino

    Przeczytałem. I zastanawiam się, czy nie szkoda było Pańskiego czasu na pisanie i mojego na czytanie. Bo własciwie o co Panu chodzi? O makaronizmy językowe? O głupotę decydentów o napisach, ogłoszeniach... Jeśli tak, to można byłoby krócej, ale nie w "polityce", raczej w "fakcie". A może po prostu był to Pański tydzień na felieton i coś trzeba było napisać? Bo wiedząc kim Pan jest, jakie ma Pan wykształcenie, jestem pewien, że stać Pana na o wiele więcej niż odwalanie chałtury (nie jestem pewien, czy ne pisze się tego słowa inaczej, jesli tak to przepraszam), aby mając taką możliwość, troche dorobić? Na zasadzie odpowiedzi na pytanie, dlaczego pies liże sobie jaja? Odpowiedź jest dość oczywista: Bo może. Pozdrawiam, victor ast
  • 2015-02-17 19:05 | victorast

    Polska jak Pendolino

    Przeczytałem. I zastanawiam się, czy nie szkoda było Pańskiego czasu na pisanie i mojego na czytanie. Bo własciwie o co Panu chodzi? O makaronizmy językowe? O głupotę decydentów o napisach, ogłoszeniach... Jeśli tak, to można byłoby krócej, ale nie w "polityce", raczej w "fakcie". A może po prostu był to Pański tydzień na felieton i coś trzeba było napisać? Bo wiedząc kim Pan jest, jakie ma Pan wykształcenie, jestem pewien, że stać Pana na o wiele więcej niż odwalanie chałtury (nie jestem pewien, czy ne pisze się tego słowa inaczej, jesli tak to przepraszam), aby mając taką możliwość, troche dorobić? Na zasadzie odpowiedzi na pytanie, dlaczego pies liże sobie jaja? Odpowiedź jest dość oczywista: Bo może. Pozdrawiam, victor ast
  • 2015-03-06 17:49 | victorast

    Niepokoje na polskich uczelniach

    Szkoda, że rozmowa była taka krótka. Gdyby np. zrezygnowano w tym numerze z kilku zupełnie bezsensownych i nic nie dających artykułów, czy felietonów, to Pani Skąpska miałaby szansę na powiedzienie o wiele więcej. Victor Ast
  • 2015-03-06 17:49 | victorast

    Dreszcze pod gronostajami

    Szkoda, że rozmowa była taka krótka. Gdyby np. zrezygnowano w tym numerze z kilku zupełnie bezsensownych i nic nie dających artykułów, czy felietonów, to Pani Skąpska miałaby szansę na powiedzienie o wiele więcej. Victor Ast
  • 2015-03-08 13:04 | victorast

    Dobrze ryknąłeś, humanisto!

    Panie Hartman, zawsze zastanawiam się, po co pisze Pan te felietony i blogi. Bo według mnie próbuje Pan za wszelką cenę być w mediach. Ale po co? Czy mam Pan jeszcze czas na pracę naukową? Chyba, że jest Pan zdania, że te blogi i felietony to właśnie działalność naukowa, ale jeśli tak, to przeraża mnie poziom tej nauki.
  • 2015-03-08 13:04 | victorast

    Dobrze ryknąłeś, humanisto

    Panie Hartman, zawsze zastanawiam się, po co pisze Pan te felietony i blogi. Bo według mnie próbuje Pan za wszelką cenę być w mediach. Ale po co? Czy mam Pan jeszcze czas na pracę naukową? Chyba, że jest Pan zdania, że te blogi i felietony to właśnie działalność naukowa, ale jeśli tak, to przeraża mnie poziom tej nauki.
  • 2015-03-10 19:16 | victorast

    Szpitalne wojny w Zduńskiej Woli

    Dobrze, że pisze się o takich sprawach ale to jednak nie bardzo może poprawić polską służbę zdrowia. Bo polska służba zdrowia jest po prostu chora. Te wszystkie znane mi i opisywane w mediach sprawy to działanie wyłącznie w kierunku łagodzenia symptomów. Zmienić należałoby cały system. Chory system. I wzorowanie się na tzw. systemie zachodnim to twż chore. Bo jaki "zachodni system" miałby być tym wzorem? Inaczej jest we Francji, inaczej w Holandii i inaczej jest w Niemczech (gdzie mieszkam od 36 lat). Często będąc w Polsce słyszę o tym wspaniałym niemieckim systemie a wiem, że w Niemczech jest on stale krytykowany. Może i w Niemczech działa on nieco sprawniej. Nie wyobrażalnym jest tu np. aby lekarz pracujący w szpitalu mógł prowadzić swoją prywatną praktykę czy dorabiać w innym szpitalu..., ale sam system jest także dośc chory. Polski, PRLowski system był w zasadzie jedynym słusznym systemem, który należało, ba, należało reformować ale na Boga, nie prywatyzować. proszę sobie wyobrazić prywatną straż pożarną, która odmawia gaszenia pożaru komuś, kogo nie stać na zapłacenie usługi albo komuś, kto się nie ma ubezpieczenia na usługę gaszenia pożaru. "Służba" nie może być prywatna!!!! A już limity dla lekarzy na leki (tak jest też w Niemczech) to już koszmar. Proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy strażak po ugaszeniu pożaru, przy którym użył 1500 litrów wody. dostanie rachunek na zapłacenie za 1000 litrów wody dlatego, że według normy na ugaszenie takiego małego pożaru norma przewiduje zyżycie 500 litrów wody. We Frankfurcie był taki przypadek, że lekarz musiał zapłacić 100.000 Euro kasie chorych za przekroczenie limitu lekarstw. I Polska wzoryje się na takim systemie??? Służba zrowia aby być "służbą" nie może działać kapitałowo. Lekarz powinien pracować w jednym miejscu pracy i zarabiać oczywiście tyle ile powinien zarabiac lekarz.., czyli dużo..., bo i praca odpowiedzialna i społeczeństwu o wiele bardziej potrzebna niż praca bankiera. Nie może być tak, aby lekarz chcąc życ godnie musiał mieć kilka miejsc pracy i być w stałym konflikcie interesów.
  • 2015-03-10 19:16 | victorast

    Nie odpuszczę

    Dobrze, że pisze się o takich sprawach ale to jednak nie bardzo może poprawić polską służbę zdrowia. Bo polska służba zdrowia jest po prostu chora. Te wszystkie znane mi i opisywane w mediach sprawy to działanie wyłącznie w kierunku łagodzenia symptomów. Zmienić należałoby cały system. Chory system. I wzorowanie się na tzw. systemie zachodnim to twż chore. Bo jaki "zachodni system" miałby być tym wzorem? Inaczej jest we Francji, inaczej w Holandii i inaczej jest w Niemczech (gdzie mieszkam od 36 lat). Często będąc w Polsce słyszę o tym wspaniałym niemieckim systemie a wiem, że w Niemczech jest on stale krytykowany. Może i w Niemczech działa on nieco sprawniej. Nie wyobrażalnym jest tu np. aby lekarz pracujący w szpitalu mógł prowadzić swoją prywatną praktykę czy dorabiać w innym szpitalu..., ale sam system jest także dośc chory. Polski, PRLowski system był w zasadzie jedynym słusznym systemem, który należało, ba, należało reformować ale na Boga, nie prywatyzować. proszę sobie wyobrazić prywatną straż pożarną, która odmawia gaszenia pożaru komuś, kogo nie stać na zapłacenie usługi albo komuś, kto się nie ma ubezpieczenia na usługę gaszenia pożaru. "Służba" nie może być prywatna!!!! A już limity dla lekarzy na leki (tak jest też w Niemczech) to już koszmar. Proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy strażak po ugaszeniu pożaru, przy którym użył 1500 litrów wody. dostanie rachunek na zapłacenie za 1000 litrów wody dlatego, że według normy na ugaszenie takiego małego pożaru norma przewiduje zyżycie 500 litrów wody. We Frankfurcie był taki przypadek, że lekarz musiał zapłacić 100.000 Euro kasie chorych za przekroczenie limitu lekarstw. I Polska wzoryje się na takim systemie??? Służba zrowia aby być "służbą" nie może działać kapitałowo. Lekarz powinien pracować w jednym miejscu pracy i zarabiać oczywiście tyle ile powinien zarabiac lekarz.., czyli dużo..., bo i praca odpowiedzialna i społeczeństwu o wiele bardziej potrzebna niż praca bankiera. Nie może być tak, aby lekarz chcąc życ godnie musiał mieć kilka miejsc pracy i być w stałym konflikcie interesów.
  • 2015-03-17 21:21 | victorast

    Żydzińscy

    Szanwny Panie Hartman. Czasem mi Pana szkoda a czasem cieszę się nawet z tego, że są i tacy, którzy piszą do Pana antysemickie listy.... Nie, nie jestem antysemitą i zapewne nigdy nim nie będę. Choćby dlatego, że zdaję sobie sprawę z faktu, iż naraodowość (każda!!!) to przypadek urodzenia. Jestem tez zdania, że zaadoptowane i także wychowane przez Goebelsa czy Himlera niemowle żydowskie wyrosłołoby prawdopodobnie na antysemitę o odwrotnie: niemowle katolickie wychowane przez ortodoksyjnych Żydów nienawidziłoby gojów. Po co to piszę? Ano po to, aby uzmysłowić Panu, że jest Pan sam sobie winien, bo własciwie mimo, że jest Pan człowiekiem światłym, w każdym razie "z definicji", to ma Pan jednak tendencje masochistyczne. Podkresla Pan stale swój polski patriotyzm i żali sie jednocześnie, że dokuczają Panu antysemici. Czy Pan w ogóle wie, co chce Pan osiągnąc tą obsesyjną paplaniną o sobie... a jeśli już nie o sobie konkretnie, to własciwie w tle (chodzi o pochodzenie żydowskie). Czy nie zdaje Pan sobie sprawy, że to już męczy? Bo ileż można. Mój ojciec, i niech Pan sobie proszę wyobrazi.... Żyd, powiedział mi przed wielu laty, że gdyby wszystkie światowe miedia ogłosiły, że własnie umarł ostatni na świecie antysemita, to wystarczyłby pewnie tylko tydzień z Żydzi sprawiliby pojawienie się pierwszego antysemity, który zapoczątkowałby nową erę antysemityzmu. Ja, mieszkający w Niemczech katolik, wychowany w tym duchu przez mamę katoliczkę jeszcze nigdy nie tłumaczyłem nikomu, że mimo ojca Żyda jetem Polakiem (bo nim naprawdę jestem). Nie widziałem takiej potrzeby. Bo i po co??? jestem człowiekiem, którego jedni lubią, inni nie... ale wcale nie z powodu mego takiego czy innego pochodzenia. A Pan? Sam nie wiem. Ma Pan kompleks? Jaki? jest Pan masochistą? Jesli tak, to słuszniej byłoby iść do terapeuty. Pan juz strasznie tym męczy. Myślę, że nie jestem jedynym, który widząc Pańskie nazwisko juz prawie jest pewien, że Hratman bedzię albo piszł o swojej żydowskiej polskości albo coś o antysemityźmie.... Pan stracił kontrolę. I proszę tego nie rozumieć jako coś złosliwego. Ja tak naprawde chcę Panu pomóc... Nawet jeśli jest Pan o to na mnie zły. Ale naprawdę, czy polski profesor filozofii może tylko jojczyć na swój przeklety los, że nie może Pan jakoś zdefiniować swojej tożsamości? Ale niech mi Pan wierzy, ale myślę, że ta Pańska tożsamość jest większiści dość obojetna. Pozdrawiam, Victor Ast PS. Proszę przczytać moją powieść: "W matni" a zrozumie Pan dlaczego do Pana to wszystko napisałem.
  • 2015-03-17 21:21 | victorast

    Żydzińscy

    Szanwny Panie Hartman. Czasem mi Pana szkoda a czasem cieszę się nawet z tego, że są i tacy, którzy piszą do Pana antysemickie listy.... Nie, nie jestem antysemitą i zapewne nigdy nim nie będę. Choćby dlatego, że zdaję sobie sprawę z faktu, iż naraodowość (każda!!!) to przypadek urodzenia. Jestem tez zdania, że zaadoptowane i także wychowane przez Goebelsa czy Himlera niemowle żydowskie wyrosłołoby prawdopodobnie na antysemitę o odwrotnie: niemowle katolickie wychowane przez ortodoksyjnych Żydów nienawidziłoby gojów. Po co to piszę? Ano po to, aby uzmysłowić Panu, że jest Pan sam sobie winien, bo własciwie mimo, że jest Pan człowiekiem światłym, w każdym razie "z definicji", to ma Pan jednak tendencje masochistyczne. Podkresla Pan stale swój polski patriotyzm i żali sie jednocześnie, że dokuczają Panu antysemici. Czy Pan w ogóle wie, co chce Pan osiągnąc tą obsesyjną paplaniną o sobie... a jeśli już nie o sobie konkretnie, to własciwie w tle (chodzi o pochodzenie żydowskie). Czy nie zdaje Pan sobie sprawy, że to już męczy? Bo ileż można. Mój ojciec, i niech Pan sobie proszę wyobrazi.... Żyd, powiedział mi przed wielu laty, że gdyby wszystkie światowe miedia ogłosiły, że własnie umarł ostatni na świecie antysemita, to wystarczyłby pewnie tylko tydzień z Żydzi sprawiliby pojawienie się pierwszego antysemity, który zapoczątkowałby nową erę antysemityzmu. Ja, mieszkający w Niemczech katolik, wychowany w tym duchu przez mamę katoliczkę jeszcze nigdy nie tłumaczyłem nikomu, że mimo ojca Żyda jetem Polakiem (bo nim naprawdę jestem). Nie widziałem takiej potrzeby. Bo i po co??? jestem człowiekiem, którego jedni lubią, inni nie... ale wcale nie z powodu mego takiego czy innego pochodzenia. A Pan? Sam nie wiem. Ma Pan kompleks? Jaki? jest Pan masochistą? Jesli tak, to słuszniej byłoby iść do terapeuty. Pan juz strasznie tym męczy. Myślę, że nie jestem jedynym, który widząc Pańskie nazwisko juz prawie jest pewien, że Hratman bedzię albo piszł o swojej żydowskiej polskości albo coś o antysemityźmie.... Pan stracił kontrolę. I proszę tego nie rozumieć jako coś złosliwego. Ja tak naprawde chcę Panu pomóc... Nawet jeśli jest Pan o to na mnie zły. Ale naprawdę, czy polski profesor filozofii może tylko jojczyć na swój przeklety los, że nie może Pan jakoś zdefiniować swojej tożsamości? Ale niech mi Pan wierzy, ale myślę, że ta Pańska tożsamość jest większiści dość obojetna. Pozdrawiam, Victor Ast PS. Proszę przczytać moją powieść: "W matni" a zrozumie Pan dlaczego do Pana to wszystko napisałem.
  • 2015-03-17 21:22 | victorast

    Żydzińscy

    Szanwny Panie Hartman. Czasem mi Pana szkoda a czasem cieszę się nawet z tego, że są i tacy, którzy piszą do Pana antysemickie listy.... Nie, nie jestem antysemitą i zapewne nigdy nim nie będę. Choćby dlatego, że zdaję sobie sprawę z faktu, iż naraodowość (każda!!!) to przypadek urodzenia. Jestem tez zdania, że zaadoptowane i także wychowane przez Goebelsa czy Himlera niemowle żydowskie wyrosłołoby prawdopodobnie na antysemitę o odwrotnie: niemowle katolickie wychowane przez ortodoksyjnych Żydów nienawidziłoby gojów. Po co to piszę? Ano po to, aby uzmysłowić Panu, że jest Pan sam sobie winien, bo własciwie mimo, że jest Pan człowiekiem światłym, w każdym razie "z definicji", to ma Pan jednak tendencje masochistyczne. Podkresla Pan stale swój polski patriotyzm i żali sie jednocześnie, że dokuczają Panu antysemici. Czy Pan w ogóle wie, co chce Pan osiągnąc tą obsesyjną paplaniną o sobie... a jeśli już nie o sobie konkretnie, to własciwie w tle (chodzi o pochodzenie żydowskie). Czy nie zdaje Pan sobie sprawy, że to już męczy? Bo ileż można. Mój ojciec, i niech Pan sobie proszę wyobrazi.... Żyd, powiedział mi przed wielu laty, że gdyby wszystkie światowe miedia ogłosiły, że własnie umarł ostatni na świecie antysemita, to wystarczyłby pewnie tylko tydzień z Żydzi sprawiliby pojawienie się pierwszego antysemity, który zapoczątkowałby nową erę antysemityzmu. Ja, mieszkający w Niemczech katolik, wychowany w tym duchu przez mamę katoliczkę jeszcze nigdy nie tłumaczyłem nikomu, że mimo ojca Żyda jetem Polakiem (bo nim naprawdę jestem). Nie widziałem takiej potrzeby. Bo i po co??? jestem człowiekiem, którego jedni lubią, inni nie... ale wcale nie z powodu mego takiego czy innego pochodzenia. A Pan? Sam nie wiem. Ma Pan kompleks? Jaki? jest Pan masochistą? Jesli tak, to słuszniej byłoby iść do terapeuty. Pan juz strasznie tym męczy. Myślę, że nie jestem jedynym, który widząc Pańskie nazwisko juz prawie jest pewien, że Hratman bedzię albo piszł o swojej żydowskiej polskości albo coś o antysemityźmie.... Pan stracił kontrolę. I proszę tego nie rozumieć jako coś złosliwego. Ja tak naprawde chcę Panu pomóc... Nawet jeśli jest Pan o to na mnie zły. Ale naprawdę, czy polski profesor filozofii może tylko jojczyć na swój przeklety los, że nie może Pan jakoś zdefiniować swojej tożsamości? Ale niech mi Pan wierzy, ale myślę, że ta Pańska tożsamość jest większiści dość obojetna. Pozdrawiam, Victor Ast PS. Proszę przczytać moją powieść: "W matni" a zrozumie Pan dlaczego do Pana to wszystko napisałem.
  • 2015-03-17 23:24 | victorast

    Re:Żydzińscy

    To jeszcze raz ja. przeoczyłem coś ważnego. Pisze Pan, Panie Hartman na samym poczatku o "czystości i pieknie ruchu filosemickiego". Uważam za rówie zboczony i zakrawający wręcz na hipokryzję filosemityzm jak i antysemityzm. A wie Pan dlaczego? Bo dla mnie równie niepojetym jest nienawidzenie kogoś tylko za jego takie czy inne pochodzenie, jak i kochanie kogos za to samo. Nie można kogos lubieć albo nienawidzić za to, że urodził się Zydem, Francuzem czy Polakiem..... I po profesorze filozofii chciałbym się spodziewać czegoś na wyższym poziomie niż poziom tłuszczy. Jeszcze raz pozdrawiam i proszę Pana bardzo: Daj się Pan polubić... ale proszę, nie za pochodzenie. victor ast