Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(5)
Komentarze użytkownika: przedostatni
  • 2015-12-04 17:21 | przedostatni

    Jak Andrzej Duda obiecywał bronić Konstytucji

    To jest jedynie nowy iPAD prezesa
  • 2015-12-04 17:21 | przedostatni

    Prezydent?

    To jest jedynie nowy iPAD prezesa
  • 2016-04-11 14:48 | przedostatni

    Re:Nie zgrali się Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński. Celowo?

    Samotność prezydenta To nie zdarza się często tym razem się jednak udało. Rocznica zbiegła się z miesięcznicą, więc świętowaniu nie było końca. Powtarzane od lat, miesiąc w miesiąc hasło "Nikt nie wmówi nam prawdy" tym razem nabrało państwowej rangi. Warszawa huczy od plotek. Podobno zjednoczone organa aż dwóch ministerstw dysponują nagraniami nie nadającymi się do publicznej wiadomości. Wiadomo jedynie, że na dzień przed rocznicą ukazał Mu się, do tego w piżamie brata, nieżyjący od lat ojciec. Siedział w stopach łóżka, rozmowa się nie kleiła. To On spytał ; jak tam jest, jak to tam wygląda ? Mnie przypomina Otwock- odpowiedział ojciec. Tuż przed zniknięciem dorzucił- Może byś staranniej dobierał buty do garniturów i rzeczywiście zniknął. Sprawa mimo klauzuli ścisłej tajności natychmiast- jak to w Polsce- przeciekła. Spora część gości z terenu, ale też rdzenna ludność stolicy nabrała niezwłocznie przekonania, że zaświaty zaczynają się tuż za miastem. Ci którzy musieli się tam zapuszczać robili to z dusza na ramieniu, na wszelki wypadek… Zenek Kilometr dopiero wieczorem wyszedł z domu. Wystarczyło jedno spojrzenie Zenka i dwa karki z orłami na piersiach rzuciły się do ucieczki zostawiając staruszkę, którą właśnie napadli bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Co za czasy pomyślał Zenek- dawniej do takich spraw wystarczał jeden gostek i wrócił do rozważań wywołanych świeżymi jeszcze obrazami z telewizora. Z tego co zobaczył wynikało bez najmniejszych wątpliwości, że 95 osób zginęło , a tylko jeden poległ. Musiał - pomyślał Zenek Kilometr- tuż przed końcem opuścić grupę i polec samotnie. Jak opuścić samolot, generalicję, małżonkę i resztę delegacji w locie pozostaje do wyjaśnienia - kombinował Zenek i właśnie w tym momencie całkowicie przekonał się do sensu istnienia podkomisji sławnej z pójścia na- jak to ujął jeden z najwybitniejszych jej członków- lanczyk. Wyjaśniajcie panowie, bo mnie czas do boskiej Rudeńkiej z Otwocka- pomyślał Zenek i zniknął mi z narracji. W rocznicę wypadku nasiliły się w Polsce kpiny z rzeczywistości. Makabrę skutecznie zamieniono na tanią makabreskę. Większość świętujących chce wieszać, wsadzać, mordować itp. Jeden -znowu samotność- postanowił wybaczyć okłamywanym, do czego jednak nie doszło. Wieczorem On nie pozostawił wątpliwości; kto nie wierzy w nasze kłamstwa zostanie surowo ukarany. Ponieważ katastrofa nie może pójść na marne zrezygnowano z międzynarodowej komisji. Komisja Wenecka pokazała boleśnie do czego prowadzą opinie ekspertów. Naukowa prawda nie służy nowej Polsce , a w zetknięciu z co najmniej dwoma potężnymi ministerstwami, nową telewizją i resztą biernego aktywu musi -znowu samotnie- polec.
  • 2016-04-13 18:50 | przedostatni

    Re:Ekshumacje „prawie wszystkich” ofiar katastrofy smoleńskiej? Nawet bez zgody rodzin

    Natychmiast po niewykryciu zamachu podkomisja min.Wiecznej Wojny przejęła nowe zadanie. Wszystkim tym, przeróżnym inżynierom Dr Kaczyński zlecił w ramach ostatniej szansy przywrócenie lotności tupolewa zaraz po oddaniu go przez Rosjan. Nie patrząc podkomisji w oczy prezes warknął; wrak ma latać i wyszedł. Udało się jak wszystko inne i jak zawsze na czas. W dziesiątą rocznicę zbiegającą się z ok. siedemdziesiątą drugą miesięcznicą św.Tragedii Smoleńskiej nad głowami świętujących pojawił się dymiący wrak samolotu z uśmiechniętym jak zawsze prof. Bieniendą za sterami. Kiedy świętującym już zdawało się, że cudem posklejane resztki maszyny siądą na Krakowskim Przedmieściu i to nie zawadzając o kilka sporej wielkości spiżowych pomników przewodniczący komisji, bodaj Beczyński zamachał radośnie do tłumów, posłał całusy prezesowi i pani Marcie i zgodnie z przyjętym od dawna zwyczajem zignorował osowiałego od lat prezydenta, a w tym samym czasie prof. Bienięda eleganckim manewrem, jedna zaledwie ręką, odprowadził wraka na drugi krąg. Owacjom nie było końca i tak wkoło Macieju , aż do momentu , który bezbłędnie kalecząc łacinę opisała prof. Pawłowicz. P.S. Pisownia nazwisk uczonych od wraka, których zarówno tytuły jak i sława znacznie przekraczają wiedzę nie jest tak powszechnie znana jak się niektórym w Polsce wydaje.
  • 2016-04-13 18:51 | przedostatni

    Re:Przypływ smoleńskiej prawdy. Na ulicach, placach, rondach...

    Lot Wraka Natychmiast po niewykryciu zamachu podkomisja min.Wiecznej Wojny przejęła nowe zadanie. Wszystkim tym, przeróżnym inżynierom Dr Kaczyński zlecił w ramach ostatniej szansy przywrócenie lotności tupolewa zaraz po oddaniu go przez Rosjan. Nie patrząc podkomisji w oczy prezes warknął; wrak ma latać i wyszedł. Udało się jak wszystko inne i jak zawsze na czas. W dziesiątą rocznicę zbiegającą się z ok. siedemdziesiątą drugą miesięcznicą św.Tragedii Smoleńskiej nad głowami świętujących pojawił się dymiący wrak samolotu z uśmiechniętym jak zawsze prof. Bieniendą za sterami. Kiedy świętującym już zdawało się, że cudem posklejane resztki maszyny siądą na Krakowskim Przedmieściu i to nie zawadzając o kilka sporej wielkości spiżowych pomników przewodniczący komisji, bodaj Beczyński zamachał radośnie do tłumów, posłał całusy prezesowi i pani Marcie i zgodnie z przyjętym od dawna zwyczajem zignorował osowiałego od lat prezydenta, a w tym samym czasie prof. Bienięda eleganckim manewrem, jedna zaledwie ręką, odprowadził wraka na drugi krąg. Owacjom nie było końca i tak wkoło Macieju , aż do momentu , który bezbłędnie kalecząc łacinę opisała prof. Pawłowicz. P.S. Pisownia nazwisk uczonych od wraka, których zarówno tytuły jak i sława znacznie przekraczają wiedzę nie jest tak powszechnie znana jak się niektórym w Polsce wydaje.