Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(29)
Komentarze użytkownika: tryputznick
  • 2016-09-08 12:27 | tryputznick

    Dlaczego WikiLeaks ujawnia wybiórczo?

    Treść artykułu nie uprawdopodobniła tej tezy. Nadal możemy przypuszczać, że Assange ujawnia wszystko jak leci, a z Rosji po prostu nic nie dostaje. Z Korei Północnej też nic nie ujawnił. Przyczyny mogą być podobne, toutes proportions gardee. To, że jest najwygodniejszym kanałem rozpowszechniania informacji udostępnianych przez wywiady jest oczywiste. CIA pewnie też by skorzystała, gdyby się w ujawnianie bawiła. I w tym zapewne tkwi możliwa do zaakceptowania przyczyna domniemanej stronniczości Wikileaks. Czy są wybiórczy, czy nie, mogliby nam opowiedzieć tylko bezpośredni świadkowie. Czyli - cierpliwości... Bądź co bądź choćby dla autora powyższego artykułu ustawienie dziennikarskiej prowokacji byłoby wykonalne. Nie bronię Assange'a, jego postać wzbudza we mnie głęboką moralną rozterkę. Ale nie chcę, żeby mnie z tej rozterki na siłę wybawiać metkując go jako moskiewskiego pożytecznego idiotę. Może nim jest, może jakieś informacje zataja, ale ja poproszę dowody. Jutro ujawni maile PiSu i nagle wszyscy spojrzymy na niego inaczej.
  • 2016-09-08 12:27 | tryputznick

    WikiLeaks ujawnia wybiórczo

    Treść artykułu nie uprawdopodobniła tej tezy. Nadal możemy przypuszczać, że Assange ujawnia wszystko jak leci, a z Rosji po prostu nic nie dostaje. Z Korei Północnej też nic nie ujawnił. Przyczyny mogą być podobne, toutes proportions gardee. To, że jest najwygodniejszym kanałem rozpowszechniania informacji udostępnianych przez wywiady jest oczywiste. CIA pewnie też by skorzystała, gdyby się w ujawnianie bawiła. I w tym zapewne tkwi możliwa do zaakceptowania przyczyna domniemanej stronniczości Wikileaks. Czy są wybiórczy, czy nie, mogliby nam opowiedzieć tylko bezpośredni świadkowie. Czyli - cierpliwości... Bądź co bądź choćby dla autora powyższego artykułu ustawienie dziennikarskiej prowokacji byłoby wykonalne. Nie bronię Assange'a, jego postać wzbudza we mnie głęboką moralną rozterkę. Ale nie chcę, żeby mnie z tej rozterki na siłę wybawiać metkując go jako moskiewskiego pożytecznego idiotę. Może nim jest, może jakieś informacje zataja, ale ja poproszę dowody. Jutro ujawni maile PiSu i nagle wszyscy spojrzymy na niego inaczej.
  • 2016-09-14 07:43 | tryputznick

    „Smoleńsk” – jaki to film?

    I to realne. Z obecnym rankingiem 1,1 na liście IMDB najgorzej ocenionych może zmieść konkurencję na długo. Niestety, kontratak dających 10/10 trolli (Putin zazdrości?) może zaprzepaścić tę szansę na historyczne osiągnięcie Polskiej Kinematografii.
  • 2016-09-14 07:43 | tryputznick

    "Smoleńsk" ma szanse na 1 miejsce na świecie!

    I to realne. Z obecnym rankingiem 1,1 na liście IMDB najgorzej ocenionych może zmieść konkurencję na długo. Niestety, kontratak dających 10/10 trolli (Putin zazdrości?) może zaprzepaścić tę szansę na historyczne osiągnięcie Polskiej Kinematografii.
  • 2016-09-14 07:47 | tryputznick

    Re:Natychmiast wstrzymać wszelkie środki z UE dla Polski.

    Ja bym jeszcze zamówił zaćmienie słońca. W Egipcie na ciemny lud działało.
  • 2016-09-15 09:28 | tryputznick

    Re:„Smoleńsk” – jaki to film?

    "Dzięki temu cała operacja "Smoleńsk" odniesie skutek odwrotny" Nie odniesie. Trzebaby znać badania skuteczności propagandy, ale podejrzewam, że odsetek ulegających jest wielokrotnie wyższy. Nawet, jakby nikt nie uwierzył, dezorientacja staje się powszechna. Kłamstwo może i przegra, ale w prawdę nikt już nie będzie chciał uwierzyć, bo zamiast takiego "radykalizmu" bezpieczniej wydaje się lokować prawdę "gdzieś pośrodku", czyli nigdzie konkretnie. Ludzie widząc manipulację będą podejrzewać, że manipulują wszystkie podmioty. Utrata wiarygodności będzie dotyczyła całej przestrzeni publicznej, z tym, że jeden podmiot najprawdopodobniej oberwie tylko częściowo - kościół. I tak - paradoksalnie - klęska propagandy rządu wcale nie musi prowadzić do jego upadku. A jeśli rząd kontroluje wszystkie media - to już nie ma przeproś. A w Polsce wystarczy tylko TVN "przekonać".
  • 2016-09-29 01:11 | tryputznick

    Coś drogo kosztuje ta zmiana dekoracji

    Z faktu, że kilku panów surfujących na jednej fali nie znosi panów surfujących na innej fali nie należy sądzić, że fale są złudzeniem. To może nie najlepszy przykład, skoro panowie mają pewien wpływ na parametry fali, można nawet spekulować o ich sprawczej roli w nadaniu im formy, niemniej dwie fale istnieją, i to w kształcie znajomym, narzucającym przekonanie, że płyniemy na nich już od ładnych paru wieków. Nie mielibyśmy wątpliwości na której fali w czasach Sejmu Wielkiego znaleźliby się Michnik z Tuskiem. Nie mielibyśmy również wątpliwości, że Kaczyński surfowałby na tej drugiej. A niektórzy historycy twierdzą, że gdyby nie personalne konflikty w łonie magnaterii, to jedna z fal nie zostawiłaby po sobie spadku w postaci Konstytucji III Maja. Personalne konflikty mają znaczenie, zwłaszcza jeśli adwersarze nie odeszli jeszcze do historii i upublicznienie sporu mogłoby oddzielić ich ego od haseł, pod którymi walczą. To mogłoby fale nieco uspokoić, ale w żadnym razie nie naprawiłoby tego, że są od wieków oddzielone. Przyszliby nowi surferzy po to, żeby się ze sobą śmiertelnie pokłócić. Kiedy wymyślimy, jak zbliżyć obie fale na tyle, aby wszyscy płynęli w mniej więcej tym samym kierunku, zakończymy pewien etap naszych dziejów. Z braku lepszego określenia nazwę go mianem gorszącego spektaklu.
  • 2016-10-05 01:03 | tryputznick

    Tygrys udaje kota

    Miło czasem odwiedzić stare, dobre lata 70te i przypomnieć sobie, jak się wtedy pisało. Sądząc po werwie i maestrii tekstu, odkurzenie dawnego warsztatu zwróciło red. Passentowi ładne kilka cm wzrostu, a nastrój podniosło w rejony euforii. I ja się cieszyć winienem, skoro przy lekturze kwiczałem radośnie, aliści myśl podła uderzyła z nagła: a co, jeśli ten warsztat okaże się znów niezbędny? Brrr, nagle to, co w krótkim tekście jest świetną zabawką, wydało się nieznośne, gdyby codziennie trwać miało. To ciągłe odwracanie, przesuwanie, pod spód zaglądanie tylko po to, żeby zobaczyć to, co zawsze powinno leżeć na wierzchu? Złapałem się na przeliczaniu lat na neurony w złudnej nadziei, że się dowiem, czy mój mózg jeszcze podoła. Serdeczne dzięki składam niezawodnemu, drogiemu i uroczemu Bywalcu za to, że staremu, rozmemłanemu ramolowi dał pierwszy namacalny powód, żeby jakbyco wyleciał z Wiaczesławem na ulice.
  • 2016-10-05 01:03 | tryputznick

    Miłe złego początki?

    Miło czasem odwiedzić stare, dobre lata 70te i przypomnieć sobie, jak się wtedy pisało. Sądząc po werwie i maestrii tekstu, odkurzenie dawnego warsztatu zwróciło red. Passentowi ładne kilka cm wzrostu, a nastrój podniosło w rejony euforii. I ja się cieszyć winienem, skoro przy lekturze kwiczałem radośnie, aliści myśl podła uderzyła z nagła: a co, jeśli ten warsztat okaże się znów niezbędny? Brrr, nagle to, co w krótkim tekście jest świetną zabawką, wydało się nieznośne, gdyby codziennie trwać miało. To ciągłe odwracanie, przesuwanie, pod spód zaglądanie tylko po to, żeby zobaczyć to, co zawsze powinno leżeć na wierzchu? Złapałem się na przeliczaniu lat na neurony w złudnej nadziei, że się dowiem, czy mój mózg jeszcze podoła. Serdeczne dzięki składam niezawodnemu, drogiemu i uroczemu Bywalcu za to, że staremu, rozmemłanemu ramolowi dał pierwszy namacalny powód, żeby jakbyco wyleciał z Wiaczesławem na ulice.
  • 2016-10-12 15:14 | tryputznick

    Gdybym był kontrwywiadem

    Gdyby działał obecnie (nie widzę, po tym artykule zwłaszcza) jakiś nasz kontrwywiad zainteresowany śledzeniem rosyjskich poczynań w Polsce proponowałbym badanie układu druha Antoniego rozpocząć od czasów sprzed dziwacznego manifestu, jaki tenże zamieścił kilka lat po wprowadzeniu stanu wojennego. Chciał obalać PZPR w sojuszu z LWP. Może miał propozycje, jak nie przed manifestem, to po. Od kogo i pod czyją flagą? Zabawne, że działalność don Antonio po 1989 wiązała się z kontrolą archiwów, które mogłyby mieć dane na ten temat. Kontrolą wprowadzaną w środku nocy, polegającą na przewożeniu w inne miejsce, przekazywaniu zupełnie innej instytucji itp. Jak już pokontrolował polskie, napadł na natowskie. Całkiem dużo zamieszania z tymi archiwami.
  • 2016-10-12 15:49 | tryputznick

    Kongres Kultury

    Edwin Bendyk ma na blogu zablokowane komentarze (nie dziwię mu się), więc wylewam się tutaj: Kongres zakończył się hasłem "Królestwo za narrację" opartym na przeświadczeniu, że "Potrzebujemy nowej samowiedzy". Znamienne jest to, że samowiedzy jeszcze nie ma. Wszystko zgodnie z polską tradycją. Rewolucja rozpoczęta przez Parasolki będzie się odbywać bez planu a tym bardziej pojęcia uczestników o tym, o co chodzi. Grozi nam kolejny chocholi taniec. Wygramy, a i tak bez Złotego Rogu. Ja już się domyślam, po co ten Złoty Róg jest. Gdybyśmy usłyszeli jego głos, antynomia Racjonałów i Emocjonałów okazałaby się łatwa do przezwyciężenia. Na zawsze. Kończąc epokę kilkusetletnią.
  • 2016-10-29 06:16 | tryputznick

    Re:Adam Michnik: zasługi i zarzuty

    "jak Kaczyński jest w stanie spojrzeć w lustro" A jak stary złośliwiec patrzy w lustro, jeśli komuś dokopał? Z dumą!
  • 2016-12-01 17:44 | tryputznick

    OPEC ogranicza wydobycie. Ceny ropy szybują w górę

    To jest ostateczne pożegnanie Obamy. Ciekawe kiedy dowiemy się, jak w szczegółach wyglądał jego nadzór nad niską ceną, wprowadzony wraz z sankcjami na Rosję. Była administracja od razu puści farbę czy znowu za 20 lat?
  • 2016-12-01 17:44 | tryputznick

    Obama odchodzi, OPEC ogranicza, Rosja złapie oddech.

    To jest ostateczne pożegnanie Obamy. Ciekawe kiedy dowiemy się, jak w szczegółach wyglądał jego nadzór nad niską ceną, wprowadzony wraz z sankcjami na Rosję. Była administracja od razu puści farbę czy znowu za 20 lat?
  • 2017-02-22 04:33 | tryputznick

    Re:Kim Dzong Un zlecił zabójstwo brata. To banalna zemsta za grzechy sprzed lat

    Święta naiwności! Autor nie dostrzega innego motywu niż zemsta. Autor nie dostrzegł przede wszystkim, że KRLD grubo ponad pół wieku rządzi dynastia z ustalonymi, choć nieformalnie, zasadami sukcesji władzy. W której brat monarchy jest zagrażającym jego władzy pretendentem. Motyw równie banalny, za to o wiele bardziej poważny.
  • 2017-02-22 04:57 | tryputznick

    Re:Kim Dzong Un zlecił zabójstwo brata. To banalna zemsta za grzechy sprzed lat

    Od kiedy to nieudolność pretendenta decyduje o tym, że staje się on "niegroźny"? Idealny pretendent to debil, który jednakże za cukierka wyrecytuje w odpowiednim momencie wyuczoną kwestię. Narzędzie dla kogoś, kto np. zapatrzył się w tak popularną w sąsiedniej Japonii tradycję szogunatu. Im pretendent głupszy, tym niebezpieczniejszy, bo tym łatwiej wykorzysta go ktoś naprawdę groźny. Co do "nieinteresowania się polityką" to warto nadmienić, że Asad junior jakoś się tym nie przejął. Było trzeba - to się zainteresował.
  • 2017-04-15 13:51 | tryputznick

    Prof. Leder o dawnej mentalności Polaków

    "Z tego nowego przemyślenia historii może się wyłonić wizja" Nieraz już Polacy zabierali się do przemyślenia historii na nowo i zawsze to wychodziło jak zwykle: wewnątrz nieprzezwyciężalnej "biało"-"czerwonej" dychotomii między modernizacją a tradycją. Żadna użyteczna wizja nie wyłoni się z historii, która nie zawiera przykładów długotrwałego sukcesu dialogu i współpracy dwóch (zbyt prości byliśmy na trzeci) zwaśnionych obozów. Jeden "Kościół, lewica, dialog" nie czyni wiosny, zresztą teraz to już prehistoria. Nie ma w Polsce cienia świadomości, że oprócz "stworzenia warunków" (dziękujmy liberałom chociaż za to) bycia współczesnym społeczeństwem trzeba się po prostu nauczyć. Szkoła po 1989 została postawiona przed niewykonalnym zadaniem krzewienia podmiotowości, etosu obywatelskiego i jak to tam jeszcze nazwano. Dlaczego niewykonalnym? A kto mi dzisiaj objaśni, co konkretnie znaczą te frazesy? Wtedy nie miały treści i nikt do dzisiaj w treść ich nie ubrał. Wzorzec obcy kulturowo, którego niuanse intelektualiści obchodzą z daleka, instynktownie wyczuwając swoją niekompetencję. Który dzisiejszy maturzysta (przepraszam za ten retoryczny zwrot wiecznie prawdziwy) wie, jakie jest społeczne znaczenie gry o sumie niezerowej? To zresztą sucha wiedza. Ważniejsze, że żaden z tych maturzystów nie ma doświadczenia współpracy z ludźmi o wrogich mu poglądach. Że poza szkołą żaden nie zaangażował się w działalność społeczną, a jeśli (młodość!) - to w antysystemową. Media, kultura, Internet dostarczają głównie wzorców kłótni i to w dodatku fragmentarycznie, bo końca, skutków i konsekwencji kłótni nie są już w stanie zilustrować. Stąd nowe pojmowanie wolności. Jej najważniejsza granica to to, na ile możemy skrzywdzić bliźniego bez konsekwencji, bo tylko w ten sposób osiągniemy wygraną. W sumie, jak to Budda mawiał - za gniew nie ma kary, bo sam gniew jest karą. Znakomicie za to udało się scalić szlacheckie i pańszczyźniane postrzeganie władzy: władza nas gnębi, więc władzy wokół najlepiej żadnej. I tak jak na państwo o współczynniku demokracji 0,036 nie jest najgorzej. Co to za cyfry? 223:8, czyli ile lat własnej demokracji mieliśmy od początku zaborów do III RP. Arbitralnie ale dobitnie. Przed nami kolejny stracony okres, jak po zamachu majowym. Życie właśnie zamraża się w migawce, która kiedyś znów nabierze ruchu. Tylko trochę strachu brakuje, żeby cały rozwój zastygł.
  • 2017-04-15 13:51 | tryputznick

    Lista błędów nie zawiera prawidłowego rozwiązania. Tyle nam po naszej historii.

    "Z tego nowego przemyślenia historii może się wyłonić wizja" Nieraz już Polacy zabierali się do przemyślenia historii na nowo i zawsze to wychodziło jak zwykle: wewnątrz nieprzezwyciężalnej "biało"-"czerwonej" dychotomii między modernizacją a tradycją. Żadna użyteczna wizja nie wyłoni się z historii, która nie zawiera przykładów długotrwałego sukcesu dialogu i współpracy dwóch (zbyt prości byliśmy na trzeci) zwaśnionych obozów. Jeden "Kościół, lewica, dialog" nie czyni wiosny, zresztą teraz to już prehistoria. Nie ma w Polsce cienia świadomości, że oprócz "stworzenia warunków" (dziękujmy liberałom chociaż za to) bycia współczesnym społeczeństwem trzeba się po prostu nauczyć. Szkoła po 1989 została postawiona przed niewykonalnym zadaniem krzewienia podmiotowości, etosu obywatelskiego i jak to tam jeszcze nazwano. Dlaczego niewykonalnym? A kto mi dzisiaj objaśni, co konkretnie znaczą te frazesy? Wtedy nie miały treści i nikt do dzisiaj w treść ich nie ubrał. Wzorzec obcy kulturowo, którego niuanse intelektualiści obchodzą z daleka, instynktownie wyczuwając swoją niekompetencję. Który dzisiejszy maturzysta (przepraszam za ten retoryczny zwrot wiecznie prawdziwy) wie, jakie jest społeczne znaczenie gry o sumie niezerowej? To zresztą sucha wiedza. Ważniejsze, że żaden z tych maturzystów nie ma doświadczenia współpracy z ludźmi o wrogich mu poglądach. Że poza szkołą żaden nie zaangażował się w działalność społeczną, a jeśli (młodość!) - to w antysystemową. Media, kultura, Internet dostarczają głównie wzorców kłótni i to w dodatku fragmentarycznie, bo końca, skutków i konsekwencji kłótni nie są już w stanie zilustrować. Stąd nowe pojmowanie wolności. Jej najważniejsza granica to to, na ile możemy skrzywdzić bliźniego bez konsekwencji, bo tylko w ten sposób osiągniemy wygraną. W sumie, jak to Budda mawiał - za gniew nie ma kary, bo sam gniew jest karą. Znakomicie za to udało się scalić szlacheckie i pańszczyźniane postrzeganie władzy: władza nas gnębi, więc władzy wokół najlepiej żadnej. I tak jak na państwo o współczynniku demokracji 0,036 nie jest najgorzej. Co to za cyfry? 223:8, czyli ile lat własnej demokracji mieliśmy od początku zaborów do III RP. Arbitralnie ale dobitnie. Przed nami kolejny stracony okres, jak po zamachu majowym. Życie właśnie zamraża się w migawce, która kiedyś znów nabierze ruchu. Tylko trochę strachu brakuje, żeby cały rozwój zastygł.
  • 2017-04-15 15:28 | tryputznick

    Re:Błędy pierwszego premiera III RP

    "Jan Nowak-Jeziorański, niekwestionowany autorytet Polaków" No to proszę pogrzebać w archiwach prawackich portali. Niekwestionowany autorytet ostał nam się jeden, więc wszyscy obchodzą się z nim jak z zepsutym jajkiem - głębiej w treść nie zaglądają, żeby noska nie skrzywić. Więc jeden JPII, tyle że pozbawiony myśli, ociosanej do kilku cytatów. Wyobrażam sobie, że nadmierne zainteresowanie ideami Wojtyły nie uchodzi zwłaszcza w Kościele. Wątpliwość, czy aby się idzie we wskazanym przez niego kierunku nasuwa się sama.
  • 2017-08-20 04:41 | tryputznick

    Re:Katarzyna Lubnauer o stanie polskiej opozycji

    "To byłoby 250 zł miesięcznie". Wyobrażam sobie, jak wielu ludzi zainteresowanych tym, co taka Lubnauer ma do powiedzenia, w tym momencie przerywa lekturę. Ja przerwałem, bo mnie krew zalała. Polityk deklarujący, że zabierze swojemu wyborcy tyle a tyle pieniędzy, jest zjawiskiem ciekawym, bo kuriozalnym. Pot i łzy można obiecywać, o ile wszyscy wiedzą dlaczego. I to wszystko w społeczeństwie pozbawionym jakiegokolwiek solidaryzmu (co akcyjne zbiórki i WOŚP tylko przykrywają, bo być dobrym od święta każdy chce), a już na pewno świadomości, że to państwo mogłoby być (uczciwym) narzędziem solidaryzmu. 500+ już dawno przestało być konkretem a zaczęło być symbolem. Albo się jego dogmat potwierdza, albo najmniejszym "ale" się ten dogmat obala. .N naprawdę wymaga od swoich potencjalnych zwolenników dużo gotowości na wyrzeczenia i jeszcze więcej wiary w dobre intencje. Trudno być wyborcą Nowoczesnej. Obawiam się, że mało kto temu sprosta. Radosne grzebanie w tak drażliwej sprawie jest po prostu polityczną nieodpowiedzialnością. Proszę bardzo - zaczynacie rządzić, zabieracie ludziom te 250 zł i nawet tłumaczycie to tak sprawnie, że wasz elektorat to rozumie i popiera. Sęk w tym, że rządzicie także tymi, którzy tego nigdy nie zrozumieją i nie poprą. Znowu zostawiacie ich na lodzie z nieśmiertelnym okrzykiem "bandyci i złodzieje". Że nie mają racji? To nie tak działa. To jest demokracja, a nie dyktatura. Tu każdy może nie mieć racji, a głos w wyborach ma do oddania zawsze jeden. Tu głupi ma takie samo prawo poczuć się u siebie jak mądry. Tyle że jeszcze żaden mądry nie chciał pomyśleć, jak to zrobić. Na razie głupi mógł sobie wybierać między obojętnością (UW), pochlebianiem (AWS), kokietowaniem (SLD, PO) i okłamywaniem (PiS). W rezultacie 1/3 społeczeństwa nie chce mieć z państwem nic wspólnego, a następna 1/3 ma ochotę przekształcić je w piekło na ziemi, przy jednoczesnych żarliwych zapewnieniach, jak to bardzo je kocha. Ponoć syndrom bierno-agresywny to istota polskości. Zagłosuję na partię, która mi powie, jak Polskę zabezpieczy przed groźbą głupoty, czyniąc tę głupotę zadowoloną. Bo wtedy głupota ofiaruje Polsce to, czego żaden mądry by nie zdołał. Radosną, nieskrępowaną, żywiołową i dziecięcą radość. Karnawałów nie robią elity intelektualne, tylko fawele. Dlatego warto zadbać o swoje fawele.
  • 2017-09-17 19:29 | tryputznick

    Re:Czy Kaczyński rozmontuje w Polsce demokrację

    "Czy Macierewicz ma na Kaczyńskiego" Się nie dowiemy. Ale sytuacja ma dwie komiczne możliwości. 1. To Jarkacz ma na Antonioniego. I jest to tak miodne, że się na samą myśl uśmiecha i oblizuje. Więc trzyma Maciorę tylko po to, żeby sobie frajdy nie zepsuć. Albo control-freak Prezesso trzyma Maccabriniego tylko dlatego, że na innych nie ma już tak genialnych kompromatów. 2. Zakładamy, że Yaroslaus jest dziewicą. Panowie w toku przyjaźni wymieniają zupełnie niewinne dowody tejże. W retrospekcjach Prezesa dowody nabierają podtekstu seksualnego. Indyferentny dżenderowo Prezes, nie dysponujący indywidualną wiedzą w zakresie ludzkiej seksualności, w momencie paranoi "a jak on to nagrał?" jest bezbronny jak wyborca PiS wobec uchodźcy-terrorysty. Makabra oczywiście nic nie nagrał, wszystko dawno zapomniał, a Prezes pamięta. I nigdy nie zapomni.
  • 2017-09-17 20:06 | tryputznick

    Re:Czy Kaczyński rozmontuje w Polsce demokrację

    „polski gen wolności” Powiem więcej. Spiskowa teoria dziejów prawi, że Kaczora my do władzy tylko po to dopuścilim, żeby znów zabłysnąć wśród ogółu w naszej koronnej konkurencji zrywania okowów.
  • 2017-09-18 02:43 | tryputznick

    Re:Czy Kaczyński rozmontuje w Polsce demokrację

    "Czy zabiło wreszcie serce" Charakterystyczna figura retoryczna ilustrująca to, że facet wyglądający, jakby mógł zapchać dziurę po oddalającym się powoli Michniku, jest - niestety - Polakiem. I wpada w tę dziurę, którą Michnik omijał, mimo że miał (skreślić "polskie") szlacheckie serce. Tak a propos Michnikowi za życia uszlachcenie (zrobione zupełnie na poważnie, z mszą świętą i ze wszystkim) należy się jak psu buda. Jak mu tej szopki nie wykręcimy, to ominie nas to, że Michnik z listem czci w skrzyni mógłby nam nagle zupełnie nowe rzeczy zacząć opowiadać.
  • 2017-09-18 03:00 | tryputznick

    Re:Czy Kaczyński rozmontuje w Polsce demokrację

    Niebywałe! Potrafił przeczytać tekst po polsku i zrozumieć. Potrafił zmielić translatorem własną opinię i ona nadal jest ciekawa. Kudos, niemniej "polska język uczyć jego", bo drugą razą taki wygibas może już nie wyjść. A to, że w Polsce poglądy Merkel wydają się równie lewackie, co poglądy Sierakowskiego, już dawno kogokolwiek przestało dziwić. Kolejny absurd coraz bardziej wyglądający na truizm. Takie czasy.
  • 2017-09-18 03:34 | tryputznick

    Re:Czy Kaczyński rozmontuje w Polsce demokrację

    "Ale potem autorytarne mechanizmy się zacinają, a budzą się ci," Fajnie, ale proces zajmuje co najmniej 15 lat.
  • 2018-04-29 19:04 | tryputznick

    Re:Historyczny szczyt obu Korei. Kim Dzong Un stał się miłośnikiem pokoju?

    "Nie wiadomo, skąd bierze się aż taka zmiana w jego polityce" Naprawdę? Zastraszanie wszystkich żeby ugrać swoje wydaje się dość wiekowym pomysłem, wśród dyktatorów bardzo popularnym. Mamy też z tym przecież do czynienia na co dzień, w postaci nałogu wiecznego podbijania stawki. Banał, można powiedzieć.
  • 2018-07-20 15:18 | tryputznick

    Re:Czemu Trump tak uporczywie idzie w zaparte?

    Trzeba przyznać, że tutejszy zestaw ruskich trolli reprezentuje poziom merytoryczny dostosowany do rangi tytułu. Wreszcie można rozwikłać herbertowskie pytanie - a co "gdyby nas lepiej i piękniej kuszono". Ano nic. Stara bida - białe w białym, czarne w czarnym.
  • 2018-08-01 10:48 | tryputznick

    Re:Katastrofa gibraltarska: spiskowe teorie Goebbelsa

    "konspirowali, zastanawiając się, jak usunąć Sikorskiego" Oczywiście w powodzi teorii nt. Gibraltaru nikt nigdy nie zająknął się, że generał mógł zginąć z polskiej ręki.
  • 2018-08-09 10:36 | tryputznick

    Re:Wysoka stawka procesu byłego menedżera Donalda Trumpa

    "O wiele wieksza organizacja przestepcza jest rodzina Clinton" Gdyby dowodem potęgi danej mafii byłaby permanentna niezdolność do znalezienia dowodów, to za najgroźniejsze uchodziłyby kółka różańcowe.