Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wyszukano

(148)
Komentarze użytkownika: ${user_name}
  • 2018-01-08 15:34 | Satoshi Politico

    Re:Rośnie agresja wobec obcokrajowców. I to w szybkim tempie

    @Aspiryna -> niedługo trzeba będzie bardziej ostrożnie dobierać słownictwo. Azja to kontynent najszybciej rosnący w siłę -- przede wszystkim Chiny ale także Indie oraz kilka innych państw. Niebawem używanie słowa "Azja" jako synonimu "dziczy" stanie się więc b. poważnym faux pas. Dziś jest jeszcze tylko przejawem europejskiej (w tym polskiej) zaściankowości geopolitycznej. Ale w dobie Internetu i cloud services, jak wiadomo, nic nie zostaje zapomniane. Zawsze zachowa się jakiś backup. Więc za dziesięć-piętnaście lat za to dzisiejsze "wycieranie sobie gęby" Azją "Aspiryna" może zostać sproszkowana (pulverized). Watch out! :-)
  • 2018-01-08 16:12 | Satoshi Politico

    Re:Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

    Autor artykułu trafnie stwierdza konieczność wyjścia za (powszechnie przypisywane Jerzemu Giedroyciowi) stwierdzenie, w myśl którego niepodległa Polska nie może zaistnieć bez niepodległej Ukrainy. Uważam jednak, że należy pójść dalej i pogodzić się z de facto już następującym podziałem geopolitycznym Ukrainy. Jako trzeźwy analityk nie waham się użyć w tym kontekście słowa „rozbiór”, choć nie rekomendowałbym tego słowa dyplomatom. Ukraina w swej obecnej postaci jest „państwem upadającym” (failed state). Rzecz nie tylko w podziałach regionalnych i w fakcie, że Rosja już zdołała opanować część terytorium Ukrainy. Głównym problemem jest endemiczna korupcja i sposób, w jaki funkcjonuje ukraińskie państwo: o reformach b. dużo się wprawdzie mówi (już znacznie dłużej, a nie tylko od czasów „rewolucji godności”), ale b. mało się działa, na rzecz wprowadzenia realnych zmian. Wynika to z tego, że zbyt wiele osób u władzy odnosi zbyt wiele korzyści w ramach korupcyjno-oligarchicznego status quo. To w tych mechanizmach ekonomiczno-polityczno-społecznych należy szukać głównej przyczyny wielkiej porażki geopolitycznej Ukrainy, która nie wykorzystała do konsolidacji swej państwowości okresu, kiedy Rosja była za słaba, by zrobić z Ukrainą to, co zrobiła z Gruzją i Mołdawią (dwoma skrzatami geopolitycznymi) na początku lat 90-tych. Geneza aneksji Krymu i okupacji części Obwodów Donieckiego i Łuhańskiego jawi się w tym świetle niczym historia pani, która powiesiła swoją torebkę na oparciu krzesła w zatłoczonej kawiarni lub kierowcy, który opuścił swój samochód pozostawiając kluczyki w stacyjce i nie zamykając drzwi pojazdu. Nie ulega wątpliwości, że ten, kto ukradł torebkę bądź samochód popełnił czyn, noszący znamiona przestępstwa tzn. mówiąc językiem potocznym jest złodziejem. Ale właścicielka torebki i właściciel samochodu, poprzez swoje bardzo nierozsądne zachowanie, ułatwili złodziejom zadanie. Czy rozsądnym jest wchodzenie w układy biznesowo-partnerskie z tak nierozumnymi osobami? Odpowiedź brzmi oczywiście „nie” i ma ona także zastosowanie w przypadku pytania o członkostwo Ukrainy w UE i NATO. Trzeba pogodzić się z tym, że ukraińskie „okno okazji” (window of opportunity) już się zamknęło, bo Rosja stała się na tyle silna, że zdołała wbić ostrze geopolitycznego harpuna w rozlazłe cielsko Ukrainy. Realistyczna przyszłość tego kraju wygląda następująco: Jakaś część wschodu de facto „wykurszy się”, choć może de iure pozostanie częścią Ukrainy tak jak Abchazji i Osetia Płd. pozostają częściami terytorium Gruzji w świetle prawa międzynarodowego. Reszta zaś (przede wszystkim zachód, który nie zaakceptuje powrotu hegemonii „Moskali”) może stać się tylko przedpolem i przedmurzem UE oraz NATO. Na bazie tej prognozy należy budować realistyczną politykę wschodnią RP a także UE. Ukraina jako kraj członkowski UE to w najlepszym wypadku mrzonka, a w najgorszym wypadku decydujący krok w stronę geopolitycznego samobójstwa zjednoczonej Europy.
  • 2018-01-08 17:38 | Satoshi Politico

    Re:Panie premierze, skąd te dane o przemocy w nieformalnych związkach?

    Cytat z raportu: „W przypadku osób pozostających w związkach małżeńskich w przypadku 94 proc. respondentów to małżonek lub małżonka jest sprawcą przemocy.“ Wniosek autorki: „A to oznacza, że w polskiej rzeczywistości to małżeństwo – a nie związek nieformalny, jak chce wierzyć premier – jest najgroźniejszą dla kobiety instytucją.“ Proszę zwrócić uwagę na to jak autorka manipuluje treścią z raportu: W zacytowanym raporcie jest tylko mowa o osobach, żyjących w związku małżeńskim, bez wyszczególnienia czy ofiarą jest mężczyzna czy kobieta. Dla autorki pozostaje jednak poza wszelką wątpliwością, że ofiarami przemocy domowej są kobiety zaś sprawcami mężczyźni. Skąd takie wnioski nie znajdujące oparcia w wynikach cytowanych badań? Problem z ideologią „gender”, którą rozpowczechnia pani Gierak-Onoszko, nie polega na tym, że twierdzi się, iż pewne cechy przypisywane mężczyznom bądź kobietom są „konstruowane społecznie”, a nie „dane przez naturę”, tylko na tym, że mężczyznom „z góry” przypisywana jest rola „sprawcy”, „gwałciciela” itp. zaś kobietom rola „ofiary.” (Stąd nota bene nie tak daleko do twierdzenia o „słabej płci” -- to istna dialektyczna perełka realnej „ideologii gender”.) A choć czasem okazuje się, że obwinienia takich oszustek i „lansiar” jak Emma Sulkowicz (tzw. „matress girl” z Columbia University) są bezpodstawne, to mit o mężczyznach jako „sprawcach z natury” (natural born perpetrators) ma się coraz lepiej.
  • 2018-01-08 17:51 | Satoshi Politico

    Re:Panie premierze, skąd te dane o przemocy w nieformalnych związkach?

    @Withold -> realna "ideologia gender" tak działa: skoro Morawiecki junior doświadczał w dzieciństwie przemocy, to należy zakładać, że z rąk ojca. A może Mateusza Morawieckiego biła matka (sfrustrowana np. tym, że mąż i ojciec ukrywa się po konspiracyjnych mieszkaniach i sypie nie wiadomo w czyich łóżkach)? (pół żartem, pół serio)
  • 2018-01-15 15:24 | Satoshi Politico

    Re:Błaszczak przejmuje schedę po Macierewiczu. Zastanie wielki bałagan

    Zawsze z b. dużym zainteresowaniem czytam teksty pana Swierczyńskiego. Te rzeczowe, precyzyjne w detalach analizy doskonale przystają do znaczenia angielskiego słowa "insight". Zwróciło także moją uwagę, że teksty p. Swierczyńskiego są rzadko komentowane. Zważywszy na poziom intelektualny znacznej części dyskusji w forach czytelników stron internetowych Polityki należy to uznać za komplement. W obliczu rzeczowych wywodów (np.: co MON obiecało, a co zrealizowało?) milkną nawet wyznawcy różnych politycznych mrzonek pokroju "snakeinweb" :-)
  • 2018-01-17 13:31 | Satoshi Politico

    Cel utworzenia partii o takim profilu nie jest dla mnie jasny

    Cytat "Temat mniejszości to sztuczny pomysł, który tu nie znajdzie poparcia, bo jest daleki od rzeczywistości Polaków w Niemczech." Skoro nie chodzi o reprezentowanie interesów stricte mniejszościowo-polskich, to nie bardzo widzę sens tworzenia takiego ugrupowania politycznego. W Niemczech jest szeroki wachlarz partii politycznych. Jest już nawet partia satyryczna "Die Partei" stworzona przez byłego redaktora frankfurckiego miesięcznika satyrycznego "Titanic". Skoro osoby pochodzenia polskiego zbyt licznie nie wstępują do istniejących ugrupowań, to chyba dlatego, że nie odczuwają potrzeby czynnego zaangażowania politycznego. Jeśli działoby się tak, bo brakuje im "polskości" w istniejących już partiach, to projekt ugrupowania mniejszościowo-etnicznego miałby lepsze szanse na sukces.
  • 2018-01-18 09:31 | Satoshi Politico

    Czarna Środa wzbudziła żar i frekwencję niewidzianą od protestów w sprawie sądów

    Pisząc o "solidarności środowisk LGBT" pani Czarnacka pokazała, że nawet tak postępowe osoby jak ona nie nadążają za najnowszymi trendami w dyskusjach "genderowych" w "najbardziej rozwiniętych" krajach świata (a przynajmniej "Zachodu"). W tych krajach bowiem mówi się dziś już o "środowiskach LGBTQ". Litera Q odnosi się do osób "queer". Osobiście proponuję dalszą modyfikację pisowni: "LGBTQ..." Dodanie trzech kropek na końcu sygnalizuje otwartość tego skrótu dla dalszych grup mniejszościowych i zapobiega procesom potencjalnego wykluczenia innych form "odmienności seksualnej". Jednocześnie prognozuję, że za kilka lat, skrót ten rozroście się do rozmiaru trzech linijek na stronie formatu A4. I biada każdemu, kto używając go pominie choćby jedną literkę! "Google" go odtrąci, "Facebook" go wydziedziczy, zaś "ptaszki-ćwierkacze" zadziobią go na śmierć.
  • 2018-01-18 09:31 | Satoshi Politico

    Polski feminizm nie zadąża za trendami "najbardziej rozwiniętych" państw

    Pisząc o "solidarności środowisk LGBT" pani Czarnacka pokazała, że nawet tak postępowe osoby jak ona nie nadążają za najnowszymi trendami w dyskusjach "genderowych" w "najbardziej rozwiniętych" krajach świata (a przynajmniej "Zachodu"). W tych krajach bowiem mówi się dziś już o "środowiskach LGBTQ". Litera Q odnosi się do osób "queer". Osobiście proponuję dalszą modyfikację pisowni: "LGBTQ..." Dodanie trzech kropek na końcu sygnalizuje otwartość tego skrótu dla dalszych grup mniejszościowych i zapobiega procesom potencjalnego wykluczenia innych form "odmienności seksualnej". Jednocześnie prognozuję, że za kilka lat, skrót ten rozroście się do rozmiaru trzech linijek na stronie formatu A4. I biada każdemu, kto używając go pominie choćby jedną literkę! "Google" go odtrąci, "Facebook" go wydziedziczy, zaś "ptaszki-ćwierkacze" zadziobią go na śmierć.
  • 2018-01-18 09:57 | Satoshi Politico

    Re:Czy kampania H&M faktycznie była rasistowska?

    Uwielbiam eksperymenty myślowe w sferze zagadnień „poprawności politycznej”! Uważam, że powinna Pani jak najszybciej (zanim ktoś inny to uczyni) wystąpić o zarejestrowanie międzynarodowych praw autorskich do hasła „Najfajniejsza suka w mieście”. Oczywiście po angielsku i z niewielką modyfikacją: „Hottest bitch in town”. Bez wątpienia zarobi Pani na tym znacznie więcej niż na pisaniu artykułów w „Polityce” i to nie tylko licząc od słowa. Łatwym do przewidzenia oburzeniem strażniczek i strażników „poprawności politycznej” proszę się przy tym nie martwić. Za Pani pomysłem będą bowiem stały całe hufce afroamerykańskich dziewczyn z takich dzielnic amerykańskich miast jak chicagowski „Chiraq” (pozdrowienia od Spike‘a Lee!) kupujące naraz po kilka sztuk Pani koszulek w różnych kolorach i wersjach graficznych. „Mrs. Canada, you really made my day!” I jeszcze drobna uwaga, którą adresowałem już do pani koleżanki, Agaty Czarnackiej: Pani także używa skrótu „LGBT”. Pokazuje to dobitnie, że nawet tak postępowe osoby jak Pani nie nadążają za najnowszymi trendami w dyskusjach "genderowych" w "najbardziej rozwiniętych" krajach świata (a przynajmniej "Zachodu"). W tych krajach bowiem mówi się dziś już o "środowiskach LGBTQ". Litera Q odnosi się do osób "queer". Osobiście proponuję dalszą modyfikację pisowni: "LGBTQ..." Dodanie trzech kropek na końcu sygnalizuje otwartość tego skrótu dla kolejnych grup mniejszościowych i zapobiega procesom potencjalnego wykluczania innych (być może nie znanych jeszcze na dzień dzisiejszy) form "odmienności seksualnej". Jednocześnie prognozuję, że za kilka lat, skrót ten rozroście się do rozmiaru co najmniej trzech linijek na stronie formatu A4. I biada każdemu, kto używając go, pominie choćby jedną literkę! "Google" go odtrąci, "Facebook" go wydziedziczy, zaś "ptaszki-ćwierkacze" zadziobią go na śmierć.
  • 2018-01-18 12:11 | Satoshi Politico

    Re:Współtwórca Polskiej Partii Niemiec: Nie będziemy zajmować się mniejszością

    Problem poruszony przez Panią nie wymaga tworzenia partii politycznej. Partia polityczna to organizacja mająca na celu uczestniczenie w rządzeniu w ramach danego systemu politycznego. Jeśli chodzi o oświatę polityczno-społeczną na temat innego kraju, to lepiej nadają się do tego organizacje o zupełnie innym profilu działalności. To nie kwestia "bycia zawsze przeciw", tylko zdrowego rozsądku. Jeśli chce Pani wspiąć się na ośmiotysięcznik, trzeba zorganizować grupę himalajistów a nie przysłowiowy w Niemczech "klub hodowców królików" (Kaninchenzuchtverein).
  • 2018-01-18 15:50 | Satoshi Politico

    Re:Tomasz Piątek: Aferę Macierewicza trzeba wyjaśnić do końca

    @Woytek: Utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej uważa Pan za sukces? To bardzo śmiała teza w czasach, kiedy prowadzenie nowoczesnych działań wojennych wymaga coraz większych umiejętności specjalistycznych, przyswajanych latami przez zawodowych żołnierzy. Wojskowość podlega ogólnemu trendowi ku profesjonalizacji. To trend dotycznący bardzo wielu sfer życia w nowoczesnych społeczeństwach. Czy uważa Pan, że sensownym rozwiązaniem niedoboru kadry medycznej w Polsce (vide protesty rezydentów) byłoby stworzenie czegoś w rodzaju "Narodowych Hufców Felczersko-Konowalskich", składających się z osób po rozszerzonych szkoleniach pierwszej pomocy, ale nie posiadających wyższego wykształcenia medycznego? Poddałby się Pan zabiegom przeprowadzanym przez członków takiej formacji? Wracając do tematyki wojskowości i obronności: (1) żołnierze WOT nie mieliby najmniejszych szans w starciu z doborowymi pierwszoliniowymi jednostkami armii Federacji Rosyjskiej. A to przecież jedyny realistyczny (choć na razie bardzo hipotetyczny) scenariusz geopolityczny, w ramach którego mogłoby dojść do działań zbrojnych z udziałem WOT. (2) Polska, nawet uzbrojona po zęby (co nota bene pochłonęłoby ogromne zasoby materialne niewspółmierne do rezultatów) nie będzie w stanie pokonać militarnie RF. Stawianie na samowystarczalność wojskową RP to krok w stronę samobójstwa geopolitycznego, porównywalnego do dokonanego już samobójstwa geopolitycznego Ukrainy, która nie zdołała skonsolidować swojej państwowości i zintegrować się ze strukturami euro-atlantyckimi w okresie, kiedy RF była jeszcze zbyt słaba, aby jej w tym skutecznie przeszkodzić. (Dziś to historyczne „okno okazji” [window of opportunity] dla Ukrainy już się zamknęło i w UE, NATO oraz RP trzeba się z tym pogodzić.) Jedyną sensowną opcją polityki obronnej jest dla Polski (a) integracja euro-atlantycka w ramach NATO i (b) działanie na rzecz utworzenia wspólnych struktur obronnych w ramach UE. Tworzenie WOT to nie poważny element tak ukierunkowanej polityki obronnej, tylko raczej program rozrywkowy dla młodzieży: obozy harcerskie z karabinem. Moim zdaniem tę ostatnią funkcję mogą znacznie lepiej spełniać imprezy paint-ball‘owe połączone z ogniskami, przy których spiewa się piosenki o „żołnierzach wyklętych”.
  • 2018-01-22 13:54 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @ sprint: W swoim komentarzu miesza Pan / Pani słuszne spostrzeżenia z niesłusznymi. Trafnym jest stwierdzenie, że wielkim błędem rządzącej "Dużej Koalicji" była polityka migracyjna, która doprowadziła do okresowej utraty kontroli nad napływem biedoty z Bliskiego Wschodu i Afryki Płn. do Niemiec. Nie jest jednak trafnym stwierdzenie, że SPD nie była w stanie realizować wielu swych założeń programowych w ramach koalicji z CDU/CSU. Problem raczej polegał na tym, że pani kanclerz Merkel bardzo umiejętnie "zawłaszczała" socjaldemokratyczne pomysły i doprowadziła do socjaldemokratyzacji (a także "zzielenienia") chadecji. Krytyka reform systemu ochrony socjalnej za rządów kanclerza Schrödera (tzw. Agenda 2010) jest mocno przesadzona. Sytuacja gospodarki niemieckiej jest dziś m.in. dzięki tym reformom (uelastycznienie rynku pracy) b. dobra. Niemcy są konkurencyjne na rynkach międzynarowodych, w tym na rynku wewnątrzeuropejskim. Badania panelowe (np. Berliński SOEP) nie wykazują wielkiego wzrostu nierówności materialnych. Dzsiejsze pokolenie niemieckich rencistów należy do najbogatszych i najszczęśliwszych rencistów / seniorów w historii ludzkości. (Są także najzdrowsi i statystycznie najbardziej długowieczni dzięki rozbudowanemu systemowi opieki zdrowotnej). Poważne problemy pojawią się dopiero w niedalekiej przyszłości, gdy zacznie oddziaływać niedostatek rąk do pracy w wyniku malejącej liczby ludności. Tzw. "uchodźcy" raczej nie będą skutecznym środkiem na zmniejszenie tych problemów, gdyż znaczna ich część jest bardziej zainteresowana korzystaniem z zapomóg socjalnych niż integracją na rynku pracy.
  • 2018-01-22 14:46 | Satoshi Politico

    bardzo ciekawy tekst!

    Jak zwykle, b. ciekawy tekst autorstwa pana Swierczynskiego. Szczerze żałuję, że inżynieria genetyczna nie jest jeszcze tak rozwinięta, aby możliwym było stworzenie paru klonów pana Swierczynskiego i osadzenie nimi innych stanowisk w redakcji Polityki. Czytalibysmy wtedy znacznie więcej rzeczowych tekstów a nie jakiegoś moralizatorskiego biadolenia w stylu pana Szostkiewicza, pani Czarnackiej albo pani Zagner. Z tekstów pana Swierczynskiego zawsze dowiaduję się czegoś ważnego, co skłania mnie do własnych rzeczowych przemyśleń. Czytając ten artykuł zastanawiałem się, dlaczego USA rozważają przezbrojenie strategicznych rakiet na okrętach podwodnych. Czy nie byłoby bardziej sensownym uzbrojenie w taktyczne głowice nuklearne rakiet samosterujacych typu cruise?
  • 2018-01-22 17:35 | Satoshi Politico

    Re:Tomasz Piątek: Aferę Macierewicza trzeba wyjaśnić do końca

    @ jakowalski: Zacznę od tego, że nie jestem Pańskim kolesiem i nie zamierzam nim zostać. Dlatego będę Panu bardzo widzięczny za pozostawanie "na pan". 1. Sam napisałem, że konflikt zbrojny z Rosją to obecnie bardzo hipotetyczny scenariusz. To jednak rząd PiS a w szczególności b. minister Macierewicz celują w straszeniu zagrożeniem ze strony Rosji, więc od przeprowadzanych przez nich reform wojska należałoby oczekiwać mierzenia sił na (hipotetyczne) zamiary tzn. obronę Polski przed agresją rosyjską. Poza tym Polska oderwana od Zachodu i dryfująca w przestrzeni geopolitycznej Europy Srodk.-Wsch. może faktycznie stać się obiektem imperialnej polityki rosyjskiej. Ale to dziś na szczęście opcja b. hipotetyczna. 2. NATO a szczególnie UE faktycznie znajdują się w kryzysie. Nie ma się jednak z czego cieszyć, gdy spojrzy się na to z polskiej perspektywy geopolitycznej. Należy dążyć do rekonstrukcji rdzenia UE z udziałem Polski i do wzmocnienia europejskich struktur obronnych (bez Turcji), bowiem tylko integracja Polski z UE i strukturami zachodnimi daje realistyczne szanse na kontynuację bardzo korzystnej sytuacji Polski i Polaków w zmieniającym się świecie. Twierdzenie, że kwestia granicy polsko-niemieckiej jest nieuregulowana oraz wysuwanie roszczeń odszkodowawczych pod adresem Niemiec to działania, które same w sobie są przyczynkiem do zaostrzania kryzysu UE. Dlatego są bardzo nierozsądne. Nota bene, WOT nie wskórałyby wiele w konflikcie ze sprofesjonalizowaną armią niemiecką (Bundeswehr). 3. Porównanie ze Szwajcarią kuleje. Tam jest to wielowiekowa tradycja. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, że to nie Wojsko Szwajcarskie jest głównym gwarantem suwerenności państwowej i neutralności politycznej Konfederacji Helweckiej. Znacznie ważniejsza dla pozycji geopolitycznej Szwajcarii jest jej rola w międzynarodowych strukturach finansowych. Nawet nazistowskie Niemcy potrzebowały swego czasu niezależnego bankiera. "Szwajcaria-Jeżozwierz" (Stachelschwein) to taki powojenny mit, którym długo przesłaniano współpracę banków szwajcarskich z reżimem nazistowskim. Bliższa rzeczywistości jest koncepcja "bankiera-pasera" dla każdego reżimu. Rodzi się więc pytanie, na ile osamotniona Polska ze swą odmienną historią i strukturą gospodarczą ma realistyczne szanse na to, by stać się tak nieodzowna dla państw ościennych i móc liczyć, że nikt jej nie zaatakuje. Ja oceniam te szanse na bliskie zera.
  • 2018-01-23 15:33 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @ jakowalski: Zacznę od tego, że nie jestem Pańskim kolesiem i nie zamierzam nim zostać. Dlatego będą Panu bardzo wdzięczny za pozostawanie „na Pan”. Jeśli chodzi o przytoczoną przez Pana wypowiedź to trochę taka „siódma woda po kisielu”. Nie cytuje Pan bezpośrednio danych Eurostatu, tylko streszczenie i interpretację tych danych na jakiejś niezbyt renomowanej stronie internetowej. Interpretacja ta jest bardzo nieprecyzyjna, a przez to myląca. Wliczanie osób, pracujących w „niepełnym” wymiarze godzin (part-timers; po niem. Teilzeitbeschäftigte) do grupy bezrobotnych jest mówiąc delikatnie niepoważne z punktu widzenia podstaw metodologicznych nauk społecznych. Po pierwsze osoby te pracują (są zatrudnione). Po drugie wcale nie jest powiedziane, że wszystkie te osoby chciałyby pracować w „pełnym“ wymiarze godzin. Jest wśród nich bardzo wiele osób, które pracują w zmniejszonym wymiarze, ponieważ zajmują się dziećmi, opiekują się rodzicami albo innymi członkami rodziny w podeszłym wieku, angażują się w organizacjach charytatywnych itp. Po trzecie uelastycznienie rynków pracy i struktur organizacji-pracodawców doprowadziło do tego, że coraz trudniej powiedzieć, jaki jest pełny wymiar godzin pracy. Jest on bardzo różny w różnych branżach i przedsiębiorstwach. Kiedy byłem jeszcze zatrudniony jako stały pracownik w międzynarodowej firmie doradczej, pracowałem zwykle o ok. 50% dłużej niż przeciętni pracownicy w innych branżach. Czy w związku z tym należało w statystyce zatrudnienia uwzględniać takie osoby jak ja jako 1.5 pracownika (lub okresowo nawet 2.0 – tak miewaliśmy takie okresy, że się pracowało po 15-16 h dziennie)? Dalej zaczynają się już jakieś bardzo dziwne twierdzenia lub mówiąc niedyplomatycznie: bzdury. „plus 1.3% of seeking but not available and another 1.3% of people available but not seeking for employment” W Pańskim tłumaczeniu: “plus 1,3% osób poszukujących pracy, ale nie mogących jej znaleźć i kolejne 1,3% osób zdolnych do pracy, ale nie szukających zatrudnienia”. Po pierwsze pozostaje niejasnym, czym te 1.3% osób poszukujących, ale nie mogących znaleźć zatrudnienia, różni się od tych 5.2% uwzględnionych w oficjalnej statystyce bezrobocia. W Niemczech (podobnie jak w wielu innych krajach) bezrobotnymi są z definicji właśnie osoby szukające, lecz nie mogące znaleźć pracy. Stąd pytanie czy nie pojawia się tu problem podwójnego liczenia tych samych osób. Po drugie, jeżeli ktoś jest zdolny do pracy, ale jej ani nie wykonuje ani nie poszukuje, to nie jest bezrobotnym. (Wynika to z poprzedniego punktu) Znów mogę posłużyć się moim osobistym przykładem. Choć mam dopiero nieco ponad 40 lat (a więc „wiek produkcyjny”), od zeszłego roku nie mam stałego zatrudnienia i go nie poszukuję, bowiem nie odczuwam takiej potrzeby. W przeszłości zarobiłem dostatecznie dużo by nie musieć już pracować. Czy mimo to należy zaliczyć mnie do bezrobotnych? I czy słusznym byłoby cytowanie tak skonstruowanej statystyki w rozważaniach o rzekomo rosnącym zubożeniu społeczeństwa? Mówiąc wprost, autorzy cytowanej wypowiedzi mają bardzo mizerną wiedzę odnośnie operowania danymi społeczno-ekonomicznymi. Pan zaś zdaje się nie dostrzegać ich fachowej niekompetencji i spowija wszystko w ideologiczną zasłonę dymną: „finansowane przez rząd i kapitał”. Perełką Pańskiej intelektualnej niekonsekwencji jest zaś fakt, że sam cytuje Pan dane „Eurostatu” a więc oficjalnej instytucji rządowej finansowanej przecież ze środków UE, czyli w ostatecznej konsekwencji z budżetów krajów członkowskich UE (w tym Niemiec). (so who’s the piper here?) Nie ma Pan również najwyraźniej zielonego pojęcia o tym jak finansowany jest Instytut Badań Ekonomicznych w Berlinie, który przeprowadza badania „Panelu Socjo-Ekonomicznego” (Sozio-Ökonomisches Panel, w skrócie SOeP). Są one odpowiednikiem polskich badań panelowych POLPAN prowadzonych przez IFiS PAN. Otóż jest to niezależny instytut należący do sieci instytutów badawczych im. Leibniza (Leibniz-Gemeinschaft). Coroczne budżety takich instytutów są określane długofalowo w ramach budżetu Ministerstwa Kształcenia i Badań Naukowych (BMBF) i są niezależne od wyników konkretnych studiów, realizowanych przez te instytucje. Co więcej konkretne publikacje tych instytutów przechodzą, jak wszystkie poważne publikacje naukowe, międzynarodowe procedury peer- reviewing. Na koniec o porównaniach z Kubą i Polską. Tu trafił Pan jak „kulą w płot”. W moim poprzednim wpisie nie porównywałem obecnej sytuacji w Niemczech z sytuacją w innych krajach, tylko z sytuacją w samych Niemczech w przeszłości. Moja wypowiedź jest następująca: społeczeństwo niemieckie jest bardziej zamożne, zdrowsze itd. niż kiedykolwiek dotychczas w swej udokumentowanej historii (a wątpię, że neandertalczycy opływali kiedykolwiek w większe dostatki).
  • 2018-01-23 22:51 | Satoshi Politico

    Re:Chińczycy coraz więcej inwestują w Europie

    Wreszcie dla odmiany jakiś tekst Polityki na temat tego, co naprawdę ważne na świecie.
  • 2018-01-27 10:30 | Satoshi Politico

    Dziennikarka CNN pyta o uchodźców. Premier mija się z prawdą

    Autorka ma rację krytykując twierdzenie premiera Polski Mateusza Morawieckiego, że w Polsce żyją setki tysięcy ukraińskich „uchodźców” i słusznie wskazuje na fakt, iż osoby te są immigrantami zarobkowymi. Problem polega jednak na tym, że cała dyskusja na temat przyjmowania „uchodźców” wywołana została błędną polityką immigracyjną władz niektórych państw członkowskich UE – przede wszystkim niemieckiego rządu kanclerz Merkel. Ta błędna polityka oparta jest na swoistej ideologii „refugeezmu”, w myśl której ponad milion ludzi, którzy przybyli na terytorium UE głównie z zachodniej Turcji to „uchodźcy”. Trzeźwa ocena sytuacji wykazuje, że takie ujęcie pojęciowe jest z gruntu błędne. W zachodniej Turcji, skąd ci ludzie przepływali na greckie wyspy (terytorium UE) nie było i nie ma wojny, która zmuszałaby ich do ucieczki w celu uratowania życia. Tym, którzy wsiadali do łódek lub na tratwy na zachodnim wybrzeżu Turcji chodziło o poprawę materialnych warunków życia poprzez uzyskanie dostępu do systemów opieki społecznej w najbogatszych krajach członkowskich UE. Dlatego też nie pozostawali w Grecji tylko wędrowali dalej tzw. „trasą bałkańską” do bogatych krajów północno-zachodniej UE. Gdy władze Serbii, aby przypodobać się rządowi Niemiec, stworzyły jesienią 2015 r. możliwość udzielenia azylu ok. 50,000 „uchodźcom”, wpłynęło mniej niż 100 wniosków. Pokazuje to dobitnie, jakie cele mieli ci przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Jednocześnie trudno nazwać ich immigrantami zarobkowymi, bowiem ich przytłaczająca większość nie posiada żadnych kwalifikacji zawodowych, na które jest zapotrzebowanie na rynkach pracy w takich krajach jak RFN. Dlatego też żyją oni głównie z zapomóg społecznych. W chaosie administracyjnym, powstałym w skutek niekontrolowanej migracji, niektóre osoby występują nawet pod kilkoma różnymi nazwiskami do różnych urzędów i pobierają kilka zasiłków jednocześnie. Trudno się dziwić, że taka sytuacja stała się przyczyną rosnącego niezadowolenia społecznego w państwach północno-zachodniej UE. Skutkiem jest wzrost popularności ugrupowań określanych przez mainstreamowych polityków i mainstreamowe media mianem „populistycznych” i „antyuchodźczych”. Choć jestem bardzo krytycznie nastawiony do większości poczynań politycznych rządu PiS, to w kwestii polityki immigracyjnem uważam pozycję obecnych władz Polski za ważny głos rozsądku w wewnątrzunijnych debatach.
  • 2018-01-27 10:30 | Satoshi Politico

    Słuszny opór polskiego rządu wobec Merkelowej ideologii "refugeezmu"

    Autorka ma rację krytykując twierdzenie premiera Polski Mateusza Morawieckiego, że w Polsce żyją setki tysięcy ukraińskich „uchodźców” i słusznie wskazuje na fakt, iż osoby te są immigrantami zarobkowymi. Problem polega jednak na tym, że cała dyskusja na temat przyjmowania „uchodźców” wywołana została błędną polityką immigracyjną władz niektórych państw członkowskich UE – przede wszystkim niemieckiego rządu kanclerz Merkel. Ta błędna polityka oparta jest na swoistej ideologii „refugeezmu”, w myśl której ponad milion ludzi, którzy przybyli na terytorium UE głównie z zachodniej Turcji to „uchodźcy”. Trzeźwa ocena sytuacji wykazuje, że takie ujęcie pojęciowe jest z gruntu błędne. W zachodniej Turcji, skąd ci ludzie przepływali na greckie wyspy (terytorium UE) nie było i nie ma wojny, która zmuszałaby ich do ucieczki w celu uratowania życia. Tym, którzy wsiadali do łódek lub na tratwy na zachodnim wybrzeżu Turcji chodziło o poprawę materialnych warunków życia poprzez uzyskanie dostępu do systemów opieki społecznej w najbogatszych krajach członkowskich UE. Dlatego też nie pozostawali w Grecji tylko wędrowali dalej tzw. „trasą bałkańską” do bogatych krajów północno-zachodniej UE. Gdy władze Serbii, aby przypodobać się rządowi Niemiec, stworzyły jesienią 2015 r. możliwość udzielenia azylu ok. 50,000 „uchodźcom”, wpłynęło mniej niż 100 wniosków. Pokazuje to dobitnie, jakie cele mieli ci przybysze z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Jednocześnie trudno nazwać ich immigrantami zarobkowymi, bowiem ich przytłaczająca większość nie posiada żadnych kwalifikacji zawodowych, na które jest zapotrzebowanie na rynkach pracy w takich krajach jak RFN. Dlatego też żyją oni głównie z zapomóg społecznych. W chaosie administracyjnym, powstałym w skutek niekontrolowanej migracji, niektóre osoby występują nawet pod kilkoma różnymi nazwiskami do różnych urzędów i pobierają kilka zasiłków jednocześnie. Trudno się dziwić, że taka sytuacja stała się przyczyną rosnącego niezadowolenia społecznego w państwach północno-zachodniej UE. Skutkiem jest wzrost popularności ugrupowań określanych przez mainstreamowych polityków i mainstreamowe media mianem „populistycznych” i „antyuchodźczych”. Choć jestem bardzo krytycznie nastawiony do większości poczynań politycznych rządu PiS, to w kwestii polityki immigracyjnem uważam pozycję obecnych władz Polski za ważny głos rozsądku w wewnątrzunijnych debatach.
  • 2018-01-27 12:21 | Satoshi Politico

    Re:Socjaldemokraci dają zielone światło koalicji w Niemczech

    @jakowalski: "1. Internet to nie jest przedwojenny ziemiański czy tez burżuazyjny salon. Tu się wszyscy „tykamy”. Jak ci się to nie podoba, to możesz tu nie zaglądać" Jakoś nie zauważyłem tego "wszyscy". Jest tu jednak sporo osób umiejących prowadzić kontrowersyjne dyskuje a jednocześnie trzymające się konwencji grzecznościowych "burżuazyjnego salonu". Maniery w stylu niezapomnianego Poligrafa Poligrafowicza Szarikowa z "Psiego serca" Bułgakowa są raczej pewnym wskaźnikiem deficytów intelektualnych skrywanych za rewolucyjną retoryką. Nie mam aż tyle czasu wolnego, aby tracić go na wskazanie wszystkich błędów w Pańskich najnowszych wywodach. Ograniczę się do jednej aczkolwiek zasadniczej niespójności. W jednym ze swych wpisów napisał Pan: "Oznacza to, że do bezrobotnych zaliczane są w statystkach GUS-u i Eurostatu tylko tacy bezrobotni..." Okazuje się więc, że statystyki Eurostatu są źródłem prawdy, gdy pasuje to do Pańskiej przepojonej ideologią argumentacji (patrz Pański pierwszy wpis w tej dyskusji), a w innym kontekście ideologiczno-argumentacyjnym przedstawia Pan je jako wytwór manipulacji.
  • 2018-02-03 10:47 | Satoshi Politico

    Pozytywna nutka

    Sporo już napisano w tekstach „Polityki“ i w komentarzach czytelników na temat geopolitycznej szkodliwości uchwalonej ustawy. Przede wszystkim wskazywano przy tym na wzrost napięcia między rządem Polski a władzami najważniejszego sojusznika tzn. USA. (Administracja Trumpa jest jak wiadomo b. pro-izraelska, na co wskazywały ostatnio oświadczenia w sprawie Jerozolimy.) Ja sam wskazałem już w nieco ironicznym komentarzu do innego tekstu „Polityki” (blog p. Szostkiewicza), że brakuje jeszcze tylko tego, aby zainicjowano w Polsce kult gen. Zeligowskiego i wysunięto pod adresem Słowacji żądania odszkodowawcze za aneksję paru spiskich wiosek we wrześniu 1939 r. Wtedy Polska będzie "miała na pieńku" ze wszystkimi sąsiadami. Dziś chciałbym jednak zwrócić uwagę na pozytywny aspekt całej sprawy w stosunku do Ukrainy. Dalszy wzrost napięć między władzami Polski i Ukrainy na tle polityki historycznej sprawia, że perspektywa przystąpienia Ukrainy do UE staje się jeszcze mniej realistyczna, bowiem to Polska pod rządami poprzedniej koalicji była największym orędownikiem integracji europejskiej Ukrainy. Tymczasem przyjęcie tego przeżartego korupcją "upadającego państwa" do UE byłoby znaczącym krokiem w stronę politycznego samobójstwa samej Unii, która potrzebuje odnowy i rekonsolidacji wokół swego północno-zachodniego rdzenia zamiast dalszego rozszerzania "na ładne oczy". Tylko taka Unia może przetrwać i zachować w jakimś stopniu swoje wartości w świecie, który ulega szybko postępującej multipolaryzacji i "re-orientacji" (w rozumieniu Andre Gundera Franka). Ukraina utraciła już swe szanse na integrację z Zachodem. "Okno okazji" dla tego kraju już się zamknęło. Przyszłość Ukrainy to podział terytorialny – przynajmniej de facto. Trzeba też pogodzić się z tym, że szpetne przedmurze geopolityczne UE (tzn. zachodnia część Ukrainy) będzie rządzone przez ugrupowania polityczne odwołujące się do UPA i czczące Stepana Banderę oraz Romana Szuchewycza.
  • 2018-02-08 15:00 | Satoshi Politico

    Re:Oświadczenie polskich członków Grupy Polsko-Ukraińskiego Dialogu ws. ustawy o IPN

    @psr18gh z tą Słowacją to bym uważał. W końcu we wrześniu 1939 wojska słowackie zajęły kilka spiskich wiosek, więc dziś rząd RP mógłby wystąpić także z żądaniami odszkodowawczymi wobec Słowacji. Wtedy Polska już ostatecznie stanie się "oblężoną twierdzą".
  • 2018-02-10 11:41 | Satoshi Politico

    Re:W Jedwabnem bez zmian. Ani słowa o pogromie

    Kilka krytycznych uwag do tego tekstu pani Wilk. Ich punktem wyjścia będą cytaty. „Przez 26 kilometrów przez okna widać głównie zaorane pola. Pustka towarzyszyć nam będzie jeszcze bardzo długo.“ Te dwa zdania pokazują dobitnie sposób postrzegania autorki, jej podskórną ignorancję i arogancję wobec przestrzeni społecznej, którą odwiedza i potem opisuje. „Zaorane pola“ – to są jednak pola uprawne, przestrzeń produkcji rolniczej. To nie jest „pustka“, tylko miejsce, gdzie wytwarzane są jakieś dobra gospodarcze, najprawdopodobniej produkty spożywcze. Jednakże pani Wilk ma w głowie tylko znacznie bardziej wzniosłe ideały, niż coś tak dosłownie przyziemnego jak „orka na ugorze”. Nic dziwnego, że jadąc tam z takim nastawieniem autorka pisze potem tekst kończący się konkluzją: „Jest tylko pustka, ciemność, mróz i brak nadziei.“ Właściwie pani Wilk mogła była oszczędzić sobie trudu i niewygód tej podróży. Mogła napisać taki tekst nie wyjeżdżając z miejsca swojego zamieszkania – najprawdopodobniej dużego miasta, pewnie Warszawy. „Od 10 lipca 1941 roku minęło już prawie 77 lat i nie ma żadnej informacji na lokalnej tablicy historycznej?“ Tak, ta informacja powinna tam być, ale to zdanie zwraca także uwagę na coś znacznie ważniejszego: od czasu zbrodni w Jedwabnem minęło ponad 75 lat. Przytłaczająca większość mieszkańców tej miejscowości urodziła się wiele lat po tej zbrodni i nie ma z nią nic wspólnego. To nie ich wina, że urodzili się i żyją akurat tam. Oni zajmują się swoim codziennym życiem, m.in. orzą pola, które pani Wilk jawią się tylko „pustką“, i nie zawracaliby sobie głowy tym co zdarzyło się trzy czwarte wieku temu, gdyby nie przyjeżdżały tam wypytujące je o to osoby takie jak pani Wilk i jej towarzyszka. Moim zdaniem zasadniczą kwestią w tym tekście jest przepaść społeczna między autorką a spotkanymi mieszkańcami Jedwabnego. Ci ostatni nie mogą sobie pozwolić na takie „spontaniczne“ podróże i rozpisywanie się na temat swoich uczuć podczas dotykania nadpalonych desek itp. Dlaczego ci ludzie mają w większym stopniu zajmować się tragicznymi zdarzeniami historycznymi niż osoby żyjące w jakimś innym miejscu w Polsce? Co więcej, autorka opisuje, że w Jedwabnem jednak jest pomnik dla pomordowanych. Więc zbrodnia jest upamiętniana tak jak inne zbrodnie tego okresu są upamiętniane w innych miejscach. Czy Warszawiacy mieszkający na lub chodzący po terenie b. getta non stop myślą i mówią o „likwidacji” i bezwzględnym stłumieniu przez SS powstania w roku 1943? „Ani słowa o tym, że Polacy z inspiracji niemieckiej zamordowali ·(…) swoich sąsiadów, ich dzieci, ich kobiety?“ To już perełka niepoprawności politycznej, której nie spodziewałbym się na stronie internetowej tak postępowego czasopisma jak „Polityka“. Wychodzi na to, że są pełnoprawni członkowie społeczności lokalnej tzn. pełnoletnie osoby płci męskiej („sąsiedzi“) oraz przypisane do nich „dzieci” i „kobiety”. Cóż za uprzedmiotowienie kobiet i dzieci! To mi jako żywo przypomina osiedlowe powiedzonko „kobiety, dzieci i ryby głosu nie mają”, którym próbowaliśmy (już wówczas niezbyt skutecznie) uciszać wygadane koleżanki w podwórkowych sporach. (Dziś oczywiście posypuję swą głowę politycznie poprawnym popiołem i przepraszam moje koleżanki z osiedla za te słowa, mając jednocześnie nadzieję, że oszczędzą mi wpisu za to na #MeToo.)
  • 2018-02-16 14:41 | Satoshi Politico

    Re:„Polska wzywa do donosicielstwa”. Niemieckie media zdziwione listem polskiej dyplomacji

    "Zresztą żaden niemiecki rząd od tej odpowiedzialności się nie odcinał." Jak dotąd. Jeśli do władzy dojdzie "Alternatywa dla Niemiec" (AfD), sytuacja także w tej kwestii może ulec zmianie. Zbieramy poklosie życiowego błędu kanclerki Merkel, która dopuściła do niekontrolowanej imigracji biedoty z Bliskiego Wsch. Przyczyniła się tym do wzrostu popularności AfD. Swoje robi też niemiecka socjaldemokracja znajdująca się w stanie rozsypki.
  • 2018-02-24 17:04 | Satoshi Politico

    Sprawa zawieszonego za antysemickie treści senatora Bonkowskiego obciąża PiS

    Wyrażenie "zabójców Boga" należałoby jednak ująć w cudzysłów. Po pierwsze to pojęcie, którym operują antysemici, a autor ich krytykuje. Nie powinien więc przejmować ich słownictwa poza formą cytatu dosłownego. Po drugie nie ma przekonywujących dowodów na istnienie kogoś takiego jak "Bóg", więc już sam ten fakt pozwala stwierdzić absurdalność zarzutów związanych z jego rzekomym zabiciem. Innymi słowy "zabójca Boga" brzmi równie absurdalne co "zabójca smoka" lub "zabójca różowego jednorożca".
  • 2018-02-24 17:04 | Satoshi Politico

    Drobne sprostowanie

    Wyrażenie "zabójców Boga" należałoby jednak ująć w cudzysłów. Po pierwsze to pojęcie, którym operują antysemici, a autor ich krytykuje. Nie powinien więc przejmować ich słownictwa poza formą cytatu dosłownego. Po drugie nie ma przekonywujących dowodów na istnienie kogoś takiego jak "Bóg", więc już sam ten fakt pozwala stwierdzić absurdalność zarzutów związanych z jego rzekomym zabiciem. Innymi słowy "zabójca Boga" brzmi równie absurdalne co "zabójca smoka" lub "zabójca różowego jednorożca".
  • 2018-02-26 14:57 | Satoshi Politico

    Eclipse of Oxford

    Krytyka autora może i jest częściowo trafna, ale jego propozycja rozwiązania problemu nie wydaje się przekonywująca w świetle jego własnych słów: "Nowa wizja społeczeństwa opartego na otwartości powinna uwzględniać różnorodność, heterogeniczność i hybrydyczność Europy ukształtowanej przez globalizację i cyfryzację." Przecież to jest powtórzenie tych wartości, na których opiera się ideologia dzisiejszego liberalizmu. Skoro ideologia ta coraz słabiej mobilizuje masy, to dlaczego odwołanie do poszczególnych wartości dzisiejszego ładu liberalnego miałoby dać odmienny efekt / być bardziej skuteczne? Nowi populiści frontalnie atakują właśnie te wartości ("różnorodność", "hybrydyczność" itp.) Innymi słowy: autor zarzuca "liberałom" brak zdolności do samokrytyki, ale sam nie potrafi odnieść się krytycznie do swego własnego zasobu podstawowych wartości liberalnych.
  • 2018-03-05 18:11 | Satoshi Politico

    the Brave New World of gender hegemony

    "nasz przyjaciel Oscar ma 90 lat. Jest najbardziej szanowanym facetem w Hollywood, nie ma penisa i widać, gdzie trzyma ręce” – żartował prowadzący. „Dobrze by było, żeby w Hollywood pojawiło się więcej takich mężczyzn.” bardzo ciekawy cytat, pokazujący o co w tym wszystkim chodzi. Bynajmniej nie tylko o pociagniecie do odpowiedzialności osób faktycznie winnych przestępstw seksualnych. Chodzi też o zdeprecjonowanie męskośći jako takiej. Ideałem jest w tym kontekście ideologicznym "facet bez penisa". Welcome to the Brave New World of gender hegemony!
  • 2018-03-06 18:08 | Satoshi Politico

    Re:Stosunki z Waszyngtonem zmieniły się bezpowrotnie. Trafiliśmy do niższej ligi

    @snakeinweb Pan pisze to samo przy każdej okazji. Czy mógłby Pan wyjaśnić, dlaczego wybory bezpartyjnych kandydatów miałyby Pańskim zdaniem zapobiegać popełnianiu tak poważnych błędów politycznych?
  • 2018-03-06 18:28 | Satoshi Politico

    Re:Oscary 2018. Gorzkie słowa o Harveyu Weinsteinie i akcja #MeToo

    @Alice: bardzo trafna uwaga. W niemieckiej gazecie Süddeutsche Zeitung ukazał się niedawno wywiad z niem. "socjolożką" która postulowała parytety także dla osób z "migranckim tłem biograficznym" (Migrationshintergrud). Napisałem w komentarzu do tego wywiadu, że to otwarcie "puszki Pandory", bo gdy parytetowym "migrantem" zostanie osoba pochodzenia tureckiego to Grecy, Kurdowie i Ormianie oczywiście powiedzą, że oni się przez takiego przedstawiciela "migrantow" nie czują reprezentowani i zażądają swoich przedstawicieli.
  • 2018-03-12 14:20 | Satoshi Politico

    Re:„Wyjechałam, bo stałam się obcym w moim domu”. W POLIN o Marcu

    @rpr: gdyby redakcja nie dopóściła do publikacji tych komentarzy podniósłby się krzyk, że cenzura. A tak każdy może sobie sam wyrobić zdanie na temat stanu mentalnego pana "jakowalskiego", a także kilku innych frenetycznych komentatorów. Nie rozumiem też, czego się pan wstydzi jako Polak. Rdzeniem problemu, z którym mamy tu do czynienia, jest przypisywanie winy lub odpowiedzialności w oparciu o kategorie przynależności zbiorowej.
  • 2018-03-12 15:23 | Satoshi Politico

    Re:Sprawa Kuciaka testem europejskim. Czy Unia go zda?

    "Szokuje, że to się dzieje w państwie członkowskim UE." Bardzo dziwne stwierdzenie, panie Redaktorze. Przecież chodzi o mafię włoską (podobno kalabryjską "Ndranghetę"), zaś Włochy są krajem-współzałożycielem UE. Można więc raczej powiedzieć, że zorganizowane grupy przestępcze zwane "mafiami" są po prostu częścią bardzo złożonej rzeczywistości włoskiej i europejskiej, zaś Słowacja stając się jednym z obszarów działania mafii, uległa "europeizacji".
  • 2018-03-19 09:39 | Satoshi Politico

    Re:Facebook zna więcej Twoich tajemnic, niż sądzisz

    "Społecznościowy gigant może za pomocą algorytmów wydobyć z nas wiele (bardzo) wrażliwych informacji." Ten podtytuł jest nietrafny. Tzw. "algorytmy" służą nie do "wydobywania" informacji / danych tylko do ich analizy. "Wydobywanie danych" odbywa się na innej zasadzie: darmowe członkostwo w sieci społecznej przyciąga wielu użytkowników, którzy świadomie lub nie do końca świadomie pozostawiają różne informacje na swój temat wykonując różne czynności online. Władza "facebooka" polega na tym, że protokołuje on wszystkie te działania w zasadzie adresowane do "przyjaciół" danej osoby. Potem te dane są analizowane. To oprogramowanie analizujące nazywane jest "algorytmami". W rzeczywistości metody analityczne nie są nowe: to złożone analizy statystyczno-korelacyjne podobne do tych, które w ramach swoich badań społecznych milieu wykorzystywał już w latach 70-ych XXw. francuski socjolog Pierre Bourdieu. Tylko, że on zbierał dane do swych analiz metodą wywiadów ankietowych. Prawdziwa nowość polega na tym, że "facebook" i inne internetowe giganty są zdolne do przyciągnięcia milionów użytkowników, którzy dobrowolnie pozwalają protokołować (tzn. przetwarzać w dane) swoje działania dokonywane online.
  • 2018-03-22 15:44 | Satoshi Politico

    Ukraina jest w szoku. Sawczenko szykowała zamach na parlament?

    "...bo kto na Ukrainie nie marzy o wysadzeniu parlamentu..." Czy sensownym jest przyjmowanie takiego kraju do UE? Moim zdaniem nie. Należy pogodzić się z jego geopolitycznym podziałem. Zachodnia część Ukrainy może stać się jedynie szpetnym przedmurzem UE.
  • 2018-03-22 15:44 | Satoshi Politico

    Szpetne przedmurze UE

    "...bo kto na Ukrainie nie marzy o wysadzeniu parlamentu..." Czy sensownym jest przyjmowanie takiego kraju do UE? Moim zdaniem nie. Należy pogodzić się z jego geopolitycznym podziałem. Zachodnia część Ukrainy może stać się jedynie szpetnym przedmurzem UE.
  • 2018-04-26 13:52 | Satoshi Politico

    Re:Tysiące kip na niemieckich ulicach. Akcja odpowiedzią na antysemityzm

    @turpin: zgadzam się z główną myślą Pańskiego wpisu. Chciałbym jednak zwrócić uwagę określania imigrantów z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. jako "uchodźców". Kto wsiadał w zach. Turcji do łódki, aby przepłynąć na jedną z greckich wysp, nie czynił tego by uratować swe życie, tylko w nadzieji na poprawę swej sytuacji materialnej. Dlatego też większość tych osób nie zamierzała pozostać w Grecji, tylko wędrowała "szlakiem balkanskim" do najzamożniejszych krajów UE z rozbudowanym systemem opieki socjalnej.
  • 2018-05-18 12:32 | Satoshi Politico

    Re:Janina Ochojska: Nie sądziłam, że Sejm jest taki oblężony

    Twierdzenie, że do Sejmu RP jest trudniej się dostać niż do Sarajewa w okresie oblężenia, jest mocno przesadzone. W Sarajewie do osób próbujących dostać się do miasta strzelali snajperzy. Straż Marszałkowska jak na razie broni palnej przeciwko protestującym przed gmachem Sejmu nie używa. Nie zmienia to jednak faktu, że parlament demokratycznego państwa powinien być dostępny dla obywateli - także tych, którzy nie zgadzają się z polityką partii mającej obecnie większość w Sejmie.
  • 2018-05-31 18:18 | Satoshi Politico

    Re:Babczenko żyje. Zamach na dziennikarza sfingowały służby

    Zgadzam się z większością komentatorów: autorka tego tekstu prezentuje żenująco niski poziom dziennikarstwa. Powtarza ona bezkrytycznie wersję Służby Bezpieki Ukrainy i władz Ukrainy, a nie zadaje podstawowych pytań krytycznych: dlaczego upozorowanie śmierci Babczenki i podanie informacji o tym do wiadomości publicznej było konieczne dla pokrzyżowania planów realnego zabójcy na zlecenie? Jeżeli SBU wiedziała o rzekomej akcji służb rosyjskich, to mogła aresztować niedoszłych sprawców bez pozorowania zabójstwa lub jeśli nie wiedziała kim są ci niedoszli sprawcy, po prostu ukryć Babczenkę.
  • 2018-05-31 18:25 | Satoshi Politico

    Re:W Gdyni znaleziono zamordowane foki. Oby znalazł się sprawca

    A w Kijowie znaleziono "zamordowanego" dziennikarza i to żywego! A już tak na serio: nie dość, że pani Wilczak kompromituje się bezkrytycznym tekstem na temat upozorowanego zabójstwa rosyjskiego dziennikarza w Kijowie, to jeszcze wypisuje tu rzeczy z prawnego punktu widzenia błędne: morderstwo to przestępstwo wobec osób gatunku ludzkiego. Zwierzęta innych gatunków się zabija. To też może być przestępstwo, szczególnie jeśli gatunek zwierząt podlega ochronie, ale przestępstwo innej kategorii niż morderstwo.
  • 2018-05-31 18:29 | Satoshi Politico

    Re:Najlepszym następcą tronu byłby Morawiecki?

    @ Edvin: a FDR?!
  • 2018-06-18 18:25 | Satoshi Politico

    Re:Martyna Bunda laureatką Literackiej Nagrody Gryfia 2018

    @grzerysz: na szczęście jest jeszcze więcej literatów i literatek niż nagród literackich, ale inflacja tych ostatnich już się stajje zauważalna.
  • 2018-06-18 18:53 | Satoshi Politico

    Re:Niekończący się spór o pomnik UPA w Hruszowicach

    Jest coś pozytywnego w tych absurdalnych (ogólnie rzecz biorąc) przepychankach historycznych. Napięcia polsko-ukraińskie zmniejszają szanse Ukrainy na wejście do UE, bowiem to Polska była do niedawna najważniejszym orędownikiem włączenia Ukrainy do UE. Ponieważ przyjęcie tego chaotycznego i przeżartego korupcją a przy tym ponad 40-to-milionowego kraju przekroczyłoby obecne zdolności integracyjne pogrążonej w kryzysie UE, należy cieszyć się z tego, że perspektywa takiego rozszerzenia odpływa w niebyt. UE musi się integrować i konsolidować wewnętrznie by stać się dostatecznie silnym graczem zdolnym do podjęcia wyzwań geopolitycznych post-okcydentalnego i post-demokratycznego ładu światowego. Dalsze rozszerzanie UE poprzez przyjmowanie zubożałych i skorumpowanych krajów post-radzieckich (także Mołdawii) celowi temu zaszkodziłoby.
  • 2018-07-02 18:28 | Satoshi Politico

    Chiny znalazły skuteczny sposób na uzależnienie od siebie słabych państw

    W języku niemieckim jest takie powiedzonko "Hier spielt die Musik". W tłumaczeniu oznacza ono "tu gra muzyka" tzn. tu się dzieje coś naprawdę ważnego. Cieszę się, że również na stronach "Polityki" można od czasu do czasu przeczytać coś na temat tych najważniejszych zmian, jakie zachodzą w światowym ładzie geopolitycznym. W swych komentarzach już wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że należy poświęcać znacznie więcej miejsca analizom tych procesów, które Andre-Gunder Frank przed prawie trzydziestu laty nazwał "Re-Orientacją", zaś mniej jakimś rozgrywkom politycznym w polskim zaścianku. Te rozgrywki powinny być oceniane tylko pod jednym kątem: na ile pomagają one lub szkodzą integracji europejskiej. Europa (a tym samym Polska) ma geopolityczną przyszłość tylko jako zintegrowany, spójnie działający podmiot polityki globalnej. Inaczej dzisiejsi piewcy polskiej "suwerenności" i "niepodległości" obudzą się niebawem z ręką w chińskim nocniku.
  • 2018-07-02 18:28 | Satoshi Politico

    Tu gra muzyka

    W języku niemieckim jest takie powiedzonko "Hier spielt die Musik". W tłumaczeniu oznacza ono "tu gra muzyka" tzn. tu się dzieje coś naprawdę ważnego. Cieszę się, że również na stronach "Polityki" można od czasu do czasu przeczytać coś na temat tych najważniejszych zmian, jakie zachodzą w światowym ładzie geopolitycznym. W swych komentarzach już wielokrotnie zwracałem uwagę na to, że należy poświęcać znacznie więcej miejsca analizom tych procesów, które Andre-Gunder Frank przed prawie trzydziestu laty nazwał "Re-Orientacją", zaś mniej jakimś rozgrywkom politycznym w polskim zaścianku. Te rozgrywki powinny być oceniane tylko pod jednym kątem: na ile pomagają one lub szkodzą integracji europejskiej. Europa (a tym samym Polska) ma geopolityczną przyszłość tylko jako zintegrowany, spójnie działający podmiot polityki globalnej. Inaczej dzisiejsi piewcy polskiej "suwerenności" i "niepodległości" obudzą się niebawem z ręką w chińskim nocniku.
  • 2018-07-03 15:04 | Satoshi Politico

    Re:Chiny znalazły skuteczny sposób na uzależnienie od siebie słabych państw

    @ Marian W.O. bardzo trafne uwagi. Dochodzi jeszcze fakt, że inwestorzy zachodni są często związani różnego rodzaju obligacjami politycznymi i z zakresu "corporate social responsibility" np. tematy "demokracji", "praw człowieka", "praw pracowniczych", "ekologii" i "ochrony klimatu" (wszystko to niewątpliwie ważkie kwestie). Chińskie przedsiębiorstwa (często państwowe) oczywiście też mają swoje zobowiązania polityczne, ale są one zupełnie innej natury. W ramach swej pracy zawodowej uczestniczę od wielu lat w różnego rodzaju negocjacjach m.in. w krajach Azji Centralnej (byłe rep. ZSRR). Jeszcze przed kilkoma laty, gdy managerowie z zachodnich firm poruszali powyższe tematy, to lokalni oligarchowie i ich polityczni poplecznicy / nadzorcy zaczynali coś kręcić, że "budowa demokracji potrzebuje czasu", że "bardzo się starają", że "nie od razu Rzym zbudowano" itp. Jednak w ostatnich latach słyszy się coraz częściej: "a przecież Chińczycy też oferują coś podobnego". Inny przykład z Rosji: na moskiewskich lotniskach nie cały rok temu pojawiły się napisy w trzech a nie jak dotąd w dwóch językach: poza rosyjskim i angielskim także po chińsku. (Podobnie w pociągach Aeroekspress dowożących pasażerów z lotnisk do centrum miasta) Proszę również zwrócić uwagę na reklamy wyświetlane na obrzeżach boiska podczas trwającego obecnie Mundialu. Widzi się dużo chińskich reklam. Po części wynika to po prostu z tego, że piłka nożna stała się b. oglądalnym sportem w Chinach. Ale jednocześnie Rosja Putina wysyła Zachodowi sygnał: nie jesteście już "pępkiem świata". Obecny wzrost znaczenia geopolitycznego Chińskiej RL to początek epoki post-demokratyzmu i post-okcydentalizmu. Pozdrawiam z Singapuru
  • 2018-07-04 14:54 | Satoshi Politico

    Re:Chiny znalazły skuteczny sposób na uzależnienie od siebie słabych państw

    @ Azur: to już od dawna ma miejsce. Dziesiątki a może setki tysięcy Chińczyków działają jako przesiebiorcy, handlarze na Dalekim Wschodzie RF, Rosja by uniezaleznic się od Zachodu wybudowała gazociąg "Siła Syberii" do Chin, czym uzależnia się od Chin jako odbiorcy, bowiem rurociągi to bardzo droga a jednocześnie mało elastyczna infrastruktura dostawcza.
  • 2018-07-04 21:12 | Satoshi Politico

    Re:Morawiecki na tarczy. Jego występ w Strasburgu zakończył się klapą

    Podtytul tekstu i tekst liku na stronie glownej Polityki brzmi "Dlaczego Polska, kiedyś beniaminek Unii Europejskiej, zamienia się pod rządami PiS w jeden z jej problemów?" Nalezalo by sie spodziewac odpowiedzi w tekscie, ale autor nawet nie probuje jej sformulowac. Dlatego jest to bardzo kiepski tekst.
  • 2018-07-07 14:58 | Satoshi Politico

    Re:Polityczny deal i naukowa prawda

    Bardzo ciekawe co pan Burtenko napisał na temat centrum badawczego Yad Vashem. Najpierw nazwał to centrum najpoważniejszym ośrodkiem badającym Zagładę. Ale potem dodał jako komentarz do informacji o uczestnictwie jednej z badaczek Yad Vashem w sformułowania oświadczenia Morawiecki-Netanjahu "także wśród pracowników Yad Vashem panują różne poglądy, toczą się rozmaite gry i funkcjonują rozliczne powiązania." A ja myślałem, że pracownicy poważnej instytucji naukowo-badawczej różnią się co najwyżej w interpretacji stanu wiedzy faktograficznej i odnośnie hipotez formulowanych na potrzeby przyszłych studiów.
  • 2018-07-13 13:03 | Satoshi Politico

    Re:Czy Niemcy zamkną drzwi przed imigrantami?

    @ ThomasZNiemiec: To co Pan napisał o rzekomym 84-procentowym poparciu niemieckich wyborców dla partii politycznych "za pomoc", jest błędnym uproszczeniem. W demokracji przedstawicielskiej, w której funkcjonują partie masowe, głosowanie na dane ugrupowanie polityczne jest "wypadkową" różnych "za i przeciw" w poszczególnych kwestiach politycznych. Np. nie wszyscy wyborcy, którzy oddali swój głos CDU popierają politykę immigracyjną pani Kanclerz Federalnej Merkel. Inne kwestie chadeckiego programu mogą być dla nich jednak ważniejsze. Tak samo nie wszyscy, którzy nie zagłosowali na "Alternatywę dla Niemiec" (AfD) są bezkrytycznymi zwolennikami immigracji biedoty z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. Część z nich, tak jak ja, może popierać restrykcyjną politykę immigracyjno-azylową proponowaną przez AfD, ale jednocześnie czuć niechęć do tej partii na przykład ze względu na jej antyeuropejskość, poronione koncepcje geopolityczne, próby relatiwizacji odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie, podsycanie resentymentów itp. Jeśli niechęć z w.w. względów przeważa, nie oznacza to automatycznie poparcia dla polityki immigracyjnej innych partii. Operując pojęciami niemieckiego sociologa Niklasa Luhmanna można powiedzieć, że głosowanie na listy partyjne jest procesem "redukowania złożoności" (Komplexitätsreduktion): na bardzo skomplikowane pytania (np.: jaka polityka immigracyjna? jaka polityka gospodarcza? jaka polityka prawa karnego? jaka polityka ochrony środ. nat.? itd.) dawana jest przez wyborców znacznie prostsza odpowiedź (taka jak w programie CDU lub SPD lub AfD itd.). Do tego dochodzi jeszcze to, że zapisy programowe ugrupowań politycznych, nie przekładają się 1:1 na realne działania polityczne. Po pierwsze w programach wyborczych zawarte są zwykle nierealistyczne obietnice; po drugie tworzenie koalicji rządowej wymaga zawierania kompromisów a więc całkowitej lub częściowej rezygnacji z pewnych punktów programu wyborczego. Gdy się spojrzy z tej perspektywy na to, co Pan napisał, to Pańskie "84% vs. 16%" wygląda jak "Milchmädchenrechnung" (rachunki dziewki-mleczarki). Piszę to oczywiście z całym szacunkiem dla ciężkiej pracy wszystkich kobiet zatrudnionych w b. ważnej gałęzi przemysłu spożywczego :-) PS: w rzeczywistości AfD otrzymała w roku 2017 nie 16% tylko 12,6% głosów zgodnie z oficjalnym ogłoszeniem końcowym Federalnego Kierownictwa Wyborów (Bundeswahlleiter); patrz: https://www.bundeswahlleiter.de/info/presse/mitteilungen/bundestagswahl-2017/34_17_endgueltiges_ergebnis.html
  • 2018-07-13 15:09 | Satoshi Politico

    Re:Chiny znalazły skuteczny sposób na uzależnienie od siebie słabych państw

    @ chris6 Miesza Pan moje argumenty z argumentami innych osób (autora tekstu i komentatorów). Poza tym stopień uzależnienia poszczególnych stron poprzez tworzenie "sztywnej" infrastruktury handlowej powinien być widziany w kontekście ogólnych stosunków geopolityczno-ekonomicznych: sztywna infrastruktura uzależnia obustronnie ale słabszy jest bardziej uzależniony od silniejszego niż na odwrót. Przy tym (względna) elastyczność jest ważnym czynnikiem siły (silniejszy jest ten kto ma więcej alternatyw działania dzięki elastyczności.) Stąd też Nord Stream 2 oczywiście uzależnia także Rosję od Niemiec i Europy Zach.. Jeśli bowiem Niemcy lub Europa Zach. zdecydują się na ograniczenie zakupów gazu z Rosji (np. w wyniku polepszania energooszczędnych technologii budowlanych, wykorzystania regeneratywnych źródeł energii itp.) to uderzy to w gosp. Rosji, która jest bardzo silnie uzależniona od dochodów z eksportu ropy naftowej i gazu. Nota bene: Gdyby Zachód naprawdę chciał bezwzględnie uderzyć w Rosję w roku 2014 (w odpowiedzi na annexię Krymu i niewypowiedzianą wojnę na Donbasie) mógł mocno ograniczyć swój import tych surowców a także swoje dostawy wysoko-technologicznego sprzętu wydobywczego do RF. To by bardzo szybko powaliło gospodarkę Rosji. Nie zrobiono tego dlatego, że powalona gospodarczo Rosja pogrążyłaby się znów w chaosie wewnętrznym podobnym do tego w latach 1990-tych a czy można życzyć sobie jeszcze raz taki bałagan w kraju uzbrojonym w broń nuklearną. Do władzy mogliby wtedy dojść ludzie znacznie mniej odpowiedzialni i przewidywalni niż Putin. W porównaniu z takim potencjalnym zagrożeniem wschód Ukrainy to przysłowiowy "pikuś". Odpowiedzią Rosji na uzależnienie od EU jako importera gazu była budowa infrastruktury dla alternatywnego exportu do Chin. Z jednej strony podniosło to niezależność Rosji w stosunkach z EU, z drugiej strony stworzyło jednak nową zależność w stosunkach z ChRL. Za tą sytuacją stoją następujące problemy: problem generalnego uzależnienia Rosji od exportu surowców naturalnych, problem zacofania technologicznego RF ograniczający możliwość budowy bardziej elastycznej struktury exportowej (skraplarnie gazu i odpowiednie terminale portowe) bez importu technologii zza granicy (nowe źródło uzależnienia) oraz problem ograniczeń mentalnościowych decydentów. Ci ostatni mają obsesję kontroli odgórnej, a tą łatwiej realizuje się w odniesieniu do rurociągów (= geopolityczna kontrola terytoriów) niż w sferze przewozów skroplonego gazu (międzynarodowy rynek transportu tankowcami)
  • 2018-07-20 15:26 | Satoshi Politico

    Sejmowa awantura o ustawy sądowe

    Redakcja wybrała następujący tytuł tej strony: "Sejmowa awantura o ustawy sądowe". Uważam, że określanie sporu w parlamencie o tak ważną sprawę jak ustrój sądownictwa nie powinno być określane mianem "awantury", bowiem słowo to bagatelizuje powyższy spór, sugerując, że chodzi o bezsensowną kłótnię paru kierujących się tylko emocjami a nie rzeczowymi argumentami bądź racjonalnymi przemyśleniami osób.
  • 2018-07-20 15:26 | Satoshi Politico

    Czy "awantura" to właściwe słowo?

    Redakcja wybrała następujący tytuł tej strony: "Sejmowa awantura o ustawy sądowe". Uważam, że określanie sporu w parlamencie o tak ważną sprawę jak ustrój sądownictwa nie powinno być określane mianem "awantury", bowiem słowo to bagatelizuje powyższy spór, sugerując, że chodzi o bezsensowną kłótnię paru kierujących się tylko emocjami a nie rzeczowymi argumentami bądź racjonalnymi przemyśleniami osób.
  • 2018-07-25 16:26 | Satoshi Politico

    Re:Szwedzka studentka wsiadła do samolotu, by powstrzymać deportację Afgańczyka

    Pani Ersson powinna co najmniej ponieść koszty opóźnienia lotu -- także koszty odszkodowań dla innych pasażerów, którzy z powodu opóźnionego wylotu ponieśli jakieś straty materialne. Pojedyncza obywatelka nie może stawiać się ponad decyzjami demokratycznie wybranych władz, kontrolujących pracę administracji państwowej. Wcale nie jest prawą, że walki trwają na całym terrytorium Afganistanu i osoba deportowana do tego kraju zostanie na pewno zabita. Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że prawdopodobieństwo poniesienia śmierci w wyniku aktu przemocy w Afganistanie jest znacznie wyższe niż w Szwecji. Jeśli jednak przyjąć tę miarę, to w ogóle nie powinno się deportować do żadnego innego kraju z wyjątkiem Danii, Islandii i Norwegii.
  • 2018-07-27 12:39 | Satoshi Politico

    Czy sednem problemu w USA jest rzeczywiście samo więziennictwo?

    Pani Płatek powiedziała: "Amerykanie od dawna zdają sobie sprawę z wad swojego systemu karnego, który sprawia, że najwięcej jest w więzieniach osób czarnoskórych i Latynosów – co jest prostym spadkiem po niewolnictwie i wskaźnikiem dyskryminacji rasowej." Ja zaś zastanawiam się czy sednem problemu jest tu rzeczywiście więziennictwo. Jeśli Afro-Amerykanie i Latynosi są nadreprezentowani w populacji więźniów (tzn. ich odsetek wśród więźniów jest wyższy niż wśród ogółu ludności USA), to mogą być tego trzy przyczyny: (1) część Afro-Amerykanów i Latynosów skazywanych jest na kary więzienia, choć są niewinni. (2) Afro-Amerykanie i Latynosi skazywani są za przestępstwa, które rzeczywiście popełnili, ale biali Amerykanie / W.A.S.P. popełniający podobne przestępstwa są częściej uniewinniani. (3) Afro-Amerykanie i Latynosi częściej popełniają przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności. Oczywiście w rzeczywistości wszystkie trzy czynniki mogą działać jednocześnie. W żadnym przypadku sednem problemu nie jest jednak sam system penitencjarny. Przyczynami mechanizmów (1) in (2) byłoby niewłaściwe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości (sądownictwa), kierującego się rasistowskimi uprzedzeniami (czarnoskóry lub Latynos = pewnie winny; biały = pewnie niewinny).Mechanizm (3) ma kilka możliwych objaśnień: (a) Afro-Amerykanie i Latynosi są "z natury" bardziej skłonni do popełniania przestępstw; (b) kultury środowisk afro-amerykańskich (gangsta rap etc.) i latynoskich ("kartele", rozkład państwowości i ogólnospoł. anomia w wielu krajach Ameryki Łacińskiej) dają większe przyzwolenie na popełnianie przestępstw; (c) Afro-Amerykanie i Latynosi z powodów ogólnospołecznego rasizmu i dyskryminacji w USA częściej czują się wykluczeni a tym samym mniej zobowiązani do przestrzegania prawa. Także te trzy możliwe objaśnienia nie mają swych przyczyn w systemie więziennictwa tylko raczej w stosunkach ogólno-społecznych lub w genetyce. By uniknąć nieporozumieniom dodam, że osobiście sceptycznie odnoszę się do objaśniania zachowania ludzkiego poprzez odwołania do genetyki. Objaśnienie takie jednakże funkcjonuje w dyskursie publicznym.
  • 2018-07-30 14:40 | Satoshi Politico

    Re:Ukraina zbliży się do UE czy zbrata z Rosją?

    Należy ostatecznie pożegnać się z pomysłem przystąpienia Ukrainy do EU. Ukraina to zbyt chaotyczny a jednocześnie zbyt duży kraj, aby mógł zostać członkiem EU w obecnej sytuacji, kiedy sama EU przechodzi poważny kryzys. W interesie Polski jest silna geopolitycznie EU. Doktrynę Giedroycia i Mieroszewskiego należy więc odłożyć do lamusa. To, czego chcą sami Ukraińcy jest kwestią drugo- lub trzeciorzędną, ale skoro tamtejsze społeczeństwo pała coraz mniejszym entuzjazmem do EU to tym lepiej.
  • 2018-07-31 15:33 | Satoshi Politico

    Re:Napadnięty za różowe spodenki. „Policja takich przestępstw nie rejestruje”

    Dziwna historia i dziwna argumentacja zarówno pokrzywdzonego jak i autorki tekstu. Zacznijmy od kwestii zasadniczej: każdy ma prawo do nietykalności cielesnej poza sytuacjami, w których stwarza poważne zagrożenie dla innych osób. Nikt nie ma prawa być obrażany i poniżany. To podstawowe prawa człowieka niezależnie od płci, orientacji seksualnej, koloru skóry, przynależności etnicznej, sposobu ubierania się itd. Moim zdaniem należy bronić tej uniwersalnej zasady, a nie praw jakichś konkretnych mniejszości (seksualnych lub innych). Teraz odnośnie konkretnego opisanego w tekście przypadku: Skoro poszkodowany został zaatakowany ponieważ swym strojem wywołał u napastników wrażenie, że jest homoseksualistą / gayem, to nie rozumiem, dlaczego ma on zahamowania aby udać się na policję, gdyż wiązałoby się to z ujawnieniem jego orientacji seksualnej wobec funkcjonariuszy. Po pierwsze, jego strój najwyraźniej i tak sugeruje otoczeniu, że jest gayem. Po drugie, wcale nie musi zgłaszać policji, że został zaatakowany bo jest gayem, tylko że został zaatakowany przez sprawców, którzy uważali, że jest gayem, ponieważ był ubrany tak jak był ubrany. Nikt nie ma prawa być atakowany fizycznie za noszenie najbardziej niestosownego nawet stroju a strój, który ten pan miał na sobie (różowe spodenki) nie jest niestosowny. Nie ma przecież w Polsce przepisu zabraniającego mężczyznom chodzić w odzieży różowego koloru. Nie rozumiem więc, dlaczego poszkodowany zrezygnował ze zgłoszenia napaści na policję a autorka tekstu bezkrytycznie popiera jego działanie. Nawet jeśli poszkodowany ma wcześniejsze doświadczenia, z których wynika, że zgłoszenia takie nie są przyjmowane na poważnie przez funkcjonariuszy policji, to jako aktywista na rzecz praw "osób LGBTQ..." i po prostu obywatel powinien obstawać przy swoim a jeśli policjanci odmówią przyjąć zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa (zniewaga i pobicie), wstąpić na drogę administracyjno-sądową. Zamiast tego poszkodowany uprawia kampanię medialną i jakoś nie ma tu zahamowań przy autoprezentacji jako gay. Rodzi się więc podejrzenie, że wcale nie chodzi o faktyczną zmianę postaw funkcjonariuszy policji, tylko o wykorzystywanie realnej napaści (narracji o niej) do zwrócenia na siebie uwagi. Wpisuje się to w dyskurs publiczny o prawach konglomeratu mniejszości płciowo-genderowych określanego wydłużającym się skrótem "LGBTQ..." (w Kanadzie pojawił się już niedawno skrót złożony z ok. 30 liter). Sam fakt rozrostu tego skrótu dowodzi, że nie chodzi wcale o kwestię zasadniczą i uniwersalną (podstawowe prawa każdej jednostki ludzkiej), tylko o politykę tożsamości i chęć wyróżnienia się ("ja nie jestem ani gay ani lesbian tylko pan-sexual i też mam swoje prawa" itd.).
  • 2018-07-31 15:46 | Satoshi Politico

    Re:Ukraina zbliży się do UE czy zbrata z Rosją?

    @zxcvb zgadzam się zasadniczo z Panią/Panem. Ukraina to państwo upadające (może jeszcze nie upadłe), które zmarnowało swoją dziejową szansę na modernizację, uniezależenie się od Rosji i europeizację w okresie, kiedy Rosja była na tyle słaba geopolitycznie, że nie mogłaby temu zapobiec. Teraz okno okazji (window of opportunity) już się zamknęło i polska oraz europejska dyplomacja powinny planować strategię działania w sytuacji faktycznego (choć nie koniecznei de iure) podziału / rozbioru Ukrainy. Jej zachodnia część może stać się jedynie szpetnym nacjonalistyczno-banderowskim przedmurzem EU ale nie częścią samej Unii. Także w Polsce stygnie na szczęście "ukro-entuzjazm" wywołany 4-5 lat temu przez "euro-majdan". Okazuje się bowiem, że najważniejsi bohaterowie narodowi post-majdanowej Ukrainy (Bandera, Szuchewycz itp.) są nie do zaakceptowania w Polsce. Z funkcjonalnego punktu widzenia takie szpetne przedmurze może być jednak geopolitycznie bardziej użyteczne jako strefa buforowa między EU i RF, niż cały dzisiejszy zlepek terytorialny pod nazwą Ukraina.
  • 2018-08-03 07:20 | Satoshi Politico

    Re:Chińska strona Księżyca

    Artykuł opisuje najważniejszy trend geopolityczny ostatnich lat: re-orientację ładu światowego. Wielokrotnie już zwracałem uwagę na ten trend w komentarzach do innych tekstów "Polityki", które pisane były w sposób wskazujący na to, że ich autorzy trendu tego nie dostrzegają I nadal myślą okcydentocentrycznie. Zastanawiam się jednak, czy sensownym jest używanie negatywnie konotowanego czasownika "panoszą się" w podtytule tekstu. Jego użycie stoi w sprzeczności z rzeczowością reszty tekstu. Bowiem o każdym mocarstwie światowym lub regionalnym można by powiedzieć, że się tu czy tam "panoszy".
  • 2018-08-03 07:38 | Satoshi Politico

    Re:Papież Franciszek mówi „nie’’ karze śmierci

    Kategoryczne odrzucenie kary śmierci to taki fetysz europejskich hiper-postępowców, lubiących lansować się jako jedyni sprawiedliwi na kuli ziemskiej. Nie ulega wątpliwości, że karanie śmiercią to poważna sprawa, ale stylizowanie tej kwestii jako "być albo nie być" praworządności jest błędne. W tej kwestii nie ma jedności nawet w obrębie Zachodu (patrz USA). Znacznie ważniejsze są przepisy procesowe oraz to, za jakie przestępstwa wymierza się karę śmierci. Tu rzeczywiście wielu jej zwolenników schodzi na manowce (np. chcąc karać śmiercią pedofilów). Jeden z najzamożniejszych i oferujących najwyższy poziom życia kraj, jakim jest Singapur, karze śmiercią za zabójstwa, napady rabunkowe z bronią w ręku oraz za przemyt dużych ilości narkotyków. Nie mam najmniejszych problemów z unikaniem tych czynów, więc kara śmierci mi tu nie grozi. Jednakże uważam, że stosowanie jej za handel narkotykami nie jest słuszne, gdyż spożycie narkotyków oraz ich rozprowadzanie w ogóle nie powinny być karane.
  • 2018-08-04 07:38 | Satoshi Politico

    Re:Francja przeciwko napastowaniu kobiet

    Ciekawe, że media głównego nurtu opisując atak na panią Laguerre pomijają fakt, że sprawca pochodzi z jednego z krajów Maghrebu (arabskiej Afryki Północnej). To region, z którego do Europy napływają liczni imigranci, podający się za "uchodźców". Środowiska postępowe w Europie mają najwyraźniej problem z dostrzeżeniem tego, że mamy tu do czynienia z rozszerzonym "dylematem postępowości" (progressive dilemma): wzrost wielokulturowości społeczeństw Europy Zach. (postrzegany przez te środowiska jako postęp) prowadzi jednocześnie do wzrostu prawdopodobieństwa/częstotliwości zachowań, które środowiska te (słusznie) odrzucają jako sexism.
  • 2018-08-06 20:02 | Satoshi Politico

    Re:Prezesa atak czy może samobój

    „Lech Wałęsa deklaruje, że wszystkie z nich (twierdzenia we wpisach na facebook’u; SP) podtrzymuje i udowodni w sądzie. (…) W pierwszym mowa była m.in. o tym, że Jarosław Kaczyński ‘nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie’.” To raczej b. prezydent Wałęsa będzie miał problemy przed sądem, bo jak by miał udowodnić, że pisząc te słowa znał stan zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego? Nawet jeśli Kaczyński z punktów widzenia psychiatrii jest faktycznie osobą cierpiącą na zaburzenia psychiczne, to wiedza na ten temat pozostaje objęta tajemnicą zawodową lekarzy i nie mogła być dostępna Lechowi Wałęsie, gdy pisał na facebook’u. Strategią obrony mającą większe szanse na powodzenie, byłoby twierdzenie, że Jarosław Kaczyński to osobistość życia politycznego i w związku z tym może być przedmiotem publicznie wypowiadanej krytyki – także ostro sformułowanej np. z użyciem potocznego wyrażenia, że dana osoba jest „chora psychicznie”. Aczkolwiek pojawia się tu pytanie, czy publicznie wypowiadana krytyka nie powinna być bardziej rzeczowa, zaś sformułowanie powyższe jest osobistą obrazą.
  • 2018-08-06 20:06 | Satoshi Politico

    Ukraiński cień Manaforta

    Po przeczytaniu tego a także poprzedniego tekstu pana Romanowskiego (temat Krymu) odnoszę wrażenie, że pani Wilczak została definitywnie odsunięta od tematyki ukraińskiej. Jeśli tak rzeczywiście jest, to gratuluję redakcji "Polityki" słusznej decyzji kadrowej, bowiem pani Wiczak doszczętnie skompomitowała się swoim tekstem na temat rzekomego zabójstwa dziennikarza Babczenki w Kijowie.
  • 2018-08-06 20:20 | Satoshi Politico

    Re:Francja przeciwko napastowaniu kobiet

    @ Kavar: Przy całej słuszności krytyki tego, co krytyki jest godne, nie należy tracić ostrości postrzegania ogólnej sytuacji. Media (ani te głównego nurtu, ani jakiekolwiek inne) nie "wprowadzają szariatu" i nie "importują muzułmanów", bo nawet nie mają takich prerogatyw. Media głównego nurtu "jedynie" przyczyniają się do wypaczenia publicznej percepcji takich zjawisk jak nielegalna immigracja biedoty z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. W myśl dominującej w tych mediach ideologii "refugeezmu" tworzony jest obraz tego rodzaju immigrantów jako "uchodźców" potrzebujących niezwłocznej i bezwarunkowej pomocy, zaś negatywne zjawiska jak na przykład masowe napastowanie seksualne kobiet podczas nocy sylwestrowej 2015/16 w Kolonii próbuje się "zmiatać pod dywan". Wówczas się nie udało i miejmy nadzieję, że teraz też się nie uda.
  • 2018-08-08 14:00 | Satoshi Politico

    Jak nie utonąć. 6 zasad zachowania w wodzie, które mogą nas uratować

    Bardzo cenne informacje! Dziękuję za ich opublikowanie, bowiem pewnych rzeczy nie wiedziałem (przede wszystkim tego z pozycją embrionalną i wypornością).
  • 2018-08-08 14:00 | Satoshi Politico

    dziekuje

    Bardzo cenne informacje! Dziękuję za ich opublikowanie, bowiem pewnych rzeczy nie wiedziałem (przede wszystkim tego z pozycją embrionalną i wypornością).
  • 2018-08-09 13:49 | Satoshi Politico

    Re:Afera pedofilska wstrząsnęła Niemcami

    @ Klopfer: Und was wollen Sie uns damit sagen? (I co nam Pan chce przez to powiedzieć?)
  • 2018-08-17 13:31 | Satoshi Politico

    Re:Co to jest naród? Kto może czuć się Polakiem? Nieodrobiona lekcja

    Bardzo ciekawy tekst. Pan Woleński poruszył wiele istotnych kwestii. W zdumienie wprawiło mnie jednak, że autor w części historycznej swego wywodu "przeskoczył" niejako okres II wojny światowej i PRL. A to właśnie wówczas zaszła b. istotna zmiana, która ma moim zdaniem duży wpływ na problematykę ksenofobii: W latach 40-tych XX w. Polska stała się z państwa multietnicznego, w którym kwestia obywatelstwa osób o różnej przynależności etnicznej musiała być jakoś praktycznie rozwiązana, państwem monoetnicznym, swoistym "rajem endecji". Było to oczywiście w pierwszym rzędzie skutkiem wymordowania Polaków (obywateli polskich) pochodzenia żydowskiego przez nazistowskie Niemcy. Dalszymi przyczynami były jednak przymusowe przesiedlenia ludności białoruskiej, niemieckiej i ukraińskiej po zakończeniu II wojny światowej (zostało ich b. niewielu). W skutek tego w powojennej Polsce prawie nie było mniejszości etnicznych (a te które były, nie były jako takie oficjalnie uznawane) i większość społeczeństwa wyrosła w przekonaniu, że monoetnizcność to coś naturalnego. Tak jednak nie jest. Monoetniczność w skali światowej to raczej wyjątek. Jednakże w skutek własnych doświadczeń życiowych w monoetnicznym kraju sporej części mieszkańców Polski trudno przychodzi zaakceptowanie zjawisk wieloetniczności i obywatelskiej (a nie etnicznej) koncepcji narodu (nation).
  • 2018-08-21 15:17 | Satoshi Politico

    Re:Asia Argento, inicjatorka ruchu #MeToo, oskarżona o molestowanie

    Zasadniczy problem zjawiska "#MeToo" polega na tym, że na podstawie oskarżeń, które jeszcze nie zostały poddane weryfikacji w ramach procesu sądowego, różne osoby (np. najpierw pan Weinstein, a teraz pani Argento) prezentowane są przez media jako sprawcy. Tym samym podcinany jest jeden z najważniejszych filarów praworządności: zasada domniemania niewinności. W przypadku pana Weinsteina może być b. wiele dowodów w postaci zeznań pokrzywdzonych-świadków, ale na razie jest on oskarżonym a nie skazanym. Jednakże media (w tym autorka Polityki) piszą o nim bez cienia wątpliwości jako o sprawcy. Kto, tak jak ja, zwraca uwagę, na błędność takiego działania, pomawiany jest o sprzyjanie "gwałcicielom". Nie wykluczone, że pani Argento stała się ofiarą burzy, którą sama rozpętała, inicjując akcję "#MeToo". Ponieważ wiele z publicznie formułowanych zarzutów jest b. trudne do sprawdzenia, cała akcja wytwarza atmosferę, w której wiele osób może ulec pokusie bezpodstawnego oczerniania. To nie koniecznie wyklucza możliwość, że w niektórych (nawet licznych) przypadkach oskarżenia wobec danej osoby są uzasadnione, ale "oddzielenie ziarna od plew" staje się coraz trudniejsze. Dla bezpodstawnie pomawiających oznacza to spadek ryzyka poniesienia konsekwencji swych działań. Mogą odegrać się na kimś, kto odniósł większy sukces lub spróbować wyłudzić odszkodowanie. Skutkiem tej tendencji do emocjonalnego i jednostronnego roztrząsania tego rodzaju kwestii w mediach a nie w salach sądowych są także sytuacje, kiedy okazuje się, że ikony obrońców / obrończyń ofiar molestowania seksualnego i gwałtów okazują się kłamczuchami i "lansiarami" takimi jak pani Emma Sulkowicz znana jako "dziewczyna z materacem" (Mattress Girl). Takie postacie i ich hołubienie przez "wojowników (wojowniczki) o sprawiedliwość społeczną" (social-justice warriors) szkodzą słusznej sprawie obrony praw jednostek przed realną przemocą (w tym seksualną). Sposób, w jaki przebiegają tego rodzaju kampanie, sprzyja zaś pomyłkom, które na dłuższą metę skompromitują cały ten ruch w oczach zdroworozsądkowo myślących ludzi.
  • 2018-08-22 14:37 | Satoshi Politico

    Trump popełnił przestępstwo – zeznaje jego były adwokat

    "Prezydent może przede wszystkim ułaskawić Cohena i Manaforta w zamian za ich lojalność i dyskrecję, co utrudni Muellerowi zebranie twardszych dowodów jego winy." Czy ta możliwość wykorzystania prezydenckiego prawa łaski w celach politycznych nie przypomina Państwu pewnego zdarzenia w Polsce? Czy polska PiSolandia stanie się dla USA wzorem przemian kultury politycznej?
  • 2018-08-22 14:37 | Satoshi Politico

    Uczeń przerasta mistrza?

    "Prezydent może przede wszystkim ułaskawić Cohena i Manaforta w zamian za ich lojalność i dyskrecję, co utrudni Muellerowi zebranie twardszych dowodów jego winy." Czy ta możliwość wykorzystania prezydenckiego prawa łaski w celach politycznych nie przypomina Państwu pewnego zdarzenia w Polsce? Czy polska PiSolandia stanie się dla USA wzorem przemian kultury politycznej?
  • 2018-08-23 11:38 | Satoshi Politico

    Re:Były strażnik obozu zagłady deportowany do Niemiec

    @lubat: nie byłbym pewny tego, że "sam fakt przynależności do SS nie podlega karze". W procesie norymberskim SS została uznana za "organizację przestępczą".
  • 2018-08-23 14:39 | Satoshi Politico

    Nowy „Bond” rozpadł się przez... Tomasza Kota?

    Gdyby pan Kot dostał przewidzianą rolę byłby to co najmniej drugi przypadek w historii filmów o James'ie Bond'zie, kiedy Polacy mają wykreować wizerunek "Ruskich". Pierwszy raz, we wczesnej fazie, polscy doradcy wprowadzili do anglojęzycznego obiegu błędny toast "na zdorowie" (w Rosji nie używa się tego wyrażenia w tym kontekście). W bardzo subtelny sposób sparodiował to Sacha Barron Cohen w serii skeczów i filmie o "Boracie" fikcyjnym kazachskim dziennikarzu. Tytułowa postać wypowiada zawsze na powitanie "jaksiemasz".
  • 2018-08-23 14:39 | Satoshi Politico

    ciekawostka

    Gdyby pan Kot dostał przewidzianą rolę byłby to co najmniej drugi przypadek w historii filmów o James'ie Bond'zie, kiedy Polacy mają wykreować wizerunek "Ruskich". Pierwszy raz, we wczesnej fazie, polscy doradcy wprowadzili do anglojęzycznego obiegu błędny toast "na zdorowie" (w Rosji nie używa się tego wyrażenia w tym kontekście). W bardzo subtelny sposób sparodiował to Sacha Barron Cohen w serii skeczów i filmie o "Boracie" fikcyjnym kazachskim dziennikarzu. Tytułowa postać wypowiada zawsze na powitanie "jaksiemasz".
  • 2018-08-24 15:12 | Satoshi Politico

    Re:Szwedzka telewizja manipuluje danymi w sprawie imigrantów

    Poprzedni komentatorzy już zwrócili uwagę na bezpodstawność głównego zarzutu ("manipulacja" danymi statystyki kryminalnej) sformułowanego przez pana Szostkiewicza. Ostre słowa potępienia formułowane pod adresem autora są jak najbardziej uzasadnione. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na pewien dodatkowy szczegół, który wiele mówi o intencjach samozwańczych "bojowników o sprawiedliwość społeczną" (social-justice warriors). W dyskusjach, których głównym tematem jest "przemoc seksualna" wobec kobiet, "bojownicy" i "bojowniczki" prześcigają się w poszerzaniu definicji "przemocy seksualnej" do granic absurdu. W porywach debaty "#MeToo" jako formę "przemocy seksualnej" przedstawiano niekiedy sytuację gdy mężczyzna spojrzy w dekolt kobiecie a ta poczuje się "nieswojo". Kraje takie jak Szwecja czy Kanada stawiane są zwykle za wzór zmian ustawodawstwa karnego mającego zapobiegać b. szeroko pojmowanemu "napastowaniu seksualnemu". A tu nagle okazuje się, że te definicje są zbyt szerokie, ale tylko wtedy, gdy chodzi o przemoc seksualną przypisywaną immigrantom z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. Te argumentacyjne "wygibusy" świadczą dobitnie o tym, że "bojownikom o sprawiedliwość społ." wcale nie chodzi o zwalczanie negatywnych zjawisk, tylko o postawienie na swoim i obronę hegemonii medialnej. Na szczęście tak żenujące teksty jak ten powyższy autorstwa pana Szostkiewicza niebawem doprowadzą do całkowitej erozji podstaw tej hegemonii i do kresu dominacji "mediów głównego nurtu". (Always look at the bright side of life :-))
  • 2018-08-25 11:52 | Satoshi Politico

    Re:Niepodległa Ukraina ma 27 lat. Ale czy są powody do świętowania?

    Podsumowując 27 lat niepodległości Ukrainy autorka kompletnie pomija najważniejsze problemy tego kraju: endemiczną korupcję, rozkład struktur państwowych i prywatę oligarchów. To za sprawą tych trzech, ściśle powiązanych ze sobą zjawisk Ukraina zmarnowała swoją historyczną szansę na stanie się krajem prawdziwie niezależnym w okresie, kiedy Rosja była zbyt słaba, aby przeszkodzić w tym Ukrainie. Obecnie sytuacja uległa zasadniczej zmianie i okno okazji już się zamknęło. Rosja zdołała na tyle skonsolidować swoją państwowość, że zdolna jest do rozszerzania swych wpływów w przestrzeni post-radzieckiej. W latach 1990-ych i 2000-nych Rosja mogła destabilizować tylko takie geopolityczne skrzaty jak Gruzja (3.7 mln.) lub Mołdawia (3.5 mln.). Obecnie RF jest już w stanie realizować podobną politykę wobec państwa ponad dziesięciokrotnie większego (Ukraine 42.8 mln.). W tej zasadniczo odmiennej sytuacji geopolitycznej Polska i cała EU powinny pogrzebać mrzonki o członkostwie Ukrainy w EU, pogodzić się z faktycznym (nie koniecznie de iure) podziałem tego kraju i zastanowić się nad pragmatyczną strategią wykorzystania zachodnich regionów Ukrainy, gdzie ponowne geopolityczne podporządkowanie Rosji nie zyska akceptacji społecznej, w roli "szpetnego" (Banderowsko-Szuchewyczowskiego) przedmurza.
  • 2018-08-25 15:50 | Satoshi Politico

    Re:Szwedzka telewizja manipuluje danymi w sprawie imigrantów

    @rickrick: always look at the bright side of life! :-)
  • 2018-08-29 10:06 | Satoshi Politico

    Re:Niemcy walczą z neonazistami i kibolami

    Autorka (a tym samym portal Polityki) niestety nie nadąża za rozwojem wydarzeń. Napisała bowiem "35-letni Niemiec (według pogłosek – kubańskiego pochodzenia)". To że ofiara jest Niemcem pochodzenia kubańskiego to już nie pogłoski, tylko oficjalna informacja, którą można przeczytać na str. internetowej renomowanego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ). W artykule podane jest też imię ofiary Daniel H. Był on zgodnie z tym textem osobą o poglądach raczej lewicowych (przeciwny rasizmowi, zwolennik legalizacji marihuany). Patrz: http://www.faz.net/aktuell/politik/inland/chemnitz-opfer-daniel-h-war-weder-hooligan-noch-afd-anhaenger-15760347.html Należy więc odnieść się z niejakim sceptycyzmem do zaprzeczania innym "pogłoskom" jakoby sprawcy zabójstwa wcześniej zaczepiali i obrażali jakieś kobiety. Może i te "pogłoski" się potwierdzą, tym bardziej, że nieadekwatne zachowanie niedawnych migrantów z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. wobec kobiet w krajach europejskich to dość rozpowszechnione zjawisko. Należy tu przypomnieć zdarzenia w noc sylwestrową 2015/16 w centrum Kolonii kiedy doszło do masowego napastowania kobiet przez immigrantów pochodzących z krajów Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. Początkowo policja i prasa próbowały dementować, że te zdarzenia nie miały miejsca. Potem jednak prawda o rozmiarze przestępstw i bezradności policji wyszła na jaw. Dlatego krytyczni dziennikarze powinni dziś z większą dozą sceptycyzmu odnosić się do tego rodzaju pospiesznych dementi. Oczywiście fakt, że jacyś dwaj albo trzej immigranci z Bliskiego Wsch. są podejrzani o zabicie człowieka, nie usprawiedliwia ataków na inne osoby o "odmiennym" wyglądzie, nie mające nic wspólnego z tym zdarzeniem. Należy tu dodać, że wiele osób o rodowodzie migranckim także czuje się zagrożone przez napływ roszczeniowo nastawionej biedoty z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. (tzw. "uchodźców"). Np. zdarzenia w Kolonii wywołały zbulwersowanie także w środowisku pochodzących z Maroka mieszkańców tego miasta żyjących tam niekiedy od dziesięcioleci, płacących w RFN podatki, prowadzących zieleniaki itp.
  • 2018-08-29 10:24 | Satoshi Politico

    Re:Niepodległa Ukraina ma 27 lat. Ale czy są powody do świętowania?

    @turpin: to co Pan napisał w zasadzie potwierdza, że Ukraina to państwo podupadające (może jeszcze nie upadłe). Kraj który zmarnował swe szanse na rozwój w okresie, kiedy konstelacja geopolityczna pozwoliłaby na jego realną niezależność i proeuropejską reorientację. To właśnie ta reorientacja w kierunku Zachodu / EU pozwoliła Polsce tak daleko odbić się od poziomu rozwoju społ.-gosp. Ukrainy. Ukraińskie zmiany na lepsze, o których Pan pisze, przyszły za późno, są zbyt powolne i zbyt nikłe. Dlatego niewątpliwie sprzeczna z prawem międzynarodowym aneksja Krymu większości mieszkańcom półwyspu wydała się dobrodziejstwem. Okno okazji (window of opportunity) już się dla Ukrainy niestety zamknęło. Dlatego polityka zagraniczna Polski i EU powinna się z tym faktem liczyć.Tu nie chodzi o to czy się Ukrainie i Ukraińcom dobrze albo źle życzy, tylko o geopolityczny realizm. W geopolityce i stosunkach międzynar. nie ma miejsca na sentymentalizm i "pobożne" życzenia. Aby dojść do tych wniosków, trzeba przede wszystkim analizować fakty dostępne w solidnych źródłach informacji, a nie snuć się po ukraińskich blokowiskach. Nota bene ja też bywam dość regularnie na Ukrainie w ramach mojej działalności zawodowej, choć przyznaję, że moje wizyty ograniczają się głównie do centrum Kijowa i spotykam się zwykle z osobami, których status majątkowy przerasta nawet średnią zachodniej części EU. Mam świadomość, że to nie przeciętni Ukraińcy.
  • 2018-08-29 14:05 | Satoshi Politico

    Re:Niemcy walczą z neonazistami i kibolami

    @dziunka1: na zamieszczanych w internecie nagraniach video widać, jak niektórzy uczestnicy demonstracji atakują osoby o "odmiennym" wyglądzie. To już nie jest zrozumiały wyraz wzburzenia dokonanym zabójstwem, tylko rasizm, bowiem nie ma podstaw uważać, że atakowane osoby mają cokolwiek do czynienia z przestępstwem będącym pierwotną przyczyną protestów. Mamy więc do czynienia ze splotem dwóch problemów: (1) nielegalna immigracja biedoty z Bliskiego Wsch. i Afryki Płn. oraz związany z tym prawdopodobnie wzrost przestępczości (wskazują na to najnowsze statystyki kryminalne niemieckiej policji); (2) rasistowska agresja części (nie wszystkich) demonstrantów w Chemnitz, którzy wykorzystują informację o dokonanym przestępstwie jako pretekst do wyładowywania swojej agresji. Zjawisko (2) nie rozwiązuje problemu (1) a wręcz może go pogłębiać, bowiem ta część immigrantów, która nie popełnia przestępstw, może poczuć się wyalienowana ("nie ważne jak się zachowujemy, i tak nas biją"), co u niektórych może w przyszłości doprowadzić do większej skłonności do zachowań sprzecznych z prawem. To taki mechanizm nakręcania spirali przemocy. Krytykując więc błędną politykę immigracyjną rządu Angeli Merkel oraz dominującą w mediach ideologię "refugeezmu" nie należy popierać zachowań xenophobicznych. Nie każdy "wróg naszego wroga" powinien być uważany za przyjaciela.
  • 2018-09-03 12:25 | Satoshi Politico

    Re:Chemnitz: marsze za „Niemcami dla Niemców” i „Niemcami bez faszyzmu”

    Tekst zawiera dwie nieścisłości. Pierwsza to stwierdzenie autorki: "Zabójcy to Irakijczyk i Syryjczyk..." Jak na razie są to podejrzani o zabójstwo. Czy faktycznie są zabójcami okaże się dopiero, kiedy sprawę rozpatrzy sąd. Druga to sformułowanie "oburzeni obywatele". To nietrafne tłumaczenie. W niemieckich mediach podawane jest samo-określenie protestujących jako "besorgte Bürger". Określenie to należy przetłumaczyć jako "zaniepokojeni obywatele" lub "zatroskani obywatele. "Oburzeni obywatele" to już wyższy stopień emocji. Po niemiecku nazwano by ich "aufgebrachte Bürger". Jest jeszcze wyższy stopień, zwykle używany przez przeciwników: "Wutbürger" co tłumaczyć należy jako "rozwścieczeni / wściekli obywatele" (alternatywnym tłumaczeniem nieco bardziej dowolnym ale nadal trafnym byłoby "obywatele pieniacze"). Solidne dziennikarstwo powinno precyzyjnie operować środkami językowymi. W przeciwnym wypadku stwarza niepotrzebnie pretekst do niezadowolenia obywateli z działalności mediów. To niezadowolenie wyraża się w częstych okrzykach "Lügenpresse" (łże-prasa) i poprzez fizyczną agresję wobec dziennikarzy.
  • 2018-09-03 14:07 | Satoshi Politico

    Re:Chemnitz: marsze za „Niemcami dla Niemców” i „Niemcami bez faszyzmu”

    @kaesjot: nie rozumie Pan / Pani w czym zasadniczy problem. Część demonstrantów w Chemnitz atakowała przypadkowych ludzi, którzy wyglądają "odmiennie". To że ktoś ma inną karnację skóry albo ciemne włosy wcale nie oznacza, że jest nielegalnym immigrantem (a za ewentualną deportację tych ostatnich odpowiedzialna jest Policja Federalna). Zamordowany Daniel H. sam był z pochodzenia pół-Kubańczykiem, więc nie wykluczone, że ci sami demonstranci w innej sytuacji też by go zaatakowali. Już to napisałem w innym komentarzu: można krytykować błędna politykę migracyjną pani Kanclerz Merkel, ale nie należy solidaryzowac się z osobami o jawnie rasitowskich poglądach, które wykorzystują śmierć Daniela H. jako pretekst do wyladowywania swojej agresji.
  • 2018-09-03 18:51 | Satoshi Politico

    Re:Chemnitz: marsze za „Niemcami dla Niemców” i „Niemcami bez faszyzmu”

    @kaesjot: Przyczyną nie jest bynajmniej jedynie napływ nielegalnych migrantów, a nawet gdyby był, nie usprawiedliwiałby atakowania ludzi nie mających nic wspólnego z domniemanymi sprawcami morderstwa. (Dlatego błędnym jest mówienie w tym kontekscie o "samosądach" (Selbstjustiz), co przewija się niekiedy w mediach niemieckich.) Psychologia społ. ruchów neonazistowskich, rasistowskich właśnie tak funkcjonuje: pierwotnym bodźcem do działania jest chęć wyładowania agresji i pod tę potrzebę poszukiwane są preteksty tworzące pozory, że dokonywane akty agresji są uzasadnione i mają przyzwolenie społeczne. @jrcanonia: akurat w przypadku zabójstwa w Chemnitz państwo niemieckie b. dobrze sobie radzi z podejrzanymi. Zostali szybko zatrzymani, trafili do aresztu śledczego, okoliczności zabójstwa są dalej badane i jeśli potwierdzi się podejrzenie, zatrzymani staną przed sądem. Jeśli zaś dowody przedstawione przez stronę oskarżenia na to wystarczą, zostaną skazani. Państwo prawa funkcjonuje w tym przypadku dobrze. Jedynym zarzutem mogłoby być to, że jeden z podejrzanych nie powinien był pozostawać tak długo w Niemczech ponieważ w trakcie swojej migracji jako tzw. "uchodźca" złożył już wcześniej wniosek o azyl w Bułgarii. Za okresowy brak kontroli immigracji należy rzeczywiście winić poprzedni rząd Angeli Merkel.
  • 2018-09-10 18:50 | Satoshi Politico

    Re:Co się mówi w Moskwie o otruciu Skripalów

    Autor napisał podsumowując swój wywód: "Doprawdy szkoda, że liberalni rosyjscy dziennikarze nie dostrzegają, iż problemem nie jest brak profesjonalizmu morderców, lecz państwo wydające bezprawne wyroki śmierci i gwałcące podstawowe prawa człowieka." W pewnym stopniu Autor ma rację, aczkolwiek należy dodać kilka uwag krytycznych pod jego adresem: 1. Jeśli Rosja jest rzeczywiście takim "państwem zbójeckim" (rough state), jakim przedstawia je Autor tekstu, to dla dziennikarzy żyjących i pracujących w tym państwie "nazywanie rzeczy po imieniu" może stanowić znacznie większe zagrożenie dla zdrowia i życia, niż dla dziennikarza "Polityki". Z jednej strony krytyczne publikacje możliwe są w mediach inteligencko-niszowych (takich jak Nowaja Gazieta) ale z drugiej strony dziennikarze (oraz opozycjoniści) mogą paść ofiarami zabójstw, których ślady zwykle prowadzą do czeczeńskiego otoczenia Ramzana Kadyrowa (Pitbulla Putina). Przykładami są dziennikarka Anna Politkowskaja oraz opozycyjny polityk-aktywista Boris Niemcow. Ciekaw jestem czy autor będzie równie chojracko nazywał rzeczy po imieniu kiedy pro-PiS-owskie bojówki, ONR-owcy albo środowiska Wojsk Obrony Terytorialnej przejdą od słów do czynów. (Nadal mam jednak nadzieję, że do tego ostatniego nigdy nie dojdzie). 2. W opisanych wyżej warunkach dziennikarze publikujący w mediach inteligencko-niszowych stosują swoistą technikę "krytyki immanentnej": nie krytykują władz z pozycji odmiennego systemu wartości tylko z pozycji systemu wartości, propagowanych (nota bene co najwyżej implicite) przez Kreml. Oficjalnie sugeruje się sukcesy różnych "spec-operacji" jednocześnie nie przyznając się do nich otwarcie (ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi; z tym jest jak z powiedzonkiem Errana Morada fikcyjnego byłego oficera izraelskiego wykreowanego przez Sachę Barrona Cohena na potrzeby serialu "Who Is America?": "w ciągu tych 13-u lat, kiedy NIE służyłem w Mossadzie"). Krytyczni dziennikarze tacy jak Łatynia dowodzą więc, że te spec-operacje wcale nie są tak wspaniale przeprowadzone. Słuchałem podcastu tego wydania jej audycji "Kod dostępu" (Kod dostupa). Łatynina argumentuje opierając się na publicznie dostępne informacje, że akcja była przeprowadzona dyletancko, bowiem doszło do otrucia nie tylko samego Siergieja Skripala ale także jego córki. Gdyby otruty został tylko sam Skirpal, to po jego śmierci trudno byłoby ustalić, że padł ofiarą substancji o nazwie "nowiczok". Objawy zatrucia są bowiem, jak twierdzi Łatynina, zbliżone do zawału serca. Znalezienie zwłok 60-kilku-letniego mężczyzny zmarłego na zawał (lub znalezienie go jeszcze żywego z objawami zawału) nie wywołałoby prawdopodobnie niczyich podejrzeń. Za to podejrzane jest gdy dwie osoby w różnym wieku i o różnym stanie zdrowia wykazują jednocześnie b. podobne symptomy. Stąd spekulacja Łatyniny, że agenci nie wiedzieli o pojawieniu się córki Skripala w domu ojca. 3. Praktyka "zabójstw pozaprawnych" (extrajudicial killings) stosowana jest przez wiele państw w tym USA. Przy tym giną także osoby postronne (np. w zamachach na domniemanych terrorystów przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych).
  • 2018-09-10 20:11 | Satoshi Politico

    Re:Przypadek Sary

    Cały artykuł oparty jest na błędnej przesłance, wynikającej z ideologii "refugeezmu": "23-letnia Sara Mardini, Syryjka, która uciekając na Lesbos..." Przed czym uciekała w roku 2015 pani Madini z zachodniej Turcji na grecką wyspę Lesbos? Przecież ani wtedy (ani obecnie) w zach. Turcji nie było ani wojny ani systematycznego prześladowania Syryjczyków. Pani Mardini, podobnie jak te 18 osób w łodzi, którą holowała, (oraz wiele innych w innych łodziach) wsiadła do tej łodzi, aby dostać się do EU z czym wiązała nadzieję na poprawę swych warunków materialnych. Kto migruje aby poprawić swoją sytuację materialną, jest migrantem ekonomicznym a nie uchodźcą.
  • 2018-09-26 11:22 | Satoshi Politico

    „Nie” dla mowy nienawiści Wojciecha Cejrowskiego

    Z tekstu wynika, że aktywiści protestujący przeciwko występowi Wojciecha Cejrowskiego w Warszawie utworzyli "na potrzeby akcji termin „ksenoamyna”, czyli miłość do inności, to przeciwieństwo ksenofobii, strachu przed innością". To bardzo wydumane pojęcie wskazuje dobitnie jak dalece ten protest oderwany jest od realiów życia większości obywateli. Aktywiści, nieświadomie chyba, zachowują się w sposób podsycający energię społeczną, która pozwala na sukcesy osób takich jak pan Cejrowski. To gra dystynkcji społecznych: "my vs. oni". "My", których przyciąga Cejrowski, to "prości ludzie, którzy wiedzą lepiej" a "oni" to intelektualna "elyta" lubująca się w ezoterycznych sformułowaniach, którymi daje "nam" do zrozumienia, że i tak jesteśmy z jej punktu widzenia za głupi, więc powinniśmy się zamknąć i się jej słuchać. Tak długo, jak protestujący przeciwko wystąpieniom pana Cejrowskiego wpasowują się w ten schemat percepcji, nie mają szans na szerszy sukces. Co ciekawe, samo zaproszenie pana Cejrowskiego zawiera (zgodnie z cytatem w tekście Polityki) znakomitą podstawę do krytyki immanentnej (która zwykle jest najskuteczniejsza, bowiem wykazuje sprzeczności w logice stosowanej przez samych krytykowanych). Otóż W. Cejrowski tak się reklamuje: „W tym przedstawieniu zachęcam, by mniej pracować, a więcej leżeć. Naturalnym stanem mężczyzny jest nicnierobienie i kobiety powinny to uszanować. Naturalnym stanem kobiety jest być wypoczętą, ładnie wyglądać i pachnieć, a mężczyźni powinni to sponsorować” Tu należałoby po prostu zwrócić uwagę na kompletną bzdurność tej wypowiedzi: Jak mężczyzna zajmujący się "nicnierobieniem" zamiast "pracą" może "sponsorować" kobiecie jej bycie "wypoczętą, ładnie wyglądającą i pachnącą"? Za co? Tę krytykę zrozumie każdy przysłowiowy "Janusz" i każda przysłowiowa "Grażyna", którzy widząc słowo "ksenoamyna" wyrzucą ulotkę protestujących nie czytając jej dalej.
  • 2018-09-26 11:22 | Satoshi Politico

    Sprawa może i słuszna, ale strategia błędna

    Z tekstu wynika, że aktywiści protestujący przeciwko występowi Wojciecha Cejrowskiego w Warszawie utworzyli "na potrzeby akcji termin „ksenoamyna”, czyli miłość do inności, to przeciwieństwo ksenofobii, strachu przed innością". To bardzo wydumane pojęcie wskazuje dobitnie jak dalece ten protest oderwany jest od realiów życia większości obywateli. Aktywiści, nieświadomie chyba, zachowują się w sposób podsycający energię społeczną, która pozwala na sukcesy osób takich jak pan Cejrowski. To gra dystynkcji społecznych: "my vs. oni". "My", których przyciąga Cejrowski, to "prości ludzie, którzy wiedzą lepiej" a "oni" to intelektualna "elyta" lubująca się w ezoterycznych sformułowaniach, którymi daje "nam" do zrozumienia, że i tak jesteśmy z jej punktu widzenia za głupi, więc powinniśmy się zamknąć i się jej słuchać. Tak długo, jak protestujący przeciwko wystąpieniom pana Cejrowskiego wpasowują się w ten schemat percepcji, nie mają szans na szerszy sukces. Co ciekawe, samo zaproszenie pana Cejrowskiego zawiera (zgodnie z cytatem w tekście Polityki) znakomitą podstawę do krytyki immanentnej (która zwykle jest najskuteczniejsza, bowiem wykazuje sprzeczności w logice stosowanej przez samych krytykowanych). Otóż W. Cejrowski tak się reklamuje: „W tym przedstawieniu zachęcam, by mniej pracować, a więcej leżeć. Naturalnym stanem mężczyzny jest nicnierobienie i kobiety powinny to uszanować. Naturalnym stanem kobiety jest być wypoczętą, ładnie wyglądać i pachnieć, a mężczyźni powinni to sponsorować” Tu należałoby po prostu zwrócić uwagę na kompletną bzdurność tej wypowiedzi: Jak mężczyzna zajmujący się "nicnierobieniem" zamiast "pracą" może "sponsorować" kobiecie jej bycie "wypoczętą, ładnie wyglądającą i pachnącą"? Za co? Tę krytykę zrozumie każdy przysłowiowy "Janusz" i każda przysłowiowa "Grażyna", którzy widząc słowo "ksenoamyna" wyrzucą ulotkę protestujących nie czytając jej dalej.
  • 2018-09-26 11:29 | Satoshi Politico

    Re:Przypadek Sary

    @agus: Wiem jaka była i jest sytuacja w Syrii, tylko że ci "uchodźcy" przemieszczali się w roku 2015 na terytorium EU nie bezpośrednio z Syrii, tylko z zachodniej Turcji (wybrzeża Morza Egejskiego na greckie wyspy). W zach. Turcji nie było wtedy ani żadnej wojny, ani prześladowania Syryjczyków. Po prostu żyli tam biednie i dostanie się do EU traktowali jako szansę na poprawę warunków materialnych. To zrozumiała motywacja migracji ekonomicznej, ale wtedy ten rodzaj migracji należy odpowiednio traktować ze strony rządów państw EU.
  • 2018-10-30 06:52 | Satoshi Politico

    Re:„Urocza” czwórka na zdjęciu. Ale co tu jest uroczego?

    A może PAD napisał to ironicznie? Autor tekstu w ogóle nie bierze pod uwagę takiej możliwości.
  • 2018-10-30 07:12 | Satoshi Politico

    Re:Syryjski Kurd wygrał wybory do Rady Powiatu w Policach

    Zgadzam się z panem Faliczem (co się rzadko zdarza). Zakładam, że pan Fate jest obywatelem polskim, skoro ma bierne prawa wyborcze. Z mojej perspektywy jest więc Polakiem. Można co najwyżej dodać, że pochodzenia syryjsko-kurdyjskiego.
  • 2018-11-03 08:18 | Satoshi Politico

    Orbán wyrzuca z Węgier „Uniwersytet Sorosa”

    Szykanowanie renomowanego universytetu to rzeczywiście absurdalna polityka, którą autor słusznie krytykuje. Problem w tym, że rząd Orbana podjął także pewne ważne i słuszne działania. To między innymi dzięki jego twardej polityce udało się powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów tzw. "trasą balkanską". Prawdę powiedziawszy ten aspekt jest ważniejszy geopolitycznie. CEU przeniósł się do Wiednia. Węgry na tym straciły, ale dla CEU to nie aż tak wielki problem, bo przecież w Wiedniu "da się żyć". Z drugiej strony władze krajów Europy zach. korzystają z restrykcyjnej polityki immigracyjnej rządu Orbana, choć go głośno krytykują. Gdyby napływ nielegalnych imigrantów nie został ograniczony, to nie wykluczone, że Alternatywa dla Niemiec "zmiotłaby" rząd Merkel już w ostatnich wyborach.
  • 2018-11-03 08:18 | Satoshi Politico

    złożoność sytuacji a uproszczenia autora

    Szykanowanie renomowanego universytetu to rzeczywiście absurdalna polityka, którą autor słusznie krytykuje. Problem w tym, że rząd Orbana podjął także pewne ważne i słuszne działania. To między innymi dzięki jego twardej polityce udało się powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów tzw. "trasą balkanską". Prawdę powiedziawszy ten aspekt jest ważniejszy geopolitycznie. CEU przeniósł się do Wiednia. Węgry na tym straciły, ale dla CEU to nie aż tak wielki problem, bo przecież w Wiedniu "da się żyć". Z drugiej strony władze krajów Europy zach. korzystają z restrykcyjnej polityki immigracyjnej rządu Orbana, choć go głośno krytykują. Gdyby napływ nielegalnych imigrantów nie został ograniczony, to nie wykluczone, że Alternatywa dla Niemiec "zmiotłaby" rząd Merkel już w ostatnich wyborach.
  • 2018-11-04 10:02 | Satoshi Politico

    Molestowanie seksualne: dlaczego kobiety milczą przez lata?

    "Powszechnie uważa się, że kobiety wymyślają „te historie” w celu zwrócenia na siebie uwagi, zarobienia pieniędzy lub zależy im na powrocie do mężczyzny, którego oskarżają. Takie argumenty pojawiają się w przestrzeni publicznej bardzo często, zwłaszcza w ostatnim czasie." Autorka pomija tu fakt, że w szeregu silnie upublicznionych oskarżeń o gwałt okazało się potem w trakcie postępowań wyjasniajacych bądź sądowych, że rzekoma ofiara mówiła niepradę i gwałt nie miał miejsca. Najbardziej znaną sprawą, są bezpodstawne pomówienia o gwałt sformułowane przez studentkę Columbia University Emmę Sulkowicz przeciwko koledze ze studiów. Kiedy nie była w stanie potwierdzić tych zarzutów przed uniwersytecką komisją urządziła "performance artystyczny" nosząc ze sobą materac, na którym rzekomo została "zgwałcona" i otrzymała za te "pracę" nawet dyplom. (wiele to także mówi o stopniu rozkładu części środowisk intelektualnych na "elitarnym" rzekomo uniwersytecie.) Innymi przykładami są: Jörg Kachelmann, prezenter pogody i celebryta w krajach niemieckojezycznych (pochodzi ze Szwajcarii) uniewinniony przez sąd oraz Gina-Lisa Lohfink, niemiecka modelka i celebrytka, która twierdziła, że została odurzona środkami farmakologicznymi a potem zgwałcona przez dwóch mężczyzn, którzy nagrali wszystko na video i opublikowali ten filmik w internecie. W wyniku procesu sądowego okazało się jednak, że pani Lohfink była po prostu pijana a wypowiedziane belkotliwie "nein" odnosiło się do nagrania video a nie do sexu. Oskarżeni zostali uwolnieni od zarzutu gwałtu a ponieśli znacznie mniejsza karę za naruszenie dób osobistych poprzez publikację nagrania ofiary w sytuacji intymnej bez jej zgody. Takie zdarzenia medialne (sprawa Sulkowicz obiegła cały świat, pisał o niej obszernie the NYTimes. To za sprawą takich zdarzeń medialnych, w których media nie przestrzegają zasady domniemania niewinności, następuje dyskredytacja tego typu zarzutów w oczach szerokiej publiczności. Jednostronnie naglasniajac zarzuty gwaltu media same przyczyniają się do pojawienia kontr-dyskursu (często również przerysowujacego w drugą stronę) i podcinają coraz bardziej gałąź wiarygodności, na której siedzą. Ten jednostronny artykuł w Polityce jest dobrym tego przykładem.
  • 2018-11-04 10:02 | Satoshi Politico

    Jednostronny tekst pozbawiony krytycznej refleksji

    "Powszechnie uważa się, że kobiety wymyślają „te historie” w celu zwrócenia na siebie uwagi, zarobienia pieniędzy lub zależy im na powrocie do mężczyzny, którego oskarżają. Takie argumenty pojawiają się w przestrzeni publicznej bardzo często, zwłaszcza w ostatnim czasie." Autorka pomija tu fakt, że w szeregu silnie upublicznionych oskarżeń o gwałt okazało się potem w trakcie postępowań wyjasniajacych bądź sądowych, że rzekoma ofiara mówiła niepradę i gwałt nie miał miejsca. Najbardziej znaną sprawą, są bezpodstawne pomówienia o gwałt sformułowane przez studentkę Columbia University Emmę Sulkowicz przeciwko koledze ze studiów. Kiedy nie była w stanie potwierdzić tych zarzutów przed uniwersytecką komisją urządziła "performance artystyczny" nosząc ze sobą materac, na którym rzekomo została "zgwałcona" i otrzymała za te "pracę" nawet dyplom. (wiele to także mówi o stopniu rozkładu części środowisk intelektualnych na "elitarnym" rzekomo uniwersytecie.) Innymi przykładami są: Jörg Kachelmann, prezenter pogody i celebryta w krajach niemieckojezycznych (pochodzi ze Szwajcarii) uniewinniony przez sąd oraz Gina-Lisa Lohfink, niemiecka modelka i celebrytka, która twierdziła, że została odurzona środkami farmakologicznymi a potem zgwałcona przez dwóch mężczyzn, którzy nagrali wszystko na video i opublikowali ten filmik w internecie. W wyniku procesu sądowego okazało się jednak, że pani Lohfink była po prostu pijana a wypowiedziane belkotliwie "nein" odnosiło się do nagrania video a nie do sexu. Oskarżeni zostali uwolnieni od zarzutu gwałtu a ponieśli znacznie mniejsza karę za naruszenie dób osobistych poprzez publikację nagrania ofiary w sytuacji intymnej bez jej zgody. Takie zdarzenia medialne (sprawa Sulkowicz obiegła cały świat, pisał o niej obszernie the NYTimes. To za sprawą takich zdarzeń medialnych, w których media nie przestrzegają zasady domniemania niewinności, następuje dyskredytacja tego typu zarzutów w oczach szerokiej publiczności. Jednostronnie naglasniajac zarzuty gwaltu media same przyczyniają się do pojawienia kontr-dyskursu (często również przerysowujacego w drugą stronę) i podcinają coraz bardziej gałąź wiarygodności, na której siedzą. Ten jednostronny artykuł w Polityce jest dobrym tego przykładem.
  • 2018-11-26 10:06 | Satoshi Politico

    Re:Czy Rosja zajmie ukraińskie morze?

    Końcówka tekstu wskazuje na to, że autor interpretuje sytuację w błędnych kategoriach: w geopolityce nie chodzi o "wstyd" i "prestiż" tylko o interesy i możliwości ich realizacji. Już kilkakrotnie pisałem w komentarzach do innych tekstów "Polityki" nt. konfliktu wokół Ukrainy, że Zachód w tym Polska muszą przyjąć do wiadomości, że Ukraina jako państwo poniosła klęskę, bowiem w okresie, kiedy rosyjska państwowość była słaba, nie zdołała skonsolidować swojej własnej państwowości. Ukraina przegrała z Rosją swoisty wyścig w (od)budowie zdolności sprawczych państwa (state capacities) po rozpadzie ZSRR. Dlatego nie jest dziś w stanie oprzeć się agresywnej polityce Rosji. Dla Zachodu a szczególnie dla Unii Europejskiej powinien wynikać stąd jeden wniosek: trzeba pogodzić się z de facto podziałem Ukrainy na strefy wpływów. (Giedroyc is dead!) Wizja Ukrainy jako członka NATO i EU to niebezpieczna mrzonka. Zachodnia część Ukrainy, która nigdy nie zaakceptuje dominacji RF, może stać się jedynie -- szpetnym bowiem banderowsko-szuchewyczowskim -- przedmurzem oraz zapleczem ekonomicznym Europy, ale nigdy integralną jej częścią. W tym kierunku winna zmierzać realna polityka EU w tym Polski. Tu nie chodzi o wstyd, bo wstydzić powinni się co najwyżej Ukraińcy, którzy w ciągu blisko 30 lat od rozpadu ZSRR nie zdołali zbudować dostatecznie silnej państwowości. Teraz płacą za to wieloletnie pogrążanie się w chaosie i korupcji.
  • 2018-12-02 12:23 | Satoshi Politico

    Prezydentem Gruzji po raz pierwszy została kobieta: Salome Zurabiszwili

    "Takie słowa w kraju, który wciąż cierpi przez ten konflikt, a 20 proc. jego terytorium jest pod okupacją, są dyskryminujące dla polityka." Autorka miała chyba na myśli, że te słowa są "dyskwalifikujące".
  • 2018-12-02 12:23 | Satoshi Politico

    Błąd w tekście

    "Takie słowa w kraju, który wciąż cierpi przez ten konflikt, a 20 proc. jego terytorium jest pod okupacją, są dyskryminujące dla polityka." Autorka miała chyba na myśli, że te słowa są "dyskwalifikujące".
  • 2018-12-05 13:40 | Satoshi Politico

    Barbara Nowacka „budowniczą mostów” i jedyną Polką w rankingu „Politico”

    Pani Czarnacka chyba zbyt wiele czasu spędza w oderwaniu od języka polskiego. Zważywszy, że publikuje w polskim czasopiśmie, to smutne. Napisała "Wyspy Faro". Po polski te wyspy nazywają się Wyspami Owczymi, co jest również znaczące dla kampanii reklamowej tych wysp (niektórym żyjącym tam owcom poprzyczepiano na grzbietach kamery internetowe, co umożliwia internautom oglądanie krajobrazów z perspektywy owiec) po co więc silic się na obcojęzyczne określenia, jeśli jest określenie zrozumiałe dla każdego Polaka i trafiające zarazem w sedno sprawy?
  • 2018-12-05 13:40 | Satoshi Politico

    z dystansu

    Pani Czarnacka chyba zbyt wiele czasu spędza w oderwaniu od języka polskiego. Zważywszy, że publikuje w polskim czasopiśmie, to smutne. Napisała "Wyspy Faro". Po polski te wyspy nazywają się Wyspami Owczymi, co jest również znaczące dla kampanii reklamowej tych wysp (niektórym żyjącym tam owcom poprzyczepiano na grzbietach kamery internetowe, co umożliwia internautom oglądanie krajobrazów z perspektywy owiec) po co więc silic się na obcojęzyczne określenia, jeśli jest określenie zrozumiałe dla każdego Polaka i trafiające zarazem w sedno sprawy?
  • 2018-12-05 13:58 | Satoshi Politico

    Re:Od 2 grudnia Polki pracują za darmo. W innych krajach sytuacja jest gorsza

    Artykuł nie zawiera niestety b. ważnej informacji na temat metodologii obliczeń. Nie wiadomo bowiem, czy chodzi o "unadjusted gender pay gap" czy też "adjusted gender pay gap". Pierwsze wyliczenie to faktycznie proste podzielenie sumy dochodów wszystkich kobiet/mezczyzn przez liczbę tych osób. Drugie wyliczenie opiera się na średniej stawce godzinowej porównywane w obrębie zbliżonych form pracy itp. To bardzo skomplikowane wyliczenie uwzględniające te różnice w czasie, charakterze pracy i wiele innych zmiennych, na które słusznie wskazali niektórzy komentatorzy. Brak informacji, jaki rodzaj gender pay gap leży u podstaw przekazanych informacji to poważne niedociągnięcia autora. Znam z badań socjologicznych różnice w Niemczech: unadjusted ok. 20%, adjusted 6-7%. Skoro w Niemczech zgodnie z podana informacja kobiety rzekomo pracują za darmo od 11 pazdziernika czyli przez ok 80 dni, to mamy do czynienia z ponad 20 procentami. Innymi słowy artykuł oparty jest faktycznie na dyletanckich wyliczeniach. Zachodzi więc podejrzenie, że celem tekstu jest lansowanie pewnej tezy w przestrzeni publicznej a nie rzetelne informowanie o wynikach badań, opartych na niesolidnej metodologii.
  • 2019-01-15 13:44 | Satoshi Politico

    Re:Żyj, nie zawstydzaj. W miastach zawisły krzywdzące plakaty

    @ Yelonky: bardzo trafne uwagi. w dzisiejszych społeczeństwach Zachodu, do którego Polska nadal aspiruje, rozprzestrzeniła się kultura przesadnej poprawności, która niszczący możliwości krytycznego dyskursu. W myśl tych zasad nie należy mówić nic co mogłoby wywołać dyskomfort u kogokolwiek -- nawet u najbardziej curiosalnej postaci z niekończącej się serii LGBTQ... W ten trend wpisuje się też ruch osób chorobliwie i nieestetycznie otyłych, które coraz głośniej domagają się swego "prawa" do bycia "akceptowanymi takimi, jakimi są". W sukurs na pewno przyjdą im niebawem obrończynie "prawa" kobiet do owłosionych nóg itd. (tu przynajmniej odpada problem zdrowotny).
  • 2019-01-18 14:11 | Satoshi Politico

    Re:Dość nienawiści w TVP – apeluje Towarzystwo Dziennikarskie

    Pani Aspiryno, chyba Pani jednak trochę przesadza. w propagandzie nazistowskiej porównywano Zydów do szczurów a w praktyce mordowano ich w komorach gazowych i na różne inne sposoby. Od takiej sytuacji PiSolandia jest jednak jeszcze bardzo daleka.