Tadeusz Zawadzki dla POLITYKA.PL
1 września 2011

Wehrmacht nie był czysty

W obfitości literatury poświęconej II wojnie światowej, a w szczególności kampanii wrześniowej, trudno znaleźć książki poświęcone widzeniu wojny przez Niemców – zwykłych Niemców. O tym, co Wehrmacht i wspomagające go siły policyjne Rzeszy i Selbstschutzu robiły w Polsce jesienią 1939 r.

Owszem, istnieją liczne wspomnienia, ale zwykle pisane przez dowódców różnego szczebla. Z racji wysokiej pozycji autorów, a i z powodu krótkości wojny wrześniowej, tematyka ta zajmuje tam niewiele miejsca, zaś ich autorzy koncentrują się na czysto militarnej stronie zdarzeń (przykładem tu tyleż kanoniczne, co w wielu miejscach zakłamane Wspomnienia żołnierza Heinza Guderiana).

Na krótko przed kolejną rocznicą wybuchu wojny Wydawnictwo Znak uraczyło nas książką Jochena Böhlera czyniącą poważny wyłom w tym niepisanym pakcie milczenia. Tematem książki jest bowiem fala terroru i zbrodni, jaka rozlała się po Polsce za sprawą najazdu. Wydana dwa lata temu w Niemczech zrobiła tam sporo zamieszania, tym bardziej że towarzyszyła dokumentalnemu filmowi pod tym samym tytułem emitowanemu przez ogólnoniemiecką telewizję ARD.

Böhler, wybornie znający się na tej tematyce – dość wspomnieć poprzednią jego pracę Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce, również wydaną przez Znak – rysuje obraz kampanii w Polsce jako swoistego preludium do wojny totalnej i holocaustu, poligonu na którym przetestowano rozwiązania i metody zastosowane później: masowe rozstrzeliwania, grabieże, pogromy i mordy na ludności żydowskiej, brutalność i bezwzględność z jaką traktowano ludność cywilną.

Katalog jest obfity od samego początku wojny: by wspomnieć choćby szlak bojowy 41 pułku piechoty znaczony spalonymi wsiami, akty ludobójstwa w Torzeńcu i Wyszanowie (2 IX), "krwawy poniedziałek" w Częstochowie (4 IX), masakrę przemyskich Żydów (16–19 IX),egzekucja jeńców z polskiej 7 Dywizji Piechoty pod Ciepielowem (8 IX), "Akcję Tannenberg", czy plądrowanie zdobytej Warszawy.

Böhler pokazuje też błędy i zaniechania, a także zbrodnie strony polskiej, zwracając przy tym uwagę na ich niewielką skalę i przypadkowość zrozumiałą w kontekście brutalnej agresji.

Pisze też Böhler o pojedynczych przypadkach sprzeciwu oficerów Wehrmachtu wobec sposobu działania przyjętego w Polsce, podkreślając, przy tym że w żaden sposób nie zmieniają one całości obrazu.

Wszechstronnie podchodząc do problemu Autor jasno wykazuje, że niemiecki terror w kampanii polskiej miał charakter systemowy. Wprawdzie był to system niedoskonały, ale już wykazujący podstawowe cechy tak "twórczo" rozwinięte w przyszłości. Kluczowym elementem tego systemu była aktywna współpraca Wehrmachtu. Wehrmacht nie był czysty. Nigdy.

Jochen Böhler
Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce
tłum. Dariusz Salamon
Znak, Kraków 2011

Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail
« »

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną