Zgoda na zegar
Czy jest jakaś psychologiczna receptura na zachowanie intelektualnej i emocjonalnej werwy, umiejętności cieszenia się życiem, odczuwania szczęścia?
Mirosław Gryń/Polityka

Czy jest jakaś psychologiczna receptura na zachowanie intelektualnej i emocjonalnej werwy, umiejętności cieszenia się życiem, odczuwania szczęścia?

Nie stetryczeć. Nie załamać się i nie rozmemłać. Nie zgnuśnieć, nie zrzędzić, nie sknerzyć. Nie pouczać, nie przynudzać, nie powtarzać się w kółko. Nie zramoleć.

Pewnie znajdzie się trochę osób, które tak właśnie sobie w duszy własną starość programują. Tyle że większość pewnie w ogóle jej sobie nie wyobraża, przygotowań żadnych nie robi. A jeśli – to ulega modzie, ba, nieomal społecznemu już nakazowi, by zabiegać o nieustającą młodość. Z wszystkimi botoksowymi, laserowymi i chirurgicznymi zabiegami włącznie czy wręcz od nich poczynając. Jakby skalpelem dało się zatrzymać zegar, który rusza wraz z dniem narodzin każdego człowieka.

Nijak nie sposób go zatrzymać – dorastamy (nie bez spięć i kłopotów), osiągamy dojrzałość (nie wszystkim – w sensie psychicznym – to się udaje), w końcu stajemy się ludźmi sędziwymi. Medycyna gwarantuje, że większości ludzi współcześnie żyjących starość zajmie całkiem ładny kawałek życia, ze dwa, trzy dziesięciolecia.

Niektórzy pokrywają się patyną z godną pozazdroszczenia klasą.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj