Babskie smutki
Dlaczego kobiety chorują częściej na zaburzenia depresyjne i na czym polegają te właściwe tylko kobietom
Kobiety łatwiej niż mężczyźni dopuszczają do świadomości fakt, że chorują na depresję, łatwiej wiążą swoje dolegliwości z podejrzeniem tej choroby.
Mirosław Gryń/Polityka

Kobiety łatwiej niż mężczyźni dopuszczają do świadomości fakt, że chorują na depresję, łatwiej wiążą swoje dolegliwości z podejrzeniem tej choroby.

Depresja ma zwodniczy obraz i przebieg; leczenie i profilaktyka, choć cenne, mają ograniczoną skuteczność, a chorzy na depresję nagminnie spotykają się z niezrozumieniem bliskich. I raczej niewiele się w tej sprawie zmienia. Tymczasem depresja należy do chorób najczęstszych i u pacjentów obojga płci, zgłaszających się do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, zajmuje drugie miejsce wśród wszystkich rozpoznań, tuż po nadciśnieniu tętniczym. Według jednego z raportów WHO, 10,4 proc. pacjentów zgłaszających się do lekarza przechodzi aktualnie epizod depresyjny. Istnieje jednak wiele badań, część z nich przeprowadzono w Polsce, które wykazują, że na depresję cierpi nawet co piąty pacjent zwracający się po pomoc medyczną. Wśród pacjentów poradni specjalistycznych (innych niż psychiatryczne) ten odsetek jest jeszcze większy i sięga 25– 30 proc. Przeważają kobiety: trzy do jednego.

Ta przewaga kobiet może budzić zdziwienie, bo są one uważane za płeć silniejszą biologicznie od mężczyzn. Owa siła i odporność wyraźnie jednak nie dotyczy depresji.

Kobiety chorują też znacznie częściej na lęk paniczny, zespół jelita drażliwego i fibromialgię (uogólniony ból w układzie ruchu), czyli zaburzenia, które są uważane za pokrewne depresji. Natomiast te niespokrewnione z depresją (choć mogące torować do niej drogę), jak lęk społeczny i fobia społeczna, w podobnym stopniu dotykają kobiet i mężczyzn.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj