Piętno pikiety
Czy inicjacja musi być dla homoseksualistów przeżyciem traumatycznym?
Adam Adach „For such thing as love”, 2009r.
Adam Adach/Fot. Markus Woergoetter/AN

Adam Adach „For such thing as love”, 2009r.

Wiedziałem, że mam pociąg do mężczyzn, ale zupełnie go nie realizowałem. Wreszcie mnie przypiliło. Zacząłem szukać ogłoszeń. Kupiłem gazetę »O zmierzchu«. Wyczytałem, że poszukują modeli do aktów erotycznych. Zgłosiłem się. (...) Jakiś kretyn napisał na klatce schodowej, że zrobiłem sobie zdjęcia do pedalskiej gazety. Byłem wytykany. Krzyczeli za mną na osiedlu: »Ty cioto, ty pedale«. Dwa razy mnie pobito. Dzięki Bogu wszystko w końcu przycichło. (...) W tej samej gazecie znalazłem ogłoszenie. Trafiłem do domu znanego mecenasa. Kiedy przyszedłem do niego pierwszy raz, był też tam jego kolega. Pewnie mecenas się bał, że dam mu w głowę i ukradnę antyki. Nie spodobałem mu się, ale wpadłem w oko jego koledze, który zaprosił mnie do siebie. Zaczęliśmy się regularnie spotykać. Nigdy nie byliśmy sami. Za każdym razem był tam jakiś inny chłopak. We wszystkich pokojach ludzie uprawiali seks. Nie wiedziałem, jak inaczej znaleźć seks. Gazety były najłatwiejszym wyjściem. Byłem nieśmiałym, młodym chłopcem. Do tego łatwowiernym. Trząsłem się ze strachu. Ale powiedziałem sobie: raz kozie śmierć”*.

Finał tej przygody był dramatyczny. Trzy miesiące po seksualnej inicjacji Bartek poczuł, że bardzo powiększyły mu się węzły chłonne. Zrobił badania. Okazało się, że jest nosicielem HIV. Miał 26 lat. Był 1991 r., wynik pozytywny brzmiał jak wyrok. Większość uczestników tamtych spotkań dzisiaj już nie żyje.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj