Piętno cnoty
Czy wielowiekowy kult dziewictwa to już tylko pieśń przeszłości.
„Dama i jednorożec”, autor nieznany, ok. 1500 r.
LESSING ARCHIVES/CZARNY KOT

„Dama i jednorożec”, autor nieznany, ok. 1500 r.

Z anatomicznego punktu widzenia błona dziewicza (gr. hymen) – nieznana zresztą u innych naczelnych – jest skazą podobną do wyrostka robaczkowego, bo nie do końca zabezpiecza drogi rodne dziewczynek przed infekcjami. W dziejach kultury i cywilizacji patriarchalnej miała ona jednak fundamentalne znaczenie symboliczne, kulturowe i religijne.

Boski hymen

Z badań Bronisława Malinowskiego i innych antropologów wynika, że w niektórych kulturach defloracja (przerwanie błony dziewiczej) wcale nie miała miejsca w trakcie nocy poślubnej. Była związana z rytuałami inicjacji, przejścia od statusu dziecka do statusu kobiety. Przeprowadzano ją w różnym wieku, a wykonawcą mógł być ojciec, kuzyn, ciotka albo ktoś ze starszyzny plemiennej. Błonę przebijano palcem, kijem, bumerangiem, sztucznym fallusem, czasem nożem. Niekiedy był to akt publiczny.

Zdaje się, że u Słowian dziewictwo nie było specjalnie cenione. Tolerowano wolne związki, a dzieci w nich spłodzone nie były powodem do hańby i nie pomniejszały wartości kobiety jako przyszłej małżonki.

To Grecy po raz pierwszy zaczęli przykładać specjalną wagę do błony zamykającej wejście do pochwy kobiety – hymen – i opisywać ją. To w Grecji dziewictwo uznano za cnotę boską, przyznając mu szczególne miejsce w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Hymen to także imię greckiego bożka – syna Dionizosa i Afrodyty albo też Apollona i jednej z Muz – opiekuna zaślubin i nocy poślubnych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj