Firma jak rodzina
Skąd to się bierze, że jeden w pracy zostaje nieformalnym liderem, drugi – firmowym błaznem, trzeci – kozłem ofiarnym.
Jean Antoine Watteau „Włoscy komedianci”, 1720 r.
Leemage/Getty Images/FPM

Jean Antoine Watteau „Włoscy komedianci”, 1720 r.

Większa część naszych rozmów z bliskimi lub znajomymi to właśnie rozmowy o pracy. Nic dziwnego zresztą, przecież spędzamy tam ciałem trzecią część naszego życia, a duchem znacznie więcej. Najczęściej te rozmowy nie dotyczą wcale zadań przez nas wykonywanych, sukcesów czy porażek, lecz nade wszystko – relacji międzyludzkich. Rozmawiamy o tym, że Jolka podlizuje się szefowej, że Wojtek jest egoistą i najlepsze projekty bierze dla siebie, że szef nie chwali, nie widzi, jak bardzo się staramy i ile ponad normę robimy. Tym głównie żyjemy.

Doświadczenie i kompetencje pozwalają nam w miarę swobodnie poruszać się po mapie obowiązków i zadań. To dość jasny i określony świat. Opisuje go formalna struktura firmy, zakres obowiązków i umowa o pracę. Gorzej z tą sferą nieformalną. Bez umowy, bez punktów, bez ram, ale nie bez struktury. Taka struktura istnieje, choć nie mówi się o niej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj