Spoiwa, kleje, rzepy
Co ludzi tylko pcha ku sobie, a co prawdziwie wiąże.
Współcześni mężczyźni i kobiety żywią słabość do tych cech wyglądu przedstawicieli płci przeciwnej, które pomocne są w odniesieniu sukcesu reprodukcyjnego.
Dominique Douieb/Getty Images/FPM

Współcześni mężczyźni i kobiety żywią słabość do tych cech wyglądu przedstawicieli płci przeciwnej, które pomocne są w odniesieniu sukcesu reprodukcyjnego.

Otóż cała postać człowieka miała cztery ręce i nogi w tej samej ilości, i dwie twarze, czworo było uszu, dwie okolice wstydliwe i tam dalej. Strasznie to były silne istoty i okropnie wolnomyślne, tak że się zaczęły zabierać do bogów”. Zeus, stojący na czele Olimpu, postanowił ukrócić te zapędy: „Ja ich teraz poprzecinam każdego na dwie połowy. I tęsknić zaczęło każde za swoją drugą połową. I niektórzy życie całe pędzą tak przy sobie”.

Antyczna koncepcja połówek, groteskowo nakreślona przez Platona w „Uczcie”, darzona jest potężnym kultem w monogamicznej kulturze Zachodu. Współcześni w miłości upatrują kleju, który doskonale połączy niegdyś rozcięte przez Zeusa połówki. Niestety, trwałość tego kleju nad wyraz często rozczarowuje.

Co zatem nas tylko pcha ku sobie, a co prawdziwie łączy?

Uroda

W pierwszej połowie lat 80. XX w. w nauce dominował pogląd, zgodnie z którym kryteria piękna są subiektywne. Dziś już wiemy, że to nieprawda. Nancy Etcoff, autorka bestselleru „Przetrwają najpiękniejsi” słusznie zauważyła, że piękno stanowi „rodzaj biologicznej adaptacji, w którą wyposażony jest obserwator”. Współcześni mężczyźni i kobiety żywią słabość do tych cech wyglądu przedstawicieli płci przeciwnej, które pomocne są w odniesieniu sukcesu reprodukcyjnego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj