Zezwolenie na start
Dorota Pieńkos o tym, co robić, by dorastającym dzieciom łatwiej było zacząć żyć na własny rachunek.
Dorota Pieńkos jest psychologiem, certyfikowaną specjalistką terapii poznawczo-behawioralnej.
Leszek Zych/Polityka

Dorota Pieńkos jest psychologiem, certyfikowaną specjalistką terapii poznawczo-behawioralnej.

Joanna Cieśla: – Czy młodzi ludzie muszą wyprowadzać się od rodziców? Pytam, bo jeśli szukać wskazówek w świecie zwierząt, to nasi najbliżsi krewni – ssaki naczelne, przeżywają życie w stadach i grupach rodzinnych.
Dorota Pieńkos: – I człowiek pod tym względem mocno się od nich nie różni. Żyjemy w grupach rodzinnych, niezależnie od tego, czy wyprowadzamy się do własnego mieszkania czy nie. Takie utrzymywanie więzi – pozostając przy biologicznym punkcie widzenia – z pewnością sprzyja przetrwaniu. Jestem daleka od stwierdzania, że ktokolwiek cokolwiek musi, zmieniając jednak perspektywę na kulturową, można dostrzec, że wyprowadzka z domu wiąże się z pewnym etapem rozwojowym, kiedy młoda osoba zaczyna brać większą odpowiedzialność za swoje życie. Na własny rachunek ponosi ryzyko i jego konsekwencje. To zresztą kolejny etap rozwoju dla całej rodziny, także dla rodziców. Odejście dziecka z domu na ogół łączy się ze zwolnieniem ich z konieczności zaspokajania znacznej części potrzeb tego dziecka. Ma to szczególne znaczenie dziś, gdy rodzice, w wieku średnim, często jeszcze intensywnie pracują i muszą się wywiązać z licznych zobowiązań – zawodowych i społecznych.

W którym momencie to rozstanie powinno nastąpić?
Z punktu widzenia psychologii nie ma obowiązującego wszystkich momentu krytycznego, choć często myśli się w ten sposób o założeniu przez dorosłe dziecko własnej rodziny.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj