Z życia jeża i wiewiórki
Dr Jolanta Berezowska o tym, komu jest w stanie pomóc terapia małżeńska.
„Często nie potrafimy dogadać się sami ze sobą, a co dopiero z drugim człowiekiem”.
Leszek Zych/Polityka

„Często nie potrafimy dogadać się sami ze sobą, a co dopiero z drugim człowiekiem”.

Agnieszka Sowa: – Nie chcemy być sami, ale życie z drugą osobą nie jest łatwe.
Jolanta Berezowska: – Często nie potrafimy dogadać się sami ze sobą, a co dopiero z innym człowiekiem. Na związek ma wpływ to, jacy są ludzie, którzy go tworzą. Przestrzeń pomiędzy nimi to jakby trzeci, niezależny byt. I nim się zajmujemy w terapii par.

Na czym polega taka terapia?
To spotkania z terapeutą lub z dwoma terapeutami, podczas których para rozmawia o swoim związku, o rodzinie. Razem próbujemy coś zrobić, żeby to działało lepiej. Dowiedzieć się, co im przeszkadza w byciu szczęśliwą parą. Czasem wystarczy, że zaczną ze sobą rozmawiać.

Przyjaźń, uważność, bycie razem

Czy są jakieś uniwersalne recepty na dobry związek?
Dużo było badań na ten temat, najbardziej wiarygodne są według mnie przeprowadzone przez małżeństwo amerykańskich badaczy i terapeutów Johna i Julie Gottmanów. Przez wiele lat badali pary i przewidywali, które z nich się rozwiodą, a które nie. Ich prognozy sprawdziły się w ponad 90 proc.

Znaleźli fundament dobrego małżeństwa?
Najważniejsza jest przyjaźń. Czyli taki podstawowy rodzaj życzliwości i sympatii do drugiej osoby. I nie polega to na tym, że oni się nie kłócą. Ludzie, którzy są razem, mają prawo wymieniać poglądy, nawet w stylu włoskim.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj