Rodzice na wagarach
Anna Świątek, polonistka, o tym, w jaki sposób dorosły człowiek powinien ułożyć sobie relacje ze szkołą i nauczycielami swego dziecka.
Anna Świątek jest nauczycielką w XVII Liceum Ogólnokształcącym im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Warszawie, autorką wierszy dla dzieci, „Szkolnego słownika gatunków literackich”.
Leszek Zych/Polityka

Anna Świątek jest nauczycielką w XVII Liceum Ogólnokształcącym im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Warszawie, autorką wierszy dla dzieci, „Szkolnego słownika gatunków literackich”.

Joanna Cieśla: – Moje dziecko zaczyna edukację. Kim mam być w relacji z nauczycielami – klientką, która ma prawo do należytej usługi? Starszą wychowanką? Partnerką – cokolwiek miałoby to znaczyć?
Anna Świątek: – W relacji ze szkołą czy przedszkolem rodzice stają się już nie jedynymi wychowawcami, ale współwychowawcami swoich dzieci. Z mojego doświadczenia wynika, że rodzice w 90 proc. przypadków wychowują intuicyjnie, więc szkołę też traktują intuicyjnie i reagują na różne sytuacje spontanicznie, a nie w sposób przemyślany. To źle wpływa na dziecko. Rodzice powinni mieć świadomość własnej postawy życiowej. Jestem człowiekiem uczciwym. Albo staram się być człowiekiem sprawiedliwym. Albo cwaniakiem. Prawdopodobnie jakiś system wartości jest wpisany w życie większości dorosłych ludzi, ale często oni nie do końca potrafią to zwerbalizować i odpowiedzieć na pytanie, w jakim systemie wychowują dziecko. Kiedy nie zadają tego fundamentalnego pytania, życie po prostu się toczy, a w efekcie rodzice często poniewczasie odczuwają bezradność wobec dziecka.

Między dobrem a złem

Chyba nikt się nie przyzna przed sobą, że chciałby nauczyć dziecko cwaniactwa.
Zdziwiłaby się pani. Nierzadko w okolicznościach towarzyskich, kiedy moi rozmówcy nie wiedzą, że jestem nauczycielką, zdarza mi się słyszeć np.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj