Co się stało naszą klasą
Czy klasowy prymus zrobi w życiu karierę, a szkolna femme fatale będzie unieszczęśliwiać mężczyzn.
Na silnych sentymentach do szkolnej klasy zbudowali swój sukces twórcy portalu nasza-klasa.pl (dziś NK.pl).
Archiwum

Na silnych sentymentach do szkolnej klasy zbudowali swój sukces twórcy portalu nasza-klasa.pl (dziś NK.pl).

W Rzymie w czerwcu tego roku podczas interdyscyplinarnej konferencji poświęconej poczuciu szczęścia prof. Bruno Frey z Uniwersytetu w Warwick w Wielkiej Brytanii powiedział, że szkolna klasa ma duże znaczenie dla zadowolenia ludzi z życia. Jest bowiem dla nas bardzo ważną grupą odniesienia (podobnie jak rodzina czy grupa współpracowników). To do tych kilkudziesięciu osób, z którymi uczyliśmy się kiedyś, nieświadomie całe życie się porównujemy. Nasze życiowe sukcesy i porażki są relatywne – zależą od tego, jak powodzi się koleżankom i kolegom ze szkoły. Jeśli na ich tle wypadamy na korzyść, odbieramy to jako sukces i jesteśmy zadowoleni z siebie. Jeśli na niekorzyść – mamy poczucie porażki. Przy czym kobiety zwykle porównują się do innych kobiet, a mężczyźni – do innych mężczyzn. Podobnie jak to się dzieje między pokoleniami w rodzinach – synowie aspirują do prześcignięcia w dochodach swoich ojców, a córki – do prześcignięcia matek.

Szkolna klasa to bardzo ważna grupa odniesienia, ale również jedno ze źródeł pokoleniowej tożsamości. Nawet po latach zaspokaja naszą potrzebę przynależności. O tym właśnie Jacek Kaczmarski, pieśniarz i bard Solidarności, napisał „Co się stało z naszą klasą” w 1982 i – 10 lat później – „Nasza klasa ’92”: „Julek grać nie umiał w piłkę,/Zwali go – »pryszczata menda«,/Taktyki ujawnił żyłkę/W otoczeniu Prezydenta”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj