Wystarczy dobra
Czy naprawdę trzeba szukać dla dziecka elitarnej szkoły.
Ludzie wybierają często szkoły na takiej zasadzie, na jakiej wybiera się jazdę własnym samochodem, a nie komunikacją publiczną.
Jamie Grill/Getty Images/FPM

Ludzie wybierają często szkoły na takiej zasadzie, na jakiej wybiera się jazdę własnym samochodem, a nie komunikacją publiczną.

Kilka miesięcy temu okazało się, że nasza córka potrzebuje terapii psychomotorycznej. Termin w placówce publicznej był dość odległy. Zdecydowaliśmy więc z żoną, że czekając na naszą kolej, pierwszych kilka spotkań odbędziemy w prywatnej poradni. Z pierwszej wizyty najbardziej zapadły mi w pamięć tablice informacyjne. Na jednej widniał ogromny czerwony napis: „ADHD największym zagrożeniem dla twojego dziecka!”, i adekwatny do niego artykuł. Na drugim zaś niewinna z pozoru bajeczka, której treść brzmiała mniej więcej tak: pewnego dnia zając, wydra i orzeł postanowili zrobić coś dla rozwiązania problemów współczesnego świata. Założyli szkołę. W jej programie umieścili: bieganie, latanie i pływanie. Zapisało się wiele zwierząt. Na koniec roku okazało się, że kaczka osiągnęła najlepsze wyniki w pływaniu, ale z bieganiem zupełnie nie dała sobie rady. Sarna otrzymała szóstkę z biegania, ale sfrustrowały ją lekcje latania, nietoperz zaś za nic w świecie nie chciał wejść do wody. Ostatecznie zwierzątka zbuntowały się i w nowym roku szkolnym założyły instytucje prywatne z odpowiednio sprofilowanymi programami. Te okazały się sukcesem.

Co mnie w tej opowiastce tak poruszyło? Nie tylko to, że nachalnie proponuje zgrany schemat: prywatne – dobre, publiczne – niedobre. W końcu to prywatna placówka i musi na siebie zarobić, więc radzi sobie, jak potrafi.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj