Nie bój się białej rękawiczki
Kto ma więcej problemów ze sobą: pedant czy bałaganiarz?
JACKSON POLLOCK, „Konwergencja”, 1952 r.
Albright-Knox Art Gallery/Corbis

JACKSON POLLOCK, „Konwergencja”, 1952 r.

Pokaż mi twoje mieszkanie, a powiem ci, kim jesteś – jest w tym ziarno prawdy. To, w jaki sposób porządkujemy przestrzeń wokół siebie, jest odzwierciedleniem naszej osobowości. Doskonale wiemy, że i pedanteria, i zamiłowanie do życia w artystycznym nieładzie mogą generować problemy.

Magda: – Wyjść do pracy bez umycia talerzyka i filiżanki po śniadaniu? To mi się nie zdarzyło nigdy. Ubranie mam zawsze przygotowane dzień wcześniej, paznokcie pomalowane, torba zapakowana. Rano wkładam do niej tylko telefon, który w nocy podpięty jest do ładowarki. Kiedyś nie podłączyłam go do prądu, nie mogłam zasnąć, musiałam wstać i to zrobić. W torebce mam zawsze zapasowe rajstopy na wypadek, gdyby w tych włożonych rano poleciało oczko. Są w kolorze cielistym, żeby pasowały do wszystkich spódnic. Dojazd do pracy mam obliczony tak, żeby być w biurze 10 min przed wszystkimi, kiedy współpracownicy wchodzą, ja już rozpisuję sobie plan dnia na kartce. Kiedyś z powodu budowy drugiej linii metra w mojej okolicy była zamknięta ulica. Wieczorem wsiadłam w samochód, żeby wiedzieć, jak prowadzi objazd, i rano nie tracić czasu na szukanie go.

Marcin: – Budzik dzwoni, a ja włączam tryb „jeszcze pięć minut”. Zawsze. Chociaż wiem, jak to się skończy. Po czwartym albo piątym razie biegnę pod prysznic. Szybko się wycieram, popijam kawę, suszę włosy, wciągam spodnie – wszystko naraz.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj