Gdy nagle człowieka dotyka kalectwo
W kolejce po nadzieję
Prof. Jarosław Sławek o duszy pacjenta i bezduszności systemu opieki medycznej w Polsce.
Prof. dr hab. nauk med. Jarosław Sławek jest kierownikiem Zakładu Pielęgniarstwa Neurologiczno-Psychiatrycznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Krzysztof Mystkowski/KFP

Prof. dr hab. nauk med. Jarosław Sławek jest kierownikiem Zakładu Pielęgniarstwa Neurologiczno-Psychiatrycznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Agnieszka Sowa: – Pańscy pacjenci to najczęściej ludzie niepełnosprawni, których kalectwo dotyka nagle i niespodziewanie.
Prof. Jarosław Sławek: – Tak rzeczywiście jest, bo zajmuję się szerokim spektrum neurologii: to choroby neurodegeneracyjne, jak choroba Parkinsona (to jest moje główne zainteresowanie naukowe) czy choroba Alzheimera, a także stwardnienie rozsiane, udar mózgu i inne schorzenia neurologiczne. Wszystkie one wiążą się z różnego stopnia ograniczeniami w funkcjonowaniu. Dla wielu pacjentów z czasem powrót do normalnego trybu życia nie jest już możliwy.

I trzeba z tym żyć, zaakceptować, że własne ciało wypowiada posłuszeństwo. Jak wygląda godzenie się z takim losem?
Bardzo dużo zależy od rodzaju choroby, stopnia niepełnosprawności i wieku pacjenta. Są choroby, które dotykają ludzi młodych w środku życia zawodowego, rodzinnego, kariery. Nagle okazuje się, że człowiek ma stwardnienie rozsiane. I świat mu się wali, a dopiero właściwie zaczyna dorosłe życie. Młodych ludzi dotyka też czasami udar. Chorych na Parkinsona w wieku średnim też jest całkiem dużo; wbrew powszechnym poglądom to nie jest przypadłość tylko ludzi bardzo wiekowych. Zaakceptowanie tego, że jest się chorym na nieuleczalną, postępującą chorobę, jak Parkinson czy SM, jest bardzo trudne. Ta informacja powoli przebija się do świadomości chorego i zawsze jest szokująca.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj