Internet da się lubić
Głowa w sieci
Nie straszymy siecią. Nie popadamy w dramatyczne tony, że oto zjawił się nowy bóg (demon?), który rządzi się jakimiś tajemniczymi prawami.
Kolb Art/Getty Images

Nie straszymy siecią. Nie popadamy w dramatyczne tony, że oto zjawił się nowy bóg (demon?), który rządzi się jakimiś tajemniczymi prawami. Po prostu ludzkość stworzyła narzędzie, którego wpływ na cywilizację, kulturę, mentalność, zachowania, wybory – a kto wie, czy i na strukturę ludzkich mózgów – jest znacznie większy niż wszelkich dotychczasowych epokowych wynalazków w rodzaju telegrafu, telefonu, telewizji.

Przestrzeń stworzona przez internet jest realną rzeczywistością społeczną. Zwłaszcza dla młodszych pokoleń. Zwłaszcza fejsbuk. Dziś pisząc o internecie, nie sposób nie pisać o fejsbuku. Zdecydowaliśmy – przynajmniej na użytek tego właśnie wydania Poradnika – spolszczyć ten termin. By zaakcentować, że to nie tylko największa platforma społecznościowa, ale miejsce istnienia, byt sam w sobie (jeśli chodzi o samą firmę, oczywiście zachowujemy nazwę Facebook).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj