Jak dzięki sieci chronić innych przed samobójstwem
Efekt: nie jesteś sam
Dr Iwona Koszewska, psychiatra, o tym, jak moglibyśmy zapobiegać samobójstwom przy użyciu nowoczesnych technologii.
Dr n. med. Iwona Koszewska - psychiatra, klinicysta. Autorka publikacji naukowych oraz popularnych poradników na temat depresji.
Tadeusz Późniak/Polityka

Dr n. med. Iwona Koszewska - psychiatra, klinicysta. Autorka publikacji naukowych oraz popularnych poradników na temat depresji.

Agnieszka Sowa: – Czy liczba samobójstw jest dziś tak duża, by bić na alarm?
Dr Iwona Koszewska: – W ostatnich latach w Polsce istotnie wzrosła. Nie jesteśmy wyjątkiem, liczba samobójstw rośnie we wszystkich niemal krajach, a prognozy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) są w tej kwestii alarmujące, zwłaszcza w odniesieniu do młodych ludzi. Już w 1999 r. WHO zainicjowało międzynarodowy program: Światową Inicjatywę Zapobiegania Samobójstwom. Przystąpiła do niej większość państw UE i wszystkie kraje kandydujące do Unii, poza Polską i Słowacją. W jej ramach w 18 państwach europejskich działają specjalne programy, w sześciu mają one status ustaw.

Te doświadczenia dowodzą, że wczesne wykrywanie, skuteczne leczenie, a przede wszystkim zapobieganie chorobowym zaburzeniom nastroju mogą przyczynić się do wyraźnego zmniejszenia liczby samobójstw. Bo depresja jest jedną z głównych przyczyn samobójstw. Zapobieganie samobójstwom musi być więc połączone z walką z depresją i z uświadamianiem ogółowi społeczeństwa, jak wielkim zagrożeniem jest ta choroba. Modelowe są tu działania Europejskiego Sojuszu Przeciwko Depresji (EAAD; ang. European Alliance Against Depression). Stworzenie regionalnych sieci informacyjnych pomiędzy pacjentami i ich rodzinami, osobami udzielającymi pomocy oraz ogółem społeczeństwa daje realne efekty.

Czy samobójstwo jest zaraźliwe?
Zdarza się, że człowiek podejmujący próbę odebrania sobie życia naśladuje akt samobójczy, do którego doszło w jego środowisku lub taki, który był relacjonowany w mediach. Choć badania naukowe nie przynoszą tu jednoznacznych wyników, to wydaje się, że istnieje ryzyko „przyśpieszenia”, „zakażenia” samobójstwem związane z przekazem medialnym. Zwłaszcza jeśli media informują o nim w sposób sensacyjny i gdy chodzi o osobę publicznie znaną. Groźne jest wielokrotne powtarzanie wiadomości, zamieszczanie jej na pierwszych stronach gazet, opisywanie sposobu zamachu, szczególnie gdy jego okoliczności były drastyczne albo do targnięcia się na życie doszło w miejscu publicznym. Niebezpieczeństwo rośnie, gdy przyczyny samobójstwa podawane są w sposób uproszczony, często przy użyciu słów: „niezwykły”, „niezaprzeczalny”, „udowodniony”, „nietypowy”, a rzadziej „niepewny”, „wątpliwy”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj