Czy uda się połączyć zmysły z komputerem?
Mózg w opasce
Jak wynalazcy próbują połączyć to, co myśli człowiek, z tym, co robi komputer.
Specjaliści od komunikacji z naszymi elektronicznymi towarzyszami cały czas poszukują nowych pomysłów i zjawisk do wykorzystania.
Colin Anderson/Blend Images/Getty Images

Specjaliści od komunikacji z naszymi elektronicznymi towarzyszami cały czas poszukują nowych pomysłów i zjawisk do wykorzystania.

Wystarczy ruch dłoni czy palca, aby oblecieć dookoła wulkan na wirtualnej mapie, zajrzeć do wnętrza pająka w aplikacji edukacyjnej czy w symulatorze lotu sterować myśliwcem.

Te zdumiewające triki umożliwia dostępna już w sprzedaży niewielka, podłączana do komputera przystawka Leap Motion Controller, która sprawia, że znajdująca się nad nim przestrzeń działa jak niewidzialny interfejs. Cena gadżetu wynosi niecałe 90 dol., więc ten nowy sposób sterowania komputerem jest dostępny praktycznie dla każdego. Jeśli nowoczesność wygra z przyzwyczajeniami, będzie to pierwszy prawdziwy przełom na tym polu od 1964 r., kiedy to amerykański wynalazca Douglas Engelbart skonstruował komputerową mysz.

Liczy się precyzja

Zwiastun nadchodzącej rewolucji mogliśmy oglądać już w 2010 r., kiedy Microsoft zaprezentował rozpoznającą ruchy ciała przystawkę Kinect, przeznaczoną dla konsoli gier Xbox 360. Stereoskopowa kamera pozwala urządzeniu analizować ruch użytkownika i wprowadzać go do komputera. Wynalazek ten świetnie sprawdza się w prowadzeniu wirtualnego pojedynku karate, grze w tenisa czy trenowaniu na ekranie tanecznych kroków. Choć pierwotnie opracowany z myślą o grach, rozpoznawał ruchy tylko większych części ciała, rosnąca dokładność kolejnych generacji pozwala mu także wkraczać do świata programów użytkowych. Tymczasem Leap Motion już osiągnął precyzję rzędu jednej setnej milimetra. Ludzki włos ma osiem razy większą średnicę. Porównywalną rozdzielczością dysponują najlepsze laserowe myszy. Nie dają one jednak takiej swobody jak gestykulacja. Dzięki niej można w naturalny sposób chwytać, naciskać czy obracać obiekty na ekranie. Zamiast kilku przycisków mamy do dyspozycji całą dłoń i szersze pole manewru. W ten sposób projektanci czy graficy będą mogli łatwo nadawać kształt wirtualnym przedmiotom, pracujący w sterylnych warunkach chirurdzy będą mogli sterować komputerem bez zbędnego dotykania dodatkowych przedmiotów, a przeciętnemu użytkownikowi może być po prostu łatwiej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj