Jak technologia zmienia naszą duszę

Wybrałem pozostać sobą
Prof. Jan Strelau o tym, z czym się rodzimy i do czego zmierzamy oraz jak technologia odmienia ludzką psychikę i psychologię jako dyscyplinę wiedzy.
Prof. Jan Strelau, psycholog
Leszek Zych/Polityka

Prof. Jan Strelau, psycholog

Ewa Wilk: – Napisał pan monumentalne dzieło, dokumentujące nieomal całą wiedzę, jaką ludzkość zgromadziła na temat tego, czym człowiek różni się od człowieka. Kiedy bierze się do rąk (obu, bo to grubo ponad 2 kg) „Różnice indywidualne”, to nasuwa się najpierw trywialne pytanie: musi pan mieć gigantyczne archiwum – komputerowe?
Prof. Jan Strelau: – Od zawsze przyznaję, że mam jakiś deficyt pamięci długotrwałej. Z historii na przykład zwykle otrzymywałem trójki, z datami, nazwiskami do dziś mam kłopoty. Domyślam się, że niektórzy muszą mnie podejrzewać, iż jest wręcz przeciwnie – facetowi z mózgu wręcz ta pamięć długotrwała wyrasta. Teraz w dużym stopniu moją pamięcią długotrwałą jest, oczywiście, komputer. Ale w latach 70., od pierwszego pobytu w USA, zacząłem kolekcjonować reprinty publikacji dotyczących różnic indywidualnych i temperamentu. Kopiowałem je systematycznie różnymi sposobami. Więc mam bazę ponad 7 tys. reprintów w domowym gabinecie o powierzchni 11 m kw. Na półkach stoją segregatory – jest ich osiemdziesiąt parę, w każdym mieści się około 50 publikacji. Wszystko jest zewidencjonowane, ponumerowane: 40 haseł pierwszego i 400 haseł drugiego stopnia. Jeśli interesuje mnie np. temperament niemowląt, to kładę sobie na stół 50 artykułów z temperamentem niemowląt.

Trzyma pan to wszystko w realu? Wnuki nie mówią panu: dziadku, czas to przenieść do komputera?
Oczywiście, od kiedy tylko zaistniała taka możliwość, większość publikacji jest też skopiowana w formacie pdf. Ale pracuję wciąż głównie na tekstach pisanych, choć po cytaty czy nazwiska sięgam do pedeefów – w tym sensie one bywają zbawienne.

Czyli – technika hybrydowa, ale w konwencjonalnym celu. Gdy wszystko wydaje się dostępne na kliknięcie myszką, a wielu wieszczy rychły koniec papieru i druku, pan stawia sobie benedyktyńskie wyzwanie: napisać, wydrukować, wydać. Co panem kierowało?
Przez całe naukowe życie prowadziłem badania, ale z czasem pojawiły się inne funkcje i zajęcia. W badaczu pozostaje jednak zawsze pewien niepokój: coś musi robić. I tak sobie pomyślałem: No, chłopie, siedziałeś 50 lat w tej psychologii. Stworzyłeś katedrę psychologii różnic indywidualnych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj