Czy bogatsze społeczeństwa są szczęśliwsze
Mądrzej bogaci
Co z tego mamy, że mamy coraz więcej?
Hanami, święto kwitnącej wiśni. W bogatej Japonii przeciętny poziom szczęścia mieszkańców jest niższy niż w wielu krajach uboższych.
Jon Burbank/Corbis

Hanami, święto kwitnącej wiśni. W bogatej Japonii przeciętny poziom szczęścia mieszkańców jest niższy niż w wielu krajach uboższych.

Od czasu sofistów i Sokratesa ludzie nauki zadawali sobie pytanie o to, jakie życie jest życiem szczęśliwym. Władysław Tatarkiewicz w traktacie „O szczęściu” pisał: „Szczęście było dla filozofów starożytnych posiadaniem największych dóbr dostępnych człowiekowi. Jego miarą w tym znaczeniu nie była ani pomyślność zdarzeń, ani intensywność radości, lecz wysokość posiadanych dóbr. Jakie to mają być dobra, tego starożytna definicja szczęścia nie przesądzała; decyzja nie należała już do definicji szczęścia, lecz zależała od poglądu na to, jakie z dóbr dostępnych człowiekowi są najważniejsze. Myśliciele starożytni nie byli co do tego zgodni”.

26 wieków później naukowcy posunęli się w badaniach nad życiem szczęśliwym naprzód, ale nie na tyle, na ile wskazywałby czas, jaki upłynął od pierwszych naukowych refleksji na ten temat. Obecnie naukowcy mierzą poziom szczęścia, czyli tzw. dobrostanu, m.in. zadając ludziom pytanie: „Biorąc wszystko pod uwagę, ogólnie, na ile jest Pan/i zadowolony/a ze swojego obecnego życia?” (Sokrates pewnie by w tym miejscu żachnął się zgryźliwie). Dziś częściej upatrujemy szczęścia w splocie korzystnych okoliczności i intensywności przeżyć oraz wierzymy, że każdy może być szczęśliwy, a Amerykanie mają to nawet wpisane do konstytucji. Ten pogląd zyskiwał na popularności od XVIII w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj