Kilkulatek w świecie finansów

Wychowanie do wydawania
Jak nauczyć dzieci posługiwania się pieniędzmi.
Kieszonkowe to pieniądze, które dziecko powinno dostawać bezwarunkowo, tylko dlatego, że jest naszym dzieckiem.
Christian Albert/Corbis

Kieszonkowe to pieniądze, które dziecko powinno dostawać bezwarunkowo, tylko dlatego, że jest naszym dzieckiem.

Kupuj. Jak najwięcej, bez zastanowienia. Musisz to mieć. Zasługujesz na to. Bez tego nie będziesz fajny. Nie będziesz szczęśliwy. Będziesz nikim.

Taki przekaz wdziera się do naszych mózgów niemal bez przerwy. Dorośli nauczyli się jakoś sobie z nim radzić. Dzieci są bezbronne. Specjaliści od reklamy i marketingu odkryli, że to właśnie one są idealnymi adresatami ich zabiegów. Impulsywne, mniej racjonalne i mniej świadome od dorosłych, nie potrafią czekać, nie odróżniają reklamy od informacji. Jeśli uda im się wpoić przywiązanie do jakiejś marki, będą jej wierne przez lata.

Aby dziecko potrafiło funkcjonować w świecie (w którym każdy namawia, żeby kupić, a nikt nie wspomina, że najpierw trzeba na to zarobić), musi ono posiąść twardą wiedzę: co to właściwie są pieniądze i jak się z nimi obchodzić.

Trzylatek: tłumacz, że pieniądze biorą się z pracy, nie z bankomatu

Kilkuletnie dziecko rzuca się z płaczem na podłogę. Nie wyjdzie ze sklepu, dopóki nie dostanie smoka takiego, jak w reklamie. Chce mieć teraz, już! Kupić zabawkę, żeby uszczęśliwić dziecko, to najgorsze, co możemy zrobić. Zamiast tego spokojnie wynieśmy delikwenta ze sklepu, a w domu, kiedy ochłonie, wytłumaczmy mu, co tu jest grane.

– Już trzyletnie dziecko można i należy uczyć, czym są pieniądze – mówi dr Barbara Arska-Karyłowska, wykładowca Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, psychoterapeutka w Laboratorium Psychoedukacji.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj