Co hamuje napływ kobiet do polityki
Uwłaczająca nieobecność
Prof. Małgorzata Fuszara o parytetach i innych mechanizmach wyrównujących szanse w polityce.
Prof. Małgorzata Fuszara
Leszek Zych/Polityka

Prof. Małgorzata Fuszara

Joanna Podgórska: – Po co nam parytety? Ich przeciwnicy argumentują, że napływ kobiet do polityki powinien się dokonywać w sposób naturalny.
Małgorzata Fuszara: – W polityce nie ma nic naturalnego, więc sprzeciwiam się takiemu stawianiu sprawy. Sejm, Senat, rząd to konstrukcja społeczno-prawna. Przepisy dokładnie określają, w jaki sposób ktoś staje się parlamentarzystą. Mamy podział na okręgi wyborcze, partie i komitety, mamy wreszcie – co najważniejsze dla przekładalności preferencji wyborców na skład parlamentu – progi i metody przeliczania głosów na liczbę mandatów. I one mogą się zmieniać. Wcześniej zwróciliśmy uwagę na niewystarczającą liczbę przedstawicieli mniejszości narodowych i zaproponowaliśmy rozwiązania, które dają im realną możliwość wejścia do parlamentu. Później przyszła kolej na kobiety. Pytanie – jak ulepszyć system, żeby ta reprezentacja była zbliżona do struktury społeczeństwa. Parytety są jedną z odpowiedzi.

Pani pierwsza zaczęła w Polsce o nich mówić. Wówczas kobiety prawicy odpowiedziały, że takie rozwiązanie im uwłacza, bo chcą konkurować z mężczyznami na jednakowych warunkach.
Ten rodzaj rozumowania o tyle mnie dziwi, że teraz konkurencja kobiet z mężczyznami nie opiera się na równości. Mnie uwłacza stan, w którym kobiety są niedoreprezentowane.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj