Marketing polityczny może zdziałać cuda
Kupno i sprzedaż nadziei
Marketing polityczny, czyli jak spreparować polityka, by wygrał w wyborach.
Barack Obama przygotowuje się do wiecu politycznego.
Hank Deryk/Reuters/Forum

Barack Obama przygotowuje się do wiecu politycznego.

Mydło usunie piegi i zapobiegnie łysieniu” – zapewniano w amerykańskim ogłoszeniu z 1830 r. Pod koniec XIX w. nieekscytujący na pierwszy rzut oka produkt stał się obiektem intensywnych zabiegów marketingowych. Na tworzenie chwytliwych sloganów i atrakcyjnych opakowań zaczęto przeznaczać ogromne sumy. Co wspólnego z mydłem ma polityk? – zastanawia się na łamach „Journal of Public Affairs” dr Alex Marland z Wydziału Politologii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Lancaster. Czy chodzi o „brudne praktyki, podejmowane przez śliskich rywali, którzy obrzucają swoich kontrkandydatów błotem”?

Opera mydlana

„Politycy są sprzedawani podobnie jak sprzedaje się mydło” – stwierdzili w 1969 r. na łamach „Journal of Marketing” legendarny profesor marketingu Philip Kotler, autor wielu najważniejszych opracowań z tej dziedziny, oraz Sidney J. Levy, profesor marketingu i nauk behawioralnych. Tym samym usankcjonowali niezbyt szczęśliwą metaforę, której początki według dr. Alexa Marlanda sięgają 1949 r., kiedy ogłoszono, że „opinie wyborców na temat polityki publicznej są ważniejsze niż badania preferencji konsumenckich odnośnie mydła – owalnego z geranium czy też prostokątnego z gałką muszkatołową”.

Mydlana metafora bardzo spodobała się demokratom, którzy utyskiwali, że republikanie w swoich reklamach z 1952 r.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj