Skąd nasz kolor oczu i przyjaciele
Wszyscy jesteśmy kuzynami
Dlaczego jeden człowiek wydaje się „skórą zdjętą” ze swych przodków, a inny – nikogo nie przypomina.
Lech Mazurczyk

Wykapany dziadek, skóra zdjęta z mamy – nic nie sprawia rodzicom większej radości niż odkrycie w dzieciach podobieństwa do członków rodziny. Dlaczego nam tak na tym zależy? Ile mamy w sobie z naszych przodków? Czy wnuk może być repliką, wierną kopią pradziadka? Czy naprawdę – jak powiada potoczne przekonanie – geny lubią przeskakiwać jedno pokolenie? A co z alkoholizmem wujka – czy ta skłonność może przytrafić się naszemu dziecku? Bo podobno w każdym pokoleniu naszej rodziny trafiał się jeden pijak...

To, jacy jesteśmy – kolor oczu, włosów, budowa ciała, skłonności do określonych zachowań – zostało postanowione w momencie, kiedy plemnik ojca dotarł do jaja matki, tworząc nową komórkę. W tej komórce w postaci oryginalnego, całkowicie niepowtarzalnego (z wyjątkiem bliźniąt jednojajowych) DNA została zapisana instrukcja budowy człowieka. Od tej chwili DNA mogło przystąpić do swoich zadań – budowania ciała oraz tworzenia własnych kopii, które zostaną zapisane w każdej komórce tego ciała.

Rodzice i dzieci

Richard Dawkins, wybitny ewolucjonista, zoolog i etolog, w książce „Samolubny gen” porównuje ciało do gmachu złożonego z pokojów – komórek. W każdym z tych pokojów znajduje się biblioteka, a w niej plany architektoniczne całego budynku. Biblioteką komórki jest jądro, a plany architektoniczne u człowieka kryją się w 46 tomach – chromosomach.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj