Dlaczego warto pisać o psychoterapii
Usługi dla znękanego człowieka
Mirosław Gryń/Polityka

Człowiek współczesny miewa ze sobą kłopoty. To nie musi być od razu choroba psychiczna. Rzecz w dyskomfortach, które nękają ludzi na różne sposoby i dają żyć, ale nie pozwalają cieszyć się życiem. To może być piekąca samotność, wrażenie wyobcowania. Albo brak motywacji, energii, poczucia sensu. Odbierający mowę strach przed wystąpieniem publicznym. Mycie rąk sześćdziesiąt razy dziennie. Strach przed porażką lub przed wejściem do metra. Lęk bezprzedmiotowy. Albo to nagłe poczucie smutku, niczym nieuzasadnionej rozpaczy. Najpierw wydaje się przejściową niedyspozycją (któż nigdy nie zaliczył doła), nieistotnym urojeniem (kto czegoś sobie na wyrost nie wyobraża), niewielkim defektem osobowości (taki już jestem, ale któż jest doskonały). Iść z tymi „głupstwami” do lekarza? Po pigułkę? Coraz liczniejsi spośród nas rozglądają się za innego rodzaju pomocą.

Psychoterapia. W Polsce wciąż ma ona mniej entuzjastów niż sceptyków – osób przekonanych, że to nie dla nich, że fanaberia, snobizm, czary-mary. Albo tak deklarujących. Bo przecież szyldy z napisem Psycholog wkomponowują się w pejzaże ulic jak Dentysta, Fryzjer czy Adwokat. Oczywiście niemało tu szalbierstwa, jednakże ten rodzaj „usług dla ludności” będzie z pewnością rozkwitał.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj