O terapii zaburzeń odżywiania
Ciała ukarane
Aleksandra Cebella o tym, jak sprowadzić jedzenie do roli jedzenia, a nie narzędzia kontroli nad życiem, rodziną i emocjami.
Aleksandra Cebella jest specjalistą psychologii klinicznej, certyfikowanym psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Krzysztof Mystkowski/KFP

Aleksandra Cebella jest specjalistą psychologii klinicznej, certyfikowanym psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Małgorzata Osowiecka: – Co to znaczy zaburzenia odżywiania?
Aleksandra Cebella: – To kłopoty z łaknieniem wynikające z zaburzeń psychicznych. Z jednej strony bieguna jest anoreksja, zwana też psychicznym jadłowstrętem, czyli głodzenie się. Ma ona dwa typy: restrykcyjny, w którym chory po prostu stara się jeść jak najmniej, i taki, w którym chory na co dzień raczej głoduje, ale ma skłonności do okresowego przejadania się. Z drugiej strony mamy bulimię, inaczej psychiczną żarłoczność, czyli jedzenie napadowe, po którym następuje wymuszenie wymiotów albo stosowanie środków przeczyszczających. Najliczniejsza grupa to osoby, które się objadają, kiedy są zmęczone, chcą odwrócić uwagę od tego, co przeżywają, albo wypełnić pustkę związaną z samotnością. Często twierdzą, że jest to ich jedyna przyjemność. Jest też mała grupa z tzw. picą, czyli łaknieniem spaczonym, które spożywają rzeczy nieprzeznaczone do jedzenia: ziemię, kredę, krew, drewno, włosy, a nawet odchody.

A ortoreksja?
Obsesja na punkcie zdrowej żywności jest nowa, ale już się rozpowszechniła. Jednak cierpiące na nią osoby bardzo rzadko postrzegają ją jako problem i trafiają do terapii. Mam pacjentki, które przyszły dlatego, że to ich mąż miał dość ich „zdrowego” jedzenia, zauważając, że w jakiś sposób wyrządzają sobie krzywdę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj