Ja My Oni

Kraina przeźroczystych

Jak najprościej pomagać seniorom

Maria Lehman Maria Lehman Leszek Zych / Polityka
Maria Lehman o tym, jakiej pomocy potrzebują seniorzy i dlaczego nie musi to być koniecznie psychoterapia.

Katarzyna Czarnecka: – Czy pytanie o pomoc psychoterapeutyczną dla osób starszych nie jest dla pani obrażające?
Maria Lehman: – Raczej dziwne.

Zaniepokoiłam się, że odczyta je pani jako sugestię, że starość to niemal zaburzenie psychiczne.
Nie, po prostu uważam, że wsparcie psychologiczne jest potrzebne wielu osobom na wszystkich etapach życia, tylko w różnych zakresach. Ludzie tacy jak np. ja, czyli rocznik 1941, są w okresie późnej dorosłości. I jak zawsze dodaję – co przywołuje uśmiech na twarzach moich równolatków – rozwojowym. Bo zadaniem tego czasu jest m.in. podsumowanie życia. Robiąc to, można – według angielskiego psychoanalityka Erika Eriksona – pójść w dwóch kierunkach: spełnienia albo rozpaczy. Osoby, które odniosły jakieś życiowe sukcesy, mają za sobą udane macierzyństwo, ojcostwo, odczuwają zadowolenie ze swojej pracy, mają znajomych i przyjaciół, realizują swoje zainteresowania, są pogodnymi ludźmi i nie muszą szukać psychoterapeuty. Niestety, nie są większością. Ale jeśli ktoś ma wszystko za złe, jest smutny, widzi świat na czarno i tylko czeka na śmierć, pomoc jest mu bardzo potrzebna.

Dlaczego człowiek może się znaleźć w tej drugiej grupie?
Najczęściej dlatego, że poprzednie etapy jego życia nie skończyły się pozytywnie. Taka osoba jest słabsza psychicznie i o wiele trudniej jest jej poradzić sobie z sytuacjami kryzysowymi, obficie występującymi w okresie rozwojowym późnej dorosłości. Jedną z pierwszych jest zazwyczaj przejście na emeryturę – moment, który jeśli chodzi o poziom stresu, porównywalny ze śmiercią w rodzinie czy poważną chorobą.

Ja My Oni „Psychoterapia. Dla kogo, u kogo” (100102) z dnia 23.11.2015; Związek, rodzina, dzieci; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Kraina przeźroczystych"
Reklama