Co sprawia, że miłość bywa kłopotem
Żurawie i czaple
Dlaczego niektórzy ludzie nie chcą, nie potrafią lub wręcz obawiają się kochać.
Kobieta z pejczem i trzej nadzy klęczący mężczyźni. Akwarela Brunona Schulza z 1920 r.
Zbiory Muzeum Literatury w Warszawie/EAST NEWS

Kobieta z pejczem i trzej nadzy klęczący mężczyźni. Akwarela Brunona Schulza z 1920 r.

Czy można bać się miłości? Tak. I wiele osób taki lęk odczuwa, nawet jeśli przyznają się do tego niechętnie lub wcale. Ludzie wolą myśleć i mówić, że nie spotkali jeszcze odpowiedniej osoby. Że przyzwyczaili się do życia w pojedynkę albo w związku-układzie, w którym tęsknią za wzajemnym zrozumieniem i emocjonalnym wsparciem. Bo lęk przed miłością przejawia się różnie. W skrajnych przypadkach przybiera postać filofobii, czyli irracjonalnego strachu przed zakochaniem i byciem w związku, powodującego unikanie jakiejkolwiek bliskości i samotność. Znacznie częściej jednak lęk ten prowadzi do singlowania w rozmaitych formach – czasami ponurego, wyobcowanego, połączonego z poczuciem beznadziei. Kiedy indziej radosnego, aktywnego towarzysko i otwartego na romantyczne związki, w stylu quirkyalone (połączenie słów kosmiczny, odjechany i sam), których to ruch na początku tysiąclecia zapoczątkowała Sasha Cagen. Lęk przed miłością można maskować wchodzeniem w relacje, bywa że liczne, jednak krótkotrwałe, zrywane w obliczu wzrastającej intymności bądź konieczności podjęcia wiążących decyzji. Albo pozostawaniem w związku niezadowalającym, pozbawionym bliskości.

Czego tu się bać?

Do lęku przed miłością przyznać się tym trudniej, że nasza kultura mocno ją wyidealizowała. Miłość jawi się nam jako ze wszech miar pożądana, bezwzględnie dobra – więc czego tu się bać?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj