Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?
www.romantyczni
Czy sieć ułatwia ludziom miłość?
W sieciowych poradnikach miłosnych radzi się po pierwsze, żeby stosować emotikony. Po drugie zaś, żeby… nie kończyć esemesów kropką.
Mirosław Gryń/Polityka

W sieciowych poradnikach miłosnych radzi się po pierwsze, żeby stosować emotikony. Po drugie zaś, żeby… nie kończyć esemesów kropką.

Miłość przeżywana, deklarowana czy wyrażana w sieci pozostaje dla wielu badaczy zjawiskiem nieuchwytnym i kontrowersyjnym. Jak zresztą w ogóle życie emocjonalne internautów. Jeszcze parę lat temu dominowało bowiem przeświadczenie, że osoby szukające doznań wyłącznie w sieci kompensują rzeczywiste braki. A ujawniając wiele informacji na swój temat, są albo nazbyt narcystyczne (publikując setki zdjęć typu selfie), albo socjopatyczne (wdając się agresywnie w dyskusje na każdy temat), albo skrajnie niepewne siebie (stale poszukując aprobaty i uznania). Młodszym zaś dodatkowo uczeni odmawiali kompetencji społecznych, które mieliby, zerkając ciągle w ekrany, bezpowrotnie utracić.

Dziś tego typu tezy trudno obronić. Sieć to równoległa rzeczywistość. Zachodni psychologowie nie mówią już nawet o „cyfrowej miłości”, lecz o „miłości współczesnej” czy też „nowoczesnej”. To znaczy nie tyle doświadczanej wyłącznie w wymiarze online, ile takiej, w której elementy wirtualne i niewirtualne odgrywają podobnie istotną rolę, nie znosząc się wzajemnie, ale uzupełniając. Przez „elementy wirtualne” należy rozumieć portale społecznościowe i stricte randkowe, aplikacje, smartfony, maile, Skype. A nawet zwykłe emotikony.

Nie oznacza to, że kochać online jest dzisiaj łatwo. Wprost przeciwnie, wszelkie ułatwienia, jakie internet oferuje, są na ogół tylko pozorne.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj