Życie na wózku
W snach ciągle chodzę
Jak się żyje w niepełnosprawnym ciele?
Magda Biegańska
Krzysztof Mystkowski/KFP

Magda Biegańska

Mojej rodzinie lekarze na dzień dobry przedstawili scenariusz najczarniejszy z możliwych: będę leżeć i wymagać opieki przez 24 godziny na dobę. Mnie, jak wypytywałam, czy wstanę, odpowiadali wymijająco: no, musisz się zaadaptować do wózka, mieszkanie na razie przystosować... Pierwsze dwa lata to była walka, jeżdżenie od szpitala do szpitala, żeby ćwiczyć, żeby rehabilitować, bo może jest szansa. A później, jak już człowiek się pogodził, że dla nóg jej nie ma, próbował się odnaleźć w warunkach domowych.

Z mężem znaliśmy się 3 lata przed ślubem, ale małżeństwem byliśmy krótko. Jego ta sytuacja przerosła. Nie obwiniam go za to. Rodziny takich osób jak ja nie mają wsparcia. Żadnego psychologa, żadnego lekarza. Dostali mnie z wizją leżenia i wiecznego zakładania pampersa. Nie mam pretensji, że mąż temu nie podołał. Chodzi mi tylko o sposób, w jaki się ze mną rozstawał. Najpierw uciekł w pracę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj