Język ciała: dlaczego upodabniamy się do rozmówców
Z życia kameleona
Dr Wojciech Kulesza o tym, dlaczego się wzajemnie naśladujemy.
Dr Wojciech Kulesza
Leszek Zych/Polityka

Dr Wojciech Kulesza

Ewa Wilk: – Z prowadzonych przez pana badań wynika, że my, ludzie, jesteśmy kameleonami. Z upodobaniem wzajemnie się naśladujemy.
Wojciech Kulesza: – Upodobniamy się do siebie bezwiednie i automatycznie. W gestach, mimice, sposobie mówienia, składni, doborze słów – naśladujemy praktycznie wszystko, co da się naśladować. Od początku życia. Cóż robi człowiek tuż po urodzeniu, żeby nawiązać relację? Jakie jest jego pierwsze zachowanie społeczne? Już w 72. godzinie życia człowiek zaczyna naśladować innych ludzi – inne płaczące dzieci. Niemowlę jeszcze nie wie, że jest na świecie, że istnieje jakieś otoczenie społeczne. Ale w genach ma zakodowaną informację: jeśli zaczniesz płakać z innymi, masz większe szanse na przeżycie.

Bycie z innymi, poruszanie się z nimi, współodczuwanie jest niezwykle silnie w nas wdrukowane. Słuchając koncertu w filharmonii, przeżywamy go znacznie intensywniej, niż odsłuchując z najlepszej aparatury.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną