To nie są czasy dla wrażliwców

Dajmy szanse orchideom
Dlaczego współczesna kultura nie znosi ludzi wrażliwych.
Przynajmniej 20 proc. populacji – ma skłonność do wysokiej wrażliwości, a wraz z nią do emocjonalnej chwiejności.
Mirosław Gryń/Polityka

Przynajmniej 20 proc. populacji – ma skłonność do wysokiej wrażliwości, a wraz z nią do emocjonalnej chwiejności.

Ludzie odczuwają i wyrażają emocje na wiele sposobów – wydaje się to oczywiste. Oczywiste też jest, że ta emocjonalna różnorodność wraz z wielorakością typów intelektu pozwala nam współtworzyć dobrze działające społeczności. O ile jednak rozmaite zdolności intelektualne – werbalne, muzyczne, matematyczne, interpersonalne itd. – są doceniane, a ich posiadaczy zachęca się do rozwoju, o tyle ze zdolnościami emocjonalnymi jest inaczej. Popularność pojęcia inteligencji emocjonalnej sprawiła co prawda, że jesteśmy coraz bardziej świadomi znaczenia radości, zaciekawienia, lęku i pozostałych afektów dla podejmowania decyzji, motywacji, twórczości, budowania relacji, osiągania szczęścia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj