Przez życie na wspomaganiu
Lud chce opium
Czy da się dziś żyć i pracować bez wspomagania psychiki farmaceutykami.
Dziś coraz więcej osób zażywa substancje psychoaktywne po to, by podołać wyzwaniom zawodowym.
Henry Guttmann/Getty Images

Dziś coraz więcej osób zażywa substancje psychoaktywne po to, by podołać wyzwaniom zawodowym.

Przez tysiąclecia ludzie w większości żyli na roli. Cały czas byli czymś zajęci, bo musieli być samowystarczalni – poza zadaniami typowo gospodarskimi, zawsze więc coś dłubali, strugali, szyli. Ich praca miała różną intensywność: czasem była bardzo wyczerpująca, czasem mniej, choćby w zależności od pory roku. I daleko im było do beztroski. Przez tysiące lat nadwyżki wytwarzane przez społeczeństwa rolnicze były tak małe, że nie pozwalały na spokojne życie. A i tak trzeba się było nimi dzielić z „ludźmi z mieczami” – przedstawicielami władzy i państwa. Nie było ubezpieczeń społecznych ani emerytur. Liczna, dobrze funkcjonująca rodzina była głównym sposobem na zabezpieczenie się na starość. Dzieci jednak umierały, gospodarstwa płonęły, susze wypalały zbiory. Ze względu na brak wiedzy o naturze tego typu zjawisk ludzie mieli poczucie niemal całkowitego braku kontroli nad nimi. Mogli się tylko modlić o to, by nie spotkało ich nieszczęście, lub o nim zapomnieć, pijąc alkohol. Z drugiej strony wiele ich życiowych wyborów dokonywało się poza nimi. Pochodzenie określało ich miejsce w życiu, więc nie musieli się zastanawiać nad zawodem lub miejscem zamieszkania. Małżeństwa były aranżowane przez rodziny i miały na celu zapewnienie bytu, a nie spełnienie wyobrażeń o miłości. Religia dawała nadzieję, zapewniając o nagrodzie za trudy w przyszłości. Bliskie więzi pokrewieństwa i niewielkie zaludnienie wsi odbierały anonimowość, powodowały silną kontrolę społeczności nad jednostką, np.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj