Jak kobiety radzą sobie na stanowiskach kierowniczych
Uszyte na szefowe
Kobiety potrafią świetnie zarządzać, skąd więc siła mitu, że nie umieją i nie chcą być menedżerami.
Kobiety i mężczyźni od dzieciństwa są poddawani wpływom społecznym, w tym stereotypom na temat swoich płci.
E. Bacon/Getty Images

Kobiety i mężczyźni od dzieciństwa są poddawani wpływom społecznym, w tym stereotypom na temat swoich płci.

Kiedy tylko rozwój ludzkiej cywilizacji sprawił, że kobiety szerzej zaczęły wchodzić do fabryk i urzędów, od razu pojawiło się pytanie: Czy są zdolne do sprawowania funkcji menedżerskich? Bardzo długo odpowiedź mężczyzn była negatywna, co utrzymywało kobiety na stanowiskach pomocniczych. Psycholog Edward Thorndike, który stworzył w 1914 r. pierwsze testy używane przez amerykańską armię do oceny potencjału kandydatów oraz opracowywał narzędzia wykorzystywane w psychologii pracy, sformułował teorię biologicznego „instynktu” nakazującego kobietom troszczyć się o innych i być uległymi wobec bardziej zdecydowanych jednostek (czyli mężczyzn). To miało skazywać kobiety na pracę w domu lub tylko na wybranych funkcjach.

Thorndike był przekonany, że jeśli pod względem zachowania widzimy jakieś podobieństwo pomiędzy kobietami i mężczyznami, to wynika to nie z przyczyn biologicznych, ale z nienaturalnych wpływów kultury, która skłania kobiety do zachowań obcych ich naturze. Nawet Thorndike przyznawał jednak, że różnice inteligencji pomiędzy kobietami i mężczyznami są tak małe, że w zasadzie pomijalne, co oznaczało, że kobiety pod względem intelektualnym są równie dobrze przystosowane do pracy jak mężczyźni i jedyną przeszkodą, zdaniem Thorndike’a, mogła być tylko ich natura. Już wtedy jednak takie stanowisko wzbudzało sprzeciw, bo „instynkt” nie dawał się uchwycić w żadnych testach twórcy teorii behawioralnych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj