szukaj
Depresja nie omija kobiet
Dołki, doły i przepaście
Prof. dr hab. nauk med. Dominika Dudek czy kobiety są bardziej narażone na depresję niż mężczyźni.
Prof. dr hab. nauk med. Dominika Dudek
Leszek Zych/Polityka

Prof. dr hab. nauk med. Dominika Dudek

Agnieszka Sowa: – Czy to prawda, że kobiety chorują na depresję dwukrotnie częściej niż mężczyźni?
Dominika Dudek: – Takie rzeczywiście są statystyki i to niezależnie od kraju. Co prawda z analiz zachorowalności pod kątem rodzaju depresji wynika, że te głębokie, z cechami melancholii, o których czasem mówimy „biologiczne”, występują mniej więcej równie często u obu płci. To samo dotyczy choroby afektywnej dwubiegunowej, w której występują również fazy depresyjne. Natomiast generalnie różne stany depresyjne występują nawet ponaddwukrotnie częściej u kobiet niż u mężczyzn.

Mówimy o czymś, co kiedyś określano jako zaburzenia nerwicowe?
To nie jest precyzyjne. Dawniej używano nazwy „depresja nerwicowa” dla określenia psychogennych zaburzeń nastroju. Obecnie posługujemy się czysto symptomatycznymi kryteriami diagnostycznymi. Takimi, które nie wypowiadają się co do podłoża choroby, czyli nie określają, czy jest ona endogenna (uwarunkowana biologicznie) czy psychogenna (wynika z różnorodnych czynników psychologicznych). Wychodzimy z założenia, że w zaburzeniach psychicznych nie da się tego tak naprawdę oddzielić. Zaburzenia, szczególnie depresyjne, mają wieloczynnikową etiologię, w której równie istotną rolę odgrywają czynniki biologiczne, jak i psychologiczne, środowiskowe, społeczne.

W psychiatrii panuje obecnie paradygmat: podatność, stres, środowisko.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj