Jak pozostać sobą po spektakularnym sukcesie bądź porażce
Przegrasz czy wygrasz – wracaj do domu
Jak sobie poradzić z porażką, ale też sukcesem.
Elizabeth Gilbert
Lisa Carpenter/Writer Pictures/BEW

Elizabeth Gilbert

Pisarka Elizabeth Gilbert z rozbawieniem wspomina sytuację, która wydarzyła się na lotnisku JFK. Podeszły do niej dwie kobiety: „Złotko, muszę cię o coś spytać – zagaiła jedna. – Masz coś wspólnego z tym głośnym ostatnio »Jedz, módl się, kochaj«?”. Gdy potwierdziła, ta walnęła koleżankę w ramię i z tryumfem rzekła: „Widzisz, mówiłam ci, to ta dziewczyna, co napisała tę książkę opartą na tym filmie”.

„Jedz, módl się, kochaj” stanowiło dla pisarki przełom, który postawił ją zarazem w niezwykle trudnej sytuacji: „Jak, na Boga, znowu napiszę książkę, która komukolwiek się spodoba?”. Wiedziała, że „wszyscy zachwyceni »Jedz, módl się, kochaj« będą niezwykle rozczarowani cokolwiek bym napisała, bo nie będzie to »Jedz, módl się, kochaj«. A ci, którzy znienawidzili tę książkę, będą rozczarowani wszystkim, co napiszę później, bo będzie to dowód, że wciąż żyję”. Wiedziała, że „nie wygra”, a to sprawiło – jak wyznała podczas konferencji w 2014 r. w Vancouver – że przez chwilę na poważnie myślała o wyjeździe na wieś, by hodować psy.

W cieniu kelnerki

Elizabeth Gilbert przez całe życie pragnęła być pisarką. Pisała już jako dziecko. Gdy była nastolatką, wysyłała historyjki do „New Yorkera” w nadziei, że ktoś ją odkryje. Jej opowieści były jednak zbyt kiepskie. Po college’u została kelnerką i prozatorskiej pasji oddawała się po pracy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj