Molestowanie seksualne: jak sobie radzić z naruszaniem granic

Obrona konieczna, terytorialna
Dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka z Uniwersytetu SWPS oddział w Poznaniu, o potrzebie zachowania granic, czyli jakie skutki psychologiczne przynosi molestowanie seksualne i jak na nie reagować.
Pojawia się także opinia, że kobiety z jednej strony nie chcą być traktowane jako przedmioty seksualne, a z drugiej – wszelkie gesty, które są wyrazem sympatii, odbierają jako seksualne.
Bernhard Lang/Getty Images

Pojawia się także opinia, że kobiety z jednej strony nie chcą być traktowane jako przedmioty seksualne, a z drugiej – wszelkie gesty, które są wyrazem sympatii, odbierają jako seksualne.

Dr Agnieszka Mościcka-Teske
USWPS

Dr Agnieszka Mościcka-Teske

Polityka

Polityka

Tekst ukazał się w najnowszym Poradniku Psychologicznym „Ja My Oni” poświęconym potrzebom. Poradnik do kupienia w kioskach, dostępny w Polityce Cyfrowej i w naszym sklepie internetowym. Przeczytaj spis treści.

***

Molestowanie seksualne to naruszenie przestrzeni i cielesności innego człowieka. Czy kobiety bardziej je odczuwają?

Każdy człowiek ma nieco inne poczucie swojej przestrzeni, inaczej rozumie, jaki gest czy dotyk mu zagraża, a jaki nie. Teoretycznie te różnice nie wynikają z płci, tylko z temperamentu, charakteru. Jednak rzeczywiście, kobiety są na takie sytuacje bardziej wyczulone. To problem na pograniczu natury i kultury. Z jednej strony mózg na różnych etapach rozwija się inaczej w zależności od płci dziecka. U dziewczynek szybciej przeobrażają się struktury związane z rozwojem mowy, za pomocą której ludzie wyrażają uczucia. I na tej biologicznej podstawie wkraczają w świat kultury, która promuje wrażliwość na różnice w zachowaniach i emocjach innych. Z drugiej strony ogromne znaczenie ma wychowanie. Stereotypowy przykład z przedszkola: dziewczynki bawią się w dom, w sklep czy w pielęgniarki – główną tematyką tej zabawy jest bycie z innymi, pomaganie im. Chłopcy bawią się raczej zadaniowo i konstrukcyjnie albo np. w wyścigi samochodowe, gdzie pojawia się element rywalizacji. Ich uwagę zwraca się na zadania i konkretne elementy rzeczywistości, a nie na niuanse relacji międzyludzkich. Dodatkowo współczesny świat wymusza raczej rozumienie intelektualne, biznesowe, komercyjne, konsumpcyjne, a nie emocjonalne. Ludzie mówiąc o kimś, że jest człowiekiem sukcesu, myślą zazwyczaj o osobie, która ma osiągnięcia w pracy, dużo zarabia, ma piękny dom, samochód i jeździ na zagraniczne wakacje, a nie taką, która po prostu ma szczęśliwe życie z bliskimi dookoła siebie. Chłopcom odmawia się prawa do emocji, nazywając je słabościami. Mówi się im: nie płacz, nie roztkliwiaj się nad sobą, jak cię ktoś kopnął, to mu oddaj, czyli walcz. A dziewczynki słyszą: dogadaj się, wysłuchaj, zrozum.

Często mężczyźni się tłumaczą: pogłaskałem, przytuliłem, dotknąłem, bo chciałem pokazać, że lubię, i to zostało źle przyjęte. Rzecz w tym właśnie, że zwykle mają większy problem z dostrzeganiem, co można, a czego nie można w niektórych sytuacjach społecznych. Tymczasem w kulturze, w której jakaś część społeczeństwa ma większe prawa czy większe przywileje, ona właśnie powinna być bardziej wrażliwa, bardziej uważać i pilnować samych siebie, żeby nie robić krzywdy tej drugiej, słabszej grupie. A zatem jeśli zakładamy, że żyjemy w kulturze patriarchalnej i mężczyźni mają tą uprzywilejowaną pozycję, to ich moralnym obowiązkiem jest dbanie o kobiety, bycie bardziej czujnym i uważnym na samego siebie, żeby nie przekraczać granic.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj