Anna Dąbrowska, Agnieszka Zagner
21 stycznia 2010

Chlebowski Zbigniew

Zbyszek Pierwszy

Witamy w klubie

Jego medialny debiut nie był jednak udany. Wokół nazwiska Chlebowskiego po raz pierwszy zrobiło się głośniej cztery lata temu przy okazji słynnej ustawy o grach losowych. Do dziś nie jest pewne, kto zgłosił poprawkę obniżającą podatek od automatów z 200 do 50 euro: Chlebowski czy zasiadająca z nim w podkomisji Anita Błochowiak. Oboje wypierali się autorstwa.

Na Wiejską trafił w 2001 r. wprost z fotela burmistrza. Do dziś nie pamięta, czy złożył deklarację członkowską Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Ale jest pewny, że w lutym 2001 r. podpisał deklarację PO, a w prawyborach, które organizowała Platforma, by wybrać kandydatów do Sejmu, zdobył 2,4 tys. głosów. Kolejna osoba na liście zebrała ich zaledwie 200.

Z Janem Rokitą znał się jeszcze na długo przed wyborami w 2001 r. Nie ukrywa, że to krakowski polityk był jego politycznym idolem. – Zawsze go ceniłem, niesamowita inteligencja, a to, co mi w nim imponowało najbardziej, to możliwość szybkiej i trafnej riposty. Drugim politycznym guru na początku lat 90., ale jak podkreśla – tylko w sprawach gospodarczych, był Andrzej Olechowski. – Zawsze byłem konserwatystą. Od dziewiątego do dwudziestego szóstego roku życia byłem ministrantem. Tradycja i Kościół są dla mnie najważniejsze, ale jestem ostrym liberałem w sprawach gospodarczych.

Dziś o relacjach z Rokitą i Olechowskim mówi już tylko w czasie przeszłym. Chyba najtrudniejsze było rozstanie z tym pierwszym, bo w grę wchodziła sprawa politycznej lojalności. Poszło o stanowisko szefa klubu w zeszłej kadencji. Miejsce Tuska miał zająć Rokita, choć szef PO nie podchodził do tej zmiany entuzjastycznie. Pojawiły się inne kandydatury – pierwsza właśnie Zbigniewa Chlebowskiego, który dostał poparcie obecnego premiera, i druga – Bogdana Zdrojewskiego. Chlebowski mówił wówczas, że jest za tym, by Rokita nie tracił pozycji czołowego lidera, ale wydaje się, że to właśnie wtedy ich drogi się rozeszły.

Czas na łzy

Wahałem się, czy startować na szefa klubu, ale zgodziłem się tylko dlatego, bo wiedziałem, że nie będzie startował Rokita. Żałuję, że nasze relacje się popsuły – mówi Chlebowski. Oliwy do ognia dolał sam, gdy powiedział publicznie, że Donald Tusk jest świetnym szefem partii i nawet gdy w środku trwa burzliwa dyskusja, to tylko on może wydawać komunikaty na zewnątrz. – Po tym Rokita się na mnie obraził – wspomina Chlebowski.

Poprzednie wybory na szefa klubu nie są dla niego miłym wspomnieniem. – O 14.00 z Donaldem zamknęliśmy się w pokoju w Sejmie ze Schetyną, Nowakiem, Komorowskim i Drzewieckim, a w tym czasie Zdrojewski biegał i zbierał podpisy pod swoją kandydaturą. Spotkanie skończyło się na godzinę przed posiedzeniem klubu, na którym miał być wybrany nowy przewodniczący. Nikt za zamkniętymi drzwiami nie przypuszczał, że Chlebowski będzie miał kontrkandydata. – To było dla nas wielkie zaskoczenie, gdybyśmy wiedzieli, to zamiast siedzieć w zamknięciu w pokoju, rozmawialibyśmy z ludźmi. Bogdan Zdrojewski miał czas obiecać miejsca w prezydium, ja nie – przyznaje Chlebowski.

Wtedy został tylko zastępcą Zdrojewskiego. Przegrał dwunastoma głosami. „To się stało bez namaszczenia władz” – komentował wyniki zaskoczony Donald Tusk. Chlebowskiego klęska bardzo bolała: – Nie będę ukrywał, że po przegranej płakałem. Przychodzili do mnie koledzy i mówili, że głosowali przeciwko otoczeniu Donalda. Oni mieli wtedy dość tak zwanego dworu i ja zapłaciłem za to cenę.

Gdy tylko został wiceprzewodniczącym, wprowadził się do klubowego gabinetu Grzegorza Schetyny. W tym pokoju szybko poczuł się jak u siebie. Podobno obecny szef MSWiA denerwował się czasem na niego, bo robił swoje porządki na ich wspólnym biurku. Patrząc na drogę, którą przebył w PO – od Rokity do Schetyny – widać, że zdawał sobie sprawę, że szansą na funkcje partyjne jest jednak obracanie się wokół wspomnianego dworu. – Każdy szef partii ma najbliższe otoczenie i ludzi, którym ufa w sposób wyjątkowy. Z czasem pojawiłem się w tym kręgu, bo byłem tam jedynym, który zna się dobrze na sprawach gospodarczych i podatkowych.

Jeszcze będę ministrem

Jednak premier Tusk nie widział go w gabinecie ministerialnym, chociaż Chlebowski w gabinecie cieni odpowiadał za finanse. Chlebowski przyznaje, że premier dał mu prawo wyboru – albo Ministerstwo Skarbu, albo klub. – Ale tak naprawdę to mi go nie dał. Tylko nieodpowiedzialny, krótkowzroczny polityk wybrałby w takiej sytuacji Ministerstwo Skarbu. Donald wiedział, że ja dobrze poprowadzę klub i że jestem wobec niego bardzo lojalny. Szef klubu parlamentarnego to po premierze druga osoba w partii, ale Chlebowski nie powiedział jeszcze ostatniego słowa: – Rozpocząłem pewien marsz i widzę siebie kiedyś w rządzie. Zresztą rozmawiałem już o tym z premierem.

Obejmując fotel przewodniczącego klubu po Bogdanie Zdrojewskim, obecnym ministrze kultury, szybko zrobił porządki. Zwolnił starych pracowników klubu i postawił na nowych, młodszych. Stworzył tak zwane kolegia, czyli spotkania ścisłego kierownictwa klubu, w którym znaleźli się młodzi posłowie Sebastian Karpiniuk i Paweł Olszewski, ale zabrakło miejsca dla uważanego za człowieka Rokity Sławomira Nitrasa. – Jest apodyktyczny i despotyczny, nie znosi sprzeciwu – uważa jeden z dolnośląskich samorządowców, dobrze znający Chlebowskiego. – Traktuje ludzi jak pionki, które można dowolnie przestawiać, uprawia styl nakazowo-rozdzielczy – dodaje były polityczny kolega Chlebowskiego, dziś w innym obozie.

Pracownicy klubu byli bardziej wyrozumiali: – To był dobry szef. Choleryk, ale gdy za bardzo się uniósł, potrafił przeprosić. Mówią też, że jest pedantyczny: – Zawsze równo ułożone gazety i dobrze zorganizowany kalendarz.

Czasem pozwala sobie na odrobinę luzu. Już jako poseł przebrany za króla Maciusia Pierwszego śpiewał bajki dla dzieci. To może nie przypadek, bo on zawsze chciał być pierwszy.

Polityka on Facebook

Opinie Opinie

Ludzie

Zbigniew Chlebowski w Sejmie
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną