Oceniamy potencjalnych kandydatów PO na prezydenta
Dwóch trzecich
Radosław Sikorski
Warunki ogólne. Sikorski jest politologiem, ma 46 lat, ale wygląda nieco młodziej. Jeszcze przed trzydziestką został wiceministrem obrony narodowej, co dzisiaj nie budzi zdziwienia, bo zdarzają się młodzi ludzie na takich stanowiskach, ale na początku lat 90. robiło wrażenie.
Elokwentny, obyty, znający języki, ale mający skłonność do wypowiedzi nieumiarkowanych, dziwnych – albo nadmiernie ostrych, albo patetycznych. Bywa sarkastyczny („nikt mnie nie wyprzedzi w szacunku dla pana prezydenta”), jak i brutalny („dorżniemy watahę”). Stanowisko szefa MSZ to dobra odskocznia do dalszej kariery, bo z reguły ministrowie spraw zagranicznych to najbardziej rozpoznawalni członkowie rządu.
Rodzina. Sikorski ma wśród antenatów uczestnika powstania wielkopolskiego i uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, a także dwóch księży, z których jeden był więźniem hitlerowskich obozów koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Dachau. Żoną Sikorskiego jest znana amerykańska dziennikarka, laureatka Pulitzera za „Gułag”, Anne Applebaum, postać barwna i bardzo utalentowana, ale mówiąca po polsku z obcym akcentem. Nikt tego, oczywiście, w kampanii nie będzie wprost podnosił, ale nie można wykluczyć (co już zaczęły tabloidy) nieustannego przypominania nazwiska potencjalnej Pierwszej Damy. Mają dwóch synów.
Opozycyjna legenda. Nietypowa. W latach 80. był korespondentem prasy brytyjskiej w Afganistanie i jego dziennikarskie podróże stały się kanwą mitu niemalże bojownika pomagającego mudżahedinom w walce z interwencją sowiecką. Ale krajowej biografii opozycyjnej nie ma (również ze względu na wiek), co może być pewnym deficytem.
Atuty. Uchodzi za światowca, a jego długo odbudowywany pałacyk w Chobielinie pasuje do jego wizerunku, choć części wyborców ten image może się wydać zbyt ekscentryczny i odbiegający od średniej krajowej.
Sikorski ma cechy urodzonego zwycięzcy, który się nieustannie dobrze zapowiada i wszystko w jego przypadku jest możliwe. Sondaże pokazują, że ostatnio stał się liderem w rankingu zaufania do polityków. Tacy politycy są dobrze postrzegani, jeśli tylko udaje się im utrzymać w polu wyobraźni przeciętnego wyborcy. Takiego człowieka można pokazać za granicą bez obawy o wstyd i konfuzję, a to w przypadku obecnego prezydenta było nieustannie powodem anegdot i bardziej niewybrednej krytyki. Jest też Sikorski bardzo skonfliktowany z Lechem Kaczyńskim, który go toleruje wyjątkowo źle, co gwarantowałoby wysoką temperaturę kampanii. Osoba Komorowskiego takiej stuprocentowej gwarancji nie daje.
Minusy. Chyba jednak wiek, choć Kwaśniewski był młodszy, kiedy ubiegał się o prezydencki urząd. Tuskowi raczej już się udało pozbyć chłopięcej twarzy, Sikorskiemu jeszcze nie. Ma też Sikorski w sobie, przy całej kindersztubie, jakiś element nieprzewidywalności, odrobinę nonszalancji (kiedy porównuje gazociąg Nord Stream do paktu Ribbentrop-Mołotow lub domaga się w radiowej rozmowie zburzenia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie) i nie wiadomo w takich sytuacjach, czy mówi serio.
Mało wiadomo o jego poglądach na wiele spraw państwa, a byłby o to pytany podczas kampanii wyborczej. Nie wiadomo, czy to, co wówczas by ujawnił, nie zabrzmiałoby nagle ostro, kontrowersyjnie. Popiera go Jarosław Gowin, co może świadczyć, iż szef MSZ ma poglądy na prawo nie tylko od premiera, ale także od Komorowskiego. Może to utrudnić pozyskiwanie elektoratu centrolewicowego, a wiele wskazuje na to, że to będzie główny teren walki wyborczej.
Ponadto Sikorski jako odzyskany z rąk PiS (był szefem MON w rządzie IV RP) nie jest w Platformie do końca traktowany jako swój, a więc wysiłek włożony przez działaczy Platformy w kampanię może nie być tak duży i autentyczny jak przy innym kandydacie – swojaku.
Haki. Podwójne obywatelstwo Sikorskiego było wielokrotnie podnoszone jako zarzut, iż lojalność ministra, który przysięgał brytyjskiej królowej, wobec rodzinnego kraju nie jest absolutna, mimo iż Sikorski nigdy nie dał po temu żadnego powodu. Ale z kręgów zbliżonych do Kancelarii Prezydenta, po głośnym odejściu z PiS, padło nawet posądzenie, że jest agentem obcych służb i ten wątek PiS zapewne będzie reanimował. Podobnie jak sprawę tarczy antyrakietowej, którą – zdaniem polityków PiS – zaprzepaścił nie prezydent Obama, ale głównie i osobiście Sikorski. Bardzo mocno środowiska pisowskie atakowały Sikorskiego po śmierci geologa Piotra Stańczaka, zadanej z rąk pakistańskich talibów. Miał on nie zrobić wszystkiego, aby Polaka uratować. Prezydent Kaczyński nadał niedawno pośmiertnie order Stańczakowi. Nie da się wykluczyć, że ta sprawa może powrócić, jeśli Sikorski byłby kandydatem. Tak jak kwestia słynnej rozmowy Sikorskiego z prezydentem Kaczyńskim, kiedy padło pytanie: „Czy zna pan Rona Asmusa?”.
Jest jeszcze motyw inwigilacji Sikorskiego przez WSI w latach 90., sprawa niby jasna, Sikorski ujawnił dokumenty, ale jak zwykle pojawiły się jakieś kwasy, niedomówienia, pytania o motywy ministra i dlaczego aż tak się nim WSI interesowały. Z braku laku te przeterminowane wątki mogą być wyciągane, choć ich siła rażenia mocno osłabła.
Rokowania. Chyba jednak jest dla Sikorskiego o tempo za wcześnie na prezydencki start. Wbrew pozorom nie ma ugruntowanej pozycji politycznej. Jest lubiany i ceniony, ale ta społeczna sympatia może okazać się powierzchowna w toku wyniszczającej kampanii wyborczej. Tak Tusk przegrał prezydenturę w 2005 r. To wciąż ten sam dylemat: czy lepiej mieć poparcie szerokie, ale chwiejne, czy węższe, ale żelazne, jakie ma Kaczyński. Taki twardy elektorat ma ukryty potencjał i Sikorskiemu może być trudno mu się przeciwstawić.
Mariusz Janicki


