Anna Dąbrowska, Grzegorz Rzeczkowski
1 marca 2010

Partie w sytuacjach kryzysowych

Siły szybkiego reagowania

Joachim Brudziński potwierdza, że sztab kryzysowy PiS tworzą najbliżsi współpracownicy partyjni Jarosława Kaczyńskiego. Adam Lipiński, Krzysztof Putra, Marek Kuchciński, Joachim Brudziński i Mariusz Błaszczak pojawiają się zawsze w gabinecie prezesa, gdy dzieje się coś, co wymaga natychmiastowej politycznej reakcji. Ostatnio dołączyła do nich Grażyna Gęsicka, nowa szefowa klubu parlamentarnego. – Zastąpiła Gosiewskiego po pierwsze dlatego, że jest osobą bardziej medialną, a po drugie Przemek działał zbyt swobodnie i do prezesa nie docierały wszystkie informacje z odcinka sejmowego, o których powinien wiedzieć – mówi osoba z bliskiego otoczenia prezesa. Pisowski zespół spotyka się kilka razy w tygodniu, najczęściej w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej. Czasami zbiera się też komitet polityczny, ale do niego Jarosław Kaczyński odwołuje się tylko wtedy, gdy potrzebuje dodatkowej osłony dla trudnych decyzji.

W Platformie na porządku dziennym są przekazy dnia, które wymagają politycznej akceptacji. Członek zespołu szybkiego reagowania Maciej Orzechowski mówi, że w przekazach chodzi o formułowanie precyzyjnej informacji, zebranie faktów. – Codziennie rano analizujemy media pisane i elektroniczne, ale też staramy się przewidzieć, o czym się będzie mówić. W jednym przekazie jest pięć tematów. To raczej szkielet myślowy, a nie gotowe zdania do powtórzenia dziennikarzom – opowiada Olszewski.

SLD stawia na fachowców

Podobne przekazy, ale drogą esemesową, trafiają do parlamentarzystów SLD. W sprawie zakazu palenia w miejscach publicznych wszyscy jak jeden mąż powtarzali: „Palenie papierosów szkodzi zdrowiu, ale SLD jest przeciwna, aby to politycy decydowali za obywateli, co mają robić. Niech obywatele sami decydują, czy chcą chodzić do lokali, gdzie jest zakaz palenia. Jesteśmy przeciwni absurdalnym propozycjom egzotycznej koalicji PO-PSL-PiS”. Jednak najtęższe nawet głowy speców od politycznego marketingu, które współpracują z Grzegorzem Napieralskim, nie zawsze są w stanie pomóc. Mimo wielu spotkań i dyskusji Sojuszowi nie udało się osłabić fali krytyki, jaka wylała się po zawiązaniu koalicji z PiS, która przejęła władzę nad TVP. – To dla nas poważny problem, z którym jak na razie nie udało się nam poradzić. Platforma często głosuje tak jak PiS, mimo to nigdy nie padł na nią nawet cień podejrzenia, że jest w koalicji z Kaczyńskim – żali się nasz rozmówca z SLD.

Zespół szybkiego reagowania funkcjonuje w SLD od kilku lat. W jego skład wchodzi pięć, sześć osób, w większości ekspertów od kształtowania wizerunku i marketingu politycznego. Wiadomo o nich tylko tyle, że to wykładowcy akademiccy i pracownicy firm PR. Większość z Warszawy. – Są też dziennikarze, ale nie ci z pierwszego szeregu – zdradza poseł Kamiński.

Nie są na partyjnych etatach, bo zbyt dużo kosztują, ale dostają wynagrodzenie po każdej konsultacji. Działacze SLD już dawno zaakceptowali żelazną zasadę kapitalizmu mówiącą, że nic nie ma za darmo. – Nie warto zdawać się wyłącznie na własne wyczucie ani na opinie sympatyków, bo to grozi totalną klapą – argumentują. – Partie, które tego nie zrozumieją, przestaną się liczyć.

Chłopski rozum PSL

Wyjątkiem potwierdzającym tę regułę jest PSL. Waldemarowi Pawlakowi w sytuacjach kryzysowych doradza trójka najbardziej prominentnych działaczy Stronnictwa, czyli wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska, szef klubu PSL Stanisław Żelichowski oraz przedstawiciel ludowców w Kancelarii Premiera Eugeniusz Grzeszczak. Jeśli poza nimi prezes słucha jeszcze kogokolwiek, to Mariana Zalewskiego, wiceministra rolnictwa, który pełni również funkcję partyjnego eksperta od wizerunku. To dość ciekawa postać, z bogatym doświadczeniem w instytucjach, które obsadzało PSL.

Peeselowski zespół ma jasną strategię na wypadek sytuacji awaryjnych. – Bronimy naszych, dopóki można – mówi Eugeniusz Kłopotek. – To znaczy dopóki jednoznacznie nie udowodni się człowiekowi winy – precyzuje.

To, czego brakuje wszystkim partiom, to mapy działania w sytuacjach kryzysowych, rutynowych procedur stosowanych na przykład w wielkich korporacjach. – To minimalizuje ryzyko błędu, gdy działa się w emocjach, pod presją czasu i mediów i nie zawsze jest czas na przemyślane kroki – mówi dr Biskup.

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną