Grzegorz Rzeczkowski dla POLITYKA.PL
27 grudnia 2011

Przestroga na 2012: Tusk i pokusa władzy absolutnej

WszechPrzewodniczący

Król-słońce
Po niedawnym szczycie w Brukseli, na którym zapadły decyzje dotyczące ratowania strefy euro, premiera skrytykował Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent wytknął Tuskowi i jego ministrom, że odpowiednio nie poinformowali opinii publicznej, z czym polski rząd jedzie na szczyt. Nie uprzedził też o słynnym berlińskim wystąpieniu szefa MSZ Radosława Sikorskiego. - Po wyborach coś w komunikacji między rządem a społeczeństwem zawodzi - stwierdził Kwaśniewski, który przypomniał, że do tej pory rząd Tuska znany był ze sprawnego PR.

Najbliższym zagrożeniem dla gabinetu PO – PSL będzie już uchwalanie priorytetowych ustaw, które - jak można się spodziewać – mają przechodzić przez parlament w szybkim tempie. Dlatego pojawiają się obawy, że z Wiejskiej wyjdą przepisy wadliwe, które albo zawetuje prezydent, albo opozycja zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego. – I wtedy zamiast przyspieszenia, nastąpi dramatyczne opóźnienie – ostrzega prof. Raciborski. Czym to grozi, przekonał się rząd AWS – UW, który pod koniec lat 90. w pośpiechu wprowadzał cztery wielkie reformy i szybko roztrwonił społeczne poparcie. Niektóre z nich – na przykład emerytalna - pozostały niedopracowane przez całą dekadę, przez co nigdy w pełni nie weszły w życie.

Zdaniem socjologa, gdyby taki scenariusz miał się powtórzyć w przypadku PO, na niekorzyść partii zadziałałby dodatkowo model władzy, jaki zbudował Tusk. Jest on charakterystyczny dla partii oligarchicznych, w których dla sprawnego zawiadywania dużą liczbą działaczy potrzebna jest zhierarchizowana struktura z silnym liderem na czele. - Ten styl przywództwa prowadzi do sytuacji zero-jedynkowych: albo się wygrywa wszystko, albo się wszystko przegrywa. Dopóki partia zwycięża, jest w porządku. Ale gdy nadchodzi kryzys okazuje się, że partia jest na niego nieodporna, bo nie potrafi zareagować zmianą przywództwa. To może w konsekwencji prowadzić do jej rozpadu – tłumaczy prof. Raciborski.

Oczywiście w przypadku PO groźba zrealizowania takiego scenariusza jest bardzo odległa, wręcz niewyobrażalna. - Obawa, że premierowi uderzy woda sodowa, istnieje. Ale widać, że Donald Tusk bardzo dużo się nauczył. Patrząc choćby na to, kogo dobiera do grona doradców wygląda na to, że chyba jednak potrafi słuchać – twierdzi prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS i Instytutu Studiów Politycznych PAN. - Nie odnoszę wrażenia, że jest, jak określał to Giovani Sartori, umysłem zamkniętym ideologicznym, który nie dopuszcza do siebie ocen innych niż swoje.

Jednak przykłady Unii Wolności, ale przede wszystkim SLD, które dziesięć lat temu wydawało się hegemonem, uczą, że sytuacja potrafi się szybko zmieniać. Przede wszystkim zaś – że partie bywają zadziwiająco mało odporne w sytuacjach, gdy poważnemu nadwątleniu ulega pozycja ich lidera, a równorzędnych następców brak.

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną