Anna Dobrowolska dla POLITYKA.PL
12 stycznia 2012

Podpalił się pod kancelarią. Mówił prawdę

Były nieprawidłowości. Śledztwo wznowione

Andrzej Ż., mężczyzna, który we wrześniu podpalił się pod Kancelarią Premiera, prawdopodobnie mówił prawdę o patologiach w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga.

Mimo zapewnień Donalda Tuska, że przeprowadzone kontrole nie wykazały żadnych uchybień – dziennik „Rzeczpospolita” donosi – były nieprawidłowości.

Dziennikarze dziennika dotarli do raportu, który został stworzony w 2009 r. po kontroli w urzędzie Izby Skarbowej.  Kontrolerzy mieli wskazać osoby odpowiedzialne za nieprawidłowości, ale p.o. naczelnego urzędu nie złożyła zawiadomienia do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków przez podległych pracowników. W efekcie miało to doprowadzić do przedawnienia karalności ich czynów. Patologie zanotowano także w obrębie ewidencji przesyłanych do skarbówki zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw. Kontrolerzy nie byli w stanie ustalić ile takich powiadomień wpłynęło do referatu w latach 2002 – 2008, nie mówiąc o tym, że nie było żadnego rejestru, w którym wykazano by, jak sprawy te były załatwiane. Do 2008 r., czyli do momentu, kiedy patologii nie zaczął ujawniać Andrzej Ż. nie odnotowywano daty i sposobu zakończenia większości spraw. Rozstrzygnięcia Urzędu Skarbowego zapadały z opóźnieniem nawet do 46 miesięcy.

Andrzej Ż., były pracownik skarbówki podpalił się pod Kancelarią Premiera 23 września 2011 r. Miał przy sobie list zaadresowany do premiera, w którym tłumaczył, że stracił pracę w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga po tym, jak w 2008 r. doniósł do Ministerstwa Finansów o nieprawidłowościach do jakich dochodziło w placówce. Na  myśli miał m.in. niewszczynanie postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe, jeżeli obwiniony nie stawiał się na wezwania. Wg jego relacji w takich przypadkach czekano do przedawnienie karalności wykroczenia i odstępowano od dalszych czynności. Przełożony miał również zabraniać Andrzejowi Ż. wszczynania postępowań, a przedawnione sprawy obiecywał wszczynać z datą wsteczną.

Jak pisze „Rzeczpospolita” za nieprawidłowości w urzędzie Warszawa-Praga do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności. Sprawę zawiadomienia Andrzeja Ż. w kwietniu 2011 r. umorzyła prokuratura. Dopiero po tragicznym zdarzeniu pod Kancelarią Premiera, akta sprawy przejęła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, a śledztwo zostało wznowione i przedłużone do połowy kwietnia.

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną