Sikorski Radosław
Oksfordczyk w natarciu
Panicz ze strefy
Od prawie 20 lat rodzina Sikorskich odbudowuje zrujnowany pod rządami PGR dwór w Chobielinie, w gminie Szubin. Wykupili go jeszcze jego rodzice u schyłku PRL, za 1200 dol., co było równowartością dwóch małych Fiatów. Młodzi i starzy Sikorscy od lat na remont dworu wydają wszystkie oszczędności. Ale po dokupieniu ziemi, wykopaniu stawu, uporządkowaniu parku i postawieniu ogrodzenia – w nadnoteckim krajobrazie pojawiła się piękna posiadłość, wyceniana przez ministra w jego oświadczeniach majątkowych na 6 mln zł.
Na początku sąsiedzi ponoć nawet wołali, że nowych panów spalą. Sołtys Stanisław Miniszewski tego nie pamięta: – Może wygłupiały się dzieci albo jakiś pijak. Z panem Sikorskim żyjemy dobrze, nikt mu nie zazdrości, bo widzieliśmy, że samo to mu nie przyszło. A paru od nas futruje mu daniele.
Sikorski na najbliższych sąsiadów nie narzeka i to nie z ich powodu ma zezwolenie na broń. W pobliżu, w Potulicach, jest ciężkie więzienie, gdzie, jak mówi, średnio siedzi stu morderców. Rzadko udziela się w lokalnych imprezach. Miejscowi zapamiętali, że raz był na gminnych dożynkach w Starym Jarużynie, trzy kilometry od dworu. Tańczył z paniami z Koła Gospodyń Wiejskich i wdał się w ostry spór z jakimś podpitym jegomościem.
– Też to pamiętam – przyznaje, choć od zdarzenia minęło 10 lat. – Było to w dniu pogrzebu księżnej Diany. Nie był to spór polityczny, ale o reputację księżnej i, co oczywiste, ja jej broniłem.
Przed posiadłością w Chobielinie stoi tablica z napisem „Strefa zdekomunizowana”, którą Sikorski osobiście wkopał po upadku rządu Olszewskiego. – Zapewniam, że w ogrodzeniu nie ma antykomunistycznych czujników – odpowiada Sikorski pytany, czy kiedykolwiek gościł kogoś z lewicy.
Chobielin leży na skraju gminy i zdecydowanie bliżej stąd do Nakła niż Szubina. Nakło nie ma burmistrza z SLD, jak Szubin. Ma też farę, w której Sikorski sponsorował renowację zabytkowego konfesjonału. – Z własnej kieszeni – potwierdza, ale kwota pozostaje tajemnicą. – No powiedz choć, że najwięcej kosztowała cię gruba poducha, na której tam klękasz. Tyle masz grzeszków, że chciałeś, by było ci wygodnie – podpowiada Piotr Paszkowski, rzecznik ministra i przyjaciel państwa Sikorskich od prawie 20 lat.
W 1997 r. Radosław startował z listy ROP w wyborach do Sejmu. Tuż przed jej rejestracją Sikorskiego, pierwszego na liście, zamieniono na radnego Szczotkę z Mogilna. Sikorski wtedy przepadł, ale pokazał swoje możliwości, bo na drugim miejscu zebrał cztery razy więcej głosów niż Szczotka. Od konfliktu przy rejestracji listy rozchodzą się drogi Sikorskiego i Macierewicza, wtedy szefa sztabu ROP.
Pod koniec 1997 r. Sikorski, dzięki poparciu Leszka Balcerowicza, został wiceministrem spraw zagranicznych u ministra Bronisława Geremka, a następnie u Władysława Bartoszewskiego. Podlegały mu konsulaty, polskie ośrodki kultury i stosunki z Trzecim Światem. Z obowiązków wywiązywał się dobrze i pod koniec rządów AWS nawet prezydent Aleksander Kwaśniewski widział go na stanowisku ambasadora RP w Brukseli.
Sprzeciwił się temu Włodzimierz Cimoszewicz, szef MSZ w nowym rządzie Leszka Millera, któremu nie spodobało się podwójne, polskie i brytyjskie, obywatelstwo Sikorskiego. (Ostatecznie Sikorski zrzekł się brytyjskiego obywatelstwa latem 2006 r.).
Nominacji ambasadorskiej Sikorski nie dostał, co uważane jest dziś za wielkie polityczne dla niego szczęście, bo zaoferowano mu pracę w Amerykańskim Instytucie Przedsiębiorczości w Waszyngtonie oraz stanowisko dyrektora wykonawczego Nowej Inicjatywy Atlantyckiej. Liczyły się nie tylko zarobki, ale okazja mocnego wejścia w świat amerykańskiej polityki i mediów. Dodatkową do tego okazją, już podczas pobytu w Waszyngtonie, było zdobycie przez Anne Applebaum w 2004 r. dziennikarskiego Oscara – Nagrody Pulitzera za książkę „Gułag”.
W 2005 r. Sikorski wraca do krajowej polityki. Wszedł do Senatu ze wsparciem PiS i do rządu Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko ministra obrony. Po 15 miesiącach złożył dymisję. Protestował przeciwko obecności Antoniego Macierewicza w MON i wojskowym kontrwywiadzie. Opowiadał się za likwidacją WSI, ale już nie za publikacją raportu z tej likwidacji, w którym ujawniono osobowe aktywa służb i szczegóły tajnych operacji prowadzonych w Afganistanie.
Na parę miesięcy zaszył się w Chobielinie, gdzie z Łukaszem Warzechą napisał „Strefę zdekomunizowaną”, która do końca poróżniła go z Kaczyńskimi; dla braci stał się zdrajcą. Przeszedł do zwycięskiego obozu Donalda Tuska, znów został ministrem, a wkrótce wstąpił do PO.
Rozczarowany tą polityczną woltą jest szkolny kolega Stefan Litewka. Cieszy się z niej Jan Rulewski, który Sikorskiego nazywa wychowankiem Solidarności. Sam jej ojciec, Lech Wałęsa, wykazuje rezerwę, podkreślając młody wiek i małe doświadczenie nowego szefa MSZ. Entuzjastą Sikorskiego jest Władysław Bartoszewski. Twardo za jego nominacją, mimo zarzutów ze strony braci Kaczyńskich – stał premier Donald Tusk.
Minister Tuska
Dziś rodzina Sikorskich mieszka w dużym mieszkaniu w Warszawie. Chobielin odwiedzają podczas weekendów i wakacji. Synowie chodzą do męskiej szkoły podstawowej. – Dziewczynki i chłopcy rozwijają w nieco innym tempie. Chłopcy potrzebują choćby więcej sportu i dlatego z Anną, trochę na wzór amerykański, zdecydowaliśmy się na męską szkołę. Nie mam też nic przeciwko szkolnym mundurkom – mówi Sikorski. Jego żona pracuje nad nową książką i ma swój cotygodniowy felieton w „Washington Post”. Unika komentowania polskich spraw, bo jej stanowisko zawsze by utożsamiano z poglądami męża, czy to ministra obrony, czy też spraw zagranicznych. Widać przecież, jak może zniszczyć polityczną karierę męża idąca podobną drogą jego żona.
– To partnerski związek, w którym każde z małżonków ma wyraźną ścieżkę kariery i z sukcesami nią podąża – uważa Piotr Paszkowski.
Niektórzy oceniając Radosława Sikorskiego, widzą w nim gładkiego pozera i krytykują nadmierny temperament. Bo niekiedy za szybko mówi to, co ma na języku, jak choćby po przejściu Nelly Rokity do obozu braci Kaczyńskich, że on po takiej wolcie żony wymieniłby w domu zamki.
– Nie zgadzam się z taką oceną – mówi Sikorski. – Ale proszę napisać, że będę się starał poprawić.


