Janina Paradowska
11 marca 2010

Będzie spór o obchody Sierpnia'80?

Mały Sierpień

"Solidarność" znów próbuje zdominować obchody 30. rocznicy wydarzeń sierpniowych.

Związek zawodowy Solidarność ma gotowy plan obchodów 30 rocznicy Sierpnia – oznajmił przewodniczący Janusz Śniadek. Plany związku są jego sprawą i jego planami, nawet jeśli jest to związek odwołujący się, w słowach, ale już nie w czynach, do sierpniowych tradycji. Tymczasem związek znów próbuje obchody zdominować, zwłaszcza zaś zająć symboliczne miejsce przed stoczniową bramą, pod pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Pomaga mu w tym arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, który okolicznościową mszę ma odprawić w samo południe, co musi się nałożyć na planowane na wcześniejsze godziny uroczystości o charakterze państwowym (rządowym?). Można więc przewidzieć, że tuż przed obchodami będą trwały wzmożone pertraktacje, aby wzajemnie sobie nie przeszkadzać, rozważania, czy prezydent może być z premierem i kto ostatecznie zostanie wygwizdany. Do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, czy pojawi się Lech Wałęsa, czy też znów przyjdzie samotnie wcześniej, aby nie być obiektem agresji.

Wyciągnięcie wniosków z dotychczasowych doświadczeń oznaczałoby odpowiednio wcześniejsze powołanie jednego, wspólnego dla wszystkich, komitetu obchodów, nad którym patronat honorowy mógłby objąć prezydent RP, funkcję przewodniczącego oddając Wałęsie. W skład tego gremium powinien wchodzić premier, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz – osoba dla strajku wyjątkowo zasłużona. Jego członkami mogliby być przewodniczący Śniadek, prezydent Gdańska, szef Europejskiego Centrum Solidarności (każdy z nich coś w tej mierze organizuje), członkowie pierwszego komitetu strajkowego.

Wydawało się, że wszystkie najważniejsze osoby w państwie powinny były wyciągnąć wnioski z ubiegłorocznej lekcji 4 czerwca, kiedy to część obchodów w pośpiechu i ze strachu przed agresją związkowych działaczy przenoszono do Krakowa. Przerobienie tej lekcji powinno być o wiele łatwiejsze, gdyż Donald Tusk zrezygnował z kandydowania na prezydenta, a więc nie ma już bezpośredniej rywalizacji między nim a urzędującym prezydentem. Jednak w sytuacji, gdy głównym organizatorem staje się związek zawodowy, będący jedynie przybudówką PiS, kończy się święto, które mogłoby być ważne dla wielu milionów członków Tamtej Solidarności.

Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»